PRZENIKANIE DUSZ / Stanisław Marinczenko – rozmowa

Muzyka jest sztuką nieodłącznie związaną z pojęciem duszy. Różnorodne style muzyczne, obecne w twórczości jednego artysty, to właśnie istota metafory „przenikania dusz”. Wymiar duszy posiada także każdy z instrumentów; wymiary te przenikają się, współbrzmiąc podczas wykonywania utworu muzycznego. Przenikają się także „dusze” bliskich sobie kultur i ludzi związanych wspólną tradycją, oraz miejscem.

Przenikanie Dusz - Koncert Muzyki Rosyjskiej Copyright © 2015 Rok Kultury Rosyjskiej w Krakowie
Przenikanie Dusz – Koncert Muzyki Rosyjskiej (© 2015 Rok Kultury Rosyjskiej w Krakowie)

„Przenikanie dusz” to wreszcie tytuł koncertu muzyki rosyjskiej, który odbędzie się 24 kwietnia w krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Jednym z wykonawców, uświetniających swoją muzyką to wydarzenie, będzie Stanisław Marinczenko. Zapraszam do lektury rozmowy, jaką przeprowadziłem z tym, nader godnym uwagi, Artystą.

Stanisław Marinczenko
Stanisław Marinczenko

Stanisław Marinczenko to twórca wielowymiarowy – takie wrażenie odnoszę po wysłuchaniu twoich utworów dostępnych w internecie. W jakich gatunkach muzycznych „czujesz się” najlepiej?

Dziękuję za te słowa. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, więc może powiem w jakim gatunku czuję się najmniej pewnie – to jazz i jego pochodne. Myślę jednak, że jest to szeroko pojęta muzyka autorska, w której nie mniejszą rolę niż sama muzyka odgrywa warstwa tekstowa.

Od jak dawna zajmujesz się muzyką? Czy tylko w sieci można odnaleźć twoje kompozycje, czy też może masz już w dorobku własne wydawnictwa płytowe?

Muzyką właściwie zajmuję się od piątego roku życia. Mając na myśli, oczywiście, początek edukacji muzycznej w klasie fortepianu. Pozwól, że sobie przypomnę… Pierwszy utwór skomponowałem w wieku lat czternastu, później była przygoda z zespołem blues-rockowym, która trwała około pięciu lat; ukończone studium organistowskie; konkurs piosenki słowiańskiej we Wrocławiu…. Trochę można by wymieniać… Prawie całe moje życie. Większość kompozycji, owszem, można odnaleźć w sieci – cóż, signum temporis – ale również jestem współtwórcą płyt już oficjalnie wydanych – jest to płyta Igora Jelinka: Dancing on the edge of love, oraz Wisławy Kadyszewskiej: Remanent – nota bene, ci artyści również pojawią się na scenie Piwnicy pod Baranami. Obecnie jestem w trakcie nagrywania płyty solowej z własną muzyką instrumentalną, zahaczająca o muzykę filmową, oraz przede wszystkim kompozycje do wierszy Williama Blake’a.

Stanisław Marinczenko
Stanisław Marinczenko

Często sięgasz po muzyczną tradycję – rosyjską, celtycką, nawet orientalną. Skąd to upodobanie?

Jeśli mowa o tradycji rosyjskiej – cóż.. Jestem Rosjaninem, niewiele trzeba tłumaczyć. Natomiast zainteresowanie muzycznymi tradycjami innych narodów, innych kultur wpisuje się w moje zamiłowanie poznawania świata właśnie wielowymiarowo. Tworzy się wielobarwna mozaika brzmień, przeciwna zamknięciu w ciasnych ramkach umysłu. Tak, jak na przykład, często podkreślam, że każdy instrument ludowy danego etnosu posiada własną „duszę”, nakierowuje muzyka na osobliwe uroki poszczególnych kultur, legend, wierzeń… Na przykład akordeon w wersji szkockiej to bojowe i skoczne reele, francuskiej – melancholijna, romantyczna tęsknota, słowiański zaś jest zadziorny i przaśny.

Tradycja rosyjska – ona chyba najbardziej interesuje słuchaczy przed twoim najbliższym występem. Opowiedz nieco o tym wątku swojej twórczości…

Jak już wspomniałem jest to muzyka mojej ojczyzny. Z nią się urodziłem i z nią się wychowałem. Muzyka zawsze była obecna w moim domu – czy były to rzewne romanse, pieśni z filmów, czy utwory Włodzimierza Wysockiego i Bułata Okudżawy. To odcisnęło piętno, między innymi, na sposobie gry na gitarze – technika „balladowego przeplatania strun”, gitarzyści powinni zrozumieć – i śpiewie… Od lat również koncertuję z repertuarem stricte rosyjskim, sięgając właśnie po znane i trochę zapomniane romanse – od romansów miłosnych po tak zwane „miastowe” – utwory bardowskie, własne kompozycje, oraz „ludowe” – w cudzysłowie, gdyż często są to po prostu kompozycje na tyle silnie zakorzenione w świadomości społecznej, że stały się dorobkiem kulturowym.

Stanisław Marinczenko
Stanisław Marinczenko

Wielowymiarowość twojej muzyki to również instrumentarium, po które siegasz…

Owszem. Z wykształcenia jestem pianistą i nie da się ukryć, że za klawiaturą spędziłem większość mojego życia, natomiast już wieku lat trzynastu zafascynowałem się muzyką lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, co zaowocowało opanowaniem gry na gitarze. Natomiast w którymś momencie życia – całkiem zresztą niedawno, bo cztery lata temu – stwierdziłem, że czegoś mi brakuje w procesie rozwoju sztuki kompozycji, aranżacji…. Był to okres lekkiej stagnacji. Niewiele więc myśląc – opanowałem najpierw akordeon, rok później mandolinę, następnie harfę neoceltycką i teraz irlandzkie bouzouki.

Na stronie Roku Kultury Rosyjskiej w Krakowie jest wzmianka, że grasz także „elektrogotyk”… W serwisie YouTube można zaś odnaleźć twoją kompozycję „Forest” z tekstem Williama Blake’a – bliską chociażby stylistyce Dead Can Dance. Przyznam, że ten utwór jest naprawdę wspaniały! Czy jest więcej podobnych do niego? Często grasz muzykę „gotycką”?

Bardzo dziękuję za te słowa. Jest trochę więcej, ale na razie są w „szufladzie”. W tej chwili tak się składa, że razem z Andrzejem Kryszpinem współtworzymy projekt autorski inspirowany właśnie twórczością takich zespołów jak wspomniany Dead Can Dance czy Legendary Pink Dots, ale na razie niech to będzie owiane tajemnicą…

Koncertujesz solowo, ale także z innymi muzykami…

Tak, między innymi z Januszem Kasprowiczem, liderem Projektu Volodia – wykonujemy przede wszystkim pieśni „błatne”; Igorem Jelinkem z Czech – bardziej pieśni folkowo-autorskie, jeśli można to tak ująć; Wisławą Kadyszewską – autorska piosenka literacka; i ostatnimi czasy z zespołem wykonującym muzykę celtycką Rhiannon.

Uchyl choć fragmentu innej tajemnicy – jakiego repertuaru możemy się spodziewać podczas twojego występu na koncercie „Przenikanie dusz”?

Na pewno będą to utwory znane i lubiane, rzewne i wesołe, bojowe i nostalgiczne, autorskie i zabawne… Nikt nie wyjdzie zawiedziony, tyle mogę zagwarantować.

Rozmawiał: Szymon Gołąb

Stanisław Marinczenko – YouTube

Pełna lista wykonawców koncertu „Przenikanie dusz”, wraz z ich biogramami, dostępna jest na oficjalnej stronie projektu: 2015 – Rok Kultury Rosyjskiej w Krakowie.

„Przenikanie dusz” – Koncert Muzyki Rosyjskiej – wydarzenie / Facebook

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: