MASKA CIENIA / Essaie pas: Le port du masque est de rigueur

Essaie pas: Le port du masque est de rigueur (teledysk; reż. Larissa Corriveau; Kanada; 13 stycznia 2016)

Essaie pas - Demain est une autre nuit (lp; 2016)

Wybaczcie milczenie, ten wpis powinien pojawić się już przeszło tydzień temu. Mój komputer był jednak martwy i gdyby nie oni, to takim by pozostał – a teraz pora na „taniec cieni”.

„Le port du masque est de rigueur” jest utworem zwiastującym nowy longplay kanadyjskiego duetu Essaie pas, który – przypomnijmy – gościł w Polsce w zeszłym roku. Płyta zatytułowana Demain est une autre nuit ma ukazać się dziewiętnastego lutego nakładem wytwórni DFA Records. Formacja z Montrealu jest zaś już wyraźnie rozpoznawalna na scenie minimal wave, a to głównie dzięki unikalnej wprost fuzji muzycznych talentów; duet Essaie pas tworzą – Marie Davidson (autorka znakomitej płyty Un Autre Voyage) i Pierre Guérineau. Przewaga tekstów w języku francuskim, znakomite melorecytacje i dialogi połączone z syntezatorowym rytmicznym minimalizmem – oto, co wyróżnia muzykę Kanadyjczyków.

Essaie pas (źródło: Bandcamp)
Essaie pas (źródło: Bandcamp)

W podobnej stylistyce zrealizowana została zapowiedź najnowszej płyty Essaie pas, kompozycja „Le port du masque est de rigueur”, której wyraz wzmacnia dodatkowo teledysk wyreżyserowany przez początkującą twórczynię kina niezależnego, Larissę Corriveau (właśnie trwa społecznościowa zbiórka funduszy na powstanie fabuły jej autorstwa pod tytułem „Une visite”).

Wideo do „Le port du masque est de rigueur” urzeka bliskim poetyce dawnych filmów surrealistycznych połączeniem gestu, sekwencji obrazowych i muzyki. Znaleźć tu można także przełożony na język nowoczesnej sztuki element symboliczny (tytułowa maska), tak charakterystyczny dla nagrań Essaie pas i solowej twórczości Marie Davidson. Ta oniryczna i paradoksalnie świadoma wizja reżyserska jest jednym z najbardziej interesujących „muzycznych obrazów” jakie powstały w ostatnim czasie. Warto zauważyć, że nie obcujemy tu (jak w większości teledysków, zwłaszcza polskiej produkcji) z przypadkowym zestawem następujących po sobie obrazów odrębnych od linii melodycznej – ale z pełną wyrazu ilustracją utworu.

Essaie pas (fot. Shub Roy / źródło: Facebook)
Essaie pas (fot. Shub Roy / źródło: Facebook)

„Le port du masque est de rigueur” jest utworem szeroko komentowanym przez znaczącą prasę muzyczną na świecie – oraz dowodem, że nurt minimal wave już dawno opuścił scenę garażową, nie tracąc jednak nic ze świeżości muzycznego podziemia. Czekam na kolejny występ Essaie pas w Polsce.

Szymon Gołąb

Album Demain est une autre nuit w wersji cyfrowej i fizycznej (płyta winylowa) jest dostępny (pre-order) na stronie Essaie pas w serwisie Bandcamp.

Essaie pas – SoundCloud / Facebook / tumblr

GWIEZDNE WOJNY / Metal Disco: Fetish Club Anthems

Metal Disco: Fetish Club Anthems (EP; Werkstatt Recordings; Grecja; 15 grudnia 2015)

Metal Disco - Fetish Club Anthems (ep; 2015)

To ta płyta powinna być ścieżką dźwiękową nowej odsłony filmowego cyklu „Star Wars” (którego zresztą nigdy nie byłem do końca admiratorem)… Metal Disco tworzy wizję muzyki przyszłości mocno zakorzenioną w syntezatorowej tradycji, z jaką w pełni koresponduje „kosmiczna” oprawa wydawnictw tego projektu. O ileż lepiej to brzmi, o ile głębsze pokłady mrocznej nieświadości przywołuje, niż silące się na techniczny minimalizm orkiestrowe popisy ilustrujące „The Force Awakens”… Dobrze, może nie rozumiem muzycznej istoty rzeczy spod znaku „Gwiezdnych Wojen”, ale… Czy muzykę powinno się rozumieć, czy też – po prostu – odczuwać?

Fetish Club Anthems to druga płyta Metal Disco, projektu firmowanego przez „cyborga muzyki elektronicznej” (zwykły człowiek nie mógłby nagrać i wydać tylu płyt), Toxic Razora. Obok najnowszej epki (dwieście trzydziestej piątej pozycji w katalogu założonej przez wspomnianego artystę wytwórni Werkstatt Recordings) Metal Disco ma w dyskografii jeszcze jedną, debiutancką płytę – wydany w sierpniu tego roku krążek Unearthly vices. Jak i co gra Metal Disco?

Metal Disco - Fetish Club Anthems - wkładka i płyta CD
Metal Disco – Fetish Club Anthems – wkładka i płyta CD (źródło: synthesizer.bandcamp.com)

Zgodnie z nazwą – mocną w wyrazie muzykę elektroniczną o wyeksponowanych walorach tanecznych i charakterystycznie „siermiężnym” brzmieniu (efekt używania wyłącznie analogowych syntezatorów). Ta stylistyka spodoba się na pewno zwolennikom brzmień spod znaku „oldschool EBM”, a’la Lost Image. Pierwszym planem obu albumów jest także współgrający z muzyką męski wokal – idealnie mroczny i zimny. Czego chcieć więcej? Niczego – może poza nieco większą różnorodnością muzycznej „narracji”.

Metal Disco - Fetish Club Anthems - wkładka i kaseta magnetofonowa
Metal Disco – Fetish Club Anthems – wkładka i kaseta magnetofonowa (źródło: synthesizer.bandcamp.com)

Na pierwszym krążku jest o to trudno, zaś nowa płyta rozwiązuje problem perfekcyjnie – pojawiają się tu liczne remiksy nagrane przez muzyków zarówno „debiutujących”, jak i już uznanych na scenie cold / minimal wave i post punk: Schonwald, Unidentified Man i Glass Dancer. Proporcje albumu obejmują cztery autorskie kompozycje i aż siedem remiksów o zróżnicowanej stylistyce – dzięki czemu nie ma tu miejsca na nudę i monotonię.

Na Fetish Club Anthems faworyzuję wszystkie utwory autorstwa Metal Disco, oraz niemal wszystkie remiksy (z wyjątkiem kompozycji „kite” w interpretacji Vestron Vulture). Niedługo Sylwester – sięgnijcie po tę płytę.

Szymon Gołąb

Metal Disco – Facebook

Metal Disco – SoundCloud

Album w wersji fizycznej (płyta CD i kaseta magnetofonowa), oraz cyfrowej do nabycia na stronie wytwórni Werkstatt Recordings w serwisie Bandcamp.

KONIEC I POCZĄTEK / Falling Train feat. Simple is Good: „To Leave” / We Are Temporary: „You Can Now Let Go”

To Leave - You Can Now Let Go

Falling Train feat. Simple is Good: „To Leave” (Rosja; 3 grudnia 2015) / We Are Temporary: „You Can Now Let Go” (Stany Zjednoczone; 8 grudnia 2015)

Dwa single. Dwie opowieści. Poezja, której w życiu jest stanowczo za mało. Z pomocą (bardzo teraz potrzebną) przychodzi znów muzyka – i opowiada swoje sny. Oba są smutne i piękne. O co chodzi?

Rok 2015 kończy się w spazmach grozy i bylejakości. Piszę po polsku, więc chyba większość z was wie, co takiego mam na myśli. Nie tak dawno temu powstała strona „ruska śmierć” – analogicznie mógłbym zagrać „polską śmierć”, ale nie zrobię tego. Jestem zbyt zmęczony jej amorficznym okrucieństwem; zresztą zagrała ją za mnie już grupa Czarne Kwiaty z Tczewa. Zmęczony? Nie oznacza to jednak, że słabszy. Tej siły życzę każdemu, kto czyta te słowa – niech będą to przedwczesne życzenia na święta. I niech się spełnią.

We Are Temporary - You Can Now Let Go (kadr z teledysku)
We Are Temporary: You Can Now Let Go (kadr z teledysku / źródło: materiały własne We Are Temporary)

Kończy się rok. Pozostała tylko jedna audycja z cyklu Transmission / Transmisja – dokładnie w przeddzień Wigilii. Na tej stronie ukaże się jeszcze kilka recenzji, a potem przedstawię wam najlepsze płyty i teledyski minionych dwunastu miesięcy. Czy będzie to w formie „Cold 15” – tego jeszcze nie wiem. Znakomitych zimno falowych albumów rok 2015 wydał z siebie z górą dwieście…

Wybaczcie ten osobisty ton, ale muzyka, która go sprowokowała taka właśnie jest. Bardzo osobista. Sięga do głębi serca i sprawia, że człowiekowi chce się mówić – po prostu o tym, jak jest. Jeśli zaś nie ma zbyt wiele do powiedzenia, to zaczyna opowiadać o swoich planach. Plany? Wiadomo przecież, że nie ma (tu) przyszłości („No Future” Deathday – posłuchajcie kiedyś)… Znów więc wszystko rozbija się o mur milczenia. Spotkajmy się lepiej z piękną muzyką.

We Are Temporary - You Can Now Let Go (kadr z teledysku)
We Are Temporary – You Can Now Let Go (kadr z teledysku / źródło: materiały własne We Are Temporary)

Zagram wam dwie piosenki, które są jak sny – ulotne, niepokojące, wypełnione dziwnym wdziękiem… Czasem groźne, ale tylko przez moment. Paradoksalnie utwór, który rozpocznie, mimo „łagodniejszego wydźwięku” jest nawet bardziej dosadny i może uchodzić za bliski temu, czym jest groza. Zdążyłem polubić tę przerwaną frazę fortepianu w wygłosie „To Leave”, najnowszego singla połączonych sił rosyjskich formacji Simple is Good i Falling Train. Pięknie zaśpiewała tu Agnia Oddii – nieco podobnie, jak kiedyś w Polsce śpiewała Lee-Leet… Podoba mi się też okładka, drzewa we włosach zamyślonej dziewczyny. Chyba stałem się niepoprawnym romantykiem – a co tam, Wave Press to w końcu blog, a nie kolejny pseudohipsterski portalik z reklamami.

Simple is Good (źródło - VKontakte)
Simple is Good (źródło: VKontakte)

Z dużo słów. Przejdźmy do muzyki. W tym celu trzeba kliknąć w obrazek z podobizną okładki – otworzy się player serwisu VKontakte. Utworu „To Leave” chyba nie znajdziecie nigdzie indziej.

Simple is Good - To Leave
Kliknij w obrazek aby odtworzyć utwór.

Drugiej kompozycji – „You Can Now Let Go” nowojorskiego projektu We Are Temporary – wysłuchałem już chyba ze sto razy. Utwór nie potrafi się znudzić, tak bardzo pełen jest emocji – które zresztą słychać w głosie wokalisty i jedynego muzyka We Are Temporary (cóż za nazwa! „Jesteśmy czasowi, przemijamy”…), Marka Robertsa. Być może ktoś z was zna wcześniejsze dokonania tego artysty? Nie? No, to posłuchajcie:

„You Can Now Let Go” to podobne rejestry uczuciowego napięcia. Utwór ten brzmi jak sen i zrodził się ze snu, w którym jego autor znalazł się kiedyś balansując na krawędzi życia i śmierci (całą tę historię można przeczytać tutaj). Kompozycja ma przesłanie, jest życzeniem: bądźcie odważni, nie wstydźcie się siebie, nie bójcie się.

Mark Roberts (We Are Temporary - źródło - Facebook)
Mark Roberts / We Are Temporary (źródło: Facebook)

Utwór „You Can Now Let Go” zapowiada debiutancki longplay We Are Temporary, który pod tytułem Crossing Over ukaże się w lutym 2016 już roku.

Móglbym tę muzykę zadedykować Tobie, ale ostatecznie… Po co?

Szymon Gołąb

Falling Train – VKontakte

Simple is Good – Facebook / VKontakte

We Are Temporary – oficjalna strona / Facebook / Instagram / SoundCloud / Twitter

ZIMNE PODZIEMIE / Boy Harsher: Pain

Boy Harsher: Pain (EP; Oraculo Records; Stany Zjednoczone; 6 października 2015)

Boy Harsher - Pain (ep; 2015)

Z tym 6 października to nie tak… Ta fenomenalna płyta dopiero wkrótce ukaże się (powtórnie) w wersji fizycznej (winyl). Powtórnie? Nagrania Boy Harsher pomieszczone na epce Pain znamy już od około roku – były dostępne w formie kasety i w wersji cyfrowej, ale… No, właśnie – ich odnalezienie wiązało się z koniecznością posiadania sporej cierpliwości (i umiejętności) pasjonata brzmień z „podziemia” cold / minimal wave. Szukanie, szukanie – potem czysta rozkosz obcowania z muzyką odkrywczą i nie natrętnie „alternatywną”… Niedługo te przyjemności poda nam na tacy coraz bardziej rozpoznawalna hiszpańska wytwórnia Oraculo Records (której nakładem, przypomnijmy, ukaże się także debiut polskiego projektu undertheskin).

Boy Harsher (fot. Adriana Iris Boatwright / źródło: boyharsher.com)
Boy Harsher (fot. Adriana Iris Boatwright / źródło: boyharsher.com)

Boy Harsher – a kto to? Pod tą nazwą kryje się amerykański duet – Jae Matthews (to kobieta, żeby było jasne) i Augustus Muller – którego początki sięgają 2013 roku. Z muzyką Boy Harsher jest nieco podobnie jak z brzmieniami polskiego, choć już tworzącego na emigracji w Niemczech, duetu Fuka Lata, czyli – w nowej odsłonie – Non-Human Persons… Obie formacje poszukują, eksperymentują, łączą gatunki – i w obu przypadkach te fuzje wyzwalają ogromną dawkę znakomitej muzycznej energii.

Boy Harsher (fot. Giara Duffy / źródło: boyharsher.com)
Boy Harsher (fot. Giara Duffy / źródło: boyharsher.com)

Jak gra Boy Harsher można w pełni przekonać się już po wysłuchaniu opisywanej tu epki – skupia ona w sobie całą stylistyczną niejednoznaczność brzmienia duetu, dla której (podobnie jak w przypadku wspomnianych wyżej Polaków) elementem spajającym jest znakomity eteryczny kobiecy głos (który w nagraniach Boy Harsher dodatkowo często odwołuje się do metody wokalnej Siouxsie Sioux). We wnętrzu Pain znajdziemy: minimalistyczną taneczność (utwór tytułowy, oraz najlepszy na płycie, „Modulations”), szczyptę nowofalowego romantyzmu („Lust”), oraz – przypominającą nagrania kanadyjskiego Essaie Pas – natchnioną transową balladę („Spell”). Wszystko to okraszone zostało skwierczącymi dźwiękami klasycznych syntezatorów i wyeksponowanym automatycznym rytmem, a więc znakami rozpoznawczymi nowoczesnej elektronicznej odmiany zimnej fali.

Boy Harsher: Pain - okładka płyty winylowej (tył) - źródło: oraculorecords.bandcamp.com)
Boy Harsher: Pain – okładka płyty winylowej (tył) – źródło: oraculorecords.bandcamp.com)

Doskonała płyta, zdecydowanie zasługująca na rozpoznawalność wśród szerszego grona odbiorców. W praktyce didżejskiej sięgam też często po wspomniany utwór „Modulations” – to czysta ekspresja „chłodnego disko”, jeden z najlepszych tanecznych utworów w dotychczasowej historii gatunku minimal wave (obok aspirującego do tego miana utworu „Pain”). Czego brak mi na tej płycie? Obłędnego, fatalistycznego piękna utworu „Love”… Czyli jak w życiu.

Album w wersji cyfrowej i fizycznej (płyta winylowa 12″ o limitowanym nakładzie trzystu egzemplarzy) do nabycia (pre-order) na stronie wytwórni Oraculo Records w serwisie Bandcamp.

Boy Harsher – oficjalna strona

Boy Harsher – SoundCloud

ZAKLĘTA W KRYSZTAŁ / Kriistal Ann: Cultural Bleeding

Kriistal Ann: Cultural Bleeding (LP; Wave Records; Grecja; 30 listopada 2015)

Kriistal Ann - Cultural Bleeding

Pamiętacie „Zaklętą w marmur” grupy Closterkeller, utwór który zabrzmiał na płycie jaką szczególnie cenił Tomasz Beksiński – Graphite z 1999 roku? Ta kompozycja na długo zapada w pamięć, podobnie jak aura najnowszego albumu Kryształowej Anny, Kriistal Ann – Cultural Bleeding.

Sięgam wstecz do życiodajnych chwil, których akompaniamentem stała się jej muzyka. Wydała już trzy własne longplay’e, kilka wartościowych epek, jej głos stał się też znakiem indywidualności nagrań duetu Paradox Obscur; trudno wreszcie policzyć jej kolaboracje z innymi muzykami sceny cold /minimal wave i synth pop – a to wszystko w naprawdę krótkim czasie i w doskonałej jakości. Pytałem: czy wystarczy Kryształowej Annie energii twórczej i serca do muzyki? Czy zdoła zachować wzniosły rejestr, do którego przyzwyczaiła słuchaczy? Cultural Bleeding nie tylko zawiera te walory, ale i wzmacnia je do najwyższego – jak dotąd – poziomu. To olśniewająca urodą płyta.

Kriistal Ann (źródło: materiały prasowe Wave Records)
Kriistal Ann (źródło: materiały prasowe Wave Records)

Album składa się z dziewięciu kompozycji (w tym jednej nagranej z włoskim duetem Schonwald) o charakterystycznym dla muzyki Kriistal Ann stylu – łączącym natchnioną melancholię głosu i tekstów (w pełni poetyckich) z dość szorstkim w wyrazie minimalizmem aranżacji instrumentalnych. Na Cultural Bleeding pojawia się jednak nowum – owa „szorstkość” nieco łagodnieje – w automatyczny puls perkusji, pomiędzy wspaniałe i dostojne frazy wokalu Anny z subtelnością, ale i potęgą (bliską chyba tylko miłości i cierpieniu) ujawnia się nowy, odmienny żywioł – stylizacja „klasyczna”, przypominająca najlepsze lata rockowej progresji, spod znaku chociażby Aphrodite’s Child… Tak brzmi, między innymi, najpiękniejszy utwór na płycie – „Fading Lights”.

Kriistal Ann (źródło: kriistalann.bandcamp.com)
Kriistal Ann (źródło: kriistalann.bandcamp.com)

Nie chcę więcej mnożyć słów. Piękno tego albumu jest tajemnicą i nie można go wypowiedzieć. Zwróćcie jeszcze tylko uwagę na tytuł: Cultural Bleeding. Istotnie, dziś „kultura krwawi”. Jest zapominana, odrzucana, wypierana przez propagandę i płyciznę. Kultura krwawi też w uścisku brudnych łap polityków – tej, czy innej „opcji”… Nigdy nie przestanę na to narzekać (i Anna chyba też). To dobrze, że powstają płyty (a w przyszłości może i książki) zdolne zawrzeć w sobie pięknie i dosadnie cząstkę bólu, jaki spotyka dziś cały kulturalny świat. To dobrze też, że treści te tworzą artyści młodzi, pozbawieni maniery „showbiznesu” i wprost anielsko (bądź piekielnie) utalentowani.

Kriistal Ann: Cultural Bleeding - tył okładki płyty (źródło: materiały prasowe Wave Records)
Kriistal Ann: Cultural Bleeding – tył okładki płyty (źródło: materiały prasowe Wave Records)

Wszystkie dziewięć utworów pomieszczonych na Cultural Bleeding olśniewa – ze szczególnym uwzględnieniem wymienionego już „Fading Lights”, oraz nagłosowego „Essential Mist”.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (płyta CD o limitowanym nakładzie pięciuset numerowanych egzemplarzy) i cyfrowej dostępny na stronie Wave Records w serwisie Bandcamp.

Kriistal Ann – Facebook / SoundCloud / YouTube

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑