„CHŁODNA FALA NIE OPALA” / Bruno ŚwiatłoCień: „Powiew Morza”

Bruno ŚwiatłoCień: „Powiew Morza” (singiel, wideoklip; realizacja: Yach Paszkiewicz; gościnnie: Volven de Viant; Polska; maj 2014)

Zespół Bruno ŚwiatłoCień
Zespół Bruno ŚwiatłoCień

Monotonia zachwyca. Wypalenie jest mocą. Absurd staje się poezją. Dziwność zaś – hipnotyzuje. Tak (skrótowo) odbieram twórczość formacji Bruno ŚwiatłoCień. Wykracza ona poza schematy rodzimej sceny muzycznej, poza wątpliwej jakości „kanon” zamykający różnogatunkowe brzmienia w nurcie przebojowej poprawności i nudy. Dość wspomnieć, że od dawna chciałem spolszczyć najpopularniejszy na tej stronie (blogu? portalu?) tag „cold wave” – i napisać po prostu „chłodna / zimna fala”. „Powiew morza” wreszcie stał się ku temu pretekstem.

Nowy utwór pomorskiej formacji to ponad siedem minut muzyki, miara ta jednak w żaden sposób nie odstręcza. Mantra – określenie, które przypisano tej muzyce niweluje nadmiar na rzecz swoistej, minimalistycznej transowości, podkreślanej monotonnym rytmem perkusji i tekstem beznamiętnie, na krawędzi melorecytacji, wyśpiewywanym przez wokalistę. To odrębny styl, a zarazem nawiązanie do najlepszej tradycji gatunku – pojętego tu jednak nieco przewrotnie. Kluczem do muzyki grupy Bruno ŚwiatłoCień jest poczucie absurdu i jego estetyczny przekład. Podobną aurę konsekwentnie buduje utwór „Powiew Morza”: w pewnym momencie tekst (stanowiący przykład suwerennej poezji) przekształca się w rodzaj modlitwy – rodzaj właśnie, nie zaś parodię. To zdecydowanie nowa jakość wypowiedzi. Mainstreamowe naigrawanie się z katolicyzmu – szczególnie czynne obecnie w polskiej muzyce – jest nudne; język antagonizmów zdewaluaował się i dziś może jedynie odstręczać wtórnością. Rodzima sztuka jest dziedziną „bez wartości” – powstałą w bezwartościowej rzeczywistości – i jako taka, winna tę realność wyrażać. Zimna fala, ze swoim dystansem i pozornym brakiem emocjonalnego zaangażowania to najlepsza z możliwych odpowiedzi na kształt czasu. Pod tym względem twórczość zespołu Bruno ŚwiatłoCień jest odkrywcza, wyznaczająca kształt tego, co zdecydowanie nowe.

Volven de Viant na planie teledysku do utworu "Powiew Morza" (fot. Michał Szwarc)
Volven de Viant na planie teledysku do utworu „Powiew Morza” (fot. Michał Szwarc)

Oprawa wizualna utworu „Powiew Morza” również zasługuje na uwagę. Posiada bowiem potencjał symboliczny – bardzo prosty i czytelny. Jest nim amalgamat ruin, morskiego bezmiaru i nieco „złowrogiego”, gotyckiego piękna (Volven de Viant!). Reżyserem teledysku – podobnie, jak w przypadku utworu „Babilońskie Damy” z albumu Czerń i Cień – jest Yach Paszkiewicz, znajdujący wyraźne upodobanie w brzmieniach grupy Bruno ŚwiatłoCień.

Fascynację tę odtąd z nim dzielę. Słucham, patrzę i napawam się tą cudowną, pełną nowych znaczeń, dekadencją. „Chłodna fala nie opala” – wpis przeczytany niegdyś na facebookowym profilu zespołu trafia w sedno tej muzyki.

Szymon Gołąb

Bruno ŚwiatłoCień: Czerń i Cień (LP, 2013) – Bandcamp

Bruno ŚwiatłoCień – Facebook

 

AWANGARDA / Rubber Dots: Backemo

Rubber Dots: Backemo (singiel; Polska; kwiecień 2013)

Anna Iwanek / wokal; Stefan Głowacki / instrumenty elektroniczne, produkcja

Rubber Dots - Backemo (singiel 2014)

Najnowszy singiel warszawskiego duetu Rubber Dots stwarza odrębną jakość ciemnych klubowych brzmień. Ta hipnotyczna, oparta na ekspozycji niskich tonów muzyka, wpisuje się także w nienazwany jeszcze gatunek, którego renesans trwa właśnie na europejskich (głównie francuskich) scenach.

Nie mamy tu jednak do czynienia z prostym przekładem estetyki brzmieniowej, znaczącą bowiem cechą wspomnianego gatunku jest głęboka indywidualizacja dokonań poszczególnych muzyków – co oznacza, iż obcujemy z awangardą nowej muzycznej rzeczywistości. Od niemal zimnofalowych brzmień Dave’a ID, przez eteryczność FKA twigs, po gender beat Lawrence’a Rothmana – w tych obszarach należy dopatrywać się rozwoju opisywanych brzmień – i w sferę tę wpisuje się także „Backemo” Rubber Dots.

Obok sedna kompozycji – ciemnego, głębokiego pulsu; elementem szczególnie tu poruszającym jest głos wokalistki – melancholijny, wyrazisty, urzekający owym „północnym tonem”, który fascynuje chociażby w utworach Fever Ray. Znamienne, że dla wspomnianej awangardy – do której pełnoprawnie zalicza się odtąd muzyka Rubber Dots – liczą się tylko piękne głosy; czyżby powrót swoistego bel canto do brzmień klubowych?

Rubber Dots: Anna Iwanek, Stefan Głowacki  (fot. wobix)
Rubber Dots: Anna Iwanek, Stefan Głowacki (fot. wobix)

„Backemo”, względem wcześniejszych dokonań duetu, jest utworem zdecydowanie ciemniejszym, syntezatorowa warstwa tej muzyki miejscami pobrzmiewa chłodnym wintażem, niemal z kręgu minimal wave. Co najważniejsze jednak, to… Niedosyt, jaki pozostawia po sobie ta kompozycja. Zdecydowanie mam ochotę na więcej tego rodzaju brzmień na rodzimej scenie.

Singlem „Backemo” warszwawska formacja zapowiada nowy, drugi w swojej dyskografii, longplay. Zdecydowanie – będę wypatrywał tej płyty z niecierpliwością!

Szymon Gołąb

Rubber Dots – Soundcloud

Rubber Dots – Facebook

Rubber Dots – Twitter

 

PREMIERA WAVE PRESS / Non-Human Persons: Gloria

Utwór „Gloria”, który zapowiada narodziny nowego projektu cold / minimal / synth wave Non-Human Persons, już przy pierwszym przesłuchaniu oczarował mnie bez reszty. Czas na jego oficjalną odsłonę.

Non-Human Persons (2014)

Ta dostojnie rozwijająca się kompozycja to przede wszystkim: barwne syntezatorowe pasaże, wyrazisty chłodny rytm, oraz to, co urzeka najbardziej – eter żeńskiego głosu. Wytrawne ucho już od nagłosowych tonów odnajdzie tu spełnienie indywidualnej, odrębnej stylistyki z wyraźnym – co warto zaznaczyć – klubowym, tanecznym odcieniem. Powracające frazy tekstu – wyśpiewane z charakterystyczną lekką nonszalancją – są świetnym kontrapunktem dla wspomnianego tanecznego żywiołu muzyki. „Gloria” to zdecydowanie bardziej pastelowa forma chłodnych brzmień. „Barwna dekadencja”, którą w najnowszej muzyce cold / minimal wave cenię wysoko – tu właśnie odnalazła swoje spełnienie w nader pięknym i pełnym powabu kształcie.

Progresywny, obfitujący w liczne modyfikacje tempa, charakter tej kompozycji zdradza berliński rodowód jej twórców. Non-Human Persons to w istocie projekt powstały z żywiołowości muzyki prezentowanej na żywo, w nieustannym kontakcie z odbiorcą i jego emocjami. Wnętrza klubów, aspirujących do miana twórczej nowoczesności, winny wypełnić się takim właśnie brzmieniem – nie tylko w Berlinie.

Więcej swych olśniewających, podbitych tajemnicą utworów, muzycy Non-Human Persons zaprezentują – prawdopodobnie – wczesną jesienią (album będzie zatytułowany No Fear?). Dziś – cieszmy się „Glorią”!

Szymon Gołąb

 

PREMIERA WAVE PRESS / Moth: Young Future

Moth: Young Future („First Second” LP; Dania; premiera płyty: wiosna 2014)

Moth - First Second LP (2014)

Post punk ma się doskonale! Świadczy o tym chociażby wydawnictwo, którego fragment – premierowo – dziś prezentuję: debiutancki album LP kwartetu z Kopenhagi, Moth.

Formacja ma dotąd w swych dokonaniach trzy płyty formatu EP, zaś jej początki sięgają 2012 roku. Grupa postanowiła tworzyć w estetyce bliskiej rdzennym brzmieniom post punk / cold wave lat osiemdziesiątych, przywołując atmosferę: chłodu, szorstkości wyrazu i swoistego ascetyzmu. Nie mamy tu jednak do czynienia z płaskim pastiszem, ani wtórnością – estetyka ta, twórczo rozwinięta, jest doskonałą odpowiedzią muzyki na kształt czasów.

Moth - First Second LP (fotografia na wkładce płyty)
Moth – First Second LP (fotografia na wkładce płyty)

Taki jest też w całości zapowiadany long play. Nie ma tu miejsca na elektroniczne fajerwerki i zbędny eksperyment. First Second to ponad pół godziny muzyki (osiem utworów) o kształcie mogącym spodobać się wszystkim zwolennikom tradycyjnego chłodnofalowego grania. Kompozycje są krótkie, wyraziste i dosadne – tak jak przedstawiony poniżej utwór Young Future. Kilka spośród zamieszczonych na First Second kompozycji, jest już znanych z internetowych publikacji zespołu.

Płyta, pomimo dużej spójności nastroju i podobieństwa poszczególnych fragmentów, nie jest monotonna. Wręcz przeciwnie! Muzyka na First Second posiada pierwotną energię zimnego brzmienia, dla którego miarą buntu jest rezygnacja; miarą melodyjności zaś – jej przełamanie.

Porównania? Ypsilon? Belgrado? W tym obszarze dzisiejszej awangardy sytuuje się twórczość Moth.

Album ukaże się wiosną tego roku na płycie winylowej, w limitowanej ilości trzystu egzemplarzy. Za wydawnictwo odpowiedzialna jest amerykańska wytwórnia Mass Media Records.

Szymon Gołąb

Moth – Bandcamp

Moth – Facebook

Mass Media Records – strona / sklep

 

MUZYKA NOCY / Vile Oblique

Vile Oblique: Corina Nenuphar / wokal, muzyka, teksty

Vile Oblique

Austriacka wokalistka Corina Nenuphar, którą wcześniej można było usłyszeć w takich grupach jak Oppenheimer Mk II czy Ghost Actor niedawno wystartowała ze swoim solowym dark – elektronicznym projektem – Vile Oblique.

Jak na razie Corina zaprezentowała w sieci dwa utwory, jednak… Nie liczy się ilość, lecz jakość – a ta jest w tym przypadku godna uwagi. Bardzo trudno poprzez minimalizm muzyczny wywołać głębokie emocje, jednakże jeżeli ta sztuka się udaje – to zapamiętujemy ją na długo…

W utworze Skin, Austriaczka elektronicznym minimalizmem buduje nastrój tęsknoty i zadumy, czaruje melancholijnym wokalem. To utwór do słuchania w chłodną noc, kiedy stoi się przed oknem patrząc na księżyc… Triumph to zaś kompozycja oprawiona w tętniący, syntetyczny puls, momentami mający też nieco „symfoniczny” wydźwięk. Głos Coriny jest tu także inny, bardziej mroczny i nieco uwodzicielski.

Muzyka Vile Oblique na pewno spodoba się fanom: Polythene, Fvnerals czy Tropic of Cancer.

Mam nadzieję, że artystka aktualnie skupi się na działalności swojego solowego projektu i już niebawem dostaniemy od niej więcej pięknej muzyki nocy.

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Vile Oblique – Soundcloud

Vile Oblique – Facebook

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑