Ortrotasce: Monument of Existence (2 x LP; Disko Obscura; Stany Zjednoczone; 30 sierpnia 2016)
Wreszcie nagrań Ortrotasce można wysłuchać z kunsztownie wydanego podwójnego longplay’a na płycie winylowej – ta muzyka od dawna zasługiwała na to wyróżnienie. Nie tylko jednak forma wydawnictwa urzeka, ale – przede wszystkim – jego zawartość: brzmienia syntezatorowe tworzone z pasją i bogate w przesłania. Wszystko to sprawia, że Monument of Existence to „future classic” nurtu minimal wave.
Conspiracy Coven: Dark Disco (EP; Norwegia; 18 sierpnia 2014)
Uwielbiam takie płyty – konkretne i zimne. Monochromatyczna ekpresja, potęga wyrazu, oraz wrażenie przebywania we wnętrzu zrytmizowanej ciemności – oto, co można odnaleźć w muzyce Conspiracy Coven.
Dark Disco, debiutancka epka norweskiej formacji zawiera pięć utworów, pod wspólnym – wyłożonym wprost w introdukcji płyty – mottem: „Conspiracy Coven buduje długotrwałą osobistą ochronę przed negatywnymi siłami duchowymi i fizycznymi”. Jak więc nie sięgnąć po tę płytę? Tym bardziej, że deklaracja muzyków rzeczywiście przekłada się na brzmienia doskonale oczyszczające z miazmatów codzienności. No future disco (chyba pora na to określenie gatunkowe) w interpretacji Conspiracy Coven to sedno syntezatorowej odmiany cold wave wzbogaconej o nader wyrazisty męski wokal, nieco bliski estetyce greckiego projektu Impersonate or Die. Pod względem aranżacji instrumentalnej usłyszymy tu zaś bezkompromisowy minimalistyczny chłód, który można znaleźć w nagraniach Circa Tapes i Ortrotasce.
Płyta nie ma słabych momentów, nie nuży też, mimo stylistycznego podobieństwa zawartych na niej kompozycji. Spośród pięciu utworów na „Dark Disco”, faworyzuję dwa – „Coven of Desires” (gotycka wzniosłość i emfaza wokalna – uwielbiam to połączenie!), oraz „Decay” (tak powinien brzmieć post punk zagrany na elektronicznym isntrumentarium). Podejrzewam także, że muzyka Conspiracy Coven doskonale sprawdzi się wykonywana na żywo – jako sedno aury ciemnego wnętrza, przebitego syntetycznym pulsem i ruchomym snopem białego światła. Dark disco.
Wróćmy do przesłania płyty. Jest to jeden z najwspanialszych paradoksów zimnej fali, iż budując dekadenckie muzyczne światy, przywraca słuchaczowi chęć do życia. Pod tym względem brzmienia Prolife, mimo różnic stylistycznych, to także ważny kontekst dla muzyki Conspiracy Coven.