PERŁY I NIETOPERZE / Bat Nouveau: Metamorphoses

Bat Nouveau: Metamorphoses (LP; Hands And Moment; Australia; 24 stycznia 2015)

Bat Nouveau - Metamorphoses (lp; 2015)

Świetna płyta, o nastroju przenoszącym do najlepszych czasów rocka gotyckiego spod znaku Bat Cave. Muzykom Bat Nouveau udało się wskrzesić aurę post punkowych brzmień z początku lat osiemdziesiątych: szorstkich w wyrazie, pełnych zimno falowej energii, oraz posiadających swoistą – chyba jedynie tego rodzaju muzyce przynależną – głębię. Album ten zawiera także kilka muzycznych pereł najprawdziwszego chłodnego blasku.

Płytę Metamorphoses wydała w wersji CD japońska wytwórnia Hands And Moment.
Płytę Metamorphoses wydała w wersji CD japońska wytwórnia Hands And Moment.

Metamorphoses to pierwszy longplay australijskiego duetu w składzie: Todd (wokal i bas), oraz Alex (gitary, perkusja). W znacznej części album ten jest zbiorem dotychczasowych dokonań Bat Nouveau, formacji obecnej na scenie już od 2008 roku. Metamorphoses to dość obszerne (mieszczące jedenaście utworów) wydawnictwo, na którym dominują utwory o wyraźnej ekspozycji gitary basowej i perkusji, a więc „kanonicznego” instrumentarium dla zimnej fali sprzed trzydziestu lat. Najbardziej słyszalnym tu łącznikiem z przeszłością jest właśnie gitarowa fraza, przypominająca chociażby – jak słusznie zauważają słuchacze – tę obecną na pochodzących z epoki płytach The Chameleons. Znakomitym składnikiem tego zimno falowego wintażu jest na Metamorphoses również wokal – „ostry”, a jednak chłodny i specyficznie „zaświatowy”; dodajmy, iż ta metoda wokalna sprawdza się doskonale tak w utworach o bardziej minorowym wyrazie („Lilies II”, „Ghosteps”, „Funeral Eyes”), jak i tych, operujących zdecydowanie mocniejszych rockowymi rejestrami („Hung High”, „Wreckage”, czy znakomitym „Death Mask”).

Bat Nouveau
Bat Nouveau

Wspomniałem o perłach tej płyty… Tak, są na Metamorphoses kompozycje do których chce się i należy często powracać – to wymienione już: „Lilies II”, „Ghosteps”, „Funeral Eyes”, „Death Mask”, a także „Our Black Day” i mocne otwarcie albumu, „The Cry”. Zawarta w tych utworach autentyczność nastroju i perfekcja wykonawcza chyba nie mają sobie równych… Jeśli tylko pominąć aktywną w odmiennych rejonach muzycznych syberyjską formację stoner rockową The Jack Wood. Właśnie! Może pokusić się o otwarcie nowej rubryki w katalogu współczesnej odmiany zimnej fali i nazwać ją „stoner wave” ? Muzyka Bat Nouveau to pierwszy plan tego gatunku.

Długo nie zapomnę o tej płycie.

Szymon Gołąb

Bat Nouveau – Facebook

TYLKO WYKRZYKNIKI / The Jack Wood: Deus

The Jack Wood: Deus (LP; Rosja; 20 października 2014)

The Jack Wood - Deus (lp; 2014)

Ta płyta to objawienie! Myślałem, że prawdziwa energia rocka jest już muzyczną przeszłością; domeną zarezerwowana dla „dinozaurów” rozsmakowanych w znakomitych lecz zapomnianych wydawnictwach z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Myślałem, że przetrwały już tylko mdłe gwiazdeczki zamieniające pierwotną siłę gitary, perkusji i wokalu na nudne popłuczyny przygrywane w korporacyjnych, pseudo „luzackich” rozgłośniach przez radiowców o muzycznej wiedzy pryszczatego gimnazjalisty… Dosyć! Pięść, nos, krew, The Jack Wood!!

Syberyjskie trio przywołało na swoim najnowszym longplay’u Deus (czwartej płycie w dyskografii) doskonałą tradycję mocnego hard / stoner rockowego grania, w perfekcyjny i naturalnie brzmiący sposób uzupełniając ją o elementy bluesa, punka, a nawet zimnej fali – ten ostatni składnik to chłodny, rytmiczny puls najlepszego na płycie utworu „Precision shot” (teksty The Jack Wood napisane są wyłącznie po angielsku). Wspomniana perfekcja wykonania jest tu w pełni spontaniczna, znamionująca wysoką jakość warsztatu muzyków; na Deus nie ma miejsca na wrażenie „wycyzelowania” utworów, nudę producenckiej „doskonałości”; wręcz przeciwnie – muzyka The Jack Wood to „brudny” ogień, „garażowy czad”, posmak whiskey słyszalny w każdym niemal, perwersyjnie (jedno, ze słów – kluczy do nastroju tego albumu) napiętym tonie. Energia rocka jest z założenia żywiołem o erotycznym biegunie i tę jakość przywrócono tu w pełni.

Wokalistka The Jack Wood w bieli...
Wokalistka The Jack Wood w bieli…
...i czerni.
…i czerni.

Deus to także płyta doskonałych współbrzmień. Gitara, perkusja, wokal – nic więcej. Trafienie w sedno mocy! Ascetyzm tej muzyki nie potrzebuje uzupełnień. Pierwszym planem albumu jest zdecydowanie głos charyzmatycznej wokalistki – ekstatyczny, wyrazisty, budujący ciemne pożądanie i po prostu piękny. Tak brzmiała wydana w 1971 roku solowa płyta Lindy Hoyle, Pieces of Me… Jestem oczarowany!

Syberyjski chłód zrodził bez wątpienia jeden z najbardziej ognistych i najlepszych albumów roku. The Jack Wood to trio o ogromnym potencjale, również koncertowym – o czym właśnie mają okazję przekonać się nie tylko rosyjscy słuchacze; zespół rozpoczął intensywną trasę koncertową obejmującą także sceny w Niemczech.

Ogień! Czad! Potęga! Przy tej płycie tylko wykrzykniki.

Szymon Gołąb

The Jack Wood – oficjalna strona

The Jack Wood – Facebook

The Jack Wood – VKontakte

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: