PIĘKNA MUZYKA / Lydia Ainsworth: Right from Real

Lydia Ainsworth: Right from Real (LP; Arbutus Records; Kanada; 30 września 2014)

Lydia Ainsworth - Right from Real (lp; 2014)

Nieco naiwny tytuł tej recenzji jest jednak chyba najbliżej fenomenu twórczości Lydii Ainsworth – to po prostu piękna muzyka. Piękno to doszło do głosu w całej pełni (można zagrać i zaśpiewać piękniej?) na najnowszym albumie kanadyjskiej wokalistki, zatytułowanym Right from Real.

Wydawnictwa tej miary powracają co jakiś czas w historii najnowszej muzyki; najnowszej podkreślmy, bowiem baroque pop (chyba ten właśnie gatunek opisuje muzykę Lydii Ainsworth najlepiej) to zdecydowanie koncepcja współczesności, czasu znudzonego celebrytyzmem i powtarzalną nudą radiowych playlist. Ustawmy więc pewien szereg dla tej niezwykłej płyty: Bat for Lashes: Two Suns (2009); Kate Miller-Heidke: Nightflight (2012); Grimes: Visions (2012); Sleep Thieves: You Want The Night (2014) – dodając, że album Lydii Ainsworth jest najlepszym jego składnikiem, esencją wzniosłości, wdzięku i eksperymentatorskiej świeżości.

Lydia Ainsworth (fot. Matthew Lessner)
Lydia Ainsworth (fot. Matthew Lessner)

Right from Real to osiem kompozycji spojonych wyraźnie podniosłym, melancholijnym nastrojem, oraz pełnym uroku, eterycznym głosem wokalistki. Znaczącą rolę odgrywa tu wspomniane eksperymentatorstwo, które jednak nie zawsze trafia w sedno wspaniałej aury albumu (nagłosowy utwór „Candle” ze zmiksowanym wokalem może nieco zniechęcić, podobnie jak przedostatnia kompozycja „Moonstone”). Right From Real to także mixtum compositum brzmień akustycznych (cudowny fortepian i sekcja smyczkowa w „The Truth”), oraz różnorodnej, niejednokrotnie łamiącej rytm utworów, elektroniki (efekt ten wręcz poraża cudownym uprzestrzennieniem brzmienia w kompozycji „Take Your Face Off”). To wystarczy, aby powołać muzykę pełną powabu i wdzięku – żeńskich stron wzniosłości.

Ta płyta odmienia piękno chyba przez wszystkie muzyczne przypadki. Jej najlepszymi fragmentami są zaś utwory: „Malachite”; „Take Your Face Off”; „PSI”; „Hologram”; oraz uroczo flirtująca z pop – mainstreamem koda albumu, „The Truth”.

Ile dokładnie razy użylem w tym tekście przedrostka „naj”? Oto mowa zachwytu, którą prowokuje Right from Real – album z najlepszych rejonów muzyki.

Szymon Gołąb

Lydia Ainsworth – oficjalna strona

Lydia Ainsworth – Facebook

Lydia Ainsworth – Twitter

PRZED KONCERTEM (GŁOS MISTRZA) / Psyche: Daydream Avenue

Psyche: Daydream Avenue (LP; SPV Recordings; Kanada; 1991)

Psyche - Daydream Avenue (lp; 1991)

„W ostatniej chwili okazało się, że nowy album Psyche ukaże się pod poetyckim tytułem Daydream Avenue, a nie jak anonsowano wcześniej Gridlock Dynasty. Dobra zmiana, gdyż longplay w dużej części wydaje się idealnym tłem do marzeń – nawet za dnia.

Daydream Avenue to prawdziwy koktajl nastrojów. Są tu utwory przebojowe, do tańca („Angel Lies Sleeping”, If You Believe”, „What Sorrow Cannot Say”), ale są też kompozycje osnute mgiełką suchego lodu i spowite pajęczynami, jakby żywcem wyjęte z płyty The Influence („Alone With A Gun”, „Destiny”). Jest kilka nastrojowych pieśni („Destiny”, „Ghost”), ale dominuje muzyka instrumentalna, której nie powstydziłby się Edgar Froese i inni mistrzowie elektronicznego rocka (Eternal City, Quest, Belial). Darrin Huss nadal śpiewa jak Marc Almond w okresie Soft Cell (może i dobrze że nie wzoruje się na jego obecnym wcieleniu, zupełnie innym), chociaż duet Psyche od dawna kroczy własną ścieżką i stworzył nawet coś na kształt własnego stylu. Bardzo jestem ciekaw, czy koncerty braci Huss nadal przypominają sceny z filmów typu „Reanimator”. Niewykluczone że się o tym przekonamy, jeśli SPV dotrzyma słowa i zorganizuje Psyche trasę po Polsce”.

Tomasz Beksiński

Psyche i Rational Youth - koncert w łódzkim klubie DOM; 11 października 2014 (plakat promocyjny)
Psyche i Rational Youth w łódzkim klubie DOM; 11 października 2014 (plakat promocyjny)

Duet Psyche wystąpi 11 października w łódzkim klubie DOM, z towarzyszeniem kanadyjskiej formacji synthpopowej Rational Youth; początek koncertu o godzinie 21 – oto link do wydarzenia (Facebook).

Recenzja albumu Daydream Avenue autorstwa Tomasza Beksińskiego ukazała się magazynie Tylko Rock w lutym 1992 roku. Przedruk za Nosferatu.art.pl.

SERCE I DUSZA / Радость Моя: Ведьма

Радость Моя: Ведьма (EP; Rosja; 19 września 2014)

Радость Моя - Ведьма (ep; 2014)

Co sprawia, że nie mogę przestać słuchać tej płyty? To właśnie przekład „serca i duszy” – wymiaru ludzkich uczuć – na język muzyki, który dokonuje się za każdym razem w jej wnętrzu. Rosyjski duet Радость Моя tworzy poza uściśleniami gatunkowymi, z dala od nurtu głównego; jednak wykorzystując niemal wszystko, co znamionuje muzyczną nowoczesność i współtworząc ów nurt swoją sporą popularnością na świecie. Zjawisko bez precedensu? Chyba tak.

Sztuka dwójki muzyków z obwodu niżnonowogrodzkiego nie ma odpowiedników, bądź są one głęboko ukryte. „Witch house”, „dark wave”, „ethereal”, „dark folk” – określenia gatunkowe wymieniane przy kolejnych płytach duetu (dziesięć albumów powstałych w ciągu zaledwie dwóch lat!), to jedynie etykiety, próbujące określić niesamowitą – w pełni tego słowa znaczeniu – fuzję stylów i wrażliwości. Co ważne też, o tej muzyce nie można mówić bez emocji.

Радость Моя
Радость Моя

Pamiętacie finalną scenę z „Carrie” w reżyserii Briana De Palmy? Znakomity film z 1976 roku, a więc z czasów, kiedy amerykańskie kino miało jeszcze sens. W jego kodzie, Sue Snell (Amy Irving) śni funeralną, pełną tęsknoty wizję, przemienioną momentalnie w koszmar. Przestrzeń buduje tu sens narastającej grozy. Na miejscu spalonego domu Carrie White (Sissy Spacek), na gołej ziemi, stoi biały krzyż – grób Carrie – na którym jej koleżanka chce złożyć wiązankę kwiatów. Kiedy Sue podchodzi do krzyża, z ziemi wychyla się ręka Carrie, w geście ściągnięcia koleżanki do siebie, w dół, do piekła. Na jego ramionach widnieją wypisane na czerwono (krwią?) słowa: „Carrie White burns in hell”. Sue budzi się z przerażającym krzykiem, a widz przypomina sobie Carrie, niewinną dziewczynę, tańczącą ze swym ukochanym na studniówce. Wieczne potępienie stało się ceną za pierwszą miłość. Piekło za pragnienie raju. Groza zdaje się nie mieć tu granic.

Tak właśnie brzmi wygłos tej wspaniałej płyty – utwór „Выпускной”, którego tekst przywołuje nawet podobną tematykę… Kontrapunkt subtelnego piękna dziewczęcego głosu i równie delikatnych elektronicznych brzmień, oraz potwornego, chorobliwego wycia (lejtmotywu tej kompozycji) – oto tragizm ludzkiej duszy i kochającego (niemożliwą miłością) serca przełożony na muzykę. To także najpiękniejszy, najbardziej prawdziwy emocjonalnie utwór spośród wszystkich, jakich wysłuchałem w tym roku. Nomen omen – „Wiedźma”, tak zatytułowana jest ta płyta… „Carrie White burns in hell”. Nie sądziłem, że współczesna muzyka potrafi przywołać ponownie te wspaniałe, pełne tragizmu i piękna, oraz autentyczne emocje.

Cała płyta jest usidla i hipnotyzuje, lecz dosyć już słów. „Помощи не дождусь”, „Радость моя”, „Душа” – posłuchajcie, oto jej najlepsze momenty. Bezkompromisowe, potężne i ciemne manifestacje ludzkiej wrażliwości.

Szymon Gołąb

Радость Моя – Facebook

Радость Моя – VKontakte

Радость Моя – oficjalna strona

DOJRZAŁOŚĆ / Weeknight: Post – Everything

Weeknight: Post-Everything (LP; Hand Drawn Dracula / Artificial Records; Stany Zjednoczone; marzec 2014)

Weeknight - Post-Everything (lp; 2014)

Słuchając debiutanckiego albumu nowojorskiego duetu Weeknight odnoszę wrażenie, że jego autorzy dokładnie wiedzieli, którymi ścieżkami w muzyce chodzić, aby dotrzeć do istoty jej piękna. Andy i Holly stworzyli piękną płytę. Teraz, kiedy jesień za naszymi oknami zjawia się coraz częściej, przenika ona głęboko do serc. Wycisza, łagodzi i koi…

Post-Everything to album bardzo dojrzały, przemyślany. Nie znajdziemy na nim eksperymentów i „zabawy” z muzyką – to dzieło niemal o klasycznym uroku.

Już na samym początku spotyka nas coś, co urzeka i nie pozwala pozostawać obojętnymi. „Hallowed Ground” to kwintesencja wspominanej „istoty piękna”. Wczesny, chłodny wieczór, wokół pustka; wzrok wbity w widok rozbijającej się o skały wodę i tęsknota… Tęsknota za czymś, co potrafiło dawać siłę… Oto właśnie „Hallowed Gound”. Trudno ująć w słowa to, jak głęboką podróżą w głąb siebie potrafi być ta kompozycja. Na Post-Everything usłyszymy także chociażby okraszone synth – klawiszami i zaskakujące pojawiającą się ścianą dźwięku „I’m the Beaches”; tętniąco – gitarowe „Tonight”; czy wreszcie zawierające niemal „ceremonialny” wstęp „Wreckage”.

Weeknight
Weeknight

Nie sposób nie wspomnieć także o tym, jak ważnym czynnikiem w odbiorze tej płyty jest romans głosów Andy’ego i Holly; współgrają one ze sobą idealnie, nadając muzyce jeszcze bardziej emocjonalny, często nieco romantyczny ton.

Jesień ma dla mnie już swoich pierwszych muzycznych „bohaterów”. Idę smakować jej piękno…

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Weeknight – Facebook

KAMERTON CHŁODU / Schonwald: Dream For The Fall

Schonwald: Dream For The Fall (LP; Anywave Records / Manic Depression Records; Włochy; 25 września 2014)

Schonwald - Dream For The Fall (lp; 2014)

Ton idealny. Tak właśnie określić można odmianę cold / synth wave w wykonaniu włoskiego duetu Schonwald. Formacja ta, przez pięć lat istnienia, wypracowała stylistykę będącą ważnym punktem odniesienia dla wielu współczesnych twórców elektronicznej wersji zimnej fali. Nic dziwnego, bowiem muzyka Schonwald jest tyleż porywająca i taneczna, co chłodna i refleksyjna. Te właściwości znajdziemy również na najnowszym wydawnictwie duetu, longplay’u Dream For The Fall, który już niedługo stanie się oficjalnie dostępny.

Na ten niezwykły i wart uwagi album składa się osiem kompozycji, z których dwie zespół zaprezentował już w czerwcu na zapowiadającym płytę singlu Rays. Oba wydawnictwa są pierwszymi w historii Schonwald nagranymi dla francuskiej wytwórni Anywave Records, pieczołowicie dbającej zarówno o warstwę foniczną płyt, jak i ich oprawę wizualną.

Schonwald - Dream For The Fall (wersja okładki dla płyty winylowej)
Schonwald – Dream For The Fall (wersja okładki dla płyty winylowej)

Dream For The Fall to czysta zimna transowość zapowiadana już w nagłosowej kompozycji „Crystallized” i konsekwentnie poprowadzona aż do zamknięcia seansu utworem „Neon” (jednym z moich faworytów na tej płycie). Zdążyłem przyzwyczaić już chyba czytelników, że albumy, jakim poświęcam tu uwagę nie mają „słabych momentów” – będąc w całości dokonaniami reprezentatywnymi i wartościowymi dla nowoczesnych odmian zimnej fali. Podobnie jest z nowym longplay’em Schonwald. To płyta nader „równa” i spoista stylistycznie, a zarazem daleka od muzycznej nudy. Wbrew wrażeniu obcowania z brzmieniowym minimalizmem, Dream For The Fall jest albumem bardzo kunsztownym i bogatym w instrumentalny wyraz. Jest też płytą świetnie, plastycznie i przestrzennie nagraną. Automatyczna perkusja i charakterystyczne brzmienie gitary basowej (znak wywoławczy estetyki Schonwald) uzupełniają tu różne odcienie synthu i subtelny, bliski niemal stylowi ethereal, wokal Alessandry. Nic więcej nie potrzeba – muzyka Włochów przemawia doskonale do każdego, kto poszukuje brzmień idealnie chłodnych i czystych w wyrazie. Sprawdza się też w wykonaniach na żywo, przede wszystkim dzięki energii, która ją wyróżnia. Schonwald tworzy muzykę zdecydowanie koncertową, „klubową” i taneczną.

Luca & Alessandra (Schonwald)
Luca & Alessandra (Schonwald)

Utwory do których powracam? Obok wspomnianego rozpoczęcia („Crystallized”) i kody („Neon”), są to jeszcze: „Deep Metals”, „Triangle”, „Achrome”, oraz „Star Rex”, a więc sześć kompozycji spośród ośmiu zawartych na płycie – stosunek, który zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po cały album. Podobieństwa? Ta muzyka jest punktem odniesienia dla samej siebie – zainteresuje jednak na pewno zwolenników brzmień spod znaku The KVB, Sixth June, czy Keluar.

Szymon Gołąb

Płyta do nabycia w formatach: CD, LP (winyl) i elektronicznym na stronie wytwórni Anywave w serwisie Bandcamp.

Schonwald – Facebook

 

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑