FANTASY – SYNTH / Countess M & Denovomutans: Claiming The Darker Corners

Countess M & Denovomutans: Claiming The Darker Corners (LP; Werkstatt Recordings; Stany Zjednoczone; 18 maja 2014)

Countess M & Denovomutans - Claiming The Darker Corners (2014)

Wspaniały album! Wzniosły, zimny, tajemniczy! Claiming The Darker Corners zawiera praktycznie wszystko, co może urzec zwolenników cold / minimal wave z domieszką stylu retro i ogromnym potencjałem odkrywczości.

Ta płyta ma w sobie coś z najlepszych opowieści metafizycznej odmiany literatury fantasy – podobnie jak „Inanna” Julitty Mikulskiej, jest swoistą perłą gatunku, stworzoną w ukryciu, bez rozgłosu (muzycy duetu Denovomutans wspominają o pochodzeniu z Antarktydy), jednak ze świadomością powoływania czegoś całkowicie odrębnego.

Denovomutans mają w dyskografii już cztery płyty (zasługujące na odrębny wpis swoiste arcydzieła nurtu retro synth); Countess M zaś, to amerykańska wokalistka o klasycznym wykształceniu współpracująca z powodzeniem z licznymi wykonawcami z kręgu ciemnej elektroniki. Połączenie obu talentów dało efekt nieporównywalny – Claiming The Darker Corners jest albumem bez zbędnych elementów, emocjonalne napięcie zbudowane przez jego introdukcję (tak – „introdukcję” właśnie, nie zaś banalny „początek”) utrzymane zostało aż do ostatnich, wygłosowych tonów. Brak nudy zawsze podkreśla wartość muzyki.

Łączność, nawiązanie, bądź po prostu alchemia przedziwnej mikstury – to klucz do tej płyty. Wzniosłe wokalizy Countess M w połączeniu z chłodnym minimalizmem synthu tworzą jedyną w swoim rodzaju paradoksalną harmonię – niegdyś zapowiedzianą (jednak w uboższej formie) dokonaniami Froe Char.

Czarny ogień tej przedziwnej muzyki nie ma porównania. Uważam Claiming The Darker Corners za jedno z najlepszych wydawnictw tego roku. Czas jedynie podkreśli wartość powołanej tu muzyki.

Szymon Gołąb

Countess M – Bandcamp

Countess M – Soundcloud

Denovomutans – Bandcamp

Denovomutans – Soundcloud

 

AWANGARDA / Rubber Dots: Backemo

Rubber Dots: Backemo (singiel; Polska; kwiecień 2013)

Anna Iwanek / wokal; Stefan Głowacki / instrumenty elektroniczne, produkcja

Rubber Dots - Backemo (singiel 2014)

Najnowszy singiel warszawskiego duetu Rubber Dots stwarza odrębną jakość ciemnych klubowych brzmień. Ta hipnotyczna, oparta na ekspozycji niskich tonów muzyka, wpisuje się także w nienazwany jeszcze gatunek, którego renesans trwa właśnie na europejskich (głównie francuskich) scenach.

Nie mamy tu jednak do czynienia z prostym przekładem estetyki brzmieniowej, znaczącą bowiem cechą wspomnianego gatunku jest głęboka indywidualizacja dokonań poszczególnych muzyków – co oznacza, iż obcujemy z awangardą nowej muzycznej rzeczywistości. Od niemal zimnofalowych brzmień Dave’a ID, przez eteryczność FKA twigs, po gender beat Lawrence’a Rothmana – w tych obszarach należy dopatrywać się rozwoju opisywanych brzmień – i w sferę tę wpisuje się także „Backemo” Rubber Dots.

Obok sedna kompozycji – ciemnego, głębokiego pulsu; elementem szczególnie tu poruszającym jest głos wokalistki – melancholijny, wyrazisty, urzekający owym „północnym tonem”, który fascynuje chociażby w utworach Fever Ray. Znamienne, że dla wspomnianej awangardy – do której pełnoprawnie zalicza się odtąd muzyka Rubber Dots – liczą się tylko piękne głosy; czyżby powrót swoistego bel canto do brzmień klubowych?

Rubber Dots: Anna Iwanek, Stefan Głowacki  (fot. wobix)
Rubber Dots: Anna Iwanek, Stefan Głowacki (fot. wobix)

„Backemo”, względem wcześniejszych dokonań duetu, jest utworem zdecydowanie ciemniejszym, syntezatorowa warstwa tej muzyki miejscami pobrzmiewa chłodnym wintażem, niemal z kręgu minimal wave. Co najważniejsze jednak, to… Niedosyt, jaki pozostawia po sobie ta kompozycja. Zdecydowanie mam ochotę na więcej tego rodzaju brzmień na rodzimej scenie.

Singlem „Backemo” warszwawska formacja zapowiada nowy, drugi w swojej dyskografii, longplay. Zdecydowanie – będę wypatrywał tej płyty z niecierpliwością!

Szymon Gołąb

Rubber Dots – Soundcloud

Rubber Dots – Facebook

Rubber Dots – Twitter

 

CZERŃ I BIEL / Vólkova: Trauma and dreams

Vólkova: Trauma and dreams (EP; Tacuara Records / Cintas Triangulares; Argentyna; 21 czerwca 2014)

Vólkova - Trauma and dreams (2014)

Uwielbiam takie płyty: chłodne i zadziwiające. Nastrój powołany na najnowszym wydawnictwie duetu z Buenos Aires urzeka grą kontrastów, emocjonalnym napięciem i różnorodnością brzmienia; jest to album zdecydowanie pierwszoplanowy – także na tle wymagającej współczesnej sceny cold / dark wave.

Sześć zróżnicowanych estetycznie kompozycji tworzy na Trauma and dreams aurę bliską najlepszym dokonaniom klasyki chłodnego gatunku – nie tylko elektroniki. Właśnie! Kluczem do tej płyty jest zawarty w tytule oniryzm, w jej wnętrzu podkreślony subtelnością brzmień akustycznych. Fortepian! Instrument nieco zapomniany, a przecież nader dla chłodnej sceny zasłużony (Deine Lakaien, Das Kabinette, rodzimy Closterkeller…) powraca tu na swoje należne miejsce. „Just drifting”, cover klasycznej kompozycji Psychic TV, jest nastrojowym sednem albumu – właśnie dzięki fortepianowemu minimalizmowi towarzyszącemu tu romantycznej wokalizie Pauli Lazzarino. To jednak nie jedyny fascynujący odmiennością fragment tej pięknej, lecz trudnej do opisania (jak sen?) płyty.

Całość rozpoczyna „The call”, kompozycja przypominająca nieco dokonania Keluar, lecz bogatsza od nich dzięki sięgnieciu po zmienność rytmu i liryzm szeptu. Dalej jest tylko coraz piękniej i mniej przewidywalnie… Na krawędzi wypowiedzenia, w ciszy subtelnych nastrojów, w ekspresjonistycznym napięciu czerni i bieli – tak spełnia się ten sen.

Vólkova - Trauma and dreams (wkładka kasety)
Vólkova – Trauma and dreams (wkładka kasety)

(Przeprowadzam często pewien eksperyment, celem sprawdzenia jakości wydawnictw z kręgu chłodnej fali. Sprawdzian jest stary jak kino – jeżeli muzyka na określonej płycie nie tworzy dysonansu z obrazami w rodzaju „Gabinetu doktora Caligari” (1920), czy „Fausta” (1926) – oznacza to, iż zawarty w niej potencjał chłodu jest najwyższej próby). „Trauma and dreams” to świetny soundtrack dla wizji ekspresjonizmu – także w jego aktualnej odmianie.

„Zjawiska rzeczywistości potrącały o mnie jako sny i tylko jako sny”. Po wysłuchaniu Trauma and dreams przekonałem się jeszcze głębiej, że nie warto opuszczać tych pięknych światów dla nic nie wartej codzienności.

Szymon Gołąb

Fragment opowiadania Edgara Allana Poego: Berenice – w przekładzie Bolesława Leśmiana.

Vólkova – Facebook

Vólkova – VKontakte

Vólkova – Soundcloud

 

POSZUKIWANIE / White Christian Male: Misanthropy Tapes

White Christian Male: Misanthropy Tapes (LP; Stany Zjednoczone; 5 maja 2014)

White Christian Male - Misanthropy Tapes (2014)

Misanthropy Tapes to piąty longplay w bogatej dyskografii OLMS – jednoosobowego projektu z Detroit, tym razem ukrytego pod zmienioną nazwą: White Christian Male. Przemiana ta jest znacząca i w pełni oddaje charakter muzyki, z jaką spotykamy się na najnowszym albumie twórcy obu projektów – Dennisa Hudsona.

Różnorodność, pasja do eksperymentu i twórcze rozwinięcie klasyki gatunków cold / new wave – to również cechy tej płyty – bardzo niejednorodnej, lecz spójnej pod względem powołanej tu atmosfery, dla której wspólnym wyznacznikiem są… Niemal fizyczne doznania: „braku powietrza”, „duszności”, klaustrofobicznego ograniczenia. Znamienne jest jednak to, że wszelkie zobrazowane tu negatywizmy (w pojmowaniu przez artystę swojego miejsca w rzeczywistości?) nie stanowią uszczerbku dla muzyki; wręcz przeciwnie – indywidualizują tę płytę, czyniąc ją swoiście nieporównywalną. Co więcej, wpisują one aerię Misanthropy Tapes w szereg najlepszych współczesnych dokonań cold wave.

Minimalistyczny chłód z wyraźną ekspozycją automatycznego beatu, wzmocniony równie zimnym wokalem (doskonałe kompozycje: „Late At Night”, „On a tree”, „Death Rattle”) sekundują tu utworom rozbudowanym, statycznym, bliskim ciemnym partyturom estetyki dark ambient. Zabieg ten jest przekonujący, potęguje bowiem wspomniane klaustrofobiczne odczucia – jedynie w wygłosie albumu (dwa zamykające utwory) sprawia wrażenie pewnego nadmiaru.

Misanthropy Tapes to też swoisty fenomen potwierdzający talent młodego (osiemnastoletniego!) muzyka. Umiejętność panowania nad rozbudowaną formą i pasja poszukiwań są rozpoznawalnymi już wyznacznikami stylu Dennisa Hudsona. Jego suwerenny muzyczny świat zdaje się nie mieć ograniczeń – a to jest sensem prawdziwej twórczości.

Szymon Gołąb

OLMS / White Christian Male – Facebook

 

PRZED PREMIERĄ / 77tm: Spam

77tm: Spam (EP; Mecanica Records; Polska – Dania – Niemcy; 9 czerwca 2014)

77tm - Spam (ep 2014)

Dysonans, eksperyment, progresja oto trzy elementy, które opisują tę świetną płytę.

Rytmika miasta, znaczący zgiełk, gwałtowne przemiany tempa współistnieją tu ze spoistością muzycznej wizji podporządkowanej wolności w zestawianiu kontrastów i zdecydowanie rozwojowym charakterem proponowanych brzmień. Wspomniana progresja jest kluczem do muzyki 77tm, która sprawia wrażenie odpornej na wszelkie konwencje gatunkowe – „Spam” jest płytą tyleż taneczną, co mogącą zadowolić zwolenników elektronicznego wintażu – spod znaku chociażby Blok 57.

Minimalizm oznacza tu wymierzenie muzycznej frazy niemal co do milimetra, jednocześnie zaś zdaje się niejako zaprzeczać samemu sobie – najnowsze brzmienia 77tm wyróżnia nader bogata elektroniczna orkiestracja – zgodnie zresztą z wyraźnym przesłaniem albumu: tytułowy spam to bowiem nadmiar oraz symulakra – naśladowanie przekazu, a także treść na krawędzi komunikatywności. 77tm prowokuje? Tak – i to w bardzo udany, odkrywczy sposób.

Żywioł klubowy, taneczność to pierwszy plan tej muzyki podkreślony przez jaskrawy beat; jednak tym, co intryguje najbardziej jest wokal Agi Wilk: syntetyczny, zimny, zdający się jedynie naśladować – podobnie jak muzyka duetu – ludzką obecność. To najbardziej urzekający składnik tej płyty i jednocześnie zdecydowanie odrębna własność brzmień formacji ze znakiem firmowym w nazwie („tm” to skrót od ‚trade mark’). Zdecydowanym faworytem wokalnego chłodu jest tu kompozycja „This City”.

Płyta przynosi nowy materiał – wyjątkiem są znane już z obiegu w sieci utwory „In Color” i „She Likes To Watch You”. Co istotne, album ten nie ma „miejsc zbędnych”, trzykrotne powtórzenie drugiej ze wspomnianych kompozycji w różnorodnych brzmieniowo remixach – jest dobrym zamknięciem, kontynuującym – i przekształcającym zarazempowołany klimat.

Epka 77tm to, o czym warto wspomnieć, kolejna trafiona propozycja z (częściowo) rodzimej sceny minimal wave / electro punk wydana przez amerykańsko – niemiecką wytwórnię Mecanica Records. Podobnie, jak poprzedzająca ją w katalogu tego wydawcy, debiutancka płyta łódzkiego duetu Alles – ma potencjał, by stać się ważnym krokiem w rozwoju najnowszej polskiej muzyki elektronicznej.

Szymon Gołąb

77tm: Spam – Bandcamp

77tm – Facebook

Aga Wilk: wcześniejsze dokonania – recenzja Wave Press

 

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑