ZIMNA ŻABA / Grand Blanc: Maxi 6 titres

Grand Blanc: Maxi 6 titres (EP; Entreprise; Francja; 15 czerwca 2015)

Grand Blanc - Maxi 6 titres (ep; 2015)

„Człowiek to styl” – jak powiedział Buffon. To samo dotyczy także muzyki, czy – szerzej – wszelkiej sztuki; pozbawiona wyróżnika w postaci stylu byłaby ona najwyżej masowym produktem, do czego dążą chociażby różne korporacje muzyczno – medialne próbujące dopasować muzykę do własnych (i bliżej niesprecyzowanych) „wizji” marketingowych. Efekt? Włączcie jakąkolwiek polską rozgłośnię radiową (nie tylko zresztą polską, o czym już w latach dziewięćdziesiątych pisał Tomasz Beksiński) i posłuchajcie prezentowanej tam muzyki. Cieszy was ona? Naprawdę? W takim razie nie czytajcie tego tekstu. Dobranoc.

Camille (Grand Blanc) - fotografia z cyklu
Camille (Grand Blanc) – fotografia z cyklu „Paris sessions” dla Yves Saint Laurent

Istniejący od 2011 roku paryski kwartet Grand Blanc ma w swojej dyskografii zaledwie trzy albumy formatu EP – i to wszystko, a ile piękna i odkrywczości jest w tej muzyce! Najnowsze wydawnictwo Paryżan zawiera, zgodnie ze swoim tytułem, sześć kompozycji będących zestawieniem dotychczasowego dorobku grupy. Jakie brzmienia proponuje Grand Blanc?

Znajdziemy tu niemal wszystko, co może ekscytować w nowoczesnej muzyce chłodu, cold wave – jednak potraktowane z potężną dawką twórczej inwencji i specyficznie francuskiego (czytać: „artystycznego”) dystansu. Znakomite dialogi wokalne, subtelne kobiece melorecytacje (prym wiedzie ta, która kończy utwór „Degré Zero”), obłędne natchnienie, nuta dekadencji a’la dark cabaret; a wszystko to ujęte w przebogate instrumentarium, w którym styl noise łączy się z zimno falowym automatycznym pulsem perkusji (co najlepiej brzmi w kompozycji „Nord”) i delikatnością bliską „piosence aktorskiej” (bądź odmianie cold wave, jaką – śpiewając po francusku – prezentuje rosyjska grupa le Phonographe). To jednak nie wszystko… Muzycy Grand Blanc doskonale odnajdują się nie tylko w syntezatorowej odmianie zimnej fali, ale także w rytmach wprost tanecznych, synth popowych („Montparnasse”, „Petites frappes”) – i czynią to z naturalnym, oraz niewymuszonym wdziękiem. Dawno nie powstała tak różnorodna, a zarazem spoista nastrojowo płyta. Jestem zachwycony!

Montparnasse - kadr z teledysku (fot. Guillaume Cagniard)
Montparnasse – kadr z teledysku (fot. Guillaume Cagniard)

Czemu „zimna żaba”? O co chodzi? O odrębność francuskiej sceny cold wave (bądź lepiej frogwave) już od kilkudziesięciu lat wyróżniającej się na tle mniej, lub bardziej ujednoliconych dokonań gatunku w innych częściach świata. Sedno chłodu z Francji to awangardyzm, wyrazisty eksperyment i niezrównana umiejętność łączenia tych składników z melodyjnością.

Wspaniała płyta! Faworyzuję utwór „Samedi la nuit”. Za wzniosłość. A votre santé!

Szymon Gołąb

Grand Blanc – Facebook

Grand Blanc – Instagram

Grand Blanc – Twitter

Google Translate - logo

KOBIECOŚĆ / Izes: Aż do rana

Izes: Aż do rana (singiel / teledysk; Polska; 4 maja 2015)

Izes - fot. Paweł Klein, Michał Popczyk

Jednym z niewielu rodzimych wydawnictw, na które naprawdę czekam, jest zapowiadany od zeszłego roku nowy album trójmiejskiej – ale pochodzącej z Ciechanowa – wokalistki tworzącej, wraz z zespołem, pod pseudonimem Izes.

Skąd to oczekiwanie? Być może to kwestia tajemnej i niezrozumiałej koincydencji upodobań, bliskiej fascynacji, jaką Tomasz Beksiński obdarzał niegdyś muzykę grupy Big Day. Jest to tym bardziej dziwne, że podobnie jak on, stosuję dość gruby „filtr” wobec polskiej muzyki, uważając ją za bezduszną, przerysowaną i wtórną względem zachodnich wzorców. Więcej – nawet wzorce te nie doczekały się na rodzimym gruncie twórczej interpretacji; wciąż na przykład, pomimo nadaktywnej promocji estetyki gender, nie istnieje w Polsce muzyka wyrażająca ten rodzaj odmienności i powabu (muszę to przyznać, pomimo niechęci z jaką traktuję propagandę gender) na miarę chociażby Lawrence’a Rothmana. Tym bardziej więc warto zwrócić uwagę, iż muzyka Izes to – nie tylko w kontekście dojmujących niedostatków rodzimej sceny – twórczość najwyższej jakości, tak pod względem walorów czysto brzmieniowych, jak i towarzyszącego im imażu.

Izes - kadr z teledysku
Izes – kadr z teledysku „Aż do rana” (fot. Paweł Klein / Michał Popczyk)

Dyskografia Izes to trzy albumy – pochodzący z 2011 roku EP, wydany rok później znakomity longplay Emotional Risk i kolejna epka z roku 2013 I Wanna Hear A Couple Of Hallelujahs. Wszystkie płyty zawierają spoistą nastrojowo i bogatą aranżacyjnie (ciemne brzmienia elektroniczne wzbogacone elementami art rocka i dark jazzu) muzykę z angielskimi tekstami. Muzyka Izes fascynuje głębią i świadomie budowaną tajemniczością swojej aury, jej metoda wokalna zaś to sięganie po różnorodne odcienie ekspresji, od krzyku, aż po szept. Wszystko to sprawia, że wydawnictwa Izes długo pozostają w pamięci słuchaczy, zaś podczas prezentacji radiowej mogą sekundować najlepszym utworom z gatunków: ethereal, darkwave, czy dream / dark pop.

Izes - kadr z teledysku
Izes – kadr z teledysku „Aż do rana” (fot. Paweł Klein / Michał Popczyk)

Podobnie ta niezwykła muzyka brzmi na najnowszym singlu Izes, polskojęzycznym „Aż do rana”. To dobrze, że ta utalentowana wokalistka zaśpiewała tekst w języku ojczystym, słychać bowiem, iż operuje właściwym wyczuciem muzycznej frazy polszczyzny, w której podporządkowane budowaniu nastroju słowa znakomicie współgrają z muzyką, stanowiąc jej dopełnienie i kontrapunkt zarazem. „Aż do rana” porzuca też nieco zbyt wyeksponowany „awangardyzm” wcześniejszych nagrań Izes (zwłaszcza pochodzących z płyty Emotional Risk), nachylając się – jednak w stosownej mierze – ku melodyjnym brzmieniom bliskim nagraniom Miss Li, czy I Break Horses.

Izes - kadr z teledysku
Izes – kadr z teledysku „Aż do rana” (fot. Paweł Klein / Michał Popczyk)

Izes przykłada również znaczną wagę do elementów wizualnych towarzyszących muzyce. Niemal każdy z opublikowanych dotąd w sieci teledysków tej formacji to odrębne i prawdziwe dzieło sztuki, operujące estetyką zbliżoną do wideoklipów szwedzkiej wokalistki iamamiwhoami, rozwiniętą jednak w kierunku bardziej „ciemnych” wizualnych żywiołów – dark cabaret i steampunk. Tę linię artystyczną (poddaną jednak rozwojowej minimalistycznej redukcji) kontynuje także teledysk do utworu „Aż do rana”. Obok tradycyjnie już urzekających kreacji wokalistki na uwagę zasługuje tu właściwe połączenie dynamiki obrazowej i muzycznej, oraz interesujące wprowadzenie abstrakcyjnego planu szczegółowego (motyw „wędrówki dłoni”). Nieodłączne od stylu Izes (i obecne także w najnowszym wideoklipie) jest dozowanie emocjonalnego kontrastu barw i kształtów. W końcowym efekcie poczynionych tu zabiegów, obraz ilustrujący „Aż do rana” hipnotyzuje.

Czekam na więcej nowych utworów Izes. Tę subtelną kobiecą muzykę chłonie się wszystkimi zmysłami.

Szymon Gołąb

Izes – oficjalna strona

Izes – SoundCloud / Bandcamp / Facebook / Twitter

Google Translate - logo

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: