GRA / Impersonate or Die: Galvanic Skin

Impersonate or Die: Galvanic Skin (LP; Grecja; 5 marca 2015)

Tej dziwnej płyty słucha się z prawdziwą przyjemnością. Dlaczego dziwnej? Galvanic Skin to album wypełniony eksperymentami, wariacjami, zmiennością rytmu i nastroju – a wszystko to, charakterystycznie dla muzyki tego jednoosobowego projektu z Grecji, ujęte zostało w ramy inspiracji chłodną alternatywną estetyką Neue Deutsche Welle. Minimalizm i swoista siermiężność (wartościowana tu pozytywnie) są więc żywiołami Galvanic Skin i łącznikiem tej płyty z tradycją gatunku. Co ponadto?

Pierwszy longplay w dyskografii Impersonate or Die, projektu publikującego swoje dokonania w sieci regularnie, ale – jak dotąd – nieco chimerycznie, zawiera osiem utworów o spoistej formie, wyznaczonej miarami próby i eksperymentu spod znaku minimal wave i noise. To charakterystyczna dla tej płyty opozycja, a zarazem umiejętne jej zniesienie – „krystaliczny”, a czasem specyficznie „skwierczący” ton syntezatorów doskonale współbrzmi tu z gitarowymi przesterami (w utworze tytułowym), oraz próbami wzbogacenia instrumentarium (świetny saksofon w „Auf die Straße”!). Całość organizuje zaś automatyczny rytm i chłodny męski wokal. Nic więcej nie potrzeba, by tę muzykę uczynić interesującą i przyjemną w odbiorze. Płyta sprawia też wrażenie swoistego i nader skondensowanego „labiryntu”, bądź też gry – nie tylko muzycznymi konwencjami. Jest to zresztą odczucie zgodne z intencjami jej twórcy:

Galvanic Skin, jak i cała dotychczasowa twórczość Impersonate or Die spodoba się słuchaczom ceniącym w muzyce nieszablonowość, a także nawiązania do minimalistycznych stylistyk początku lat osiemdziesiątych. Album ten wpisuje się również w nurt znakomitych dokonań współczesnych elektronicznych eksperymentatorów, jak chociażby: Neue Strassen, Spatial Relation, Ferdinand Cärclash, No Kisses, czy – w Polsce – Stone Mason.

Szymon Gołąb

Impersonate or Die – Facebook

ENERGIA MROKU / Conspiracy Coven: Dark Disco

Conspiracy Coven: Dark Disco (EP; Norwegia; 18 sierpnia 2014)

Conspiracy Coven - Dark Disco (ep; 2014)

Uwielbiam takie płyty – konkretne i zimne. Monochromatyczna ekpresja, potęga wyrazu, oraz wrażenie przebywania we wnętrzu zrytmizowanej ciemności – oto, co można odnaleźć w muzyce Conspiracy Coven.

Dark Disco, debiutancka epka norweskiej formacji zawiera pięć utworów, pod wspólnym – wyłożonym wprost w introdukcji płyty – mottem: „Conspiracy Coven buduje długotrwałą osobistą ochronę przed negatywnymi siłami duchowymi i fizycznymi”. Jak więc nie sięgnąć po tę płytę? Tym bardziej, że deklaracja muzyków rzeczywiście przekłada się na brzmienia doskonale oczyszczające z miazmatów codzienności. No future disco (chyba pora na to określenie gatunkowe) w interpretacji Conspiracy Coven to sedno syntezatorowej odmiany cold wave wzbogaconej o nader wyrazisty męski wokal, nieco bliski estetyce greckiego projektu Impersonate or Die. Pod względem aranżacji instrumentalnej usłyszymy tu zaś bezkompromisowy minimalistyczny chłód, który można znaleźć w nagraniach Circa Tapes i Ortrotasce.

Płyta nie ma słabych momentów, nie nuży też, mimo stylistycznego podobieństwa zawartych na niej kompozycji. Spośród pięciu utworów na „Dark Disco”, faworyzuję dwa – „Coven of Desires” (gotycka wzniosłość i emfaza wokalna – uwielbiam to połączenie!), oraz „Decay” (tak powinien brzmieć post punk zagrany na elektronicznym isntrumentarium). Podejrzewam także, że muzyka Conspiracy Coven doskonale sprawdzi się wykonywana na żywo – jako sedno aury ciemnego wnętrza, przebitego syntetycznym pulsem i ruchomym snopem białego światła. Dark disco.

Wróćmy do przesłania płyty. Jest to jeden z najwspanialszych paradoksów zimnej fali, iż budując dekadenckie muzyczne światy, przywraca słuchaczowi chęć do życia. Pod tym względem brzmienia Prolife, mimo różnic stylistycznych, to także ważny kontekst dla muzyki Conspiracy Coven.

Szymon Gołąb

Conspiracy Coven – Bandcamp

Conspiracy Coven – Facebook

KARMIĆ MROK / Impersonate or Die: Cold Blood

Impersonate or Die: Cold Blood (EP; Grecja; 2014)

Nick Stonem / wokal, instrumenty elektroniczne, teksty

Impersonate or Die - Cold Blood (2014)

Od momentu, w którym przestał istnieć brytyjski duet No Kisses, czekałem na podobną muzykę. Bezkompromisowy chłód zwartych kompozycji, niechęć do wszelkich zależności, szczypta świadomej nonszalancji i potężny ładunek mrocznej, zimnej, energii.

Impersonate or Die to jednoosobowy projekt z Grecji, w którego dyskografii znajdują się, jak dotąd dwie płyty – Ihre luziden Körper (2013) i wydana w styczniu tego roku epka Cold Blood. Te dwa albumy to zarazem całkowicie odrębne podejście do muzycznego mroku. Ihre luziden Körper jest nieco eterycznym wydawnictwem, zdominowanym przez estetykę downtempo jednak z wyraźnym już chłodnofalowym pulsem w większości kompozycji; Cold Blood zaś… To czarny ogień, sadystyczny (kontekst tej aberracji jest tu bardzo ważny) minimalizm, a także to, bez czego ta muzyka byłaby zabawna – autoironia.

Estetyka przyjęta przez Impersonate or Die to czysta zabawa – jednak zabawa bardzo poważna, przypominająca nurtowi cold wave o jego groteskowych, ekspresjonistycznych korzeniach. To więc gra, ale niezwykle udana – z żywiołem szarego plastikowego banału, który przecież otacza nas wszystkich. Karmi mrok wyobraźni. Jest pulsem codziennego zniechęcenia. Włącz play – zamień go na muzykę, wytańcz, wypłacz – wyłącz dźwięk. Oczyszczenie – to jest dokładnie celem tej płyty.

Jest też jeszcze jeden ważny kontekst dla brzmień na Cold Blood – to Neue Deutsche Welle, groteskowy, taneczny bunt, który powstał – przypomnę – po to, aby zwrócić czkawką sztuki to, czego w rzeczywistości było już zbyt wiele. A cóż to było? Przerysowane samozadowolenie ogłupiałego materią człowieka.

Ten klimat powraca. Tańczmy na przekór… Or Die!

Szymon Gołąb

Impersonate or Die – Bandcamp

Impersonate or Die – Soundcloud

Impersonate or Die – Facebook

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: