SEX & SYNTH / NUN – Electro: premiera i rozmowa

W muzyce warszawskiego duetu NUN (Magdalena Kaos i Olaf Sharx) jest coś niemal erotycznego. Napięcie, energia, syntezatorowa moc… Zespół zapowiada w tym roku wydanie nowej płyty zatytułowanej NUN – Electro, z której pierwszy singiel „Thunder” ukaże się w maju. Udało mi się namówić muzyków na odkrycie nieco większej ilości kart: oto rozmowa z Olafem, oraz – przed premierą – jedna z najnowszych kompozycji NUN, utwór „I Just M”.

NUN - Electro (2015)

NUN – kim jesteście?

Jesteśmy elektronicznym projektem muzycznym działającym od około 2000 roku. Wcześniej graliśmy w składach rockowych – klimaty new wave, później rock psychodeliczny z elementami elektroniki spod znaku new romantic. Po ich rozpadzie założyliśmy, pod koniec lat dziewięćdziesiątych, duet elektro inspirowany sceną electro clash i berlińskim brzmieniem klubowym – łącząc te elementy z głębokimi nawiązaniami do muzyki: Kraftwerk, Depeche Mode, Giorgio Morodera, New Order, czy Gary’ego Numana. To właśnie wczesna twórczość Numana była dla nas głównym motorem do tworzenia, na bardzo prymitywnych wówczas narzędziach i programach komputerowych, podkładów do przyszłego brzmienia NUN. Nazwa duetu także nawiązuje brzmieniem do nazwiska Numan.

Uporządkujmy nieco waszą dyskografię – ile płyt wydaliście dotąd?

Pierwszym albumem na którym pojawił się NUN była Futball EP wydana w Sissy Rec. Był to oddział koncernu BMG od „muzyki alternatywnej”, samo wydawnictwo było zaś czymś w rodzaju tribute to – chodziło o składankę na mistrzostwa świata w piłce nożnej. Początkowo uznawaliśmy, że jest to pomysł zupełnie bez sensu, nie takie były nasze oczekiwania… Jednak z biegiem czasu stwierdziliśmy, że jest on do zaakceptowania, chociażby dlatego, że obok CKOD, Ścianki i Noviki umieszczono nasz cover piosenki mundialowej; był to więc to nie lada sukces dla NUN – pojawić się na płycie obok gwiazd rodzimej alternatywy.

Druga propozycja od tej samej firmy przyszła tym razem od samego Smolika – Magda zaśpiewała na drugiej płycie tego artysty. Kolejne epizody w karierze NUN to dwa utwory na ścieżce dźwiękowej do filmu „Arche” z Robertem Gonerą w roli głównej; później zaś cała masa kompilacji zagranicznych i polskich z muzyką synth pop i electro – na jednej z nich nawet obok The Twins – i wreszcie debiutancka płyta „Sunlight” dla Szweckiego labelu Substream, wydana w Polsce przez oddział EMI.

Później nagraliśmy sporo singli w Substream, oraz kolejne składanki i singiel dla Universal London z coverem utworu „Nemo” z repertuaru Nightwish zupełnie „inna bajka”, scena klubowo – popowa. Utwór miał dobre noty na Beatport i powodzenie w klubach tanecznych, czego sami doświadczyliśmy grając live acty i sety didżejskie na wielu imprezach.

Następnie zawiesiliśmy działalność na pięć, albo sześć lat z paru powodów, z których jednym była nie zmieniająca się od długiego czasu, zła kondycja sceny elektronicznej w naszym kraju – to trochę nas zmęczyło i znudziło zarazem.

Obecnie wracamy aby podzielić się ze słuchaczami naszą nową muzyką; niedawno też zagraliśmy już drugi raz jako support przed De Vision. Przygotowujemy się też do wydania trzech albumów, oraz paru singli – aż tyle „materiału” uzbierało się do tej pory…

NUN
NUN

Jak można określić muzykę, którą obecnie tworzycie?

Jest to inteligentna rozrywkowa muzyka elektroniczna, czyli współczesny elektro pop, na który z kolei składa się wiele składników: brzmienie oparte na deformacjach rodem z Kraftwerk; melodyka piosenki w stylu lat osiemdziesiątych – czyli nawiązania do Erasure i Depeche Mode; elementy motoryki i pulsu szeroko pojętej muzyki tanecznej i trance’u – a la Orbital i Underworld; w połączeniu wreszcie z klimatycznymi inklinacjami do głębokiej zadumy i energii rodem z new wave’owej stylistyki Joy Division, czy New Order.

Przede wszystkim jednak, wasze utwory brzmią bardzo nowocześnie. Jakiego instrumentarium używa NUN?

Posługujemy się standardem czyli: program – komputer – soft; głównie: Pro 53, Novation, Korg i wiele innych. Dodatkowo posiadamy hardwer Novation, Akai i AKG – większość utworów powstała właśnie w oparciu o te brzmienia. Nowoczesność zaś, jak to określiłeś, wynika zapewne z procesu długotrwałego doboru odpowiedniego brzmienia i nakładanych na nie efektów zapętlenia i arpeggiów, aż zostaje uzyskany efekt zbliżony do pożądanego przez nasze uszy. To samo tyczy się nagrywania wokalu. To wszystko składa się na długotrwały proces produkcyjny, bo oprócz tworzenia, tę muzykę się produkuje i postprodukuje w tym samym czasie, inaczej niż dzieje się to w przypadku zespołów rockowych, gdzie na ogół postprodukcją zajmują się odrębni producenci. NUN więc, jako zespół, odpowiada za wiele funkcji i to wykonywanych w tym samym czasie.

NUN
NUN

Przed nami nowa płyta NUN – czego można się spodziewać w jej wnętrzu? Opowiedz nieco o powstawaniu tego albumu…

Płyta będzie na pewno kontynuacją tego wszystkiego, co znalazło się na debiutanckim albumie, oraz tego, co wydarzyło się podczas powstawania wielu singli – jednak z zupełnie innym już spojrzeniem na muzykę: czyli nadal elektro, ale z większą dawką innych, odbiegających od surowej stylistyki, dodatków. Znajdzie się tu trochę estetyki klubowej, dużo nowo falowych i rockowych elementów, a struktura piosenek będzie bardziej zbliżona do szeroko pojętej muzyki rozrywkowej, oraz popowej alternatywy. Utwory będą też bardziej rozbudowane w warstwie melodycznej, niż – jak dotąd – wyłącznie brzmieniowej.

NUN to „szara eminencja” polskiej sceny elektronicznej – wspomniałeś, że występowaliście chociażby przed wieloma znaczącymi wykonawcami…

Nie określiłbym tego w ten sposób… Tak, graliśmy z wieloma artystami, których cenimy i którzy są szerzej znani: Camouflage, De Vision, Mesh, Client; a nawet tymi, którzy stanowili dla nas bezpośrednią inspirację: Ladytron, Covenant, Psyche, Apoptygma Berzerk. Myślę, że to dlatego, iż po prostu chcieliśmy tego i nasza muzyka, oraz energia pasowała do tych zespołów, jednak z tego co wiem gros polskich bardzo dobrych zespołów elektronicznych ma podobne doświadczenia za sobą. Czasem nawet łatwiej jest zagrać na zagranicznym festiwalu niż w Polsce, nie jesteśmy w tej dziwnej sytuacji osamotnieni. Po prostu nasza scena elektroniczna od zawsze kuleje i w tym wszystkim nabiera specyficznego swoistego kolorytu, co czasami daje się we znaki naszym artystom mającym bardziej pod górkę niż ci znani lub początkujący z zagranicy.

NUN
NUN

Żywiołem NUN jest kontakt z publicznością, czy raczej wolicie studio?

Praca w studiu jest mozolna i długotrwała, ale jeśli efekt jest zadowalający to i żywioł się budzi… Koncert to masa prób, przygotowań i przeróbek studyjnych, a potem „krótka piłka” i tu również żywioł wzrasta lub opada – zależnie od tego, czy wszystko idzie zgodnie z planem i podoba się nam, oraz publiczności. Sądzę, że tworzenie w studiu i granie koncerów to, w przypadku NUN, połączony proces, jedna całość. Jeszcze nie próbowaliśmy tworzyć bez konfrontacji z „żywym tworem” jakim jest publiczność.

Na koniec: gdzie w najbliższym czasie będzie można usłyszeć was na żywo?

25 kwietnia w Progresji w Warszawie, wraz z zespołami Diorama i Torul, oraz najprawdopodobniej – choć to jeszcze niepotwierdzone – 29 maja w warszawskim klubie Nowa Jerozolima w ramach imprezy Fetish FUCKtory.

Rozmawiał: Szymon Gołąb

NUN – oficjalna strona

NUN – Facebook

Reklamy

KOSMICZNA BAŚŃ / Pegasus Asteroid: Mechanical Heart

Pegasus Asteroid: Mechanical Heart (EP; Rosja; czerwiec 2014)

Pegasus Asteroid - Mechanical Heart (ep; 2014)

Piękna, chłodna i pełna tajemniczego wdzięku muzyka. Mechanical Heart to debiutancka epka pochodzącego z Rostowa nad Donem duetu Pegasus Asteroid. Debiut nie oznacza jednak, w tym przypadku, brzmień tworzonych niewprawną ręką i początkującą wrażliwością; jednym z założycieli formacji jest bowiem ceniony, nie tylko na rosyjskiej alternatywnej scenie, muzyk – Michaił Sokołow. Wyraźnie słychać, że do utworów Pegasus Asteroid przeniknęła aura brzmień, jakie tworzy on pod egidą neoklasycznego tria Stillife i projektu retro wave, Lesnikov-16. Powstało w ten sposób wspaniałe i pełne harmonii połączenie melancholijnej nastrojowości dark wave z nowoczesną interpretacją muzyki syntezatorowej – minimal wave i synth pop.

Pegasus Asteroid (fot. Maria Sechkareva)
Pegasus Asteroid (fot. Maria Sechkareva)
"Warranty Expired" - Pegasus Asteroid (fot. Maria Sechkareva)
„Warranty Expired” – Pegasus Asteroid (fot. Maria Sechkareva)

Mechanical Heart to sześć kompozycji: pięć z tekstem angielskim, oraz urocza ballada „Planeta” zaśpiewana – w kodzie albumu – po rosyjsku. „Tę muzykę – czytamy na facebookowym profilu Pegasus Asteroid – zainspirowała mitologia science fiction, oraz baśnie o miłości i tym, co nadprzyrodzone”. Rzeczywiście, płyta konsekwentnie i subtelnie wprowadza słuchacza w aurę poetyckiej i swoiście „kosmicznej” opowieści – czyniąc to poprzez tekst (pod tym względem faworyzuję utwór „Danger Zone Of Mortis”), minimalistyczne aranżacje instrumentalne, oraz krystalicznie czysty – i równie chłodny – wokal Anastazji Sokołowej. Interesująca jest też rozpiętość stylistyczna tej niedługiej przecież płyty; usłyszeć tu można utwory bliskie estetyce, w jakiej tworzy formacja Paradox Obscur, oraz podobieństwo do dark popowej przestrzenności zawartej w solowych dokonaniach Marnie, wokalistki Ladytron. Całość jednak pierwszego wydawnictwa Pegasus Asteroid buduje nastrój suwerenny i nieporównywalny.

Mechanical Heart to także album o zdecydowanie „żeńskim wektorze”, wpisujący się w artystyczną manifestację kobiecości ulotnej, a zarazem potężnej – niemal metafizycznej. Ta płyta jest idealnym tłem dla miłości, w najszlachetniejszym i twórczym jej rozumieniu. Jest też dowodem, jak wielki potencjał zawiera w sobie najnowsza muzyka.

Szymon Gołąb

Singiel „Distant Rock” z debiutanckiej epki Pegasus Asteroid dostępny jest do darmowego pobrania na na stronie wytwórni skyQode w serwisie Bandcamp.

Pegasus Asteroid – Facebook

Pegasus Asteroid – VKontakte

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: