MINIMAL – HIPNOZA / Tuxedo Gleam: Penetrate (Digital Pose)

Tuxedo Gleam: Penetrate (Digital Pose) (LP: Darkened Corners; Yacht Club Records; Stany Zjednoczone; 12 lutego 2013)

Aunt Gleam; A.M. Radio / wokal, instrumenty elektroniczne

Tuxedo Gleam - okładka

Zapomnieć na chwilę o wszystkim, po prostu oddać się tej pięknej hipnozie…

Dzisiejsza scena nurtu minimal / cold wave serwuje nam mnóstwo dobrej muzyki. Oczywiście bardzo mnie to cieszy, jednak dla kogoś, kto „siedzi w tym temacie” trudno już o coś, przy czym serce na moment zatrzymuje się, aby po chwili ruszyć z jeszcze większą siłą. Im się udało…

Na pozór nie ma w tym utworze nic specjalnego; wlaśnie – na pozór. „Penetrate” to minimalizm oprawiony w totalnie hipnotyczny klimat, nakręcająca się spirala muzycznej ekstazy. Kiedy po minucie i dwudziestu sekundach trwania utworu pojawia się głos męskiej połowy amerykańskiego duetu Tuxedo Gleam, wtedy rozpoczyna się drugi poziom tego „narkotycznego” stanu. Chwilę potem, jakby nieśmiało pojawiają się kolejne dźwięki, by dokładnie w 1′:51″ – eksplodował ten przełomowy.

Po wysłuchaniu „Penetrate” pozostaje swego rodzaju poczucie nienasycenia. Tęskni się za tym utworem, chcąc do niego wracać i wracać…

„But if you can, hold on”…

Tuxedo Gleam

Warto też docenić fakt, że klip zrealizowany do tego utworu znakomicie oddaje klimat muzyki, a to w obecnych czasach rzadkość.

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Tuxedo Gleam: Darkened Corners – bandcamp

Tuxedo Gleam – Facebook

ETER / VUM: Psychotropic Jukebox

VUM: „Psychotropic Jukebox” (LP; Secret Lodge Recordings; Stany Zjednoczone; 15 pażdziernika 2013 – wersja elektroniczna / listopad – płyta winylowa)

Jennifer Pear, Chris Badger / wokal, gitara, instrumenty elektroniczne, perkusja, organy, produkcja

Scott Spaulding / perkusja (występy na żywo)

VUM - okładka

Egzotyczne piękno tej płyty zachwyca mnie.

W muzyce VUM jest coś usidlającego – jak w miłości. „Psychotropic Jukebox” to drugi longplay w dyskografii duetu z Kalifornii; czternaście utworów pełnych dźwiękowej wyobraźni i niemal obsesyjnej wrażliwości. Tu każdy ton ma znaczenie – brzmienia zaś dostosowują się do przemian nastroju. Muzyka VUM nie została stworzona dla list przebojów, lecz po to, aby podążać śladami ludzkich uczuć. Nie oznacza to jednak niedostępności tych dźwięków – wprost przeciwnie: „Psychotropix Jukebox” jest płytą osobliwie relaksującą.

Egzotyzm proponowanej przez grupę estetyki oznacza całkowitą odmienność od pozornie zbieżnych z nią europejskich propozycji. Nie znam zespołu wykonującego podobną muzykę w tej części świata… Udane i urzekające połączenie liryzmu gitary akustycznej i potęgi brzmienia organów; puls automatu perkusyjnego rodem z coldwave i natchnione bel canto Jennifer; wzniosłe eteryczne ballady i post punkowa chrapliwość… Jest tu jeszcze więcej opozycji w niezwykle urokliwym, pełnym ekspresji połączeniu. „Psychotropic Jukebox” to album wywołujący wrażenia i zdecydowanie z wrażeń zbudowany. Podstawowym żywiołem tej muzyki jest kontrast – lecz nie przytłacza on i nie utrudnia odbioru nadmierną ekspozycją różnic nastrojowych.

Sednem niezwykłości tego albumu są trzy kompozycje wokół których zbudowany jest wyraz całości: „Hall of Mirrors”, „I Will Return”, oraz „The Loss Of Hypatia” – prawdziwe perły nurtu ethereal, utwory absolutnie mi najbliższe spośród wszystkiego, czego wysłuchałem w ostatnim czasie… „Psychotropic Jukebox” to też płyta, dzięki której zupełnie niespodziewanie i to wprost do estetyki chłodnych brzmień powraca żywioł psychodelii – kolejny kontekst tej wartościowej fuzji stylów.

Wiosną 2014 roku grupa VUM planuje europejskie tournée – może warto uprzystępnić tę muzykę w Polsce?

Szymon Gołąb

VUM – bandcamp

VUM – Facebook

„COLD DISKO” / Aga Wilk / Marburg: Split

Aga Wilk / Marburg: „Split” (split-kaseta; Oficyna Biedota; Niemcy / Polska; 23 lutego 2013)

Aga Wilk / Marburg / wokal, syntezatory analogowe, wokodery

Aga Wilk - okładka

Bardzo interesująca i obiecująca fuzja muzyków nurtu minimal / synth wave.

Split (w fizycznej postaci dostępny na kasecie magnetofonowej) Agi Wilk i łódzkiej konstelacji Marburg zawiera cztery kompozycje podzielone symetrycznie pod względem estetyki – dwa rytmiczne utwory rozpoczynające wydawnictwo należą do Agi, dwa zaś wygłosowe, zdecydowanie przestrzenne – są autorstwa grupy Marburg. Ten ekspresjonistyczny kontrast zadowala i sprawia przyjemność.

Aga Wilk - kasety

Aga Wilk to polska artystka rozpoznawalna już na niezależnej scenie – głównie jednak poza granicami kraju. Sama określa się jako „kobieta – maszyna” i taką też muzykę proponuje: silnie zrytmizowaną, mechanoidalną, perfekcyjną technicznie. Wspomniane zrytmizowanie powoduje, że jej kompozycje mają w sobie element silnie psychodeliczny (czy nawet deliryczny) i zwracają uwagę nowotarskim połączeniem tej własności z chłodnym brzmieniem charakterystycznym dla estetyki minimal synth. Dla określenia tego nastroju, Aga powołała trafną nazwę „cold disko” (vide „dark joy” Nicka Hamersly’ego) – i w pełni oddaje ona specyfikę jej muzyki. Debiut artystki to wydana w zeszłym roku epka „1977”, zaś jej projektem obocznym jest elektro – punkowy, polsko – duński duet 77TM.

Marburg, drugi uczestnik splitu, to… Zaraźliwa tajemnica.

Szymon Gołąb

Aga Wilk / Marburg: Split – bandcamp

Marburg – bandcamp

CIEŃ / L’Avenir: The Wait

L’Avenir: „The Wait” (LP; Cold Beats Records; Stany Zjednoczone; 4 listopada 2013)

Jason Sloan / wokal, syntezatory analogowe i elektroniczne

L'Avenir: The Wait (2013)

Doskonale mroczna i hipnotyzująca płyta.

„The Wait” to debiutancki krążek jednoosobowego projektu L’Avenir firmowanego talentem Jasona Sloana – swoistego specjalisty od brzmień analogowych syntezatorów. Dwanaście utworów zawartych na tej płycie to czysty „emocjonalny gaz do dechy” – czarny, ascetyczny żywioł skrywający podskórne napięcie uczuć. Głos wokalisty… Stanowi odrębną jakość i sedno chłodnej fali. Dopełnia on efektu obcowania z czymś krystalicznie czystym, doskonale wypracowanym i autentycznym zarazem. Taka jest muzyka L’Avenir – bliska otchłaniom, które buduje Xiu – oto pierwsze wrażenie… Jednak każdy kolejny krok w tę ciemność utwierdza słuchacza w poczuciu obcowania z czymś niepowtarzalnym – z muzyką o nieporównywalnej aerii.

Trudno szukać tu postpunkowej siermiężności – to płyta pełna wielkiej przestrzeni, lecz niejako o odwróconej wartości – nie otacza ona, lecz pochłania. Począwszy od pierwszej kompozycji – „Umbra” – ciemne brzmienia syntezatorów traktowane są w sposób eksperymentatorski, jednak (i to również dla tego albumu znamienne) nie jest to eksperyment natarczywy, zaburzający przesłanie treści. Dość wspomnieć, iż pierwszy raz (oprócz wspomnianego kontekstu Xiu) odnajduję na „The Wait” idealną równowagę pomiędzy muzycznymi pasażami a rytmem – te pierwsze wypełniają pierwszoplanowy puls utworów – sprawiając, że każda kolejna kompozycja ma swój odrębny charakter i… Całość albumu elektryzuje, a nie przytłacza – i to mimo zdecydowanie mrocznego, podniosłego nastroju. Właśnie! „The Wait” to płyta prawdziwie i przedziwnie wzniosła. To jest dla mnie jej największa wartość.

Warto w finale zaznaczyć obecność kolejnej interesującej przestrzeni prezentującej brzmienia z kręgu cold / synth / minimal wave. Debiut L’Avenir ukazał się jako pierwsze wydawnictwo hiszpańskiej wytwórni Cold Beats Records – która więc od początku wykazała się doskonałą intuicją w doborze repertuaru. Na płytę „The Wait” warto było czekać – czekam na więcej.

Szymon Gołąb

L’Avenir – Bandcamp

L’Avenir – Facebook

DOM I DROGA / Moonface: Julia With Blue Jeans On

Moonface: „Julia With Blue Jeans On” (LP; Jagjaguwar; Kanada / Stany Zjednoczone; 29 października 2013)

Spencer Krug / wokal, fortepian, kompozycje, teksty

Moonface: Julia With Blue Jeans On

Piękno. Nastrój. Powaga.

„Julia With Blue Jeans On” to trzeci solowy album w bogatej dyskografii kanadyjskiego pianisty, wokalisty i kompozytora Spencera Kruga; to także czysta ekspresja serca – muzyczny kształt pragnienia, miłości i tęsknoty. Już pierwsze nagłosowe tony otwierającego tę płytę tematu „Barbarian” uświadamiają – w cudownie delikatny, bezpretensjonalny, lecz dosadny sposób – iż oto rozpoczynamy podróż w głąb prawdziwego dzieła sztuki. To zaś, co zachwyca tu od początku, to odnowicielski gest piękna wpisany w pianistyczny kunszt i poezję słów.

Słowa i ich znaczenia budują ten album. Nie są to słowa przypadkowe, lecz wynikające z twórczego namysłu nad najważniejszymi rzeczami ludzkiego życia – w ich często niedoskonałym kształcie, w odniesieniu do tego, co tu i teraz. Osią tematyczną tej płyty są więc opozycje istnienia – dom i droga. Tęsknota drogi i spełnienie miejsca zamykają tu w ramy przypowieść o miłości. „Everyone Is Noah, Everyone Is The Ark”, oraz „Love The House You’re In” – te dwie urzekające potęgą wyrazu kompozycje są owym spoiwem i punktem odniesienia dla opowieści Moonface’a. Miłość… Istnieje odwieczna prawda, iż miłość do człowieka jest miłością do Boga, do tego, co wyższe. Najbliższa twojemu sercu istota skupia w sobie fragment wieczności, choć pozorna kruchość jej życia wcale na to nie wskazuje: „powtarzam i wyśpiewuję wciąż jedno imię, to, które znam naprawdę… Czy to Bóg?… Nie, to ty, Julio… Tak piękna i prosta jak słońce…. Julio w niebieskich dżinsach”.

Moonface - fot. Tero Ahonen

Moralizujące pustosłowie i sentymentalna ckliwość nie są żywiołem tej płyty. Nie tego się spodziewajmy, to inny wymiar odczuwania. Imiona wyższego świata nie są tu wspominane „na daremno”, lecz z ową „niewypowiedzianą dyskrecją”, którą potrafi osiągnąć wyłącznie autentyczna mowa poezji. To świat bliski solowym dokonaniom Petera Hammilla, ale nie pogrąża się on w melancholii – a uwzniośla, nieustannie buduje i uwrażliwia. Muzyka, jaka towarzyszy tu poezji tekstu, równie bogata jest w przyciski akcentowe – niezwykle ważne i głęboko odczuwane przez wykonawcę. W czystej postaci istnieje w tych brzmieniach ekspresjonistyczny kontrast czerni i bieli; napięcie forte-piano; coś, co sprawia, że instrument przemawia równie pięknie i istotnie, jak słowo.

„Julia With Blue Jeans On” to wspaniały album. Wiele nadziei jest w tej muzyce – muzyce na miarę czasów… Utwór „Barbarian” wybrzmiewa tu w dwóch odsłonach, podkreślając, że „każdy z nas jest barbarzyńcą” – lecz jedynie – „czasami”.

Szymon Gołąb

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑