„AS IT IS” / Bruno ŚwiatłoCień: Dies Irae

Bruno ŚwiatłoCień: Dies Irae (LP; Polska; listopad 2015)

Bruno ŚwiatłoCień - Dies Irae (lp; 2015)

Jak być alternatywą dla alternatywy? Potrafi to Bruno ŚwiatłoCień – formacja z Wejherowa, której trzecia długogrająca płyta ukazała się w drugiej połowie listopada.

Dies Irae to album piękny, chłodny, ciemny, a nade wszytko – wybitnie polski. Urzekają teksty Bronisława Ehrlicha, które są jedną z bardziej trafnych diagnoz otaczającej nas rodzimej (nie)rzeczywistości – kompozycje na Dies Irae, napisane w całości po polsku, tarfiają bowiem dosadnie i z sensem w istotę tego, co dzieje się każdego dnia tu i teraz; a także w duszy człowieka, który myślał, że będzie mógł po prostu normalnie w tym „nieświecie” żyć… Powiedzmy przekornie po angielsku: „as it is” – ‚tak to jest’, jak śpiewał niegdyś Alexander Veljanov (Deine Lakaien) w utworze zapowiadającym nadejście wiecznej i strasznej zimy (zapowiedź ta spełniła się później chociażby dla Tomasza Beksińskiego).

Bruno ŚwiatłoCień (źródło - Facebook)
Bruno ŚwiatłoCień (źródło: Facebook)

Przy akompaniamencie Dies Irae nad Polskę też nadchodzi zima. Zbyt wielu ludzi każdego dnia odbiera tu sobie życie w krańcowym poczuciu beznadziei, niemal tyle samo zimą zamarza nie mając możliwości ogrzania się we własnym domu. Owszem, skłania to do rozmów, ale o… Kolejnych stanowiskach dla rodzin polityków i jakimś bliżej nieokreślonym „pekabe”. Żyjemy w roku ostatnim, albo pierwszym – podobnie, jak chcieli tego ponurzy sąsiedzi młodej dziewczyny w „Dziecku Rosemary” Romana Polańskiego… Tak to niestety widzę, ale… Nie potrafiłbym tego nigdy nazwać „po imieniu”, oraz równie pięknie i konkretnie, jak uczynili to muzycy zimno falowej grupy z Wejherowa.

Zimno falowej? Nie znajdziemy tu modnych obecnie (i bardzo dobrze, że modnych) składników brzmień cold wave / post punk; jeśli zaś się one pojawiają (charakterystyczny rytm perkusji, partie gitar, oraz – przede wszystkim – tembr głosu wokalisty), to poddane są wyjątkowej, twórczej interpretacji. Nie muzyka spod znaku Joy Division jest punktem odniesienia dla Dies Irae (jeśli w ogóle można tu mówić o jakimś „punkcie odniesienia”), a eksperymenty z ascetyczną linią melodii i melorecytacją, jakie pojawiły się… Na początku lat siedemdziesiątych w nagraniach Curved Air, czy Arthura Browna (bądź też nieco później na płytach Universe Zero i rosyjskiego Sedativ). Bruno ŚwiatłoCień tworzy wyraziście własną jakość – i pod tym względem jest w polskiej (a nawet światowej) awangardzie gatunku. Nie znam podobnej konsekwencji stylistycznej, może poza – zupełnie inaczej brzmiącym – także polskim (choć już emigracyjnym) zespołem Belgrado.

Bruno ŚwiatłoCień (źródło - Facebook)
Bruno ŚwiatłoCień (źródło: Facebook)

Dies Irae to płyta trudna, ale hipnotycznie pociągająca. Wypełniające ją osiem kompozycji zostało, pomimo wrażenia ascetyzmu, nader bogato zaaranżowanych i perfekcyjnie zagranych (oraz nagranych) – to jedna z lepiej brzmiących polskich płyt ostatniego czasu. Czego zaś brak temu albumowi? Przede wszystkim wkładki z tekstami Bronisława Ehrlicha – są one naprawdę wartościową poezją, istotnie (powtórzmy) ujmującą to, co tu i teraz. Muzycznie zbędny jest zaś zamykający płytę utwór tytułowy.

Faworyzuję kompozycje: „Bliżej”, Apogeum bólu”, „Dziś idę walczyć mamo” (jedyny, obok „Utopii” Alles, prawdziwie brzmiący utwór patriotyczny – bez cudzysłowu – w nowej polskiej muzyce), „Dezerter”, oraz „Fobie”. Osobobiście zaś (po raz pierwszy korzystając z tej formy) dziękuję zespołowi za „Płonącą duszę”.

Szymon Gołąb

Płyta w wersji fizycznej (CD) dostępna jest pewnie w wybranych sklepach muzycznych. Poniżej skrzynka z komentarzami, wpisujcie nazwy sklepów i ich adresy, Warto mieć ten krążek. Koniecznie.

BrunoŚwiatłoCień – Facebook

MELODYJNY CHŁÓD / Brandy Kills: Violent but silent pain

Brandy Kills: Violent but silent pain (LP; Mountain Fighting Records; Rosja; 12 czerwca 2015)

Brandy Kills - Violent but silent pain (lp; 2015)

Violent but silent pain, najnowszy longplay i kolejny element spoistej nastrojowo, oraz stylistycznie układanki, jaką jest bogata dyskografia Brandy Kills, potwierdza jakość i odrębność muzyki tej syberyjskiej formacji – i to niemal w skali światowej. Oto bowiem, dzięki muzyce Rosjan, obcujemy z brzmieniami dark wave, synth pop w najlepszej z możliwych postaci.

Igor Szaprański (Brandy Kills)
Igor Szaprański (Brandy Kills)

Igor Szaprański (wokal) i Jelizaweta Szaprańskaja (instrumenty klawiszowe, wokal towarzyszący, teksty), czyli duet stanowiący zasadniczy rdzeń formacji Brandy Kills, uraczył nas – podobnie, jak w zeszłym roku – obszernym dziesięcioutworowym wydawnictwem. Jego podstawowym wyróżnikiem jest melodyjność, odmieniana tu przez wszystkie przypadki przestrzennych brzmień syntezatorowych, oraz wzmocniona nastrojowością klasycznego instrumentarium (doskonała partia fortepianowa w utworze „Victim Eyes”, powstałym przy udziale rosyjskiego projektu witch house dsrtEgl). Album zawiera także mocniejsze w wyrazie post punkowe akcenty, jak chociażby wypełniony soczystym brzmieniem gitary basowej „Grave Form”; całość zaś spaja – co jest już cechą rozpoznawczą nagrań Brandy Kills – mocny niski głos Igora Szaprańskiego, mogący kojarzyć się z metodą wokalną Aleksandra Veljanova. Zwornikiem niezwykłej aury albumu jest utwór „Have no friends” – być może najbliższy dokonaniom wspomnianego Deine Lakaien.

Brandy Kills - ilustracja do utworu "Have no friends" (kliknij, aby wyświetlić tekst)
Brandy Kills – ilustracja do utworu „Have no friends” (kliknij, aby wyświetlić tekst)

Violent but silent pain to wspaniała płyta, nagrana przez wytrawnych muzyków (przypomnijmy, że drugim projektem Szaprańskich jest post punkowa grupa Сруб, która niedawno wydała także doskonały longplay Хтонь), o nieporównywalnej – mogącej powstać chyba tylko w syberyjskiej duszy i wyobraźni – chłodnej nastrojowości.

Szymon Gołąb

Brandy Kills – VKontakte

Brandy Kills – Facebook

Google Translate - logo

RÓŻNICA / Brandy Kills: Last Night

Brandy Kills: Last Night (LP; Mountain Fighting Records; Rosja; 1 września 2014)

Brandy Kills - Last Night (LP; 2014)

Doskonała płyta – od inicjalnych, po ostatnie tony! Muzyka Brandy Kills, choć związana z powtarzanym w wielu wariacjach i na całym świecie gatunkiem dark / synth pop, brzmi odrębnie i nieporównywalnie, przynosząc słuchaczom doznania prawdziwie syberyjskiego chłodu.

Brandy Kills to zasadniczo duet, tworzony przez pochodzących z Nowosybirska muzyków, Jelizawetę i Igora Szaprańskich. Mamy tu więc do czynienia z tą specyficzną i nader twórczą dla najnowszej muzyki formą artystycznego porozumienia – duetem. Dwójnia to nie tylko „moda”, jak chcieliby widzieć fenomen duetu publicyści muzyczni, ale – przede wszystkim – owa najgłębsza postać dialogu talentów, często podkreślana nie tylko wspólnotą zainteresowań, ale i miłością. W przypadku Brandy Kills, „filozofia duetu” przekłada się na swoiście „pozaświatową”, pełną intymnych wtajemniczeń aurę muzyczną. To konsekwentnie realizowane założenie estetyki brzmień Brandy Kills sprawia, że każda kolejna płyta nagrana przez syberyjskich muzyków przenosi niejako słuchaczy w inny wymiar odczuwania, spełniając – w nowoczesnej postaci – postulat wyrażany niegdyś przez Tomasza Beksińskiego. Tajemniczość wydestylowana z klimatu wschodniej natury, umiejętność zawarcia w syntetycznych brzmieniach bezmiaru przestrzeni, oraz wrażeń z życia w oddaleniu od zgiełkliwości świata – to wszystko znamionuje także najnowsze wydawnictwo Brandy Kills, longplay Last Night.

Igor i Jelizaweta Szaprańscy (Brandy Kills)
Igor i Jelizaweta Szaprańscy (Brandy Kills)
Jelizaweta Szaprańskaja (Brandy Kills)
Jelizaweta Szaprańskaja (Brandy Kills)

Dziewięć anglojęzycznych utworów składających się na ten album to sedno stylistyki dark / synth pop o zdecydowanie melancholijnym i wzniosłym wyrazie. Te dwa składniki odnaleźć można niemal w każdej kompozycji, podkreślone przez charakterystyczny, mocny i bardzo dobry wokal Igora Szaprańskiego, zbliżony (w niektórych utworach) do głosu Alexandra Veljanova. Muzyce Brandy Kills daleko do minimalizmu, mimo wykorzystania w niej klasycznego dla elektronicznej odmiany cold wave, instrumentarium. Wyeksponowane partie klawiszy i nieco „pastelowe” brzmienia gitar, towarzysząc syntetycznej pulsacji, budują wrażenie bogactwa aranżacyjnego utworów – nigdy jednak nadmiaru, czy przesytu. Last Night to także album zdecydowanie taneczny, „zimne disko” w najlepszej postaci; głównie dzięki kompozycjom: „Heart of the Day”, „Weekend Warriors”, „Shame”, czy „Old Fairy Tales”. Ostatni z wymienionych utworów to nastrojowe sedno płyty – potęga brzmienia połączona z równie potężnym w wyrazie, swoiście skandowanym tekstem, oraz silnym zrytmizowaniem – które mogą kojarzyć się z niektórymi dokonaniami irlandzkiego duetu KuBo. „Old Fairy Tales” to killer albumu, utwór bardzo długo pozostający w pamięci.

Wspomniałem Tomasza Beksińskiego… Ta wrażliwość muzyczna powraca. Czarny romantyzm, trudne piękno i bezkompromisowa wzniosłość. Album Last Night jest jednym ze znaków tego powrotu.

Szymon Gołąb

Brandy Kills – Facebook

Brandy Kills – VKontakte

 

SÉRÉNITÉ / Deine Lakaien: Crystal Palace

Deine Lakaien: Crystal Palace (LP; Chrom Records / Soulfood; Niemcy; 8 sierpnia 2014)

Deine Lakaien - Crystal Palace (lp 2014)

Spośród wszystkich życzeń, jakie kiedykolwiek usłyszałem, z największą wdzięcznością przyjmuję te, które zawierają formułę „spokoju i pogody ducha”. Znamienne, iż docierają one – także pod postacią muzyki – z najdalszych miejsc świata, nigdy zaś z rodzimych okolic… Sérénité, a więc uspokojenie, jest także wyrazistym życzeniem i stanem, jaki pojawia się w obcowaniu z tym cudownym albumem – Crystal Palace, duetu Deine Lakaien.

To dziesiąte wydawnictwo niemieckiej formacji rozmiaru longplay (wspomnijmy, jego koncertowa premiera miała miejsce podczas tegorocznej edycji festiwalu Castle Party), zawierające odpowiednio – dziesięć kompozycji w wersji podstawowej; trzynaście zaś – w ekskluzywnej (którą warto w tym przypadku posiadać). Już lipcowa zapowiedź płyty Crystal Palace składająca się de facto z jej trzech inwokacyjnych utworów, nie pozostawiała złudzeń, iż oto przed nami szczególna muzyczna uczta. Realność przerosła jednak wyobrażenia. To wspaniałe doznanie – obcować z albumem przekraczającym oczekiwania, jakie względem niego się stawiało.

„Białe róże, wysokie drzewa, szlachetna dawność” – śpiewa, w tytułowym utworze, Alexander Veljanov. Rzeczywiście, muzyka na Crystal Palace pełna jest cudownej estymy, będącej wynikiem połączenia – właściwego wyłącznie dla Deine Lakaien – harmonii instrumentalnej (znakomity dialog brzmień akustycznych z elektronicznymi, dodatkowo na tej płycie orientalizowany), z nieustannie pięknym głosem wokalisty, oraz poetycką wartością tekstów. Pod tym względem, w obranym przez zespół – albumem Kasmodiah z 1999 roku – twórczym kierunku, „nic nie uległo zmianie”. Zarazem też, już bez cudzysłowu, zmieniło się wszystko.

Alexander Veljanov i Ernst Horn (Deine Lakaien)
Alexander Veljanov i Ernst Horn (Deine Lakaien)

Crystal Palace urzeka wzniosłą melodyjnością, przynosząc utwory – perły, jak chociażby: „Forever And A Day”, „Where The Winds Don’t Blow”, „The Lights Of Our Street” „Eternal Sun”; oraz bonusowe – „The Swan Song” (istota nastroju, sedno harmonijnego piękna), „Portugese Trials” i „Pilgrim” (amplifikacja aury w wygłosie ekskluzywnej wersji płyty). Jest też albumem na wskroś i ze swoistym wdziękiem – pogodnym. Muzyka to sztuka powoływania emocji, oczyszczenia przez potęgę pozasłownego piękna harmonijnych brzmień (podkreślam po raz kolejny obecność tu tej jakości – harmonii, przeciwieństwa zgiełku, skłócenia i chaosu). Crystal Palace odnawia i wzmacnia ten walor muzyki, wprowadza go w rejony odnowicielskie, nie tylko dla współczesnego pojęcia sztuki, lecz także – i co najistotniejsze – dla ludzkiej duszy. To nieczęste dziś i prawdziwie wyjątkowe doznania.

Crystal Palace. Kryształowy Pałac (świątynia?), obszar niedostępny dla wszystkiego, co pochodzi z niskich rejonów rzeczywistości. Wiara, iż obcując z subtelnym i niejednokrotnie smutnym pięknem, można uczynić życie pogodniejszym i zwrócić mu sens. Przemienić wegetację w istnienie. Uspokoić duszę. Sérénité.

Żadne słowa nie wystarczą, aby oddać wdzięczność twórcom tej wspaniałej muzyki.

Szymon Gołąb

Album do nabycia i wysłuchania (w serwisie Spotify) na oficjalnej stronie Deine Lakaien.

Deine Lakaien – Facebook

Deine Lakaien – VKontakte

PRZED PREMIERĄ / Deine Lakaien: Farewell / When The Winds Don’t Blow

Deine Lakaien: Farewell / When The Winds Don’t Blow (maxi singiel; Chrom Records / Soulfood; Niemcy; 11 lipca 2014)

Deine Lakaien - Farewell / When The Wings Don't Blow (maxi singiel 2014)

Do wnętrza Kryształowego Pałacu (Crystal Palace – tak zatytułowany będzie najnowszy album Deine Lakaien – premiera: ósmego sierpnia) niemiecki duet zaprasza pięknym i pełnym wdzięku wydawnictwem.

Cztery utwory, które składają się na maxi singiel Farewell / When The Winds Don’t Blow to kwintesencja tanecznej melancholii i szlachetnej próby melodyjności. Muzyka Deine Lakaien jest w pewnym sensie „uniwersalna”, apelując bowiem do zdecydowanie wyrobionej i głębszej wrażliwości, potrafi doskonale „sprawdzić się” w bardzo różnorodnych okolicznościach – ubarwia podróże, jest świetnym muzycznym tłem domowej codzienności, komentuje obrazy widziane przez okno – nie tylko ludzkiego serca. Tę aurę niemieccy muzycy powołują również na najnowszym wydawnictwie, na które składają się cztery kompozycje – obok dwu tytułowych, są to: „Into Chaos”, oraz „klubowy” remix utworu „Farewell”.

Ten zwiastun nowego albumu – jak zawsze, w przypadku dokonań Deine Lakaien – olśniewa nastrojem, oraz spoistością wizji opartej na zasadzie brzmieniowego kontrastu – osią którego jest tu napięcie pomiędzy tanecznym wydźwiękiem „Farewell”, a balladową, akustyczną eterycznością (fortepian, harfa i głos Alexandra Veljanova!) „When The Winds Don’t Blow”.

To wspaniała muzyka, o niezmiennie wyrazistej, ciemnej i poetyckiej dystynkcji. Wiele lat temu stanowiła istotny składnik nastroju audycji Tomasza Beksińskiego – to właśnie on uprzystępnił brzmienia Deine Lakaien polskiemu słuchaczowi. Zwiastun nowego albumu jest doskonałym pretekstem, aby tę fascynację przedłużyć, ugruntować i wzmocnić.

Oficjalna premiera maxi singla Farewell / When The Winds Don’t Blow przewidziana jest na jedenastego lipca – internet jednak ma swoje prawa… Już dziś możemy sięgnąć po tę muzykę. Zadbam jednak o to, aby przed premierą fragmenty longplay’a Crystal Palace mogły oficjalnie poruszyć wrażliwość Słuchaczy audycji Tryton / Transmisja.

Szymon Gołąb

Deine Lakaien wystąpi w Polsce na Castle Party Festival w Bolkowie – w sobotę, 19 lipca.

Subskrypcja albumu Crystal Palace – na oficjalnej stronie Deine Lakaien

Deine Lakaien – Facebook

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: