DOJRZAŁOŚĆ / Weeknight: Post – Everything

Weeknight: Post-Everything (LP; Hand Drawn Dracula / Artificial Records; Stany Zjednoczone; marzec 2014)

Weeknight - Post-Everything (lp; 2014)

Słuchając debiutanckiego albumu nowojorskiego duetu Weeknight odnoszę wrażenie, że jego autorzy dokładnie wiedzieli, którymi ścieżkami w muzyce chodzić, aby dotrzeć do istoty jej piękna. Andy i Holly stworzyli piękną płytę. Teraz, kiedy jesień za naszymi oknami zjawia się coraz częściej, przenika ona głęboko do serc. Wycisza, łagodzi i koi…

Post-Everything to album bardzo dojrzały, przemyślany. Nie znajdziemy na nim eksperymentów i „zabawy” z muzyką – to dzieło niemal o klasycznym uroku.

Już na samym początku spotyka nas coś, co urzeka i nie pozwala pozostawać obojętnymi. „Hallowed Ground” to kwintesencja wspominanej „istoty piękna”. Wczesny, chłodny wieczór, wokół pustka; wzrok wbity w widok rozbijającej się o skały wodę i tęsknota… Tęsknota za czymś, co potrafiło dawać siłę… Oto właśnie „Hallowed Gound”. Trudno ująć w słowa to, jak głęboką podróżą w głąb siebie potrafi być ta kompozycja. Na Post-Everything usłyszymy także chociażby okraszone synth – klawiszami i zaskakujące pojawiającą się ścianą dźwięku „I’m the Beaches”; tętniąco – gitarowe „Tonight”; czy wreszcie zawierające niemal „ceremonialny” wstęp „Wreckage”.

Weeknight
Weeknight

Nie sposób nie wspomnieć także o tym, jak ważnym czynnikiem w odbiorze tej płyty jest romans głosów Andy’ego i Holly; współgrają one ze sobą idealnie, nadając muzyce jeszcze bardziej emocjonalny, często nieco romantyczny ton.

Jesień ma dla mnie już swoich pierwszych muzycznych „bohaterów”. Idę smakować jej piękno…

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Weeknight – Facebook

ZIMA / Tiers: Winter

Tiers: Winter (LP, Artificial Records / Hand Drawn Dracula; Stany Zjednoczone; 12 listopada 2013)

Jennifer Mears / wokal, instrumenty elektroniczne

Glenn Maryansky / instrumenty elektroniczne, gitara basowa

Tiers - okładka

Doskonała płyta! Debiutancki longplay nowojorskiego duetu Tiers zawiera siedem utworów – i w tych przeszło trzydziestu minutach muzyki nie ma momentu, w którym powołany na początku, głęboki i ekstatyczny nastrój uległby załamaniu. Album w znacznym stopniu składa się z singli, zaprezentowanych jeszcze w 2012 roku, jednak jako całość poraża wręcz urokiem twórczej nowości. Na czym ona polega?

Synth i gitara basowa nieczęsto współgrają ze sobą w ten sposób… Ekspozycja syntezatorowego pulsu i wyraźna słyszalność basu – to decyduje o chłodnym wyrazie tej płyty. Łączność obu instrumentów przysługuje obecnie estetyce wielu grup z kręgu cold / synth wave – jednak w przypadku „Winter” osiągnęła ona poziom urzekającej wprost maestrii brzmienia. Maestria! To nie jest w tym kontekście określenie na wyrost. Podobnie zresztą, jak harmonia. To niezwykle spoista, pod względem nastroju i brzmienia, płyta. Fascynuje tu jeszcze jeden element – głos Jennifer. Eteryczny, subtelny i chłodny – zdecydowanie jeden z lepszych żeńskich wokali, spośród wszystkich, które usłyszałem w ostatnim czasie. Dzięki niemu ta muzyka nabiera niemal plastycznej wyrazistości… Przejmuje zimowym chłodem.

Album otwiera „Winter” – kompozycja tytułowa. Po wybrzmieniu tej nieco bliskiej nurtom ethereal / shoegaze zapowiedzi, poraża niemal krystaliczna przejrzystość melodyjnego pulsu „So Far”… W ten sposób rozpoczyna się jedna z najpiękniejszych muzycznych opowieści mijającego właśnie roku…

Szymon Gołąb

Tiers – Facebook

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: