CHŁODNE PIĘKNO / Stockhaussen: Cold Lines

Stockhaussen: Cold Lines (EP; Meksyk; styczeń 2016)

Stockhaussen - Cold Lines (EP; 2016)

Stockhaussen. Urzekła mnie muzyka tego meksykańskiego artysty, ale nie tylko ona. Także coś, co Tomasz Mann (przepraszam za patos przywołany samym nazwiskiem) nazwał „architektoniką twórczości”. O co chodzi? O trafianie w sedno w podejmowaniu decyzji: jak, z kim, po co? Chodzi oczywiście nie o erotyzm, ale muzykę – choć oko Stockhaussena jest okiem Erosa, a ucho ma przenikliwość słuchu co najmniej Lorda Vadera.

https://www.instagram.com/p/6Wjtc4E-t4/?taken-by=angelstockhaussen

Angel Stockhaussen jest zafascynowany czernią i bielą; kontrastem i napięciem. Słychać to w jego muzyce (zwłaszcza w jej najnowszym wcieleniu), widać na zdjęciach. Ceni piękno. Potrafi, na przykład, sfotografować kobietę – i to tak, aby jej wizerunek (mimo potencjału erotycznego), nie był wulgarny. Oto Raquel okiem Angela. Jak wam się podoba?

Raquel - Stockhaussen
© Stockhaussen (źródło: stockhaussen.com)
Stockhaussen
© Stockhaussen (źródło: stockhaussen.com)

W dostępnej w sieci dyskografii Stockhaussena znaleźć można trzy wydawnictwa rozmiaru EP: zimnofalowe impresje z 2015 roku (Constelaciones i The Planets), oraz wydaną z styczniu (na razie tylko w formacie cyfrowym) epkę Cold Lines. Posłuchajmy utworu tytułowego i zarazem otwierającego album:

Kriistal Ann… Tego, że kompozycje Kryształowej Anny są sednem poezji chłodu nie muszę już wam chyba powtarzać. Stockhaussen uczynił na Cold Lines rzecz bardzo ważną dla zrozumienia o co w ogóle chodzi w nowej muzyce – wyzbył się mianowicie artystycznego egoizmu, oddając nastrój płyty w chłodne dłonie trzech wokalistek. Obok Kriistal Ann znajdziemy tu głos Keren Batok z Gruzji i Argentynki, występującej pod pseudonimem Ditta Perdita. Powstał dzięki temu album niezwykły, w niewielkich rozmiarach zamykający odległe od siebie nastroje muzyki spod znaku cold wave. Dzięki tej płycie można wreszcie pojąć, jak różnorodny jest to już dziś gatunek. Kontrapunktem wspomnianej różnorodności są natomiast dwa utwory zaśpiewane mrocznym niskim głosem przez samego Stockhaussena – „Perpetuum” i „Doble Personalidad”. Automatyczny rytm, oszczędne frazy basu i charakterystyczny wokal przypominają nagrania połowy duetu Lebanon Hanover, a więc Quala (który zresztą podobno wystąpi niedługo w Polsce).

Cudowna i tajemnicza muzyka. Cold Lines ma też morał, który można streścić słowami: „nie słuchajcie jak ja gram, tylko posłuchajcie jakie to piękne”. Wyobraźmy sobie taką postawę wśród polskich muzyków, którzy – nawet tworząc na scenie niezależnej – wciąż czapkują gwiazdorstwu rodem z cekinowo-bananowych festwali telewizyjnych.

Szymon Gołąb

Album w wersji cyfrowej do nabycia na stronie muzyka w serwisie Bandcamp.

Stockhaussen – oficjalna strona / Facebook / SoundCloud / YouTube / Instagram

CHŁODNE PERWERSJE / Forever Grey: Boundaries

Forever Grey: Boundaries (LP; Bat-Cave Productions; Stany Zjednoczone; grudzień 2015)

Forever Grey - Boundaries (LP; 2015)

Kto zna pochodzący z Michigan duet Forever Grey? Na pewno słuchacze radiowych seansów z cyklu Transmission / Transmisja – kilkakrotnie bowiem utwory tej formacji pojawiły się na antenie wzbudzając spore zainteresowanie swoją niejednoznaczną stylistyką, trudnym do określenia połączeniem syntezatorowego minimum z chłodnym post punkowym klimatem a’la Lebanon Hanover. Na tym chyba koniec. Nieco zapomniałem o ich muzyce… Dlatego longplay Boundaries może naprawdę cieszyć, ta płyta zbiera bowiem wszystko to, co najlepsze w nader bogatej dyskografii duetu z Michigan.

Forever Grey
Forever Grey (źródło: forevergrey.bandcamp.com)

„Niejednoznaczność stylistyczna”? W przypadku Forever Grey może być ona ekscytująca. Oto dwa utwory, które znajdziemy na Boundaries i… Coś na kształt podniecającego kontrastu czerni i bieli, który zachodzi między nimi:

..i jeszcze kilka fotografii zdobiących okładki wydawnictw Forever Grey (w sliderze, żebyście przypadkiem zbyt długo nie wpatrywali się w szczegóły):

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Fajne, prawda? Zespół dba o graficzną reprezentację swojej muzyki, wypełnionej ciemnymi obsesjami i natchnieniem „platonicznej erotomanii” (cytując Poego). Czarno-biała estetyka zdjęć sugeruje też brak zainteresowania muzyków neonowym mainstreamem oraz może przypominać oprawę wydawnictw jednej z ciekawszych (nie tylko za sprawą tragicznej i widomie zaaranżowanej śmierci wokalisty) formacji nurtu cold wave – The Anxiety Of Love. Szczerość przekazu. Czy potrzeba czegoś jeszcze? Owszem – takiego właśnie połączenia synthu i gitary elektrycznej (oraz głosu kobiety i mężczyzny), jakie odnajdziemy w nagraniach Forever Grey.

15 singli i albumów rozmiaru EP, oraz jeden kompilacyjny longplay – to naprawdę sporo, biorąc pod uwagę, że pierwsze wydawnictwo Amerykanów (znakomita epka Poems About Eternity) datowane jest na… Marzec ubiegłego roku. Muzyka duetu została też niedawno doceniona przez autorów kompilacji Scraping Beats, zaś nieco wcześniej znalazła się we wnętrzu kilku znaczących posumowań najlepszych dokonań cold wave w 2015 roku.

Forever Grey
Forever Grey (źródło: Facebook)

Boundaries to płyta, którą warto mieć i często do niej powracać. Zwraca uwagę fakt, że krążek został wydany przez polską wytwórnię Bat-Cave Productions – nie sądziłem, że rodzimi wydawcy „trzymają rękę na pulsie” tego, co w nowej odmianie zimnej fali istotne (bo, zazwyczaj, nie trzymają). Dodatkowo można zagłosować na Forever Grey, aby usłyszeć ich na żywo podczas tegorocznej edycji Return To The Batcave Festival we Wrocławiu. Już głosowałem.

Szymon Gołąb

Płyta dostępna tylko w wersji fizycznej (CD) w sklepie internetowym La Decay / Bat-Cave Productions.

Forever Grey – Facebook / Bandcamp / SoundCloud

ZIMNA FALA 2016 / This Cold Night: While I Disappear

This Cold Night: While I Disappear (EP; Sination label & promo; Stany Zjednoczone; 2 stycznia 2016)

This Cold Night - While I Disappear (ep; 2016)

Zimny skok z efektownym saltem w nowy rok. Taka jest (mniej więcej) najnowsza płyta This Cold Night, jednoosobowego projektu cold / dark wave tworzonego przez Chase’a Morledge’a – muzyka pochodzącego z Austin w Teksasie.

While I Disappear to już ósme wydawnictwo w dyskografii This Cold Night, które ukazało się w przeciągu zaledwie dwóch lat istnienia tego projektu. Jest to też najbardziej dojrzała płyta Teksańczyka, na której nie ma miejsca na załamania nastroju i muzyczną nieszczerość. „Nieszczerość” – o czym mowa?

Chase Morledge / This Cold Night (źródło: thiscoldnight.bandcamp.com)
Chase Morledge / This Cold Night (źródło: thiscoldnight.bandcamp.com)

Stylistyka This Cold Night porusza się po cienkiej krawędzi brzmienia nowoczesnej zimnej fali, dla której znakiem wywoławczym są nagrania Lebanon Hanover: chłodny „posępny” wokal, puls automatycznej perkusji, oraz ascetyczne (ale kunsztowne) partie gitary basowej. Nic więcej nie potrzeba, aby stworzyć tę jedyną jakość, do której nie można już nic dodać, ani z niej ująć. Zimna fala, po prostu. W najlepszej postaci. Co więcej – wszelkie próby naśladownictwa od razu trącą wspomnianą muzyczną nieszczerością, płytkim powielaniem konwencji. Chase Morledge jest zaś chyba jedynym współczesnym muzykiem, któremu w oparciu o tę stylistykę udało się wypracować własną i w pełni odrębną wartość brzmieniową. Jestem zachwycony!

Chase Morledge / This Cold Night (źródło: Facebook)
Chase Morledge / This Cold Night (źródło: Facebook)

Nie sposób pomylić muzyki This Cold Night z jakimkolwiek nagrywającym obecnie zespołem – także dzięki jej przebojowości. Każda płyta tego projektu musi zawierać w swoim wnętrzu „killera”, jakim na debiutanckim krążku (epka This Cold Night wydana w lutym 2014) był utwór „Yelva”, zaś na najnowszej płycie jest otwierający ją utwór „Black Cathedral”. „Witam we wnętrzu Czarnej Katedry”… Trudno o lepszą inwokację albumu nagranego w konwencji rocka gotyckiego!

Dalej jest tylko lepiej. Płyta zawiera pięć kompozycji, dla których wyraźnym składnikiem różnicującym jest zmienny głos wokalisty. Chase zdaje się na While I Disappear wyśpiewywać niemal wszystkie odcienie czerni. Co kryje się pod tą metaforą? Posłuchajcie sami.

Każdy z utworów na While I Disappear zasługuje na uwagę. Faworyzuję: „Black Cathedral”, „Death Knell”, oraz „Wings of Regret”.

Chase Morledge podpisał tę płytę „…goodbye”. Dlaczego?

Szymon Gołąb

Album dostępny w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa o limitowanym nakładzie 50 egzemplarzy) na stronie Sination label & promo w serwisie Bandcamp; w wersji cyfrowej na stronie This Cold Night w tym serwisie.

This Cold Night – SoundCloud / Facebook / tumblr

WZNIOSŁOŚĆ I CIEŃ / Whispering Sons: Endless Party

Whispering Sons: Endless Party (EP: Wool-E-Tapes; Belgia; 15 grudnia 2015)

Whispering Sons - Endless Party (ep; 2015)

Cień jest wzniosły, a jasność trywialna. W tym przekonaniu utwierdza nas muzyka belgijskiej grupy Whispering Sons, której nowa płyta ukazała się właśnie nakładem wytwórni Wool-E-Tapes. Już pierwszy album Belgów (czerwiec 2014) zasługiwał na uważne wysłuchanie, najnowsze zaś wydawnictwo Whispering Sons wypełnia muzyka, która jest po prostu wspaniała!

Pomimo, że tę płytę nagrało aż pięciu muzyków, to pozostaje ona w pełni minimalistyczna w brzmieniu i nastroju; obszerny skład instrumentalny sprawia natomiast, iż Endless Party urzeka kunsztem syntezy – co jest szczególnie słyszalne w gitarowych partiach utworów. Na tej płycie usłyszeć można jedne z najpiękniej brzmiących gitar w najnowszej historii post punka. Jeśli dodać do tego perfekcyjne opanowanie przez Belgów charakterystycznego dla gatunku „przeplotu” strunowego… Chyba nie znajduję lepszej jego wersji (oprócz dosadnych fraz Bat Nouveau). Obszerny skład zespołu ma także znaczenie w tych momentach albumu, gdzie do głosu dochodzą emocje wymagające potęgi wyrazu – a na Endless Party dzieje się tak nader często…

Whispering Sons
Whispering Sons (źródło: Facebook)

Tak – to jedyny (i warto to podkreślić) tegoroczny album powstały na styku nurtów post punk i cold wave, który łączy wzniosłość brzmienia z estetyką muzycznej oszczędności. Jak? Nie wiem – to magia. Wspaniały jest też wokal obdażonej silnym, ale eterycznym (czy wprost „gotyckim”) głosem Fenne Kuppens. W niektórych utworach (szczególnie w „Midlife” i wspaniałym „Time”) warstwa wokalna może nieco zbyt wyraźnie kojarzyć się ze stylem Larissy Iceglass z Lebanon Hanover, ale czy to źle?

Doskonała płyta! Faworyzuję utwory opowiadające o ciemności i przemijaniu – „Shadow”, „Time”, oraz „The Night”. Pozostałe trzy kompozycje również pozbawione są jakichkolwiek słabości.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa) do nabycia na stronie wytwórni Wool-E-Tapes w serwisie Bandcamp. Wersja cyfrowa dostępna na stronie zespołu.

Whispering Sons – Facebook

Whispering Sons – SoundCloud

SYRENI ŚPIEW / November Növelet: The World In Devotion

November Növelet: The World In Devotion (LP; Galakthorrö; Niemcy; 23 listopada 2015)

November Növelet - The World In Devotion (lp; 2015)

Piękna i dziwna muzyka tego niemieckiego duetu potrafi zahipnotyzować – sprawić, że kontury rzeczywistości tracą ostrość, niczym dla bohaterów „Szklanego serca” Wernera Herzoga (występujący w tym filmie aktorzy grali w stanie osobliwego półsnu). Tak jest od początku. Mr. i Mrs. Arafna pierwszą płytę pod egidą November Növelet nagrali w 1994 roku (epka More Satanic Heroes kończąca się jednym z najsmutniejszych utworów w historii gatunku minimal wave, „Bloody November”). Potem było tych płyt (przynajmniej formatu LP) niewiele – łącznie z najnowszym longplay’em jedynie trzy… Wystarczy, aby powstała legenda (do której należy jeszcze dodać dokonania tego samego duetu pod nazwą Haus Arafna). Jak ta, dozująca muzykę niczym pożądanie, legenda brzmi dziś?

Znakomicie. The World In Devotion zawiera jedenaście kompozycji utrzymanych w charakterystycznym dla formacji refleksyjnym (czy wręcz głęboko melancholijnym) nastroju. Melorecytacjom Mrs. Arafny, przypominającym te z najpiękniejszej płyty Marianne Faithfull – Vagabond Ways z 1999 roku – towarzyszy tu subtelna (lecz potrafiąca naprawdę wzbudzić dreszcz zimnego lęku) muzyka, będąca wypadkową syntezatorowego minimalizmu, rytmiczności cold wave, a nawet witch house (w tym stylu utrzymany jest chociażby początek płyty, utwór „Be Grateful To Your Murderer”). To wystarczy, aby urzec i powołać czysty ton syreniego śpiewu.

November Növelet (fot. Alice Angeletti / źródło: novembernovelet.de)
November Növelet (fot. Alice Angeletti / źródło: novembernovelet.de)

Nie jest to album „odkrywczy”, nie poszukuje nowości za wszelką cenę. Wytrawni muzycy raczej bawią się (pisanie o „zabawie” w kontekście tej „cmentarnej muzyki” jest cokolwiek nie na miejscu…) zimno falową konwencją, którą zresztą sami stworzyli na długo przed tym, nim stała się ona wzorcem dla brzmień nowych formacji pokroju chociażby Lebanon Hanover…

Zdarzają się na The World In Devotion prawdziwe arcydzieła aranżacji. Wspomnijmy chociażby „Crying Walls”, utwór który brzmi rzeczywiście tak, jakby zawarto w jego melodii tytułowy „płacz ścian”. To niedoścignione rejestry dla wielu współczesnych naśladowców. Tak chyba zostanie.

November Növelet (fot. Alice Angeletti / źródło: novembernovelet.de)
November Növelet (fot. Alice Angeletti / źródło: novembernovelet.de)

Obok „Crying Walls” faworyzuję: „In Circles”, „Don’t Know Why I Love You”, „He’s Dying Beside”, oraz wygłosową silnie zrytmizowaną i otchłanną balladę „Fire” (to oczywiście zbieg okoliczności, że album Wagabond Ways kończył także podobny w wyrazie temat ognia – „After the Ceasefire”).

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (CD) do nabycia w sklepie internetowym wytwórni Galakthorrö (tu można również wysłuchać fragmentów płyty). Wersja winylowa (limitowana do 892 ręcznie numerowanych egzemplarzy) – pomimo, iż premiera płyty jeszcze się nie odbyła – jest już całkowicie wyprzedana.

November Növelet – oficjalna strona

November Növelet – Facebook

Google Translate

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: