PREMIERA WAVE PRESS / Excuses: You do

Excuses: You do (singiel; Stany Zjednoczone; 28 maja 2015)

Excuses - Excuses (ep; 2012)
Excuses – okładka debiutu ep (2012)

Utwór „You do”, który zapowiada mającą ukazać się pod koniec lata nową epkę Excuses, przynosi interesującą zmianę stylistyki charakteryzującej dotąd brzmienia łączone z tym projektem.

Twórca Excuses, Matthew Rowe – muzyk pochodzący z Reno w Newadzie (Stany Zjednoczone) – porzuca styl, w którym zapewnił sobie popularność i rozpoznawalność wśród słuchaczy. Po sukcesach na niezależnej scenie, mierzonych chociażby ilością przesłuchań jego utworów w serwisie SoundCloud i debiutanckiej epce wydanej w 2012 roku w znanej wówczas wytwórni Function Operate, Excuses zapowiada wydawnictwo, na którym nie znajdziemy już tradycyjnego brzmienia cold wave, złożonego z rytmu automatycznej perkusji i nieco „noisowych” w wyrazie gitar. Przemianie uległa także metoda wokalna Rowe’a, który zrezygnował najwidoczniej z inspirowania się głosem wokalisty Joy Division. Znamienne jest także to, że przygotowując się do tych przemian, Excuses zniknął z przestrzeni mediów społecznościowych – nieco podobnie jak polska twórczyni electro / synth wave, FOQL. Czy więc „format”, wyznaczany przede wszystkim przez Facebooka, zaczyna „przeszkadzać” artystom?

Matthew Richard Rowe (Excuses)
Matthew Richard Rowe (Excuses)

Matthew Rowe nie zdradza jeszcze tytułu nowej płyty, ani nawet jej oprawy graficznej. Wystarczyć ma sama muzyka – surowa w wyrazie i nie poddana żadnym zabiegom oczyszczającym brzmienie. Kompozycja „You do” to czysty syntezatorowy minimalizm, silnie – niemal tanecznie – zrytmizowany. Taneczność i odwołanie do stylu new wave (obecne już w niektórych utworach Rowe’a) – czy to próba świadomej ironii? Zdecydowanym wyróżnikiem utworu jest zaś jego interesujące „uprzestrzennienie” w finale. Nowe wcielenie Excuses zapowiada się dobrze, jeśli nie doskonale! Czekam na tę płytę.

Szymon Gołąb

Google Translate - logo

MEMENTO MORI / Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert: Auferstehung

Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert: Auferstehung (LP; Oraculo Records; Hiszpania; 1 maja 2015)

Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert - Auferstehung (lp; 2015)

Niewiele jest płyt, które w podobny sposób mówią o rzeczach ostatecznych „językiem” nowoczesnej muzyki elekronicznej. W chłodnym niczym krypta wnętrzu Auferstehung słychać strach, rezygnację i tęsknotę; unosi się też aromat szarego popiołu rytmicznie podbijanego mroźnym ascetycznym wichrem syntezatorów. To współczesna interpretacja dance macabre – bliska (mimo wszystkich różnic) instrumentalnym podróżom do innego wymiaru autorstwa znakomitej formacji Espectrostatic.

Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert
Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert

Memento mori. Nic dziwnego, Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert to duet hiszpański (dokładniej kataloński), „kultura śmierci” zaś i powiązana z nią wrażliwość artystyczna stanowią nieporównywalny składnik „ducha” tego regionu geograficznego. Być może ze względu na to zapatrzenie w niewidzialne obszary (przy jednoczesnej tanecznej afirmacji życia) muzyka chłodu spod znaku cold / minimal wave doczekała się w Hiszpanii renesansu o największym chyba, spośród wszystkich krajów europejskich, natężeniu. Zaznaczmy, że ilość czynnych zespołów idzie, w tym przypadku, w parze z jakością wykonywanej przez nie muzyki. Album Auferstehung również wpisuje się do grona najnowszych hiszpańskich wydawnictw o „jakościowym” brzmieniu i takim też nastroju – i to jako płyta pierwszoplanowa.

Vanessa Asbert
Vanessa Asbert

Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert to dość nietypowa nazwa dla duetu, o co chodzi? O podkreślenie wkładu (głównie wokalnego), jaki w muzyce tej formacji ma pochodząca z Barcelony modelka i aktorka Vanessa Asbert. Sceptycznie traktuję (nauczony wieloma polskimi przykładami) eksponowanie widzialnych wdzięków w sztuce, którą ma być przede wszystkim słychać; styl cold wave, z właściwym sobie czarno białym ascetyzmem, sytuuje się dokładnie na antypodach estetyki „show”… Jednak w przypadku duetu z Katalonii swoista drapieżność, oraz niewątpliwy demonizm urody, którą dysponuje Vanessa w pełni przekłada się na walory współtworzonej przez nią muzyki – zarazem powabnej, chłodnej i niepokojącej (wspomnijmy chociażby utwór „Ciudadano”, który potrafi oddziaływać niemal orgiastycznie).

Vanessa Asbert
Vanessa Asbert

Auferstehung zawiera bardzo różnorodne brzmienia: od syntezatorowego transu (utwory „Grey Skies” i doskonały „Tears Of Joy”), przez ciekawe aranżacje minimal wave („The Tempest Of My Heart”, oraz przeszło siedmiominutową suitę „El Jardín del Edén”), po silnie zrytmizowany post punk („Dark Is On My Side”). Głosowi Vanessy sekunduje tu znakomity, często poddany syntetycznym modyfikacjom męski wokal, zaś wspomniany rytmiczny żywioł tej muzyki podkreśla sięganie po dynamiczną melorecytację.

Znakomity album! Nic więcej nie potrzeba nad to, co pomieszczono w jego wnętrzu – aby słuchając muzyki dobrze się bawić i jednocześnie „pamiętać o śmierci”.

Szymon Gołąb

Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert – Facebook

Google Translate - logo

POWRÓT TAJEMNICY / Daybed: Weird Sailling

Daybed: Weird Sailing (LP; Beläten │ Post Avantgarde Pop; Niemcy; 23 kwietnia 2015)

Chłodny minimalistyczny rytm, melodyjność i zwiewny urok żeńskiego wokalu – oto trzy składniki tej doskonałej strawy, jaką jest długo oczekiwana nowa płyta berlińskiego duetu Daybed.

Weird Sailing to drugie wydawnictwo w dyskografii tej prawdziwie międzynarodowej formacji (Clara – współtwórczyni doskonałej formacji minimal / cold wave Soma Sema – pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, Tim z Nowej Zelandii, grają w Niemczech, zaś ich nowy album wydał label ze Szwecji), obok pochodzącej z 2010 roku debiutanckiej epki Preludes. Już pierwszy album duetu pokazywał, że w przypadku Daybed mamy do czynienia z brzmieniami świadomie nawiązującymi do syntezatorowej stylistyki new wave z wczesnych lat osiemdziesiątych, oraz – z równie świadomą – ich reinterpretacją. Podobne odczucie towarzyszy także kontaktowi z nowym krążkiem. Wpływy i fascynacje muzyczne nie są zresztą przez Daybed ukrywane; berlińscy muzycy chętnie dzielili się nimi ze słuchaczami na Facebooku, umilając prawdziwymi perłami vintage synthu (i nie tylko) oczekiwanie na własne pełnowymiarowe wydawnictwo:

Warto było czekać na tę płytę. Weird Sailling to jedenaście melodyjnych kompozycji rozpisanych na syntezatory, automat perkusyjny, gitarę elektryczną (rzadko), oraz uroczy – nieco zbliżony do metody wokalnej Karin Oliver z His Name Is Alive – głosy Clary (męski wokal pojawia się tu jedynie towarzysząco i to sporadycznie). Pomimo, iż żywiołem albumu jest zdecydowanie piosenkowa lekkość, to udało się berlińskiemu duetowi zawrzeć w swojej muzyce osobliwą tajemniczość. Z czego ona wynika? Przede wszystkim ze wspomnianej już reinterpretacji wzorców estetycznych new wave. Pod tym względem album zawiera wiele twórczego potencjału i nieoczekiwanych zwrotów „muzycznej akcji”, obecnych przede wszystkim w warstwie wokalnej, ale także instrumentalnej (chociażby doskonałe perkusyjne tremolo w utworze „Come To Me”, czy wielowymiarowe – konotujące swoistą wzniosłość – brzmienia syntezatorów w „Cellophane”).

Faworyzuję, obok wymienionych „Come To Me” i „Cellophane” utwory: tytułowy, „No Luck”, „Days Pass”, „The Art Of Worldly Wisdom”, „Seasons”, oraz „When I See You”.

Szymon Gołąb

Daybed – Facebook

Album dostępny w wersji fizycznej (płyta winylowa) w sklepie internetowym Beläten │ Post Avantgarde Pop.

https://soundcloud.com/belaten/daybed-weird-sailing

PERSEFONIA / Marie Davidson: Un Autre Voyage

Marie Davidson: Un Autre Voyage (LP; Holodeck Records; Kanada; 14 kwietnia 2015)

Marie Davidson - Un Autre Voyage (lp; 2015)

Ta płyta to czysta poezja. Każdy z zawartych w jej wnętrzu utworów, szczególnie zaś wspaniała koda albumu – przeszło ośmio minutowa kompozycja „Perséphone” – zasługuje niemal na odrębną recenzję. Pierwszy raz od długiego czasu mam w rękach podobne wydawnictwo – piękne, wzniosłe i bezkompromisowe w powoływanym nastroju.

Un Autre Voyage jest wewnętrzną podróżą skomponowaną z fragmentów przeżyć jej autorki, kanadyjskiej wokalistki i multiinstrumentalistki Marie Davidson. To trzeci album w dyskografii artystki, obok wydanego w zeszłym roku longplay’a Perte d’identité, oraz – również długogrającego – debiutu zatytułowanego po prostu Marie Davidson (2012). Styl, który konsekwentnie wyróżnia muzykę Kanadyjki opiera się na syntezie eterycznych melorecytacji i minimalistycznych elektronicznych brzmień, a więc połączeniu nieco zbliżonym do estetyki, jaką operuje niemiecki – lecz śpiewający po francusku – duet Peine Perdue. W przypadku kompozycji Marie Davidson ta estetyka jest jednak w każdym calu głębsza, ciemniejsza i bardziej „otchłanna”.

Marie Davidson
Marie Davidson

Otchłań – to słowo-klucz do interpretacji tej niezwykłej, także francuskojęzycznej, płyty; albumu pełnego powabnych i niemal przerażających w swoim uroku nawoływań z oddali. To może banalne skojarzenie, ale dokładnie w ten sposób mogła kusić swym głosem Persefona, aby zbłąkani na tym świecie wędrowcy opuścili go i udali się w objęcia Pani Podziemia, od których nie ma już odwrotu. Osobliwe i nieporównywalne są zaiste walory foniczne Un Autre Voyage, albumu wypełnionego zimno falowym głosem z wnętrza otchłani, nomen omen „persefonią”.

Płyta zawiera sześć spoistych nastrojowo utworów, w tym dwa o miarach zdecydowanie obszerniejszych: wspomniany poemat muzyczny „Perséphone”, oraz „Kidnap You In The Desert” trwają ponad osiem minut. Nie ma tu jednak, podobnie jak w przypadku pozostałych utworów, miejsca na nudę, czy wrażenie rozwlekłości. Proporcje tej płyty są doskonałe, instrumentarium zaś – pomimo, iż wywodzące się z dźwiękowego ascetyzmu minimal wave – stanowi zaskakująco wielowymiarowe tło dla otchłannych melorecytacji wokalistki. Efekt jest porażający. Jestem zahipnotyzowany czarnym wdziękiem Un Autre Voyage!

Marie Davidson
Marie Davidson

Koda albumu, utwór „Perséphone”, to nowy i odrębny rozdział nowoczesnej muzyki. W podstawowej warstwie formalnej jest on dialogiem, który Marie Davidson prowadzi ze swoim mężem (wspomagającym ją na płycie Un Autre Voyage wokalnie i instrumentalnie) Pierrem Guerineau – muzykiem znanym z interesującego duetu (również z Marie Davidson) Essaie pas. W warstwie metafizycznej zaś… Piękno i znaczenia tej kompozycji (stylizowanej na średniowieczny moralitet?) są nie do opisania. Na szczególną uwagę zasługuje także utwór „Ballade Aux USA”, jak zresztą każdy z fragmentów tej niesamowitej płyty.

Szymon Gołąb

Marie Davidson – Bandcamp

Marie Davidson – Facebook

CHŁÓD ABSTRAKCJI / Identity Theft: Silent Calliope’s Curse

Identity Theft: Silent Calliope’s Curse (EP; Oráculo Records; Stany Zjednoczone; 1 lipca 2015)

Identity Theft - Silent Calliope's Curse (ep; 2015)

Interesujące, nieszablonowe wydawnictwo. Identity Theft to jednoosobowy projekt minimal wave / synth wave powołany w 2011 roku przez jednego z członków znakomitego amerykańskiego tria Seacrypt, Michaela Buchanana. Swoiście „mistyczna” aura brzmień tej formacji jest wyraźnie słyszalna także na szóstym już albumie Identity Theft, epce Silent Calliope’s Curse, która ukaże się latem w hiszpańskiej wytwórni Oráculo Records.

Silent Calliope’s Curse to cztery instrumentalne kompozycje wywiedzione z minimalistycznego (ale bogatego aranżacyjnie) brzmienia syntezatorów. Silnie zrytmizowane utwory zawierają praktycznie wszystkie odcienie synthu, uzupełnione o charakterystyczną (również dla stylistyki Seacrypt) przestrzenność. Melodyka kompozycji pozbawiona jest natrętnej klubowej taneczności, będąc zarazem utrzymaną w dość „chwytliwej” tonacji. Całość zaś ma zdecydowanie ascetyczny i transowy wydźwięk. Pierwszym planem i swoistym lejtmotywem albumu jest nieustanne, ale nader subtelne, przełamywanie melodyjności, oraz uzupełnianie dźwiękowego „szkieletu” kompozycji dodatkowymi brzmieniami – co wyzwala wrażenie, iż poszczególne utwory niejako „wciągają” słuchacza do wnętrza swojego abstrakcyjnego, chłodnego piękna. Pomimo typowej dla estetyki minimal wave rytmiczności, większość utworów operuje wyraźnie minorową tonacją – tak, że w konsekwencji obcujemy z płytą refleksyjną, ciemną i nastrojową.

Identity Theft - Silent Calliope's Curse (płyta winylowa w wersji 45 RPM)
Identity Theft – Silent Calliope’s Curse (płyta winylowa w wersji 45 RPM)

Silent Calliope’s Curse to nowoczesna muzyka elektroniczna na najwyższym poziomie. Spodoba się na pewno zwolennikom brzmień Martial Canterel i Xeno & Oaklander. Efektu obcowania z tym interesującym wydawnictwem dopełnia jego wersja fizyczna – kunsztownie wydana płyta winylowa o limitowanym nakładzie. Oby więc do lata!

Szymon Gołąb

Identity Theft – Bandcamp

Identity Theft – Facebook

Identity Theft – Tumblr

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: