SYNTH – WINTAŻ / Roladex: Anthems For The Micro-Age

Roladex: Anthem For The Micro-Age (LP; Medical Records; Stany Zjednoczone; premiera na płycie winylowej: 13 lutego 2014)

Tyler Jacobsen, Elyssa Dianne / wokale, instrumenty elektroniczne

Roladex - Anthem For The Micro-Age (2014)

Interesujący album. Szczególnie dla wszystkich, którzy mimo znakomitej kondycji współczesnego synthu, wciąż tęsknią za muzyką Moskwa TV, Alexandra Robotnicka, Play, czy Body 11… Zresztą, reedycje płyt dwóch ostatnich wykonawców znajdują się w katalogu Medical Records – wytwórni, która wydała również debiutancki longplay amerykańskiego duetu Roladex.

„Anthem For The Micro-Age” to nie tylko świetny debiut, ale przede wszystkim doskonałe wskrzeszenie nastroju muzycznego minimalizmu lat osiemdziesiątych. Rytmiczne kompozycje, równowaga nastroju, emocjonalizm, chłód i taneczność – na tej płycie znaleźć można to wszystko. Dziesięć kompozycji wypełnionych w większości żeńskim (i bardzo dobrym) wokalem, oraz brzmieniem analogowych syntezatorów utrzymuje słuchacza w odpowiednim napięciu i nie nuży. To istotne – na tej płycie nie ma ani odrobiny rozwlekłej sztuczności, przerysowania, zaś stylizacja na estetykę sprzed prawie trzydziestu lat jest właściwie zdynamizowana, a przez to tworzy świeżą w odbiorze, interesującą propozycję.

Ta płyta stanie się wkrótce pozycją klasyczną – zawiera bowiem w sobie wszystkie wyznaczniki głosu, który dziś jest w muzyce bardzo ważny i stale pożądany.

Szymon Gołąb

Roladex – Facebook

PODRÓŻ W CZASIE / KuBo

KuBo: Aidan Casserly, Brian O’Malley / wokal, instrumenty elektroniczne,

KuBo

Irlandzki duet KuBo uczynił rzecz godną nie lada pochwały – pośród wielu współczesnych zespołów, które starają się brzmieniowo przywołać klimat lat osiemdziesiątych, stworzył sugestywne, ponadprzeciętne kompozycje, dosłownie przenoszące słuchaczy w najlepszy muzyczny czas tamtych lat – w niemal każdym kawałku czuć ducha „80’s”.

Przy pierwszym spotkaniu z twórczością KuBo od razu pojawiają się skojarzenia z Depeche Mode, słychać także inspiracje Kraftwerk i brzmieniem charakterystycznym dla kompozycji Johna Foxxa. Głos i sposób śpiewania Aidana Casserly’ego można natomiast porównać do wokalu Marca Almonda, przy czym podobieństwo to słychać szczególnie w utworze o nieco teatralnym wydźwięku – I Dream Electric. KuBo, w swoim jeszcze dosyć niewielkim dorobku, mają już wyraźną „muzyczną perełkę – to kompozycja The Light That Blinds, która potrafi „rozkruszyć” najtwardsze nawet serce… Idealne połączenie dźwięków spod znaku New Romantic i „depeszowego” synthu już od pierwszych sekund utworu daje pokaz zdolności tej muzyki do wywoływania potężnych emocji, a głos wokalisty i tekst powodują, że umysł zaczyna generować nieodpartą chęć poddania się tej elektronicznej, sentymentalnej ekstazie.

Określam KuBo mianem „irlandzkiego Depeche Mode” – czy zasługują na taką pochwałę, mając dosyć niewielki dorobek artystyczny? Tak. Nie liczy się bowiem ilość, lecz jakość, oraz poczucie że muzyka, jaką słyszymy jest szczera, a emocje przez nią wywoływane – prawdziwe.

KuBo - This Desolation (2014)

KuBo zostali już docenieni przez brytyjską niezależną wytwórnię Peripheral Minimal (w portfolio której znajdują się m.in. płyty Xiu, Replicanti, oraz solowego projektu Briana O’Malley’a – PolyDROID), zapowiada ona wydanie w niedługim czasie ich singla – „This Desolation”.

Czekam więc na ciąg dalszy podróży w czasie z KuBo…

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

KuBo – Facebook

IMPREZA DLA WYMAGAJĄCYCH / La Femme: Psycho Tropical Berlin

La Femme: „Psycho Tropical Berlin” (LP; Born Bad Records; Francja; kwiecień 2013)

La Femme - okładka

Muzyczna Francja to dla mnie przede wszystkim legendarny elektroniczny duet Deux – to stwierdzenie było aktualne jeszcze nie tak całkiem dawno temu, teraz dodaję – i La Femme.

Pierwszy, zawierający czternaście kompozycji, studyjny album tej francuskiej new wave’owej grupy, który swoją premierę miał kilka miesięcy temu, nieustannie potrafi wprowadzać mnie w bardzo pozytywny nastrój. La Femme swoją płytą daje nam bilet na wysublimowaną imprezę dla wymagających słuchaczy. Już otwierający krążek utwór „Antitaxi” nie pozwala utrzymać stóp w miejscu – to jeden z najlepszych tanecznych numerów jakie kiedykolwiek słyszałam, świetnie rozkręcająca się kompozycja, która zaskakuje różnorodnością dźwięków. Przebojowe „Sur La Planche”, niosące pozytywną energię ”Nous Etions Deux”, pełne niepokoju ”Packshot’”… Długo można byłoby wymieniać… „Psycho Tropical Berlin” to dzieło kompletne. Całość brzmi spójnie; ciekawie słucha się tego krążka od początku do końca. Grupie La Femme udało się jeszcze jedno: stworzyli „swój własny świat” i tą płytą umiejętnie nas do niego wciągają. Zastanawiałam się do kogo ich porównać?… Właśnie… To jednak zdecydowanie „ich własny świat”… „Wysublimowana impreza” to według mnie temat przewodni tego albumu, jednak – nie jedyny. Swoista teatralność też ma tutaj swoje miejsce. La Femme potrafią tworzyć utwory rodem ze ścieżek dźwiękowych do starych filmów. Doskonale ukazuje to na przykład niemal dwunastominutowy klip do „Hypsoline”, który jest w istocie połączeniem trzech piosenek: „La Femme”, „Interlude”, oraz tytułowego „Hypsoline”. Zatem, jeśli chodzi o brzmienia, na „Psycho Tropical Berlin” znajdziemy nowoczesność i retro zarazem.

La Femme 2

Podsumowując: kto jeszcze nie zna pierwszego długogrającego dzieła Francuzów… „It’s Time To Wake Up”!

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

La Femme – Facebook

 

MINIMAL – HIPNOZA / Tuxedo Gleam: Penetrate (Digital Pose)

Tuxedo Gleam: Penetrate (Digital Pose) (LP: Darkened Corners; Yacht Club Records; Stany Zjednoczone; 12 lutego 2013)

Aunt Gleam; A.M. Radio / wokal, instrumenty elektroniczne

Tuxedo Gleam - okładka

Zapomnieć na chwilę o wszystkim, po prostu oddać się tej pięknej hipnozie…

Dzisiejsza scena nurtu minimal / cold wave serwuje nam mnóstwo dobrej muzyki. Oczywiście bardzo mnie to cieszy, jednak dla kogoś, kto „siedzi w tym temacie” trudno już o coś, przy czym serce na moment zatrzymuje się, aby po chwili ruszyć z jeszcze większą siłą. Im się udało…

Na pozór nie ma w tym utworze nic specjalnego; wlaśnie – na pozór. „Penetrate” to minimalizm oprawiony w totalnie hipnotyczny klimat, nakręcająca się spirala muzycznej ekstazy. Kiedy po minucie i dwudziestu sekundach trwania utworu pojawia się głos męskiej połowy amerykańskiego duetu Tuxedo Gleam, wtedy rozpoczyna się drugi poziom tego „narkotycznego” stanu. Chwilę potem, jakby nieśmiało pojawiają się kolejne dźwięki, by dokładnie w 1′:51″ – eksplodował ten przełomowy.

Po wysłuchaniu „Penetrate” pozostaje swego rodzaju poczucie nienasycenia. Tęskni się za tym utworem, chcąc do niego wracać i wracać…

„But if you can, hold on”…

Tuxedo Gleam

Warto też docenić fakt, że klip zrealizowany do tego utworu znakomicie oddaje klimat muzyki, a to w obecnych czasach rzadkość.

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Tuxedo Gleam: Darkened Corners – bandcamp

Tuxedo Gleam – Facebook

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑