PROGRESYWNA FALA / Secret Sands: Secret Sands

Secret Sands: Secret Sands (LP; Stany Zjednoczone; 6 lutego 2018)

Kilka zeszłorocznych wydawnictw zapowiadało już przejście stylistyki pogranicza cold wave / synth wave w fazę progresywną. Debiutancki longplay duetu Secret Sands to już jej dojrzała postać i (najpewniej) jedna z najciekawszych płyt początku 2018 roku.  Czytaj dalej „PROGRESYWNA FALA / Secret Sands: Secret Sands”

Reklamy

UNDEAD / Audycje Tomasza Beksińskiego w streamie Mixcloud

Aktualizacja: archiwalnych audycji Tomasza Beksińskiego można wysłuchać w każdą niedzielę, o godzinie 21.00, w grupie „Living in the Past” na Facebooku.

Świetny pomysł – wreszcie w jednym miejscu można wysłuchać archiwalnych audycji Tomasza Beksińskiego! Powstały niedawno kanał w serwisie Mixcloud jest rozwinięciem inicjatywy, którą miłośnicy dobrego radia (dziś w Polsce nieistniejącego) oraz pięknej muzyki z pewnością już znają – strony TBmp3.

Jak ważne są tego rodzaju inicjatywy, o tym nie trzeba wspominać. Obecnie media „narodowe”, w poczuciu bliżej nieokreślonej „misji”, zniechęcają jawną propagandą; nadawcy komercyjni zaś często nie maja pojęcia o tym, czym jest muzyka w radiu… Pozostał internet, a więc medium obecnie pełniące funkcję nośnika dla audycji radiowych o głębszym wyrazie i artystycznych walorach.

Tomasz Beksiński
Tomasz Beksiński (źródło: vk.com/beksinski)

Nonszalancja z jaką traktuje się w Polsce sztukę eteru przypomina tę, która została sportretowana w – prezentowanej poniżej – ostatniej audycji Tomasza Beksińskiego w Programie 2 Polskiego Radia (marzec 1991 roku). „Widzimisię” osób szefujących, często z partyjnego nadania, rodzimymi rozgłośniami (także tymi „niezależnymi) powoduje, że obecność autorskich programów muzycznych jest na antenach krótkotrwała, a ich jakość mizerna oraz podporządkowana interesom korporacyjnych wydawców płytowych. Przez brak archiwaliów (co i mnie również dotknęło) zanika ponadto podstawowa własność kultury – nie tylko już muzycznej – a więc ciągłość, element constans.

Tomasz Beksiński
Tomasz Beksiński (źródło: vk.com/beksinski)

Także w tych kwestiach głos Tomasza Beksińskiego okazał się być wciąż w pełni aktualny. Mistrz eteru z właściwą sobie dosadnością (połączoną z wysublimowaniem) w kilkudziesięciominutowej audycji zamyka sens, jaki dziś stałby się z pewnością tematem niekończących się (i niewiele znaczących dla słuchaczy) rozpraw i twitterowych zapasów. To właśnie odróżnia kulturę od jej braku.

Prezentowana audycja stanowi swoiste preludium do pełnowymiarowych seansów, którymi Tomasz Beksiński urzekał słuchaczy Programu 3 w latach dziewięćdziesiątych – tym bardziej jest więc ona ważnym wycinkiem historii polskiego eteru. Gratuluję pomysłu jej uprzystępnienia!

Tomasz Beksiński
Tomasz Beksiński (źródło: vk.com/beksinski)

Czym różni się przekaz trwały od ulotnego, a dzieło sztuki od ulotki? Nawet na to pytanie znajdujemy odpowiedź w Tomaszowej audycji sprzed ćwierćwiecza… Tym samym, czym głos Mistrza od kończącego audycję komentarza spikera „Dwójki”.

Playlista audycji dostępna jest na stronie TBmp3.

Wpis partnerski z Tomasz Beksinski – Tribute (TBT)

Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) |

Proszę zrozum, że nikt nie jest sam. Z depresji i myśli samobójczych można się wyzwolić. Wsparcie znajdziesz też klikając na niebieskie serduszko poniżej.

Facebook Suicide Prevention

PRZED KONCERTEM / Esben and the Witch: We Melted The Wax, Now We Can See

Esben and the Witch: We Melted The Wax, Now We Can See (EP; Wielka Brytania; grudzień 2015)

Esben And The Witch - We Melted The Wax, Now We Can See (EP; 2015)

Choć dyskografia tego brytyjskiego tria w składzie: Rachel, Daniel i Thomas nie jest jeszcze zbyt obszerna – to mam poczucie, że utworów wypełniających trzy lonplay’e i kilka pomniejszych wydawnictw tego zespołu można słuchać przez całe życie. „W tej muzyce jest coś, co zastępuje wszystkie słowa i wszystko tłumaczy” – jak powiedział kiedyś Tomasz Beksiński. Spójrzcie zresztą na facebookową stronę Esben and the Witch…

…a tego obrazu nawet nie znałem:

Esben and the Witch wystąpią na jedynym koncercie w Polsce, 4 kwietnia w warszawskim klubie Hydrozagadka. To dobry moment, aby wsłuchać się w najnowszą, dość nietypową (bo w całości akustyczną) epkę Brytyjczyków, We Melted The Wax, Now We Can See – którą muzycy okreslili mianem „ciszy przed burzą”, polecając jej słuchanie w długie zimowe noce, które wciąż przecież są przed nami (wiosna to fatamorgana).

Esben and the Witch
Esben and the Witch (źródło: VKontakte)

Album zawiera cztery kompozycje, a rozpoczyna się od coveru „Planet Caravan” Black Sabbath, kończąc nowością – olśniewającej urody melancholijną balladą „Like A Drunkard Reels”. Pozostałe dwa utwory znane już są z wcześniejszych płyt zespołu, ale… Podobnie, jak „Planet Caravan” brzmią zupełnie odmiennie od wersji pierwotnych. Coś wam przypomina podobna metoda? Posłuchajmy muzyki. Oto utwór, który na tej płycie faworyzuję – wspomniany „Like A Drunkard Reels”:

Ależ tu brzmi głos Rachel! Zdaje się sięgać do najlepszej tradycji rockowej (czy też folkowej / songwriterskiej) progresji z początku lat siedemdziesiątych. Gdybyśmy teraz byli w radiu, połączyłbym dla was ten utwór z baśniowym tematem „The Garden of Jane Delawney” grupy Trees, oraz „Melinda, More or Less” Curved Air, aby ostatecznie rzucić się w otchłań kontrapunktu kompozycją „Lady Lake” Gnidrolog – bo nie ma miłości, realne są tylko zima i noc.

Koncert: Esben And The Witch + Signal From Europa / 04.04.2016 / Hydrozagadka / Warszawa
Esben and the Witch + Signal From Europa / koncert w Klubie Hydrozagadka / 04.04.2016

Progresja. Te rejestry nastroju przywołuje właśnie grupa Esben and the Witch. Czas, kiedy jeden utwór nie brzmiał dwukrotnie tak samo. Czy tylko mi tego brak? Co za tym idzie – przed nami koncert, jaki może się już nie powtórzyć.

Szymon Gołąb

Esben and the Witch: koncert w Hydrozagadce – wydarzenie / Facebook

Album w wersji fizycznej (płyta CD w ręcznie przygotowanej oprawie, limit 500 sztuk) oraz cyfrowej być może jest jeszcze do nabycia na stronie zespołu w serwisie Bandcamp.

Esben and the Witch – oficjalna strona / Facebook / YouTube / VKontakte / Twitter

POMIĘDZY WERSAMI / Tomasz Beksiński: In Memoriam

Tomasz Beksiński: In Memoriam (kompilacja; Polskie Radio; Polska; 2 lutego 2015)

Tomasz Beksiński - In Memoriam (kompilacja; 2015)

Radiowe seanse Tomasza Beksińskiego są wartością wyłączną i nieporównywalną – także w skali światowej. To suwerenna twórczość nacechowana ludzką wrażliwością, dramatyzmem uczuć i trwałym pięknem. Audycja radiowa, tak jak ją pojmował Tomasz Beksiński, jest dziełem sztuki – bedąc formą podawczą dla sztuki innej, muzyki; formą, a więc tajemnicą konstrukcji artystycznej, dzięki której treść w niej zawarta staje się ważna i przemawia językiem piękna. Czy dziś, szesnaście lat od ostatniej audycji Tomasza te zasady są nadal ważne? Są jeszcze ważniejsze. Czy najnowsze nawiązanie do nastroju Tomaszowych audycji, mająca ukazać się wkrótce kompilacja „In Memoriam”, wskrzesza ów nastrój w sposób pełny i wyrazisty? Posłuchajmy i oceńmy.

Na krążku znalezlo się czternaście (szkoda, że nie symbolicznie – szesnaście) kompozycji szczególnie rozpoznawalnych z seansów Tomasza przypadających na okres jego późnej aktywności na antenie (połowa lat dziewięćdziesiątych) w wieczornym paśmie Programu Trzeciego Polskiego Radia – „Trójce Pod Księżycem”. W sieci została oficjalnie udostępniona już lista utworów, które znajdą się we wnętrzu „In Memoriam”, dzięki czemu możemy sprawdzić, czy zestawienie to spełnia zasady, jakimi kierował się w swej sztuce Tomasz Beksiński. Jakie to zasady?

Tomasz Beksiński - In Memoriam
Tomasz Beksiński – In Memoriam (fotografia z wnętrza płyty)

Dwie podstawowe: „tajemniczość” i „kontrast – nawiązanie”. Pierwszą z nich opisał na długo przed Tomaszem jeden z magów literatury, Bruno Schulz. Parafrazując, mówi ona, iż „najważniejsze w powieści są niewidzialne ptaki, które przelatują pomiędzy wersami”. To, co nie zostało wypowiedziane jest więc najistotniejsze, buduje aurę i sens przekazu artystycznego. To „coś” zawiera się w formie i – w przekładzie z mowy literatury na język radia (zasadnym w przypadku seansów Tomasza) – jest konsekwencją kolejności, w jakiej utwory następują po sobie. Kolejność ta nie może być przypadkowa; wyznacza ją tekst danej kompozycji, oraz jej nastrój. Tomasz Beksiński często sięgał po tę zasadę, by wypowiedzieć to, o czym milczą słowa, a mówi – nieraz bardzo wyraźnie – muzyka. Tego rodzaju „ptaki przelatujące pomiędzy wersami” odnaleźć można na „In Memoriam” w kilku połączeniach: fragmentu utworu „Neon Marines” The Legendary Pink Dots (swoistego „hymnu” Tomaszowych audycji) z „Lucretia My Reflection” The Sisters Of Mercy; oraz „Halt Mich” Lacrimosy z „The Game” Deine Lakaien; czy wreszcie w tryptyku: Collage: „Living In The Moonlight” – Closterkeller: „Violette” – Abraxas: „Pokuszenie”. Tajemnicze pokrewieństwa pomiędzy tymi utworami są sednem piękna „In Memoriam”, muzyczną ucztą, dla której warto sięgnąć po tę płytę.

Tomasz Beksiński - In Memoriam (tył okładki)
Tomasz Beksiński – In Memoriam (tył okładki)

„Kontrast – nawiązanie” to rozwinięcie tajemnicy, jej konkretny przekład, a zarazem ten uchwytny jedynie ludzką wrażliwością moment, w którym muzyka staje się zarazem płaczem, spojrzeniem w głąb, bezbłędnym komentarzem, albo – po prostu – wymownym nastrojem. Tę, wyrosłą na gruncie brzmienia, twórczą regułę odnajdziemy z pełną wyrazistością w „muzycznych” grafikach Joanny Elżbiety Girej – pokrewnej Tomaszowi wyobraźnią malarki i propagatorki polskiej „gotyckiej” sceny muzycznej. Jest to „technika (…) łączenia delikatnych farb akwarelowych z wyrazistym czarnym tuszem; czyli zasada kontrastów i przeciwności” – jak określiła tę tajemniczą formułę, we wstępie do cyklu swoich prac pod tytułem „Ukryty Wymiar”, zmarła kilka dni temu artystka. Tomasz Beksiński nader często sięgał w audycjach po przejętą z malarstwa alchemię „kontrastu – nawiązania”; stosując ją w jej ekspresyjnych miarach, jako regułę coincidentia oppositorum, niejednokrotnie też z pominięciem „fade out” – ciszy rozdzielającej kompozycje. Oto zestawienie dwóch utworów, które pojawiło się w Tomaszowym seansie latem 1995 roku: Ewa Demarczyk: „Pocałunki”, oraz XIII. Století: „Květy zla”. Tak właśnie brzmią akwarela i czarny tusz…

Na „In Memoriam” odnaleźć można trzy momenty spełniające zasadę „kontrastu – nawiązania”; są to ponownie połączenia: „Lucretia My Reflection” The Sisters Of Mercy – „Halt Mich” Lacrimosy – „The Game” Deine Lakaien; oraz: „Living In The Moonlight” Collage – „Violette” Closterkeller – „Pokuszenie” Abraxas; a także pełen napięcia wygłos kompilacji: „Ammonia Avenue” The Alan Parsons Project – „Stationary Traveller” Camel.

Tomasz Beksiński (w tle “ZIelonooka”, obraz Zdzisława Beksińskiego)
Tomasz Beksiński (w tle “Zielonooka”, obraz Zdzisława Beksińskiego)

Czego brak na tej płycie? Każdy z uważnych słuchaczy audycji Tomasza skomponowałby własne zestawienie o podobnym kształcie, lecz różnym repertuarze i odmiennych konfiguracjach. Muzyka jest pamięcią i łącznością z tym, co niewidzialne. Konkretny, brzmieniowy wyraz tej prawdy odnaleźć można współcześnie każdego dnia, częściej w sieci, naturalnym obecnie środowisku dla muzyki, niż w tradycyjnym radiowym eterze. Redakcje stron Tomasz Beksinski – Tribute (TBT), czy The Twilight Zone – Strefa Zmroku TBT, dbają z pieczołowitością o to, aby nastrój Tomaszowych audycji żył w swoich licznych kontynuacjach. Z punktu widzenia ogromnej pracy, jaką wnoszą przez codzienne budowanie muzycznego repertuaru „w nurcie Tomasza Beksińskiego”, kompilacja „In Memoriam” jawi się jedynie jako płochy dodatek i nikły głos. To jednak rzecz drugorzędna. Najbardziej brak mi na tej płycie… Głosu Tomasza. Jako nastrojowego sedna albumu i momentu, w którym jego forma stałaby się świadomym przekazem, jasno i wyraźnie mówiącym: „pamiętasz mnie? Pamiętasz cokolwiek?”… „File It Under Fun From The Past” Marianne Faithfull i tekst tego utworu, który przetłumaczył Tomasz Beksiński w swej pożegnalnej audycji, to brak zasadniczy i „niewybaczalny”. Mimo to album ten polecam każdemu.

Szymon Gołąb

„Tomasz Beksiński: In Memoriam” – w sklepie Polskiego Radia

Fotografie Tomasza Beksińskiego, oraz podobizn okładki i jej wnętrza pochodzą ze strony Zdzisław Beksiński na VKontakte.

PROGRESYWNY CHŁÓD / Waterwalls: Silent Skrik

Waterwalls: Silent Skrik (LP; Unknown Pleasure Records; Francja; 1 lutego 2015)

Waterwalls - Silent Skrik (lp; 2015)

Piękna i wieloznaczna płyta. Silent Skrik, długogrający debiut francuskiego wokalisty i multiinstrumentalisty Xaviera Ridela, jest udaną próbą sięgnięcia do nieco zapomnianej dziś „podszewki” muzyki chłodu; album ten bowiem – obok nowoczesnych aranżacji cold wave – zawiera liczne i słyszalne nawiązania do rockowej progresji początku lat siedemdziesiątych, tak pod względem nastroju, jak i bogactwa wykorzystanego instrumentarium.

Muzykę projektu Waterwalls (o nazwie zapisywanej także jako WWS //) dość trudno odnaleźć w sieci, łatwo o pomyłkę ze znakomitą post punkową formacją z Meksyku, Waterfalls. Kiedy jednak już na nią trafimy… Należy po prostu zamknąć oczy i przenieść się w inny wymiar…

Waterwalls
Waterwalls (grafika z facebookowej strony projektu)

Silent Skrik to jedenaście kompozycji, w tym dziewięć pełnowymiarowych i dwa zamykające album „szkice”, bądź muzyczne „obrazki” – „Icarus”, oraz „Wings” (utwory krótkie, ale nader urocze). Niejednoznaczność zaś jest podstawowym żywiołem tego albumu. Manifestuje się ona w zmienności nastrojów i instrumentarium, w sięganiu do różnorodnej tradycji muzycznej; jest wreszcie sposobem, w jaki Xavier Ridel poszukuje własnego stylu kompozytorskiego. Mikstura, jaka w efekcie tego poszukiwania powstała, urzeka przestrzennością brzmienia, chłodnym konkretem nastroju (osiąganym przez nieco „marszowe”, dostojne aranżacje utworów), oraz wspomnianym talentem muzyka do łączenia wieloimennych tradycji stylistycznych.

Ten album może naprawdę zadziwić! Czegóż tu nie ma: minimalistyczna elektronika („Delirium” „Wear A Mask”, „Four Walls”); post punk o nieco balladowym wydźwięku a’la Feeding Fingers („If Only”); oraz – oczywiście – zimna tradycja wczesnego rocka progresywnego („Falling Stars”, Gloomy Days”). Ostatni z wymienionych składników stylu tej płyty jest dla niej żywiołem organizującym, co sprawia, że przy okazji opisu Silent Skirk nie sposób zapomnieć o dokonaniach: Curved Air, The Pentangle, Arthura Browna, Julian’s Treatment, a nawet anglojęzycznych albumach Czesława Niemena – wspaniałych dziełach muzycznego artyzmu, które niejednokrotnie przepowiadają aranżacyjnie eksplozję zimnej fali początku lat osiemdziesiątych. Wskrzeszeniem tej właśnie aury Silent Skirk urzeka najbardziej.

To także album, który posiada swoje nastrojowe centrum, pełną uroku kompozycję „If Only” – jeden z piękniejszych utworów rozpoczynającego się roku. Potęga jego wdzięku naprawdę potrafi „zdziałać cuda”… Muzyka bowiem to nie tylko dziedzina sztuki, ale i forma kierunkująca duchowe życie człowieka w stronę cudowności.

Szymon Gołąb

Waterwalls – Facebook

https://soundcloud.com/unknownpleasuresrecords/waterwalls-if-onlymp3

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: