OBRAZY // Katerina Belkina: Ona.ru

 

"Enter" z cyklu "Empty Spaces" (2011) © Katerina Belkina
„Enter” (autoportret) z cyklu „Empty Spaces” (2011) © Katerina Belkina

Russian artist. Tylko tyle przeczytać można w rubryce „informacje” na facebookowej stronie Kateriny Belkiny. Jeśli jednak potraktować ten krótki opis jej sztuki jako klucz fenomenologiczny, z łatwością dostrzeże się specyfikę i suwerenność tej twórczości, jej rosyjskość właśnie – a więc zdolność do mówienia głosem odrębnym i niejako odnowicielskim. Aktualnie bowiem źrenice świata sztuki zwrócone są w stronę Rosji i – dodajmy – patrzą nie tylko z uwagą i zainteresowaniem, ale też z życzliwością. Sztuka każdych czasów poszukuje redefinicji i odnowień; tym zaś, co współcześnie wymaga odnowienia, jest artystyczna reprezentacja ludzkiego ciała – podstawowy żywioł fotografii artystycznej Kateriny Belkiny.

Cielesność nie jest dziś wdzięcznym tematem dla poezji – nie tylko słowa, lecz i obrazu. Przylgnęły do niej negatywizmy czasu, konstatacje pospieszne i nieudolne, manipulujące przyrodzonym pięknem ciała. Na wciąż niesytych cielesnego piękna oczach dokonuje się gwałtu – tak, iż chcąc widzieć godny podziwu element natury, muszą one patrzeć – aż do przesycenia – na to, co w ludzkim ciele jest nadinterpretacją i drastyczną pseudointelektualną pomyłką; ów gwałt na cielesności czynią żywotne obecnie konstrukcje myślowe, paradoksalnie przysłaniające nagość różnokolorowymi i wieloimiennymi ideologiami. Sekundująca im zaś „sztuka” jawi się w tym kontekście jako nienazwana jeszcze forma pruderii, przed którą to, co w człowieczeństwie nagie – w najszlachetniejszym i godnym adoracji pojęciu – bezpowrotnie umyka. Dosadne eksperymenty, jakim poddali cielesność czasu „postindustrialnego” artyści miary Cosey Fanni Tutti straciły aktualnie ostrze wymownego sprzeciwu; bezrefleksyjnie powielane, stają formą podawczą dla krzykliwych ideologii, które estetykę szoku uczyniły marketingową regułą. Awangarda zaś widzi dziś ciało subtelniej, prezentując je w aurze uroczo przymglonych sugestii i niedopowiedzeń.

Katerina Belkina lekkim gestem, bliskim kobiecości znużonej nadmiarem niestosownych propozycji, odrzuca seksualne przerysowania oferowane przez sztukę współczesną. W jednym ze swych cykli fotograficznych, „Not a Man’s World”, przedstawia dziewczynę z typowo męskim atrybutem – ponad miarę rozpaloną fajką – wpisując w gest i mimikę modelki jednoznaczny stosunek swojej sztuki do tej formy przemieszania znaczeń wizualnych. W tym samym cyklu umieszcza pełną tajemniczego uroku pracę „Mermaid. Sacrifice”, jako swoistą przeciwwagę i milczące wytłumaczenie. „Czy w pożądaniu seksualnym kobiety – pytał niegdyś fenomenolog Ferdynand Ebner – także zabłąkał się moment jej życia duchowego i co on oznacza – któż mógłby to stwierdzić poza nią samą? Ona jednak milczy”.

Milczenie słów jest chwilą, w której wypowiada się ciało. „Mowa ciała” to zaś, przede wszystkim, gest – rezerwuar pozawerbalnego znaczenia, w którym miejsce językowych głosek zajmuje opozycja: dynamizm – statyka. Obrazy Kateriny Belkiny wypełniają w większości gesty hieratyczne, ruch dostojny, dynamika istniejąca jedynie jako potencja przedstawienia. Częstym atrybutem sugerującym ruch jest też umieszczenie portretowanych postaci w hiperrealistycznie odwzorowanych (nie zapominajmy – wciąż mamy tu do czynienia z fotografią) wnętrzach pojazdów, głównie sportowych samochodów. Ten sposób obrazowania przejęła Belkina wprost od polskiej malarki okresu międzywojnia, Tamary Łempickiej – wielokrotnie powołując się na prace Polki, także wprost, w nastrojowym obrazie „For Lempicka”. Co znamienne, owa „statycznie dynamiczna” (z naciskiem na element statyki) forma widzenia charakteryzuje również te prace rosyjskiej artystki, których temat bezpośrednio odnosi się do szybkości i ruchu. Większość z nich została zawarta w kolejnym cyklu, zatytułowanym „Light and Heavy”, o intencji zdecydowanie autobiograficznej – reminiscencji lat, które artystka przeżyła w rodzinnym mieście, Samarze. W jednej z rozmów podkreśla ona ważność tego zbioru dla ewolucji swojej sztuki; spójrzmy więc na tajemnicę gestu, jaka zawiera się we wnętrzu „Light and Heavy”.

Tytulatura prac Kateriny Belkiny ma szczególne, a zarazem przejrzyste znaczenie. Tajemniczy powab jej fotografii posiada zaś paradoksalnie jawne i nietrudne do odczytania klucze słowne. „Light” jest angielskim rzeczownikiem oznaczającym ‚światło’, który funkcjonuje też jako przymiotnik, znacząc wtedy ‚lekkość’. Tytuł cyklu prac z Samary odnosi się więc do opozycji łączącącej światło z lekkością – tożsame żywioły istniejące w przeciwwadze do wszelkiej ciężkości (ang. ‚heavy’). Światło jest tu w istocie wszechobecne, element zaś, który je skupia to ciało młodej kobiety. Powab kobiecy posiada u Belkiny czarodziejską moc wysyłania światłości, udzielania jej dookolnej, zwłaszcza architektonicznej, przestrzeni. Architektura to, na zdjęciach z Samary, element zdecydowanie „ciężki”, mimo swoich ażurowych, przeważnie nowoczesnych form. Oto znana modernistyczna opozycja, wielokrotnie przywoływana chociażby w fotografiach Le Corbusiera. Jej rodowód zdecydowanie jednak wykracza poza nowoczesność; kontrastowe zestawienie zawarte w poetyce „Light and Heavy” to bowiem nic innego, jak „jedność przeciwieństw, jako czynnik wyrażania wzniosłości” – szczegółowo opisany niegdyś przez Gogola w odniesieniu do architektury gotyckiej. Wzniosłość odżywa w interpretacji Kateriny Belkiny w sposób nader subtelny, podkreślony tajemniczą korespondencją pomiędzy cielesnym pięknem kobiety, a jasnym – niejako prześwietlonym – mgławym architektonicznym tłem. To, co wzniosłe staje się lekkim, łagodnym odrzuceniem ciężkości i mroku – na tym polega awangardowość wielu prac Belkiny, bliskich w formie i wyrazie estetyce powoływanej w kunsztownych teledyskach szwedzkiej piosenkarki iamamiwhoami, firmowanych przez wytwórnię / kolektyw artystyczny to whom it may concern.

Gest w fotografii artystycznej Kateriny Belkiny ma także inne znaczenie. Jest ono dla jej obrazów podstawowe, zarazem też ściśle związane z rosyjską ikonografią; a nawet precyzyjniej – odnosi się wprost do prawosławnej sztuki ikonopisarskiej. Wzniosłość jako hieratyczny gest dłoni to sedno wielowartościowego „światła obrazu” zawartego w kanonie tej formy sztuki sakralnej. Jej geneza posiada zaś zdecydowanie żeński wymiar, na co zwrócił uwagę Paweł Florenski, wspominając na stronicach „Ikonostasu”: „pierwszy, historycznie rzecz biorąc, rosyjski temat ikonowy – temat Sofii, Mądrości Bożej, owej królewskiej, uskrzydlonej i płomiennokiej Panny, wywodzi się od jednego z twórców kultury rosyjskiej, Cyryla”. To właśnie ona, wykrystalizowana z greckich wzorców niewieścia forma praobrazu, ikona Sofii, odpowiedzialna jest – jak dalej pisze Florenski – za „kobiece Poczęcie narodu rosyjskiego”. Nader wyraźne, lecz pozbawione natarczywości, oddźwięki tych konstatacji – co jednak w tym miejscu można jedynie zasugerować – obecne są w obrazach Kateriny Belkiny, stanowiąc nową i wartościową dla teraźniejszej sztuki interpretację kobiecości.

Szymon Gołąb

Katerina Belkina – oficjalna strona

Katerina Belkina – Facebook

Pozycje cytowane: Ferdynand Ebner: Słowo i realności duchowe. Fragmenty pneumatologiczne; przeł. K. Skorulski; Wydawnictwo IFiS PAN; Warszawa 2006 (s. 186); oraz Paweł Florenski: Ikonostas i inne szkice; przeł. Z. Podgórzec; Instytut Wydawniczy Pax; Warszawa 1984 (s. 16).

"For Lempicka" z cyklu "Paint" (2007) © Katerina Belkina
„For Lempicka” z cyklu „Paint” (2007) © Katerina Belkina
"Tram Stop" z cyklu "Light and Heavy" (2014) © Katerina Belkina
„Tram Stop” z cyklu „Light and Heavy” (2014) © Katerina Belkina
"The House on Maxim Gorky Street" z cyklu "Light and Heavy" (2014) © Katerina Belkina
„The House on Maxim Gorky Street” z cyklu „Light and Heavy” (2014) © Katerina Belkina
"Circus" z cyklu "Light and Heavy" (2014) © Katerina Belkina
„Circus” z cyklu „Light and Heavy” (2014) © Katerina Belkina
"GRES. The power station" z cyklu "Light and Heavy" (2014) © Katerina Belkina
„GRES. The power station” z cyklu „Light and Heavy” (2014) © Katerina Belkina
"The Road" z cyklu "Empty Spaces" (2011) © Katerina Belkina
„The Road” z cyklu „Empty Spaces” (2011) © Katerina Belkina
"Red Moscow" z cyklu "Empty Spaces" (2011) © Katerina Belkina
„Red Moscow” z cyklu „Empty Spaces” (2011) © Katerina Belkina
"Morning Message" z cyklu "Empty Spaces" (2010) © Katerina Belkina
„Morning Message” z cyklu „Empty Spaces” (2010) © Katerina Belkina
"Mermaid. Sacrifice" z cyklu "Not a Man's World" (2006) © Katerina Belkina
„Mermaid. Sacrifice” z cyklu „Not a Man’s World” (2006) © Katerina Belkina
"Bluebeard. Jealousy" z cyklu "Not a Man's World" (2007) © Katerina Belkina
„Bluebeard. Jealousy” z cyklu „Not a Man’s World” (2007) © Katerina Belkina

WODA I BŁĘKIT / iamamiwhoami: Blue

iamamiwhoami: Blue (LP; To whom it may concern; Szwecja; 10 listopada 2014)

iamamiwhoami - Blue (lp; 2014)

Żywiołem tej muzyki jest kobiecość. Jej przekładem na obrazy są zaś woda i błękit – nader starannie bowiem i z tajemniczym urokiem żywioł ten podkreślony został w warstwie wizualnej wydawnictwa – w towarzyszących utworom teledyskach, oraz oprawie graficznej płyty. Jest to już znak rozpoznawczy wszystkich dokonań iamamiwhoami i założonej przez nią wytwórni – projektu artystycznego To whom it may concern. Kluczem do Blue jest więc korespondencja sztuk. Obrazy wyraźnie odpowiadają tu dźwiękom.

Szwedzka wokalistka powołała odrębną jakość w obrębie współczesnych elektronicznych brzmień; jest ona wypadkową gatunków ethereal, oraz dream / synth pop o barwie nieco zbliżonej – w przypadku wcześniejszych dokonań iamamiwhoami – do mrocznej estetyki utworów Kate Wax. Najnowszy, trzeci longplay Jonny Lee jest jednak albumem zdecydowanie mniej ciemnym, brak zaś minorowych tonacji (jak chociażby niezapomniana i wypełniona nadprzyrodzonym niemal urokiem ballada „sever” z płyty kin z 2012 roku) wynagrodzony został tu nastrojem swoistej podróży do głębi specyficznie kobiecego pojmowania sztuki. Dzięki temu Blue jest albumem lekkim w odbiorze (lecz nie banalnym), oraz pełnym przewrotnie kuszącego powabu. Przewrotność? Jak najbardziej! Ta wspaniała muzyka zarazem kontestuje estetykę pop i wpisuje się w jej najwyższy artystycznie poziom – wciąż pozostając jednak dokonaniem w pełni awangardowym. Pod tym względem fenomen iamamiwhoami nie ma chyba precedensu na współczesnej światowej scenie pop.

Awangardowość nie jest jednakże pierwszym planem Blue i to odróżnia tę płytę od poprzednich dokonań iam. Wdzięk i lekkość przekładają się tu na melodyjność i harmonię tej muzyki, bardzo spoistej pod względem brzmienia, oraz nastroju. Otwarcie albumu, kompozycja „Fountain” jest zapowiedzią i zarazem skupieniem już tych walorów, które odnajdziemy podczas całej podróży do wnętrza Blue. Tak, podróż to metafora tej muzyki. Jej rytmu nie wyznacza zaś gorączkowy zgiełk zagubienia i poszukiwań, ale swoiste „chłodne falowanie” oceanu, czyli bezmiaru do którego dążą te dźwięki. „Hunting for Pearls”, „Blue Blue”, „Chasing Kites”, „Thin”, „Shadowshow”, oraz wspomniana „Fountain” – to najlepsze momenty tej podróży. Zaznaczmy też, że płyty najlepiej słucha się w najbardziej „ekskluzywnej” wersji wydawnictwa, zatytułowanej Blue island. Jest to concept album, w którym połączenia utworów jeszcze wyraźniej podkreślają podróżniczy żywioł tej muzyki. Doznania towarzyszące odbiorowi są, w tym przypadku, niemal bliskie znanej ze snów o miłości „wizji oceanicznej”.

Jest jeszcze coś bardzo ważnego… Spójrzcie na kolejne zdjęcie iam:

Wspomniałem o żywiole kobiecości. Jej podkreślanie (na krawędzi erotycznego wyrazu) związane jest z estetyką pop i – zdawaloby się – że współczesny awangardyzm będzie tę kobiecości usuwał z pierwszego planu, zbywał milczeniem i zastępował ersatzami. Iamamiwhoami czyni jednak inaczej, powołując sztukę, której kobiecość jest sednem. Kobiecość podkreślona surowością i suwerrennością płci. Żywioł naturalny i potężny – ponownie, wraz z iam, wkraczający na scenę. W ten oto sposób szwedzka awangarda przekroczyła estetykę gender – wpisaną podobno wyraźnie w jej najnowszą historię. Sztuka, jako forma aktywności bliska naturze, potrafi jednym subtelnym gestem przekreślić najbardziej nawet wydumane teorie – czyniąc to z wdziękiem przejrzystych czarów ważki. Oto Force Of Nature – sens dźwięków i obrazów tworzonych przez iamamiwhoami.

Szymon Gołąb

To whom it may concern – oficjalna strona

iamamiwhoami – Facebook

iamamiwhoami – VKontakte

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: