TECHNO INACZEJ / Ancient Methods: The Asking Breath Comes To Each

Ancient Methods: The Asking Breath Comes To Each (EP; Candela Rising; Niemcy; 30 czerwca 2017)

Ancient Methods - The Asking Breath Comes To Each (EP; 2017)

Jeśli napiszę, że za chwilę posłuchamy techno, to pewnie wyłączycie to okno w przeglądarce. Warto jednak poczekać i zajrzeć do wnętrza jednej z najciekawszych płyt, jakie ukażą się niedługo – epki The Asking Breath Comes To Each, nagranej przez człowieka-orkiestrę europejskiej sceny dark techno, Michaela Wollenhaupta.

Czytaj dalej

STARA SZKOŁA ZIMNA / Pleasure Symbols: Pleasure Symbols

Pleasure Symbols: Pleasure Symbols (EP; Avant! Records / Death Valley Bar & Records; Australia; 2 października 2016)

Pleasure Symbols - Pleasure Symbols (EP; 2016)

Nowa odmiana zimnej fali jest u szczytu popularności. Muzyczny chłód przenika nawet do „mainstreamu” awangardy (i to w Polsce) będąc pożądanym kubłem zimnej wody wylanym na jego puste namiętności. Skończyła się pewna epoka, w której muzyka mogła być bezkarnie płytka. Wielbicielom piosenek o siusiaku pozostało jedynie dupapolo, lecz na to spuśćmy kurtynę milczenia.

Pleasure Symbols

Pleasure Symbols (źródło: Facebook)

Być może jest więc jedynie oznaką jesiennej melancholii, że stronię od nowych „chwytów” cold wave, coraz częściej sięgając po nagrania sprzed kilku lat – i to głównie formacji Tropic of Cancer. W tym nurcie, w „starej szkole zimna”, odnajduje się też debiut australijskiego duetu Pleasure Symbols.

czytaj więcej…

PREMIERA WAVE PRESS / Sphyxion: Sphyxion

Sphyxion: Sphyxion (LP; Anywave Records; Francja; 3 maja 2016)

Sphyxion - Sphyxion (LP; 2016)

Dziwna i piękna płyta ukaże się na początku maja nakładem francuskiej wytwórni Anywave, specjalizującej się w nagraniach cold / synth / minimal wave, ale nie tylko… To właśnie owe „nie tylko” zawarte w muzyce projektu Sphyxion spowodowało, że postanowiłem uprzystępnić – przed premierą całości jego najnowszego albumu – jeden pochodzący z tej płyty utwór: „Sphyxion2”.

Sphyxion jest paryskim duetem założonym w 2012 roku przez muzyków dość znanej już polskim słuchaczom (chociażby za sprawą wydawnictw trójmiejskiej wytwórni Zoharum) formacji Maninkari. Jako więc poboczny projekt Frédérica i Oliviera Charlot, ma z założenia zbliżyć ich ambientową muzykę do stylu nagrań chłodnej elektroniki lat osiemdziesiątych. Czy z powodzeniem?

Sphyxion (grafika)

Sphyxion to także ekspresja graficzna – stosowna do nastroju muzyki (źródło: Facebook)

Tak. Choć żywioł albumu Sphyxion (tytulatura wydawnictwa jest dość monotonna: Sphyxion jako nazwa formacji, tytuł płyty, oraz poszczególnych jedenastu utworów) pozostaje ambientowy. Nie ma tu jednak miejsca na nudę (często przypisywaną temu gatunkowi), jest za to rodzaj muzycznego wtajemniczenia, głębi i wielowymiarowości. Walory te osiągnięto chociażby przez udane połączenie typowo ambientowych pasaży i zimnofalowego pulsu automatycznej perkusji, co może kojarzyć się z nowymi nagraniami Tropic of Cancer. Z melancholijnym głosem Xiu można natomiast porównać pojawiający się w kilku utworach, tej w większości instrumentalnej płyty, kobiecy wokal.

Poniżej, jako oficjalna premiera, utwór skupiający w sobie (jak sądzę) wszystkie odcienie brzmień tego pięknego i nastrojowego wydawnictwa.

Szymon Gołąb

Album Sphyxion ukaże się 3 maja nakładem Anywave Records (płyta CD i wersja cyfrowa) i jest od dziś dostępny (pre-order) w wersji cyfrowej na stronie tej wytwórni w serwisie Bandcamp.

Sphyxion – oficialna strona

CHŁÓD JEST KOBIETĄ / honeyfrequency: culture and recreation

honeyfrequency: culture and recreation (LP; Rosja; 20 luty 2015)

honeyfrequency - culture and recreation (lp; 2015)

Muzyka honeyfrequency zdecydowanie wymaga odkrycia. Formację tę można określić (z niewielkim jedynie nadużyciem) „rosyjskim Tropic of Cancer”. Jest to trop wyznaczony przez wokalistę moskiewskiej grupy Sierpien, który w niedawno opublikowanej tu rozmowie z powodzeniem poszukiwał w Rosji odpowiedników znanych współczesnych formacji cold wave (w pełni zgadzam się z jednym porównaniem: The Forced Oscillations rzeczywiście brzmią niczym The Sisters of Mercy – a niekiedy nawet lepiej). Czym zaś wyróżnia się muzyka honeyfrequency?

To pochodzące z Magnitogorska trio ma w swojej dyskografii dwa pełnowymiarowe albumy – wydany latem zeszłego roku waiting for lithuanian guy, oraz najnowszy – sprzed paru dni – culture and recreation. Pierwsza płyta zawiera muzykę dość trudną, niemal „eseistyczną” (co podkreślają opisowe tytuły utworów), jednak już dojrzałą, ciemną i piękną. Culture and recreation urzeka zaś po prostu subtelną nastrojowością, tworzoną głównie przez świetny głos wokalistki, teksty (to album niemal w pełni – jeśli nie liczyć tytulatury kompozycji – rosyjskojęzyczny), oraz zachowawcze i przestrzenne brzmienie cold wave – bliskie nagraniom duetu Camelli Lobo, a także formacjom z wczesnego emploi wytwórni 4AD.

Płyta Rosjan może nie trafić do gustu słuchaczy poszukujących muzyki wyrazistej i mocnej. Honeyfrequency jest dźwiękową feerią, pełną gitarowych eksperymentów skontrapunktowanych rytmem automatycznej perkusji – co zbliża tę muzykę do nurtu shoegaze. Ta płyta jest także, pod względem aury, swoistą wewnętrzną podróżą; rozwija swoją opowieść stopniowo, zaś najpiękniejszych jej momentów spodziewajmy się nie od początku, lecz od połowy trwania longplay’a.

Które utwory faworyzuję? „Womb”, „tar”, „steppe”, oraz wygłosowy i zdecydowanie taneczny „spit your dead”. Płyta posiada też swoje sedno i perłę nastroju – to zaśpiewany po rosyjsku (z wyjątkiem kilku słów refrenu) cover kompozycji „we walked in line” z wczesnego repertuaru Joy Division. Utwór ten zdecydowanie wzmacnia wydźwięk albumu szybkim automatycznym rytmem perkusji kontrastowo połączonym z eterycznym głosem wokalistki. To jedna z najlepszych żeńskich interpretacji utworu Joy Division, od czasu cudownego wykonania „Heart And Soul” przez Kendrę Smith na kompilacji „A Means To An End” z 1995 roku.

Culture and recreation to piękna płyta, o wyraźnie kobiecym biegunie nastroju – toteż polecam ją, przede wszystkim, zwolenniczkom nowoczesnych brzmień cold wave / dream pop.

Szymon Gołąb

honeyfrequency – VKontakte

ZIMNA STRONA MOCY / Psychic Hearts: Spiritual Dawn

Psychic Hearts: Spiritual Dawn (EP; InClub Records; Meksyk; reedycja: sierpień 2014)

Psychic Hearts - Spiritual Dawn (ep; 2014)

Muzyka Psychic Hearts hipnotyzuje i przeraża. Mimo oszczędnych, minimalistycznych środków, którymi operuje, potrafi wywoływać rodzaj katarktycznego szoku i oczyszczenia. Nadinterpretacja? Nie. Obcujemy tu bowiem z autentycznym i potężnym przekazem „zimnej strony mocy” , sugerowanym już przez sam tytuł jedynego – jak dotąd – wydawnictwa meksykańskiego zespołu.

Meksyk posiada interesującą i odkrywczą scenę cold wave, nieznaną jednak szerzej – zwłaszcza polskiemu odbiorcy. Zimną falę z tego gorącego kraju cechuje charakterystyczna powaga, swoiście „czarno – romantyczny” ton, wynikający z głębi przeżywania i braku dystansu do powoływanej estetyki. W tym kręgu kulturowym wciąż żywa jest – wyrosła przede wszystkim w Hiszpanii – adoracja rzeczy ostatecznych i pozaziemskich. Poszukując w muzyce niekłamanego gotycyzmu, mroku, ponurości i innych rekwizytów ekspresji sceny dark independent trafimy z pewnością na brzmienia z Meksyku – tam właśnie odnajdując pożądane spełnienie we wnętrzu mrocznej zimnej krypty. Stylistyka proponowana przez Psychic Hearts wpisuję się w ten nurt, przynosząc jednak nie tylko gotyckie lęki.

Psychic Hearts - Spiritual Dawn  (wkładka płyty)

Psychic Hearts – Spiritual Dawn (wkładka płyty)

Debiutancka, i jedyna w dyskografii meksykańskiego zespołu, epka Spiritual Dawn, ukazała się co prawda w zeszłym roku, ale dopiero teraz – za sprawą peruwiańskiej (mnóżmy egzotykę) – wytwórni InClub Records jest ona dostępna nie tylko w formacie elektronicznym, ale także jako płyta CD. Album zawiera jedynie cztery kompozycje, jednak jakość tej muzyki rekompensuje ilość. Spiritual Dawn to rzeczywiście najprawdziwsza „zimna strona mocy” współtworzona przez: mechaniczną pulsację; chłodny „zaświatowy” męski wokal; oraz (charakterystyczne dla muzyki Psychic Hearts) wyraziste pasaże gitarowe w stylu gothgaze – zdecydowanie pierwszy plan tego wydawnictwa. Porównania? Estetyka ta spodoba się wszystkim, którzy ceniąc aurę Tropic of Cancer, uważają jednak to, co proponuje obecnie duet Camelli Lobo za zbyt „komercyjne”, czy „nieautentyczne”. Psychic Hearts wzmacniają klimat powołany niegdyś przez Tropic of Cancer, doprowadzając go do swoistego ekstremum napięcia emocjonalnego. To muzyka sięgająca do granic zdolności odczuwania chłodu i lęku. Pewne zbieżności występują tu także z „gęstą” atmosferą nagrań nieistniejącej już polskiej formacji Supreme Scarlet.

Spiritual Dawn to doskonały, w pełni undergroundowy album bez słabych momentów. Szczególnie urzeka wyglos tej płyty, otchłanna kompozycja „The Enemy”. Powracam do niej wielokrotnie. Boję się. Tej nocy będę spał przy zapalonym świetle.

Szymon Gołąb

Psychic Hearts – Facebook