KRYSTALIZACJA / Veinhart: Ondes Et Mouvements

Veinhart: Ondes Et Mouvements (LP; ScentAir Records; Hiszpania; 12 grudnia 2014)

Veinhart - Ondes Et Mouvements (lp; 2014)

Odrębność i styl wyróżniają muzykę Veinhart spośród wszystkich propozycji najnowszej sceny cold / minimal wave. Wartości te powstają dzięki połączeniu romantycznej melancholii tekstów z oszczędnymi syntezatorowymi aranżacjami, które jednak pełne są swoistej – i tylko tej muzyce przypisanej – przestrzeni. Nad wszystkim zaś dominuje tu aura chłodu, pozwalająca porównać brzmienia Veinhart do wielowymiarowej krystalizacji: dźwięku, nastroju i uczucia.

Ondes Et Mouvements to drugi longplay w dyskografii pochodzącego z Barcelony muzyka – i ta płyta, wydana tym razem przez rosyjską wytwórnię ScentAir Records, kontynuuje i wzmacnia nastrój poprzedniego albumu, L’Effet Des Machines (Werkstatt Recordings; 2013). Wtórność? W żadnym wypadku! Kto pozna bliżej estetykę proponowaną przez Marca Merinee (tworzącego pod pseudonimem Veinhart), ten z pewnością nie będzie oczekiwał jakiejkolwiek jej przemiany, czy prób rezygnacji z obranej przez artystę drogi.

Veinhart
Veinhart

Najnowszy album zawiera dziesięć kompozycji o wspaniałym nastroju rozciągającym się pomiędzy melodyjnie potraktowanym elektronicznym eksperymentatorstwem, a romantyczną (czy wręcz sentymentalną) balladowością (sednem której są dwa utwory – „Ray Of Light”, oraz fenomenalny „Your Pretty Skin”). Jest oznaką sporego kunsztu muzycznego, nagranie płyty przepełnionej uczuciem i całkowicie odległej od banału. Konsekwentność rozwoju stylistyki Veinhart przyrównałem niegdyś do dokonań duetu Deine Lakaien – Ondes Et Mouvements potwierdza zasadność tego zestawienia, choć dotyczy ono odrębnych obszarów muzycznych.

Wrażenia krystalizacji i zanurzenia w otchłani niemal wiekuistego chłodu są na tej płycie wszechobecne. Veinhart buduje napięcie pomiędzy żarliwością, a absolutnym zniechęceniem; tworzy tajemne piękno zimnego kontrastu, które pozwala określić tę muzykę formą „gotyckiej” wzniosłości. Pierwszoplanową rolę odgrywa tu głos wokalisty – absolutnie beznamiętny, niemal automatycznie akcentujący frazy tekstów. W połączeniu z muzyką (jaka spodoba się tęskniącym chociażby za niegdysiejszymi dokonaniami polskiego duetu Fuka Lata) kształtuje ów głos całość niezwykłą, przejmującą, hipnotyczną. Najczęściej powracam do utworów: „Gray Orders”, „Light Destroys Your Pain”, „Eternal Sorrow”, „The Empty Sky”, oraz „Crystal Points” – niewątpliwego killera albumu.

„Wrażenie zanurzenia w otchłani niemal wiekuistego chłodu”… Czy album ten jest opowieścią o śmierci? Być może. Po seansie z Ondes Et Mouvements wcale nie mam ochoty na rok 2015, na konieczność „wychodzenia na zewnątrz” i „mówienia czegokolwiek”, nie chcę już ludzkiego zgiełku… Niech trwa ta muzyka. Jest wszechogarniająca i bezbrzeżna jak ostateczny chłód. Przepiękna płyta!

Szymon Gołąb

Veinhart – oficjalna strona

Veinhart – Facebook

Veinhart – Twitter

EL – MELANCHOLIA / Veinhart: L’Effet Des Machines

Veinhart: L’Effet Des Machines (LP; Werkstatt Recordings; Hiszpania; 10 listopada 2013)

Veinhart / wokal, instrumenty elektroniczne, teksty

Veinhart - okładka

Znakomity album! L’Effet Des Machines to płyta, która w niedalekiej przyszłości stanie się klasyczną pozycją w nurcie nieco zabarwionych wintażem brzmień cold / synth / minimal wave.

Debiut nieco tajemniczego, jednoosobowego projektu z Hiszpanii zawiera dziesięć kompozycji, które od początku – urzekającego utworu „dome of love” – budują i utrzymują aerię ciemnej elektronicznej pulsacji. Charakterystyczna dla tej płyty jest obecność licznych kompozycji instrumentalnych, stanowiących swoiste tło dla utworów, w których pojawia się głos wokalisty – przy czym jest to naprawdę GŁOS. W gatunku ciemnej elektroniki takich właśnie głosów pożądam – beznamiętnych, zrezygnowanych, o ironicznej intonacji… Są to niejako „wołania zza kurtyny ciemności” bliskie chłodnej dramaturgii wyznaczonej niegdyś stylem śpiewu Iana Curtisa. Daleko jednak Veinhartowi do naśladownictwa – to wyraziście nowa jakość i klasyka gatunku – lecz zupełnie współczesna. To też zdecydowanie romantyczny ton, którym niegdyś urzekła mnie atmosfera pierwszych płyt Deine Lakaien. Tak – głos Alexandra Veljanova z 1985 roku jest tu bezpośrednim kontekstem.

Wiele smutnego piękna jest w tej wspaniałej, pełnej niejako odwrotnej emfazy, muzyce: miłość, czarne słońce, twoja niemożliwa bliskość i bardzo możliwe oddalenie, paraliżująca tęsknota, uwikłanie wyobraźni w niespełnione marzenia… W tym świecie – w obliczu kochających, a odległych oczu – każdy z nas jest jak bezbronne dziecko. Ta ciemna muzyka też staje się niekiedy dramatycznie dziecinna, kiedy prostym syntezatorowym tonem kontrapunktuje trudne podziemne pasaże swego głównego nurtu. Tak właśnie brzmi instrumentalny wygłos płyty – „wehnelt”. Ten czarny romantyzm zawarty w samej formie kompozycji porównuję z dokonaniami… Xeno & Oaklander. Powtórzmy – Veinhart jest wykonawcą debiutującym!

Od początku do końca – sedno doskonale chłodnego piękna.

Szymon Gołąb

Veinhart – Bandcamp

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: