Zapis rozmowy z polskim duetem synth pop / cold wave / retro wave Sexy Suicide, przeprowadzonej przy okazji ich niedawnego koncertu w Warszawie na imprezie „Same Old Madness” (Klubokawiarnia Chmury, 29 stycznia 2016).
Sexy Suicide (dawniej Neon Romance) występują w składzie: Marika Tomczyk i Bartłomiej Salamon i od jakiegoś już czasu ich muzyka znajduje się w czołówce polskich (a nawet europejskich) nagrań w stylu najszerzej określanym jako retro wave.
Sexy Suicide zapowiadają na najbliższy czas kilka nowości, ma się też wreszcie ukazać – w fizycznej formie – ich długogrająca płyta. Podczas „Same Old Madness” zespół dał znakomity koncert, jednym z tematów naszej rozmowy jest więc styl muzyki i sceniczny imaż – niepowtarzalne walory duetu Marika & Poldek. Rok 2016 będzie należał do Sexy Suicide – ten projekt muzycznego powrotu do lat osiemdziesiątych jest już w pełni do tego przygotowany. Całość wywiadu do wysłuchania poniżej.
Warszawski klub Chmury to znane już miejsce regularnych spotkań z muzyką nurtów: cold wave, post punk, synth pop wykonywaną przez artystów z całego niemal świata. Szczególnie cenię ten lokal za uprzystępnienie polskiej publiczności koncertów przedstawicieli sceny minimal wave z Kanady (Automelodi, Marie Davidson), których chyba nigdzie indziej w kraju nie można usłyszeć na żywo. Tym razem na scenie Chmur wystąpiły trzy polskie formacje prezentujące różne odmiany nowoczesnej zimnej fali: Schröttersburg, Undertheskin i Sexy Suicide. Imprezę zamykał zaś niesamowity (nie znajduję innego określenia) set didżejski w wykonaniu Jagody z duetu KATZ oraz Kruczej.
Schröttersburg (fot. Łukasz ‚Black’ Maślak)
Schröttersburg– to formacja z Płocka, która podczas „Same Old Madness” zaprezentowała najbardziej zachowawczą formę muzyki chłodu. Nagrania przypominające klimatem utwory rodzimej zimnej fali z lat osiemdziesiątych rozpisane na gitary, „żywą” perkusję, oraz znakomity wokal uzupełniały liczne partie improwizacyjne. Sprawiło to, iż występ Schröttersburg był swego rodzaju seansem, powrotem do rdzennych brzmień post punka – przy czym element punkowy zapewniał wykonywanej muzyce właściwą dawkę energii i buntu. Muzycy z Płocka perfekcyjnie wprowadzili publiczność w to, czym dziś jest – i skąd się wywodzi – zimna fala. Przez sporą grupę odbiorców koncert Schröttersburg został oceniony za najlepszy punkt programu imprezy.
Undertheskin (fot. Łukasz ‚Black’ Maślak)
Undertheskin– zespół z Krakowa, który za sprawą wydanej w zeszłym roku płyty mocno „namieszał” na polskiej scenie cold wave, wystąpił jako swoista kontynuacja aury zapoczątkowanej przez Schröttersburg – a zarazem jej przeciwieństwo. Warto wspomnieć o interesująco i świadomie poprowadzonej linii muzycznej wydarzenia: przebiegała ona od tradycyjnych brzmień gitarowego post punka, przez subtelny mariaż z elektroniką w wykonaniu Krakowian, aż po synth popowe taneczne brzmienie Sexy Suicide. Perfekcja organizacyjna i wyczucie nastroju! Undertheskin na żywo to dramatyzm wpisany w statykę – coś nieokreślonego i hipnotycznego, co przypomina muzyczny przekład „cyklu gestycznego” z filmów Wernera Herzoga. Niepokój i siła, oraz… „Ten moment, kiedy gitarzysta Undertheskin grał tak, jakby chciał wycisnąć krew ze strun” – jak napisał ktoś po koncercie… Jestem urzeczony!
Sexy Suicide (fot. Łukasz ‚Black’ Maślak)
Sexy Suicide – czyli Marika i Poldek. Wiadomo – „the class of 1984”, oraz czołowy obecnie polski duet wykonujący muzykę z pogranicza nurtów: synth pop, cold wave, electro synth i retro wave. Zimne disko w najlepszej postaci – co potwierdził warszawski koncert, podczas którego muzycy zaprezentowali utwory zarówno już znane, jak i premierowe. Syntezatorowy podkład przebity silną elektroniczną perkusją, oraz wielowymiarowy wokal Mariki (a także jej sceniczny imaż) – to lubię i sądząc po małej ilości miejsca na parkiecie podczas koncertu Sexy Suicide, nie tylko ja. Doskonały występ, pokazujący że muzyka taneczna nie musi być trywialna.
KATZ & Krucza – a właściwie połowa KATZ (czyli Jagoda, Paula była bowiem zajęta organizacją wydarzenia) i Krucza. Cztery kobiece dłonie przy konsolecie i rzecz niebywała… Ekstaza rytmicznego chłodu w klasycznym i nowoczesnym wydaniu! Obłęd tańca! Pełen parkiet do rana! Najlepszy (podkreślam: najlepszy) set didżejski jaki słyszałem. Brawo! Za komentarz niech znów posłużą słowa uczestnika imprezy: „Krucza, jesteś mózgo-manipulatorem, Katz też… Stoję przed Chmurami, wychodzą dwaj Ukraińcy i pytają, czy my tu w powietrzu rozpylamy jakieś narkotyki, bo to nie możliwe żeby od samej muzy tak zwariować”.
Doskonały koncert – a powtórka klimatu (bądź nawet jego wzmocnienie) już 12 marca podczas występu Lebanon Hanover. Do zobaczenia!
Szymon Gołąb
Podziękowania dla Łukasza ‚Black’ Maślaka za przygotowanie materiałów foto / wideo.
Group Rhoda: 12th House (LP; Not Not Fun; Stany Zjednoczone; 2013)
Już za kilka dni, w piątek, 11 września, w warszawskim klubie Chmury wystąpi Group Rhoda z San Francisco, oraz – dobrze już znana słuchaczom audycji Transmission / Transmisja – łódzka przedstawicielka sceny synth wave / dark electro, FOQL.
Będzie to ważny koncert, chociażby ze względu na to, że brzmienia proponowane przez Group Rhoda przywołują atmosferę od dawna nie obecną w polskich rozgłośniach radiowych, klubach, czy salach koncertowych. Od dawna? Pamiętacie „Living in the Past” – spotkania z muzyczną progresją lat siedemdziesiątych, którymi wypełniał swoje audycje Tomasz Beksiński? Muzyka Group Rhoda, choć jest na wskroś nowoczesna, wyraźnie odwołuje się do tych właśnie pełnych subtelnego piękna dźwięków, jakie – w niepowtarzalnej formie – uprzystępniał niegdyś rodzimym słuchaczom „Księżycowy Czarodziej”. Oto „Scia”, najnowszy, niedawno zaprezentowany utwór kalifornijskiej artystki:
Group Rhoda, czyli Mara Barenbaum, ma w swojej dyskografii dwa długogrające krążki – wydany w 2012 roku Out of Time, oraz 12th House (2013). Znana jest także ze współpracy z tworzącym w stylistyce minimal wave duetem Brotman & Short – jako Max + Mara. Czym zaskakuje jej muzyka?
Mara Barenbaum (Group Rhoda) / źródło: Facebook
12th House zawiera osiem kompozycji odznaczających się charakterystycznie dostojnymi (ale zarazem często tanecznymi) aranżacjami, które łączą minimalistyczną chłodną w wyrazie elektronikę z subtelną odmianą rocka psychodelicznego początków lat siedemdziesiątych – celuje w tym chociażby wspaniała kompozycja „Blk Mtl” (czyżby w jej wygłosie, i nie tylko, pojawiały się na tej wspaniałej płycie organy Hammonda?…). To właśnie z audycji Tomasza Beksińskiego znamy podobnie grające formacje – między innymi Curved Air, która na płycie Phantasmagoria z 1972 roku proponowała miksturę instrumentarium rockowego okraszonego eterycznie brzmiącymi syntezatorami i delikatnym, lecz wyrazistym wokalem Sonji Kristiny. Tę aurę, w postaci przystępnej dla współczesnego słuchacza, przywołują nagrania Group Rhoda, wzbogacając ją nadto o elementy doskonale relaksującej jazzowej egzotyki. Znakomicie też współgra z tą estetyką subtelny i operujący wieloma odcieniami wokalnymi głos Mary Barenbaum, artystki odznaczającej się nie tylko sporymi umiejętnościami scenicznymi, ale także wyrazistą muzyczną świadomością.
Group Rhoda i FOQL – koncert w klubie Chmury (plakat wydarzenia) / autor: uabbs.tumblr.com
Jednak nie interpretacyjne domysły, a niemal atawistyczne przeżywanie – co często podkreśla Group Rhoda – jest podstawowym żywiołem jej muzyki. Interesującej, pełnej udanych fuzji gatunkowych i po prostu pięknej, a także – co równie ważne – wprawiającej w dobry nastrój. Do zobaczenia w warszawskich Chmurach, na jedynym koncercie Group Rhoda w Polsce.
Przed nami koncert, który może być doskonały! W najbliższą sobotę, 25 lipca, w warszawskim klubie Chmury wystąpi kanadyjski duet minimal / synth wave Essaie pas, oraz – z osobnym show – jego połowa, czyli Marie Davidson, autorka chociażby znakomitej płyty Un Autre Voyage. Jeśli ktoś jeszcze może odczuwać niedosyt, to uzupełnieniem nadchodzącego wieczoru będzie występ Night Musik – projektu tworzącego muzykę elektroniczną o nieco ambientowym wyrazie. Posłuchajmy zatem najnowszej płyty Essaie pas, aby wprowadzić się w nastrój, który czeka nas już w sobotę.
Epka Danse Sociale to zaledwie dwa utwory – tytułowy, oraz „Ausgang”. Jest to jednak wydawnictwo nader charakterystyczne dla Essaie pas, wpisuje się bowiem w estetykę całkowitej niemal rozbieżności stylistycznej wyróżniającej muzykę nagrywaną przez Marie Davidson i Pierre’a Guerineau. Przypomnijmy, że dość obszerna dyskografia tego duetu zawiera pięć albumów, w tym trzy szczególnie godne polecenia: Tout est jeune (2012), kompilacyjny Nuit de noce (2013), oraz wydany w zeszłym roku fenomenalny split z formacją Police des moeurs.
Essaie pas / Marie Davidson / Night Musik – koncert w klubie Chmury (plakat wydarzenia)
Tym, co najbardziej urzeka w muzyce Essaie pas jest wspomniana rozbieżność stylistyki, tworzona zresztą zgodnie z tradycyjną dla zimnej fali zasadą kontrastu i ekspresjonistycznego napięcia. Dzięki temu na tym samym krążku można znaleźć niemal całkowicie odrębny nastrój – od tanecznego i awangardowego w wyrazie synth popu, po niezwykłej urody sfabularyzowane ballady. Essaie pas tworzą w języku francuskim, balladowość więc w ich wykonaniu odznacza się szczególną urodą – podobnie zresztą, jak ma to miejsce w przypadku solowych dokonań Marie Davidson.
Oto kontrast taneczność-ballada na splicie z Police des moeurs, utwory „Retox” i „CCAARRCCAAJJOOUU”:
Częste sięganie przez Essaie pas po obszerne kompozycje, będące swego rodzaju muzycznymi opowieściami, oznacza zaś, że w ich wykonaniach koncertowych może pojawić się żywioł improwizacyjny. W najbliższą sobotę bądźmy więc przygotowani na to, co w nowoczesnej muzyce elektronicznej najlepsze.