ZUS-PUNK / UZS – Ukryte Zalety Systemu: Ukryte Zalety Systemu

UZS – Ukryte Zalety Systemu: Ukryte Zalety Systemu (LP; Antena Krzyku / Opensources; Polska; luty 2015)

UZS - Ukryte Zalety Systemu (lp; 2015)

Dzień dobry. Witam w Polsce. Dziś poszukamy „ukrytych zalet systemu”. Jedną z nich jest na pewno to, że wobec opinii, które formułują gazety o ogólnokrajowym zasięgu, oraz nowoczesne, prężnie działające rządowe (i „pozarządowe”) organizacje „kulturalne”, czy wreszcie pożądane przez system „wpływowe” grupy wzajemnej adoracji – wobec tego wszystkiego i jeszcze kilku innych systemowych dziwactw – można wystąpić z własnym zdaniem. Niestety, cena indywidualności jest dziś w Polsce wysoka (a raczej niska). Ryzykujemy bowiem wykluczenie (ależ proszę, „czuję się zaszczycony, będąc wykluczonym z tego towarzystwa” – Lars von Trier), a co za tym idzie – wielopostaciowy głód („jedz kamienie” – radził już dawno temu Wojciech Bąkowski). Zanim więc indywidualista (albo po prostu zwykły wolny człowiek) popełni samobójstwo, jest systematycznie gnębiony. Tu jednak pojawia się kolejna „zaleta systemu” – życie w poczuciu dekadencji, rozpadu i zagrożenia. W tym bagnie należy, zgodnie z zasadą przekory, pływać jak ryba w wodzie. Cieszyć się nim, niczym dziecko kogutem w makabresce Wernera Herzoga.

Teraz posłuchajmy muzyki zespołu, z którą system najwyraźniej chce zajść w jakąś, bliżej nieokreśloną, formę relacji – tak przynajmniej odczytuję zwiększoną obecność brzmień UZS w polskich medialnych kołchoźnikach. „Twoja ulica już niedługo” to jeden z najlepszych utworów na płycie – słuchać głośno!

Jest moc, prawda? System dobrze trafił. Ma czasem gust, choć tworzą go ludzie bez wykształcenia (tym bardziej artystycznego). Ukryte Zalety Systemu to debiutancki longplay wrocławskiej formacji, która w momencie powstania – w 2013 roku – miała być wyłącznie muzyczną efemerydą. Brzmienie UZS jest jednak na tyle dobre, że solidnie osadza się w wyobraźni słuchaczy, chcących powracać do przesłania tej płyty – tyleż prostego, co pełnego poetyckich walorów (świetne polskie teksty utworów po prostu trafiają w sedno i kąsają). Zespół więc intensywnie i z powodzeniem koncertuje. Jaką muzykę znajdziemy na płycie?

UZS - Ukryte Zalety Systemu (okładka płyty winylowej i CD / źródło: Facebook)
UZS – Ukryte Zalety Systemu (okładka płyty winylowej i CD / źródło: Facebook)

Pod okładką stylizowaną na dawny rodzimy ekspresjonizm skrywa się potężna dawka ciemnej (albo jasnej) post punkowej energii o rodowodzie bliskim nagraniom zimnej fali spod znaku puławskiej Siekiery. Tę siłę wyrazu wzmacniają melodyjność i piosenkowość, które zaś można odnaleźć jako walor brzmienia zespołu, do którego system ślinił się niegdyś bardzo podobnie – Cool Kids Of Death. UZS nie tworzy jednak muzyki wtórnej, zależnej od jakichkolwiek wzorców. Znakomite aranżacje punkowe (punk to podstawowy żywioł tej muzyki), zimno falowe, czy też bliskie współczesnej odmianie synth wave wtręty elektroniczne są na krążku Ukryte Zalety Systemu potraktowane niemal wyłącznie jako stylistyczne metafory i asumpt do dalszych muzycznych poszukiwań. To jednak nie zmienia faktu, że obcujemy z muzyką rdzennie post punkową i zimno falową. Majstersztyk i to nader rzadkiej próby – podobne eksperymenty powstawały chyba tylko we wczesnych latach osiemdziesiątych pod egidą zapomnianej już szwedzkiej wytwórni i ruchu artystycznego Radium 226.05.

Na uwagę zasługuje także fakt, iż płyta jest nader starannie nagrana i – co najważniejsze – zrealizowana dźwiękowo z perfekcyjnym wyczuciem potrzeb poszczególnych instrumentów. Kto chce usłyszeć jak brzmią współcześnie punkowe riffy, ten powinien sięgnąć w pierwszym rzędzie właśnie po Ukryte Zalety Systemu.

Jak wszystko co swoiście piękne i wartościowe, także i Ukryte Zalety Systemu mogą spotkać się z sofizmatyką degradującą proste sensy tej płyty. Dlatego należy jej przede wszystkim słuchać. Bez zbędnych ideologizacji. Obok „Twoja ulica już niedługo” faworyzuję utwory: „Czas wypłaty”, „Obcy”, „Planeta map”, „Samotność ankietera”, oraz tytułowy.

Szymon Gołąb

Głos: DJ InVitro

Album w wersji fizycznej (płyta winylowa LP / 2LP i CD) do nabycia w sklepie internetowym wytwórni Antena Krzyku (serwis seeyousoon.pl).

UZS – Ukryte Zalety Systemu – Facebook

Google Translate

ZIMNE FALE BAŁTYKU / Blind Seagull: Mess

Blind Seagull: Mess (EP; Materia Productions; Rosja; 22 sierpnia 2015)

Blind Seagull - Mess (ep; 2015)

Świetna płyta! Ciemna, chłodna, pełna energii! Najnowsze wydawnictwo post punkowej grupy z Kaliningradu (to nadbałtyckie miasto w Rosji, leżące blisko granicy z Polską) przywołuje tradycyjne brzmienie zimnej fali w najdoskonalszej postaci.

Mess jest drugim albumem w dyskografii tria Blind Seagull, obok nagranej w zeszłym roku sześcioutworowej epki Confusion. Nowa płyta Rosjan, pomimo iż także sklasyfikowana została jako krążek formatu EP, jest obszerniejsza i zawiera osiem kompozycji sprawiających wrażenie nader bogatej w doznania muzycznej podróży do najlepszych czasów gatunków cold wave i post punk.

Blind Seagull (źródło: VKontakte)
Blind Seagull (źródło: VKontakte)

Estetyka przekazu Blind Seagull zamyka się w ascetycznej formie krótkich utworów (nieco ponad dwie minuty to czas trwania większości piosenek na Mess) rozpisanych na gitary elektryczne, „żywą” – ale perfekcyjnie rytmiczną – perkusję, oraz wielowymiarowy, chłodny w wyrazie głos wokalisty. Zdecydowanym atutem wydawnictwa jest właśnie wokal, który potrafi sięgać po tak różne obszary, jak: melorecytacja („Mess”, krótki wstęp do płyty), balladowość (utwór „Impact”), zimno falowy efekt „otchłanności” („Control”, cover energetycznego klasyka The Porno), czy „gotycki” eksperyment rodem niemal ze stylistyki Bauhaus („Emotional”, oraz znakomita koda albumu, „Fever”). Na płycie, obok wspomnianego, pomieszczono jeszcze jeden cover – „Lokomotiv” z reperuaru Soviet Soviet. Teksty wszystkich utworów napisane są w języku angielskim.

Blind Seagull - Mess (kaseta magnetofonowa / źródło: Facebook)
Blind Seagull – Mess (kaseta magnetofonowa / źródło: Facebook)

Dzięki zastosowanemu instrumentarium i bardzo „plastycznemu” głosowi wokalisty album zdecydowanie odróżnia się od najnowszych propozycji zimnej fali na Zachodzie (mimo podobieństw do stylistyki Bat Nouveau) – jest bowiem niemal całkowicie pozbawiony wrażenia zdehumanizowanej automatyczności. Paradoksalnie, jeszcze intensywniej podkreśla to przesłanie zawarte w muzyce cold wave, zwłaszcza zaś w jej odmianie obecnej we wczesnych nagraniach Joy Division, czy The Clash.

Płytę Mess polecam wszystkim zwolennikom rdzennie zimnych, tradycyjnych w wyrazie brzmień. To kolejny w tym roku dobry album znad Bałtyku. Co będzie dalej?

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa w limitowanym nakładzie piętnastu egzemplarzy), oraz elektronicznej dostępna na stronie wytwórni Materia Productions w serwisie Bandcamp.

Blind Seagull – VKontakte

Google Translate

CHŁÓD MORZA / dogs in trees: pióra mew

dogs in tress: pióra mew (LP; Alchera Visions; Polska; czerwiec 2015)

dogs in trees - pióra mew (lp; 2015)

Założyciel i wokalista duetu dogs in tress pochodzi z Trójmiasta, to ważne ze względu na rodzaj muzycznej wyobraźni przywołanej na płycie pióra mew. Najlepsze wydawnictwa tego roku są albumami „morskimi” – wystarczy wspomnieć A Wrecking brytyjskiej formacji Snow Ghosts, oraz olśniewający melancholią krążek Barrow amerykańskiego projektu Cemeteries. Zimna fala znad morza urzeka zresztą od dawna, chociażby za sprawą klasycznego już albumu A Momentary Rift grupy – nomen omen – Seacrypt znad Zatoki San Francisco, czy polskiej formacji Bruno ŚwiatłoCień. W tym nurcie należy umieścić nagrania duetu dogs in trees. Istnieje pewien rodzaj duchowego atawizmu wyrażającego się w sztuce (zwłaszcza w muzyce i literaturze), zaś pejzaż z jakim obcują twórcy jest głównym składnikiem tworzącym tę ważną jakość.

Pióra mew to debiutancki longplay w dyskografii dogs in trees, poprzedzony pięcioma albumami formatu ep. Wśród dziesięciu utworów pomieszczonych na płycie znalazły się cztery znane już z poprzedniego wydawnictwa grupy, świetnej epki teraz i jutro (zespół konsekwentnie zapisuje tytuły utworów i płyt bez używania dużych liter), pochodzącej z 2014 roku. Jaką muzykę usłyszymy we wnętrzu longplay’a?

Bardzo różnorodną. Ta właśnie różnorodność jest znakiem wywoławczym piór mew. Obok brzmień syntezatorowych (synth to pierwszy plan znakomitego otwarcia płyty, kompozycji „like+as+if”, oraz utworów „seabed” i „unless”) usłyszymy tu post punkowe (czy wręcz „gotyckie”) w wyrazie partie gitar elektrycznych, gitarę akustyczną (swoisty „bardyzm” tego albumu bliski jest współczesnym nagraniom zimno falowym z Rosji), a nawet interesująco wykorzystane brzmienia skrzypiec – co zaś zbliża tę muzykę do nowoczesnych dokonań nurtu ambient, chociażby spod znaku pełnych refleksyjnego piękna dokonań Red Painted Red. Pióra mew zachwycają więc wieloma wymiarami, wciąż jednak pozostając albumem związanym z nurtem cold wave – a to głównie dzięki nader zachowawczo brzmiącej sekcji perkusyjnej, oraz chłodnemu głosowi wokalisty.

dogs in trees - pióra mew (okładka płyty CD / źródło: Bandcamp)
dogs in trees – pióra mew (okładka płyty CD / źródło: Bandcamp)

Album zasługuje na uwagę także pod względem aranżacyjnym i nastrojowym. Zwornikiem nastroju jest utwór tytułowy, w warstwie wokalnej nachylający się do mowy poza artykulacją, stłumionego i delirycznego krzyku – oto prawdziwa muzyka pustki. Płyta została też bardzo dobrze i starannie nagrana, jednak bez charakterystycznych dla rodzimej muzyki przerysowań w warstwie realizacji – dzięki temu pióra mew brzmią autentycznie, nie „technicznie”. Zwolennicy popularnego obecnie syntezatorowego wintażu będą tym albumem jednak nieco rozczarowani – wykorzystany tu synth jest nowoczesny i dozowany dość oszczędnie. Powrót do elektroniki lat osiemdziesiątych nie jest zamiarem tej muzyki.

Dogs in trees wyraźnie eksperymentują i jest to poszukiwanie udane. Odnajdują nastroje nie często obecne na rodzimej scenie zimno falowej. Wyróżniają się, a to trudna sztuka w czasach odrodzenia, jakie ten gatunek przeżywa obecnie także w Polsce.

Szymon Gołąb

głos: DJ InVitro

Album w wersji fizycznej (płyta CD) i elektronicznej do nabycia na stronie zespołu w serwisie Bandcamp.

dogs in trees – Facebook

dogs in trees – SoundCloud

dogs in trees – YouTube

Google Translate

JAK WILCZA I HOŻA / Varsovia: Recursos Inhumanos

Varsovia: Recursos Inhumanos (LP; Buh Records; Peru; 2014)

Varsovia - Recursos inhumanos (lp; 2014)

Dla niewtajemniczonych: Wilcza i Hoża to ulice w centrum Warszawy, o których śpiewał kiedyś Kuba Sienkiewicz (kiedyś dobrze śpiewał); Varsovia zaś to trio działające od kilku lat w Limie, stolicy Peru. Lubię takie złożenia, poszukiwanie różnych polskich śladów w muzyce na całym świecie. Często można trafić na prawdziwe perełki: piękna jest najnowsza płyta belgijskiej formacji Amatorski, do utworu „Warsawa” First Hate wracam bez przerwy, a kompozycję „Varsavia” włoskiej grupy Ein-St-Ein uważam za arcydzieło retro wave – pełne przy tym melancholijnego wdzięku. Odrębną dziedziną jest najnowsza polska muzyka na emigracji – na jej temat można napisać encyklopedię. Nie napiszę jej jednak, bo czuję żal. Szkoda że w naszym kraju nie dba się o rodzimą kulturę. W przerwach od pracy encyklopedysty (i „dla sportu”) prałbym pewnie polskich polityków po ich zaplutych pyskach. Po co brudzić sobie ręce? Lepiej posłuchajmy dźwięków muzyki…

Varsovia (źródło: Facebook)
Varsovia (źródło: Facebook)

…a jest czego słuchać, chociaż peruwiańska Varsovia ma w swojej dyskografii tylko jedną płytę, wydany w zeszłym roku krążek Recursos Inhumanos. Album zawiera dziesięć utworów (w tym dwa w wersji live) utrzymanych w stylistyce cold / minimal wave i electro punk. Jak grają Warszawiacy z Limy? Zadziwiająco dobrze!

Na Recursos Inhumanos nie znajdziemy narzucającej się egzotyki (być może poszukują jej inni słuchacze, ja nie), nie ma tu także powielania szablonów charakterystycznych chociażby dla współczesnej elektronicznej zimnej fali z Ameryki Północnej (pozytywnie odrębna jest scena kanadyjska i kilka wyjątków ze Stanów – pamiętajcie: Group Rhoda wystąpi wkrótce w Warszawie). Słuchając Recursos Inhumanos skupiamy się na muzyce, nie na jej pochodzeniu. Z językiem hiszpańskim zaś, w nagraniach nurtu cold wave, chyba jesteśmy już wystarczająco dobrze „oswojeni” – vide: Y, Ciudad Lineal, Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert, Wladyslaw (właśnie – zapomniałem o świetnych nagraniach zapatrzonego w Polskę syntezatorowego ekspresjonisty z Hiszpanii, Wladyslawa).

Varsovia (źródło: Facebook)
Varsovia (źródło: Facebook)

Muzyka Varsovii przypomina nieco dokonania wspomnianych formacji, ma jednak przy tym znacznie bardziej indywidualny wyraz – rdzennie minimalistyczny i nasycony charakterystycznie „garażowym” brzmieniem, co stawia ją obok klasyki gatunku minimal wave z początku lat osiemdziesiątych (nasuwa się chociażby porównanie do utworów Vice Versa). Pierwszym planem tej muzyki są nader różnorodne brzmienia syntezatorów, z którymi współgra świetny kobiecy głos (nawet pseudonim wokalistki, Sheri Corleone, współpracującej z zespołem podczas nagrywania albumu, brzmi zachęcająco…). W utworze „Pertenecemos a la muerte” (jednym z najlepszych na płycie) pojawiają się też skrzypce – i chyba po raz pierwszy słyszę ten instrument w interesującym zestawieniu z ascetyczną elektroniką. Brawo!

Doskonała muzyka! Słuchać! Tańczyć! (…)!

Szymon Gołąb 

głos: DJ InVitro

Album w wersji fizycznej (płyta CD o limitowanym nakładzie 300 egzemplarzy) być może jest jeszcze do nabycia na stronie wytwórni Buh Records w serwisie Bandcamp; tamże płyta wciąż dostępna w wersji elektronicznej.

Varsovia wystąpi na żywo 5 września podczas imprezy „Matematica Moderna”, nad którą patronat objęła „macierzysta” rozgłośnia audycji Transmission / Transmisja – In Club Radio. Koncert odbędzie się w Limie. Może czas, aby zagrali w Warszawie?

Varsovia – Facebook

Varsovia – SoundCloud

Google Translate

SZTUKA MARZENIA / Anna von Hausswolff: Come Wander With Me / Deliverance

Anna von Hausswolff: Come Wander With Me / Deliverance (singiel; Szwecja; 19 sierpnia 2015)

Anna von Hausswolff - The Miraculous (2 lp; 2015)

Muzyka Anny von Hausswolff nie ma współcześnie odpowiedników. Nie istnieją aranżacje, ani też formy nastroju mogące choć w najmniejszym stopniu współzawodniczyć z telentem i wyobraźnią tej szwedzkiej wokalistki, kompozytorki i multiinstrumentalistki. Potwierdza to każda jej płyta, szczególnie zaś album Ceremony (2012) i nagrany rok temu – pod egidą duetu Hydras Dream – longplay The Little Match Girl. Tę niespotykaną dziś odrębność twórczej wyobraźni odnaleźć można także na najnowszym singlu Anny von Hausswolff, zwiastującym jej trzecią solową płytę – mający ukazać się w listopadzie krążek The Miraculous.

„Come Wander With Me / Deliverance”, ‚chodź marzyć ze mną / zbawienie’ – trudno o bardziej wyrazisty znaczeniowo tytuł dla tej wspaniałej, ponad dziesięciominutowej suity, rozpisanej na głos, perkusję, gitary elektryczne i organy. Właśnie, organy… Ten instrument – w jego tradycyjnej postaci, nieodłącznej od wnętrza światyni – najbardziej upodobała sobie Anna. To właśnie dostojeństwo i potęga, oraz często niespodziewana różnorodność brzmienia klasycznych organów buduje – przede wszystkim – tajemnicę wzniosłego piękna jej muzyki. Singiel „Come Wander With Me / Deliverance” także wypełnia muzyka organowa – i to w najcudowniejszym z możliwych wcieleń.

Anna von Hausswolff (fot. Anders Nydam / źródło: materiały prasowe artystki)
Anna von Hausswolff (fot. Anders Nydam / źródło: materiały prasowe artystki)

Twórczość Anny von Hausswolff jest rodzajem cudu – i należy to podkreślić równie dobitnie, jak ona podkreśla to, iż życie człowieka nie jest ograniczone wyłącznie wąskim horyzontem sfery materialnej; że w życiu istotny jest także „czwarty wymiar” – dusza. Jej przejawem jest choćby sztuka w swoich prawdziwych, szczerych formach. Jak poznać prawdę jako twórczą jakość? Wyłącznie poprzez intuicję, nie ma innego miernika – to także zdaje się być przesłaniem najnowszego utworu Anny von Hausswolff.

Anna von Hausswolff (źródło: Facebook)
Anna von Hausswolff (źródło: Facebook)

„Come Wander With Me / Deliverance” różni się zdecydowanie od poprzednich nagrań szwedzkiej artystki – jest kompozycją bliższą dokonaniom rockowej progresji lat siedemdziesiątych (chociażby spod znaku Julian’s Treatment), niż muzyce sakralnej. Nie odnajdziemy tu także powszechnych dla gatunków ethereal i neoclassical nawiązań do muzyki Dead Can Dance. To, co tworzy Anna jest bowiem poza wszelkimi gatunkami. Potęga jej wyobraźni przekracza naśladownictwo, rozsadza klasyfikacje i sprawia, że można cieszyć się muzyką, dla której nie ma porównań.

Come wander with me… Chodź marzyć ze mną… Słuchając zapowiedzi prawdopodobnie najlepszej płyty 2015 roku.

Szymon Gołąb

Album The Miraculous w wersji fizycznej (podwójna płyta winylowa, lub CD) jest dostępny do zamówienia (pre-order) w oficjalnym sklepie internetowym artystki.

Anna von Hausswolff – oficjalna strona

Anna von Hausswolff – Facebook

Anna von Hausswolff – YouTube

Google Translate

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑