POZYTYWNA SIŁA BUNTU / Sierpien: Triumph

Sierpien: Triumph (EP; Rosja; 25 marca 2015)

Sierpien - Triumph (ep; 2015)

Moskiewskie trio Sierpien to swoiste zjawisko na obecnej zimno falowej scenie – nie tylko w Rosji. W muzyce tej formacji zwraca uwagę stylistyczna konsekwentność, za nic mająca sobie współczesną tendencję (a może już „modę”?), która wykonawcom nurtu post punk / cold wave podpowiada, aby tworzyć brzmienia minimalistyczne, z wyraźną ekspozycją rytmu automatycznej perkusji. Potrzeba sporej artystycznej odwagi, aby dziś grać odmiennie, sięgając po „tradycyjną” gitarową energię punka.

Sierpien wyróżnia się także innym rodzajem odwagi. Ta rosyjska grupa jest szczególnie zafascynowana polską zimną falą lat osiemdziesiątych – nie kopiując przy tym dawnych wzorców stylistycznych, ale poddając je własnej interpretacji. Ma to także znaczenie pozamuzyczne. Wbrew odgórnym nakazom, zmieniającym się – pod wpływem propagandy – w obiegowe opinie, oto rosyjski artysta jawnie przyznaje się do sympatii wobec polskiej sztuki buntu. Punks not dead – to zdanie wystarczy dla określenia postawy Sierpnia – i chyba najwyższa pora, aby ponownie zacząć wypisywać je na powstających dziś, zbyt wysokich murach. Jakie kształty muzyczne przyjęła ta pozytywna siła buntu na nowej płycie moskiewskiej grupy?

Artem Bursev (Sierpien)
Sierpien

Na epkę Triumph składają się zaledwie cztery kompozycje, to jednak wystarczy, aby zawrzeć w jej wnętrzu wyraźne (choć skondensowane) przesłanie sprzeciwu. Wszystkie utwory odnoszą się tu do polityczno-propagandowej aktualności; usłyszymy więc o: nachalnym straszeniu perspektywą wojny („Whose Triumph?”), braku miejsca dla człowieczeństwa we współczesnej „machinie wydarzeń” („Radioactive Ash”), czy wreszcie o rosyjskiej „inwazji” na Zachód („Teddy Bear”, wygłosowa i najlepsza kompozycja na płycie). Teksty utworów są po rosyjsku, a ich tytulatura jest odpowiednio – rosyjska i angielska. Sierpien wykorzystuje klasyczne rockowe instrumentarium: gitary elektryczne, oraz „żywą” perkusję. Męski wokal brzmi bardzo dobrze i w charakterystyczny sposób naturalnie. Właśnie: naturalność i prostota to żywioły albumu Triumph, a jest to zasługą nie tylko poprawnej, ale wręcz świetnej realizacji dźwiękowej, dalekiej od „garażowej” siermiężności, ale także fajerwerków realizatorskiego „profesjonalizmu”. W stosunku do poprzednich wydawnictw grupy, muzyka na najnowszej płycie zyskała także walor melodyjności – co sprawia, że utwory Sierpnia są przystępniejsze w odbiorze i sprawiają wrażenie refleksyjnych (bądź też wprost: są muzyczną refleksją w najlepszej postaci). Całości dopełnia zaś interesująca koncepcja graficzna albumu, spójna z tematyką utworów.

Jak brzmi na żywo pozytywna siła buntu w wykonaniu Sierpnia, polscy słuchacze będą mieli okazję usłyszeć w najbliższym czasie dwukrotnie: zespół wystąpi 23 kwietnia w Warszawie, oraz dwa dni później we Wrocławiu, w ramach Return To The Batcave.

Przed koncertami warto także przypomnieć, opublikowaną jakiś czas temu na łamach Wave Press, rozmowę z wokalistą Sierpnia: oto jej pierwsza i druga część.

Szymon Gołąb

Sierpien – Facebook

Sierpien – VKontakte

„GŁOŚNIK WOLNOŚCI” / Ilya Vseravnov: rozmowa

Ilya Vseravnov: zespół Целибат – Celibat i label Kotlovan – rozmowa z artystą.

Ilya Vseravnov

Wciąż zbyt mało wiemy o najnowszej rosyjskiej scenie cold wave / post punk, która – podobnie jak scena w Polsce – rozwija się w sposób nieskrępowany i samoistny. Muzyce nie przeszkadzają odgórne ograniczenia i polityczne dekrety. Kultura jest pasją, ostatecznie zaś można tworzyć ją w pojedynkę… Zapraszam do lektury rozmowy z Ilją Vseravnovem, założycielem jednego z bardziej interesujących zimno falowych zespołów w Rosji – Celibatu.

Ilja, jesteś młodym „człowiekiem renesansu” – grasz, śpiewasz, komponujesz, prowadzisz własną wytwórnię i dystrybucję płyt… Skąd ta pasja? Opowiedz, na początek, nieco o swoich projektach.

Miałem kilka różnych, powiązanych ze sobą projektów. Niemal od początku, odkąd zacząłem próbować coś nagrywać, pojawiła się kwestia dystrybucji tych nagrań; po kilku latach otworzyłem więc własny label, na początek tylko po to, aby wysyłać swoje płyty. Z czasem w katalogu pojawiły się też inne zespoły. To był moment, w którym zaczęła rozwijać się wytwórnia i dystrybucja płyt Kotlovan. Nadal też wydaję i promuję swoje albumy za pośrednictwem tego labelu; są to zarówno wydawnictwa solowe – akustyczne i elektryczne – jak i płyty tworzącego w stylistyce noise i industrial projektu Lobotomia. Obecnie gram też w zespole Celibat, oraz ekperymentuję z szumem i samplami pod pseudonimem Ilya Vseravnov. Nie myślę o tym, aby Kotlovan stał się wytwórnią znaną, mainstreamową; tym bardziej, że łatwiej pracować w pojedynkę. Jest się maksymalnie niezależnym.

Целибат – Celibat
Целибат – Celibat

Celibat tworzy muzykę zdecydowanie wartą zauważenia; interesującą i dojrzałą. Jaki jest twój przepis na dobre zimno falowe brzmienia? Co w swoich utworach uważasz za ważne?

Niestety nie jestem dobrym kompozytorem. Może właśnie dlatego zawsze staram się tworzyć muzykę bardziej minimalistyczną? Kładę przy tym duży akcent na teksty, bo one są podstawą każdego utworu. Myślę, że nie będzie pomyłką, gdy powiem, że moja muzyka to tylko rama dla tekstów. Dlatego jest ona tak prosta, powtarzalna, czasami nawet syntetyczna.

W kwestii instrumentarium: automat, czy „żywa” perkusja; gitara, czy syntezator – co wolisz? Po jakie instrumenty najczęściej sięgają dziś muzycy niezależnej sceny rosyjskiej?

Zazwyczaj są to: gitara, bas i perkusja. Coraz częściej spotyka się też zespoły wykorzystujące automaty perkusyjne i syntezatory. Celibat występuje na koncertach z żywą perkusją, przy tym jednak z przyjemnością nagrywam utwory z drum machine, bo kocham magię powtarzających się bitów. Być może w przyszłości będziemy generować brzmienie perkusji przy pomocy specjalnego komputera, także podczas występów na żywo. Nie wiem, zobaczymy…

Целибат – Celibat
Целибат – Celibat

Zauważyłem pewną prawidłowość: zespoły w Rosji, nawet te grające muzykę stricte elektroniczną – jak Звёзды, czy Brandy Kills – często wykonują swoje utwory w wersjach akustycznych; jedynie śpiew i gitara w ręku. Ten wzór staje się ostatnio także coraz popularniejszy na Zachodzie… Czy to rosyjska tradycja, nawiązanie do muzyki bardów?

Nie mogę temu zaprzeczyć, chociaż to zbyt wiele twierdzić, że jest to jakaś prawidłowość. Muzyka bardów jest bardzo ważna w naszej kulturze. W pewnym sensie to jeden z symboli oporu wobec tyranii, który ma swój początek wcześniej niż sam bardyzm, w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Muzyka bardów po prostu silnie wpływała na późniejszych muzyków i zespoły (tzw. Syberyjska Fala, rockowy underground Moskwy i Sankt Petersburga w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych). Nagrywanie płyt akustycznych jest w Rosji tendencją dużo starszą, od wspomnianych kierunków. Obecnie zaś wiąże się głównie z chęcią naśladowania muzyki zachodniej…

Alternatywa cold wave / post punk w Rosji rozwija się, czy jest w odwrocie? Na które zespoły warto zwrócić, twoim zdaniem, uwagę?

Z nowych zespołów mogę wymienić: Fanny Kaplan, Ploho, Sierpień, Сруб, Утро, Труд, Буерак, Чёрная речка, Июльские дни, Вынужденные колебания. Aktualnie zimna fala przeżywa w Rosji renesans, istnieje wiele zespołów grających ten gatunek muzyki w różnych jego odmianach: synth pop, cold wave, post punk. Warto zwrócić uwagę, że wymieniłem tylko nazwy grup mniej, lub bardziej młodych. Odrębną i obszerną listę można stworzyć dla podobnej muzyki lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

W Moskwie działa grupa Sierpien, inspirująca się brzmieniami polskiej zimnej fali – głównie puławskiej Siekiery… Ty nagrałeś solowy album „Transformacja”, na którym utwory mają polskie tytuły… Na Vkontakte jest grupa „Zimna Fala”, gdzie można znaleźć nagrania polskich zespołów lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, jakie niekiedy nawet trudno zdobyć w Polsce… Teraz zaś rozmawiam z tobą swobodnie po polsku! To chyba nie są przypadki… Co interesuje Rosjan w polskiej muzyce, a szerzej – kulturze?

Sądzę, że jest to – po pierwsze – samoistny charakter polskiej muzyki. W czasie, kiedy cały były „Blok wschodni” w latach dziewięćdziesiątych nie mógł nasycić się muzyką z Anglii i USA, w Polsce – jak i w Rosji – pojawiła się Nowa Fala, oryginalna i niepowtarzalna. Chociaż nawet i ona była, pod wieloma względami, próbą zrobienia czegoś podobnego do muzyki zachodniej… Myślę również, że Rosjanie i Polacy zawsze mieli za dużo propagandy w swoich państwach. Dlatego teraz ze zdziwieniem poznają się znowu; dostrzegają że każdy z nas jest przede wszystkim zwykłym, normalnym człowiekiem – i chociaż jesteśmy Słowianami, to wciąż za mało wielu z nas wie o swoich sąsiadach. Zainteresowanie Nową Falą muzyki w obu krajach jest w stanie, mam nadzieję, nieco to zmienić. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych muzyka rockowa była „głośnikiem wolności” od tyranii w całym ZSRR, krajach nad Bałtykiem, Europie Wschodniej i właśnie w Polsce. Byłoby dobrze, gdyby muzyka wybudowała most przyjaźni między ludźmi z Rosji i Polski, niezależny od stosunków między naszymi politykami. Jestem gotowy wziąć w tym udział!

Целибат – Celibat
Целибат – Celibat

Utwory Celibatu mają duży potencjał koncertowy – gdzie będzie można, w najbliższym czasie, usłyszeć was na żywo? Myślisz o występach zagranicznych? Może właśnie w Polsce?

W najbliższych planach mamy dwa styczniowe koncerty. Pierwszy z nich odbędzie się w Moskwie na urodzinach zespołu Обломок унитаза, gdzie zagramy ze wspomnianą już tu grupą Sierpien. Pod koniec stycznia gramy u siebie, w Niżnym Nowogrodzie, razem z Июльские дни, Чёрная речка, Отдел самоискоренения i kilkoma innymi zespołami. Bardzo byłbym szczęśliwy z zaproszenia i możliwości zagrania koncertu w Polsce, albo innym sąsiednim kraju. Tym bardziej, że w Polsce byłem już dwa razy i byłoby ciekawie móc dalej ją poznawać. Aktualnie nie mam niestety podobnych zaproszeń, ale to oczywiście jest w naszych planach.

Na koniec – pytanie nieco ogólne: czym dla ciebie jest muzyka? Czy w tym, co tworzysz zawiera się jakaś filozofia życia, przesłanie, myśl przewodnia?

Z muzyką jestem razem przez całe życie i ona jest sposobem, abym mógł wyrazić to, o czym myślę i co mnie niepokoi. Nic nie może się, pod tym względem, równać z muzyką. Wiem, że daleko mi do dobrego poziomu gry na gitarze i śpiewania jak prawdziwy front man, ale zawsze staram się wnieść coś nowego do każdego utworu i robię to najlepiej, jak potrafię. Podstawowymi zaś tematami, które poruszam są: pytania ludzkiego życia, jego rola i istnienie w świecie, oraz jego stosunki w społeczności i wewnętrzne problemy. Dlatego często zwracam uwagę na filozofię humanistów i twierdzenia teologów. Chciałbym też wskazać na zainteresowanie ideami anarchistów, oraz libertarianizmu XIX i XX wieku odnoszącymi się do wolności i praw człowieka. Nie są mi wreszcie obce również idee chrześcijańskiego protestantyzmu i „osobista” filozofia Lwa Tołstoja.

Rozmawiał Szymon Gołąb

Целибат – Celibat – oficjalna strona / Целибат – Celibat – Facebook / Целибат – Celibat – VKontakte

Kotlovan – oficjalna strona / Kotlovan – Bandcamp / Kotlovan – Facebook / Kotlovan – VKontakte

RADOSNA MELANCHOLIA / Olgarym: „Wrocław” – premiera teledysku

Olgarym: „Wrocław” – premiera teledysku i rozmowa z artystką.

Olgarym

Jej muzyka zdecydowanie zasługuje na miejsce we wrażliwości słuchaczy. Olgarym. Ma polskie korzenie, mieszka w Paryżu, w swojej muzyce łączy zaś żywioł piosenki artystycznej z melancholią cold wave. Dziś premiera jej pierwszego teledysku. Niejako przy okazji – porozmawiałem z Olgąrym, twórczynią brzmień, które urzekły mnie ostatnio bez reszty…

Kim jest Olgarym? Polką? Francuzką? Czy może, po prostu, artystką?

Urodziłam się we Francji, ale w polskiej rodzinie. Za dnia pracuję jako programistka, a po zmroku zajmuję się muzyką.

Tworzysz w interesującej i nieporównywalnej estetyce, czy masz jakieś muzyczne wzorce, inspiracje?

Słucham różnej stylistycznie muzyki. Miałam chyba sześć lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałam Jarre’a i Vangelisa; pamiętam, że ojciec często sięgał po ich płyty. Spodobało mi się brzmienie syntezatorów, zaczęłam więc grać na naszym domowym Bontempi. Potem, w siódmym chyba roku życia, zaczęłam oglądać MTV i stałam się fanką Nirvany, oraz muzyki spod znaku grunge. Wtedy też uczyłam się gry na gitarze.

W następnych latach, tym razem dzięki bratu, odkryłam Radiohead i jest to mój ulubiony zespół do dziś. Uwielbiam głos Thoma Yorke’a i często śpiewam, jako back vocal, jego utwory – to ważna dla mnie nauka. Pamiętam, że kupowałam też sporo płyt wykonawców britpopowych: Suede, Kula Shaker, Pulp, JJ72… Lubiłam ten klimat.

W młodzieńczych latach pomagałam też bratu w jego black metalowym projekcie, odkrywając ten styl równolegle z industrialem. Wiele teledysków w tych klimatach emitował wtedy niemiecki kanał muzyczny Viva Zwei… Tęsknię za taką telewizją.

Dopiero parę lat temu usłyszałam brzmienia spod znaku cold wave i post rocka. Było to jednak dla mnie doznanie „powrotu do korzeni”, jakbym tę muzykę znała od dawna… Dziś mogę też wskazać na wiele innych inspiracji, chociażby ostatnio słuchane: Ash Ra Tempel, Boards of Canada, Zola Jesus, Grimes, Fever Ray, The Knife, Dead Can Dance, Alt-J, Type O Negative i – oczywiście – Radiohead.

Jak określiłabyś swoją muzykę? Co w niej jest dla ciebie ważne?

Najważniejsze jest stworzenie efektu zaskoczenia dla kogoś, kto będzie słuchał moich utworów. Ten efekt musi być precyzyjnie wpisany w strukturę kompozycji. Czasem zdarza się, że nie mogę dokończyć utworu, bo jest zbyt skomplikowany; nie lubię jednak uproszczeń, mimo, iż prostsze rzeczy mogą być „skuteczniejsze”.

Styl w jakim tworzę to „wesoła odmiana cold wave”. Poważnie! Lubię połączenie radości i melancholii.

Olgarym podczas występu na żywo.
Olgarym podczas występu na żywo.

Komponujesz i grasz sama, czy też ktoś jeszcze jest zaangażowany w powstawanie tych niezwykłych brzmień?

Rozpoczynałam sama, aby możliwie najszybciej uprzystępnić słuchaczom mój muzyczny świat. Komponowałam za pomocą programu Reason 7 i koncertowałam – głównie w Paryżu.

Obecnie szykuję projekt w nowej odsłonie, współpracuję w tym celu z kilkoma muzykami: klawiszowcem, basistą, gitarzystą i perkusistą. To pozwoli mi poszerzyć styl, wprowadzić nawiązania do rocka progresywnego lat siedemdziesiątych, ambientu, a nawet dodać parę egzotycznych pomysłów rodem z muzyki afrykańskiej. Właściwie nie do końca jest to „nowa forma”, tak chciałam grać od początku, wymagało to jednak zaangażowania w projekt prawdziwych muzyków…

Fakt, komputer może dziś zrobić niemal wszystko, nawet imitować brzmienia rzeczywistych instrumentów. Na koncercie jednak, kiedy słychać określone instrumentarium, ale go nie widać, ludzie często nie wiedzą jak się zachować, bo wykonywana muzyka przestaje brzmieć naturalnie. Na przykład, kiedy niedawno byłam na koncercie Zoli Jesus, to występujący na początku zespół grał bez perkusji – za to z playbackiem. Było to bardzo monotonne, gdyż muzycy nie mogli modulować intensywności brzmienia tego instrumentu na żywo… Podobny problem miałam występując sama; dlatego zawsze chciałam stworzyć zespół i możliwie jak najmniej używać komputera. Poza tym, mam większe poczucie wolności, mogąc dzielić się swoją wizją muzyki z innymi ludźmi – wykonując tę muzykę bezpośrednio przed nimi, na żywo.

Olgarym podczas występu na żywo.
Olgarym podczas występu na żywo.

Jakie instrumentarium pojawia się w twoich utworach?

Śpiewam, gram na gitarze, basie i klawiszach. Za niektóre brzmienia syntezatorowe odpowiedzialny jest Roland JP-8000. Wciąż używam też programu Reason 7, aby nagrywać perkusję i różne „dziwne” dźwięki.

Lubię tworzyć harmonię innych instrumentów z syntezatorami, dającą nieco „orkiestrowe” wrażenie. W nowych utworach chciałabym wprowadzić prawdziwą perkusję i połączyć ją z perkusją wirtualną. Zdecydowanie jednak największą trudnością, przed jaką dziś stoję, to usunięcie komputera z roli kapelmistrza, zastępującego rzeczywistych muzyków. Informatyka owszem, daje dużo możliwości, ale zbytnio ogranicza spontaniczność tworzenia. Dlatego bardzo lubię grać z ludźmi.

W sieci można wysłuchać, jak dotąd, jedynie trzech twoich kompozycji – kiedy usłyszymy więcej? Myślisz o wydaniu płyty?

Rzeczywiście, tylko trzy moje solowe utwory dostępne są na SoundCloud. Przygotowuję wraz z zespołem nowe kompozycje, jednak – na razie – nie myślę o płycie. Jestem z generacji right now – wolę być bardziej „w akcji”. Dlatego teraz zdecydowanie poświęcam się koncertowaniu.

Póki co, zapraszam do obejrzenia powstałego właśnie teledysku do utworu „Wrocław”.

Gdzie zatem koncertujesz w najbliższym czasie?

Występuję w Paryżu. Jednak ostatnio coraz trudniej znaleźć miejsce; to stolica, więc gra tu bardzo dużo zespołów. Coraz więcej też muzycznych barów jest zamykanych, ze względu na obostrzenia dotyczące hałasu… Niewiele lokali dopuszcza już występy z perkusją na żywo. Dlatego poważnie myślę o występach w innym europejskim mieście. Może w Warszawie?…

Rozmawiał Szymon Gołąb

Olgarym – oficjalna strona

Olgarym – Facebook

Szerzej z muzyką Olgirym można zapoznać się na profilu artystki w serwisie SoundCloud:

„EFEKT CODZIENNOŚCI” / Alles – rozmowa

Paweł Strzelec i Marcin Regucki (Alles)
Paweł Strzelec i Marcin Regucki (Alles)

„Ogień”! „Czad”! „Petarda”! Te określenia często padają podczas występów łódzkiego duetu minimal wave / electro punk, Alles. Paweł Strzelec i Marcin Regucki, operując bardzo oszczędnymi środkami wyrazu, stworzyli pełną energii estetykę, która wpisuje się w nurt nowej chłodnej fali. Dla tej muzyki „przekaz jest i będzie istotny” mówi Paweł, dodając, iż tworzone przez niego teksty to nic innego, jak obraz i „efekt codzienności – z jednej strony przerażająca bezcelowość i nieuchronny oczywisty koniec; z drugiej ciągłe zmaganie, stawianie czoła, upadki i powstania”. Poniżej rozmowa z muzykami Alles.

Wasza muzyka to nowa jakość na polskiej scenie. Dlaczego wybraliście właśnie tę stylistykę – minimal wave?

Marcin Regucki (M): Miło nam, że jesteśmy postrzegani w kategoriach nowej jakości. Dziękujemy. Myślę, że ta estetyka krystalizowała się w nas przez dłuższy okres, aż w końcu doszło do spotkania i postanowiliśmy coś z tym zrobić. Moim zdaniem wynika to trochę, czy jest nawet przedłużeniem, fascynacji muzyką i kulturą punk, szczególnie z jej „zimnego” okresu. Zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej cały czas możemy poczuć tego charakterystycznego ducha. Jako że obydwaj lubimy także elektronikę, postanowiliśmy to połączyć i… Wyszedł Alles.

Duet nie powstał w próżni, jesteście dość mocno związani z łódzką sceną muzyczną…

M: Tak, zgadza się. Paweł uczestniczy, czy też uczestniczył w niezliczonej liczbie projektów, ale może niech sam się o tym wypowie; ja natomiast na co dzień jestem gitarzystą w składzie Bruno Schulz.

Paweł Strzelec (P): Pierwszym „poważnym” zespołem, w którym się udzielałem był indie rockowy Pornohagen, z jakim nagrałem trzy płyty. Teraz są Alles i Już Nie Żyjesz. Na koncie mam też solowy album o nazwie Staael. Jest to ambientowa, dość oszczędna muzyka. Zaliczyłem też epizod z zespołem Lilaveneda.

W tym roku odbyła się premiera waszej debiutanckiej płyty. Opowiedzcie nieco o okolicznościach jej powstania, inspiracjach, klimacie… Gdzie i w jakiej postaci jest ona dostępna?

M: Premiera naszego pierwszego albumu „Post” odbyła w lutym. Był on dostępny w postaci kaset magnetofonowych, limit sto sztuk, do zamównienia jedynie na stronie wydawcy, Mecanica Records. Jesienią natomiast będzie można nabyć nową wersję płyty na winylu. Wydawnictwo będzie się trochę różnić od kasety, dodaliśmy nowy utwór kosztem jednego z dotychczasowych, są nowe miksy i nowy mastering. Płyta jest już w tłoczni i zostanie wyprodukowana w ilości pięciuset sztuk.

Alles - zapowiedź albumu Post na płycie winylowej © Mecanica Records
Alles – zapowiedź albumu Post na płycie winylowej © Mecanica Records

Jesteśmy po dwóch waszych występach na żywo, podczas Castle Party i Dołów. Synth w wykonaniu Alles zdecydowanie robi wrażenie. Pytanie więc do Marcina: czy trudno było zamienić gitarę na syntezator? Gdzie „nabierałeś szlifu” w tworzeniu tak dobrych dźwięków?

M: Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej – przed Alles – nie grałem na syntezatorze; notomiast uważam, że instrumenty to tylko narzędzia i każde z nich można w jakimś stopniu opanować. Liczą się dźwięki i na nich staram się skupić swoją uwagę. Nad brzmieniem albumu pracowaliśmy z producentem Pawłem Cieślakiem i jemu zawdzięczamy bardzo dużo jeśli chodzi o efekt finalny.

W nurcie „zimnej elektroniki” istnieją formacje, które świadomie archaizują swoje brzmienia – chociażby: Roladex, The Phone, Paradox Obscur – grając na sprzęcie z lat osiemdziesiątych; inne zaś: Non-Human Persons, Circa Tapes, In Death It Ends – poszukują syntezatorowej nowoczesności. Do którego z wyborów bliżej Alles?

M: Bardzo szanujemy wszystkie z wymienionych formacji. Jeśli chodzi o nas, to nie ograniczamy się zbytnio; używamy zarówno starszego sprzętu analogowego – i nie tylko – jak i nowoczesnych konstrukcji; nie stronimy też od komputera. Staramy się stworzyć spójny miks i pogodzić jedno z drugim. Nie ma reguły.

Marcin Regucki i Paweł Strzelec (Alles)
Marcin Regucki i Paweł Strzelec (Alles)

Za warstwę tekstową płyty odpowiada Paweł. Twoje teksty to niemal suwerenna poezja. Czego dotyczą? Czy jest coś ważnego, co chciałbyś przez nie powiedzieć?

P: Te teksty, chociaż to zabrzmi banalnie, to efekt wywołany przez codzienność. Wstaję rano i idę spać wieczorem. Z jednej strony przerażająca bezcelowość i nieuchronny oczywisty koniec; z drugiej ciągłe zmaganie, stawianie czoła, upadki i powstania. Teksty to wypadkowa buntu i pogodzenia.

„No Tomorrow” – tak zatytułowany utwór nagrał niedawno Nic Hamersly. Temat dzisiejszego braku perspektyw przewija się w wielu kompozycjach nowej chłodnej fali; a z punktu widzenia Alles: czy swoją muzykę pojmujecie jako sztukę „zaangażowaną”, czy też koncentrujecie się jedynie na formie, na muzyce bez przekazów towarzyszących?

P: Przekaz jest i będzie istotny. O tym czego dotyczą teksty i jaka jest ich wymowa powiedziałem wcześniej. Powołaliśmy zespół do życia, gdyż chcieliśmy zrealizować swoje wizje zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Muzycznie oscylujemy między nurtami minimal electro i industrial. Słowa są bliskie stylistyce punk. Możemy zdradzić, że przed nagraniem drugiej płyty planujemy wydanie ep z coverami polskich utworów punk rockowych.

Na koniec – wiem, że jesienią przed Alles większa trasa koncertowa. Gdzie będzie można was usłyszeć?

M: Najbliższe koncerty w październiku: Łódź, Warszawa, Berlin. Potem, w listopadzie, pojawimy się we Wrocławiu na imprezie Return To The Batcave.

Rozmawiał Szymon Gołąb

Alles: Post – Bandcamp

Alles – Facebook

Return To The Batcave Festival 2014 – patronat Wave Press

 

NIE TYLKO SMUTNA MUZYKA / Doły 2014

DOŁY – „Festiwal muzyki dołującej” (25 – 26 lipca 2014; Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa; Kazimierz Dolny)

DOŁY - Festiwal muzyki dołującej (25 - 26 lipca 2014; Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa; Kazimierz Dolny)

Joanna Makabresku, Bruno Schulz, DHM, Alles… Line up Dołów zapowiada się więc interesująco. Jednak to wydarzenie ma być nie tylko spotkaniem miłośników rodzimej zimnej fali, ale także festiwalem ludzi myślących, wrażliwych na przekaz, jaki ta muzyka w sobie zawiera – „dzięki poważnej refleksji uczymy się stawiać opór, stajemy się silniejsi, mniej zuniformizowani, mniej podatni na kontrolę” – mówi Sanchez, jeden z organizatorów wydarzenia. Poniższa rozmowa jest zaproszeniem na Doły – Festiwal, któremu patronują Wave Press i Transmission / Transmisja.

To pierwsza edycja Festiwalu – opowiedz nieco o jego założeniach, idei Dołów…

Sanchez: Doły to mikrofestiwal, który wziął się z miłości do muzyki i prawdopodobnie takich jest wiele w kraju i z różnym szczęściem znajdują odbiorców. Nie jesteśmy wyjątkowi w tym względzie – inicjatywa jest całkowicie, nomen omen, oddolna. To się dzieje po prostu z uwielbienia dla tego rodzaju “zimnej” muzyki, nie jest wspierane komercyjnymi planami żadnych przedsiębiorstw, żadnych interesów. Dzięki temu można powiedzieć: to nasz festiwal, robiony z potrzeby, a nie wykonywany dla pieniędzy. To po prostu dwa wieczory koncentracji ludzi o podobnych gustach muzycznych w przepięknym miejscu, jakim jest Kazimierz Dolny, okazja do obejrzenia i wysłuchania wielu koncertów, okazja do rozmów, zawarcia znajomości, wymiany doświadczeń, spędzenia czasu w bezpiecznym środowisku ludzi poszukujących części wspólnych, a nie różnic.

Czy możesz już zdradzić, jakie zespoły wystąpią?

Tak, mamy samych ponuraków. JOANNĘ MAKABRESKU, weteranów warszawskiej zimnej fali. Mamy na drugim biegunie BRUNO SCHULZ, zespół może mniej niszowy muzycznie, ale z podobnie niewesołym postrzeganiem rzeczywistości. Mamy kilka zespołów z leżących tuż obok Kazimierza Puław – DHM, CHAPLIN & CHAPMAN i WHITE. Tych nie będę zachwalał, sam będąc skromnym puzzlem tego środowiska. I wreszcie dojdzie jeszcze zespół wyłoniony w konkursie trwającym właśnie na fanpejdżu Dołów, przy czym który z zespołów zgłoszonych to będzie, dowiemy się dopiero za parę dni. W sobotę, drugiego dnia, przed koncertami gitarowymi wprowadziliśmy także „Blok Eksperyment”, na którym wystąpią ściśle elektroniczne projekty ALLES i STONE MASON.

Czy obok koncertów przewidziane są jakieś wydarzenia towarzyszące? Jak będziecie budować nastrój wydarzenia? Czy Doły to tylko muzyka, czy też inne sztuki?

W tym roku ograniczamy się głównie do muzyki, choć nocą, po koncertach, będziemy również wyświetlać slajdy ze zdjęciami z dość dołujących miejsc, dziwnych zimnych wysp, wnętrz fabryk. Być może pojawią sie wtedy także poeci, czytający wiersze na tle takich ponurackich obrazków. Właściwie to moment, w którym mikrofon może zostać oddany każdemu poecie, który chciałby czytać. Jeśli ta pierwsza edycja festiwalu sie uda, za rok z pewnością poważniej rozszerzymy formułę na sztuki wizualne i literaturę.

„Doły”, „dołowanie”… Swoisty manifest Festiwalu ma bardzo konkretny wyraz. Smutek chłodnej fali pojmujecie dosłownie, czy jednak nieco ironicznie?

Jest w tym doza ironii, ale sama nazwa festu to przede wszystkim kompas dla potencjalnego widza: to moje klimaty, jadę. Oczywiście nikt nie będzie tam sobie podcinał żył na scenie, ani pod nią. Przy czym to przecież normalne, że w życiu miewamy różne nastroje – tak radujemy się, jak i dołujemy. To raczej współczesna popkultura i masowe media starają się okrajać rzeczywistość ze smutku. Żyjemy pod coraz wiekszą presją, by być wiecznie zadowolonymi, wiecznie uśmiechniętymi, zawsze w formie, bo to ponoć lepsze. Ale w czym miałaby być lepsza ta bezrefleksyjna radość, tego dotąd nikt mi nie wytłumaczył. Smutek jest nie mniej ważnym stanem, pozwala choćby na utrzymanie równowagi po stracie. A niezadowolenie z aktualnego jest siłą sprawczą wszelkich zmian w imię lepszych potencjałów. Z kolei zmartwienie świadczy o trosce z jaką traktujemy sprawy wokół siebie. I tak dalej… Dzięki poważnej refleksji uczymy się stawiać opór, stajemy się silniejsi, mniej zuniformizowani, mniej podatni na kontrolę, mody, na konsumpcję, bo mainstream właśnie konsumpcją chciałby wypełniać pustkę po wyrugowanym z życia smutku.

Doły to oprócz line upu złożonego z dołujących kapel, również konkretna wskazówka. Ulica przy której znajduje się Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa, która wspólnie z nami organizuje to wydarzenie, nazywa się właśnie Doły, konkretny adres to Doły 43, a to z kolei takie nowe i lepsze – bo mniej doskonałe – „czterdzieści i cztery”.

Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa - niedługo w kolorycie muzycznej czerni i bieli...
Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa – niedługo w kolorycie muzycznej czerni i bieli…

Obecnie brzmienia zimnofalowe powracają i niemal na całym świecie stają się coraz bardziej popularne. Podczas Dołów usłyszymy jednak wyłącznie polską muzykę. Czy Festiwal ma więc jakąś misję w celu odrodzenia gatunku w Polsce? Jak oceniacie rodzimą zimną scenę?

Nie wiem czy brzmienia zimnofalowe powracają, bo dla mnie zawsze były blisko. Nawet w tym najgorszym okresie jakim był początek wieku, kiedy niezwykle trudno było zorganizować tego typu koncert. Nie sądzę, żebyśmy też mogli poważnie mówić o odrodzeniu się tego gatunku. Jak wygląda muzyka w mediach, wszyscy wiemy i nie ma sensu o tym gadać. Ma natomiast sens integrowanie tej sceny i słuchaczy, którzy ją współtworzą, i to jest chyba głównym założeniem Dołów. Im więcej interakcji zajdzie wewnątrz tej sceny, tym dla niej lepiej, bo to oznacza zaprzeczanie spodziewanej inercji. Być może dzięki spotkaniu na Dołach dojdzie do zorganizowania jakiegoś koncertu, do przeprowadzenia nowego projektu, obojętnie jakiego: muzycznego, malarskiego, fotograficznego, do napisania wiersza, a nawet do wspólnego wspomnienia, które wyrazi się przy okazji jakiegoś ponownego spotkania.

Sami też jesteście z tą sceną związani…

Tak, śpiewałem w DHM przez dobre dziesięć lat, teraz współczynię Chaplin&Chapman, w którym gra też gitarzysta DHM – Jenny. Z kolei Karol, współorganizator Dołów, śpiewa w Bruno Schulz, ma też swój solowy elektroniczny projekt Egga. Jak widać, zakasaliśmy rękawy i wzięliśmy sprawy we własne ręce, zaprosiliśmy znajome kapele i właśnie wynikiem tego są Doły. Trzeba jednak dodać, że nie byłoby Dołów, gdyby nie Tom Małolepszy, właściciel Korzeniowej, osoba niezwykle otwarta na wszelkie działania kulturalne, te niszowe i te mniej, autor przyjaznej i poszukującej atmosfery, która tam panuje.

Wasze doświadczenie jako muzyków to także określone preferencje odnośnie tego, czym jest dziś chłodna fala… Tego nie da się uniknąć. Elektronika więc, czy jednak bardziej klasyczne post punkowe brzmienie?

Nie naciągniesz mnie tym pytaniem na opowiedzenie się po którejś ze stron. Nie ma opozycji w muzyce, jeśli jest to dobra muzyka. Amen.

Na koniec – Doły to wydarzenie jednorazowe, czy też w planach jest jego kontynuacja?

Trudno powiedzieć, pokaże to pierwsza edycja. I nie frekwencja jest tu decydująca, bo robimy wszystko w ramach mikrobudżetu i metod z przestrzeni D.I.Y. Wola działania jest najważniejsza. Chodzi o atmosferę i wartościowo spędzony czas, które sprawią, że zechce się wziąć w tym udział jeszcze raz.

Rozmawiał Szymon Gołąb

DOŁY – Facebook

 

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑