NOC CZERWCOWA / Xeno & Oaklander: Topiary

Xeno & Oaklander: Topiary (LP; Ghostly International; Stany Zjednoczone; 3 czerwca 2016)

Xeno & Oaklander - Topiary (LP; 2016)

Jeśli tęsknicie za subtelnym i kameralnym nastrojem melodyjnych utworów Cocteau Twins (a zarazem nie macie nic przeciwko temu, aby w rytm muzyki można było tańczyć) to ta płyta na pewno wam się spodoba. Nowojorski duet Liz Wendelbo i Sean McBride wydał album piękny i inny od tego, co zazwyczaj spotyka się na nowej scenie minimal / synth wave.

Xeno & Oaklander
Xeno & Oaklander (źródło: xenoandoaklander.com)

Czytaj więcej…

LIVING IN THE PAST / The Living Gods Of Haiti: Run Back To Never

The Living Gods Of Haiti: Run Back To Never (EP; Francja / Wielka Brytania; październik 2015)

The Living Gods Of Haiti - Run Back To Never (EP; 2015)

Płyta z 2015 roku? Tak, „let’s go living in the past” – tym bardziej, że w celu poznania nagrań duetu The Living Gods Of Haiti naprawdę warto spojrzeć wstecz. Zawarty w ich muzyce element magiczny (czy wręcz mistyczny) sprawia, że owo spojrzenie w przeszłość będzie zarazem widzeniem przyszłości – 13 maja bowiem ukazać ma się nowy album tej interesującej formacji, zatytułowany Killing Lotus. Oto jego zwiastun:

Pięknie, prawda? Tęsknię do takich brzmień: fuzji eteryczności, subtelnej elektroniki i natchnienia rodem z nagrań Cocteau Twins czy Dead Can Dance (wy natomiast tęsknicie do ich radiowego miejsca, audycji Tryton, która powróci niebawem, ale… w afrykańskim eterze). Eteryczność, natchnienie, mistycyzm – to podstawowe żywioły muzyki The Living Gods Of Haiti.

Duetu nie tworzą muzycy debiutujący dopiero na scenie – Marca Collina znamy z legendarnej już (i przez niektórych uważanej za najlepszą obecnie w interpretacji brzmień new wave) grupy – nomen omen – Nouvelle Vague, zaś Rebekah Dobbins (głos The Living Gods Of Haiti) to utalentowana wokalistka, twórczyni sztuk wizualnych i poetka. Zaśpiewała na płycie 3 (NV3) Nouvelle Vague wesołą piosenkę „Ca Plane Pour Moi”. Jest pół-Angielką, pół-Syryjką – i stąd urocze orientalizmy w muzyce duetu.

Rebekah Dobbins (fot. Marii Andre / źródło: Facebook)
Rebekah Dobbins (fot. Marii Andre / źródło: Facebook)

The Living Gods Of Haiti subtelnie dozują słuchaczom rozkosze swoich nagrań. Run Back To Never jest czteroutworową epką (na nowej płycie znajdzie się zaś pięć kompozycji), dwukrotnie – na początku i w finale – opracowującą temat „The Hunt, The Harvest, The Sea”. Co urzeka na tej płycie?

Rebekah Dobbins (źródło: Facebook)
Rebekah Dobbins (źródło: Facebook)

Swoboda w poruszaniu się w różnorodnych rejestrach nastroju. Choć wszystkie z pomieszczonych na krążku utworów łączy eteryczne piękno, to są one całkowicie różne, a linie melodii przebiegają tu od trip-hopowej elektroniki „The Hunt, The Harvest, The Sea”, przez subtelne natchnienie ballady „A Winter in Summer”, po orientalną rytmiczność (bliską chociażby solowym dokonaniom Lisy Gerrard) w utworze „Father”.

Czasem warto „żyć przeszłością”. Warto też czekać na nowe nagrania The Living Gods Of Haiti.

Szymon Gołąb

Płyta w wersji cyfrowej do nabycia na stronie The Living Gods Of Haiti w serwisie Bandcamp; tam też dostępny jest (pre-order) nowy album zespołu. EP Killing Lotus do nabycia także w serwisach streamingowych: iTunes, Google Play, Apple Music.

The Living Gods Of Haiti – oficjalna strona / Facebook / SoundCloud / YouTube / Twitter

NIENAZWANE PIĘKNO / Tamaryn: Cranekiss

Tamaryn: Cranekiss (LP; Mexican Summer; Stany Zjednoczone; 28 sierpnia 2015)

Tamaryn - Cranekiss (lp; 2015)

Ta płyta jest znakiem tego, co najlepsze w dzisiejszej muzyce. Więcej – potwierdza, że muzyka wciąż jest sztuką mogącą zwyczajnie przynosić radość i wyzwalać dobry nastrój. Cranekiss to album pozbawiony słabych momentów, starannie dopracowany pod względem nastroju i – pomimo spoistości brzmienia – nader różnorodny.

Trzeci w dyskografii Tamaryn długogrający krążek zawiera dziesięć kompozycji, które już od pierwszych tonów otwierającego płytę tytułowego utworu przekonują, że można dziś stworzyć muzykę zdolną poruszyć wyobraźnię podobnie, jak najlepsze dokonania nurtów ethereal i dream pop, jakie przed laty ukazywały się – przede wszystkim – nakładem wytwórni 4AD. Cranekiss w swoich najpiękniejszych momentach przywołuje aurę subtelnego w wyrazie mroku płyt Cocteau Twins, czy Heidi Berry. Nie marzyłem nawet o tym, że usłyszę ponownie tak wspaniałą muzykę! Tę nastrojowość odnaleźć można zwłaszcza w utworach: „Cranekiss”, „Collection”, „Fade Away Slow”, „I Wont Be Find”, oraz zamykającym płytę „Intruder (Waking Up You)”. Przywołanie w nowoczesnej postaci dawnego „klimatu 4AD” (głównie dzięki aranżacjom, eterycznemu wokalowi i charakterystycznym brzmieniom gitar) to byłoby jednak zbyt mało, aby powstała płyta wybitna, a Cranekiss jest – bez wątpienia – albumem wybitnym. Co więc jeszcze o tym decyduje?

Tamaryn (źródło: tamarynmusic.com)
Tamaryn (źródło: tamarynmusic.com)

Tamaryn współpracowała w zeszłym roku (przy okazji realizacji muzycznego krótkiego metrażu „Are You Okay”) z artystami z kręgu Psychic TV i elektronicznej awangardy początku lat osiemdziesiątych. Ta wrażliwość przeniknęła do jej najnowszej płyty pod postacią najbardziej chyba subtelnego mariażu z brzmieniem cold wave, jaki można odnaleźć we współczesnej muzyce. Nie jest łatwo odczytać i opisać szereg magicznych zabiegów, które spowodowały, że oparta na wyrazistej i dość „nierelacyjnej” stylistyce zimna fala (głównie w syntezatorowej odmianie) stanowi istotny żywioł Cranekiss. Tak nieopisanie chłodno i cudownie brzmią utwory: taneczny „Hands All Over Me”, niemal post punkowa ballada „Keep Calling”, oraz nagrany w stylistyce stricte cold wave – najlepszy fragment albumu – „Softcore”.

Wspaniała płyta! Jej tajemnicze, nienazwane jeszcze piękno urzeknie ceniących nagrania: Lydii Ainsworth, Sally Dige, czy Aliny Orlovej.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (CD, płyta winylowa), oraz elektronicznej (mp3) do nabycia w sklepie internetowym wytwórni Mexican Summer.

Tamaryn – oficjalna strona

Tamaryn – Facebook

Tamaryn – Twitter

Google Translate

NOWA KLASYKA / Hamsas Xiii: Encompass

Hamsas Xiii: Encompass (LP; Blaylox Records; Stany Zjednoczone; 22 kwietnia 2015)

Hamsas Xiii - Encompass (lp; 2015)

Mająca ukazać się wkrótce płyta Encompass to debiutancki longplay amerykańskiego duetu Hamsas Xiii, który – pomimo, iż funkcjonuje na scenie od dość niedawna – już skupił na sobie uwagę nad wyraz sporej liczby słuchaczy, oraz znaczących mediów muzycznych. Na czym polega fenomen popularności tego zespołu?

Po pierwsze: jego członkiem jest gitarzysta legendarnej „gotyckiej” formacji The Wake, Richard Witherspoon, którego talent gwarantuje, iż muzyka w powstanie której został on zaangażowany, niemal zawsze odznaczać się będzie najwyższym poziomem wykonawczym. Kompozycje autorstwa Witherspoona, często po prostu nie mają sobie równych pod względem osobliwej ciemnej nastrojowości. Po drugie: brzmienia Hamsas Xiii to niejako esencja stylistyki, którą zwykło się utożsamiać z jedną konkretną nazwą – 4AD. Jednakże nie w kształcie, często chybionym, jakim jest obecnie repertuar tej „kultowej” wytwórni – a w tym, do której przywykliśmy dzięki najlepszym płytom wykonawców nagrywających dla tego labelu w pierwszym okresie jego funkcjonowania: Cocteau Twins, Dead Can Dance, czy This Mortal Coil. Muzyka jest bardzo ważną funkcją pamięci; sama będąc wspomnieniem, przywołuje wspomnienia w sposób doskonały – ten właśnie psychologiczny fakt, twórczo wykorzystał duet Hamsas Xiii.

Robyn Bright i Richard Witherspoon (Hamsas Xiii)
Robyn Bright i Richard Witherspoon (Hamsas Xiii)

Encompass to niezwykły album. W jego wnętrzu odnajdziemy piętnaście nastrojowych kompozycji, których dominantą jest niebywałej wprost urody, żeński wokal. Należy on do Robyn Bright, być może znanej niektórym czytelnikom (choć w to wątpię) z jej udziału w formacji Cockatoo. Głos Robyn wyróżnia się zarazem siłą i subtelnością – tak, iż jego porównanie do wokalu Elizabeth Frazer jest w pełni uzasadnione. Ten „syreni śpiew” (to chyba najwłaściwsze tu określenie) został na Encompass ujęty w ramy równie wspaniałej i różnorodnej muzyki. Jej stylistyczna rozpiętość odnajduje się na skrzyżowaniu gatunków: ethereal, dark wave, cold wave i trip hop. Znajdziemy tu także utwory bliskie orientalnej fascynacji Dead Can Dance („Tigers”, „Eclipse”, „Sacred Circuit”), dzięki czemu album nabiera tajemniczego powabu i potęgi wyrazu. Zaznaczyć jednak należy, iż są to brzmienia bliskie stylistyce tej australijskiej formacji, jednak tylko i wyłącznie tej, która obecna jest na pierwszych wydawnictwach Dead Can Dance, pochodzących z połowy lat osiemdziesiątych. Możliwość słuchania podobnej muzyki, ale powstałej w 2015 roku, jest doznaniem wprost niemożliwym do opisania… Być może na taką właśnie płytę czekałem od lat.

Robyn Bright (Hamsas Xiii)
Robyn Bright (Hamsas Xiii)

Różnorodność tego albumu to jego podstawowy żywioł. Klasyczna energia cold wave, chociażby spod znaku Siouxie and the Banshees, również jest obecna na Encompass – w najlepszej z możliwych postaci: eterycznej i rytmicznej zarazem (utwory „Congratulations”, „Exploding Heart”, oraz doskonale hipnotyczny „Waterstone”).

Najpiękniejsza płyta, ze wszystkich, których wysłuchałem dotąd w 2015 roku.

Szymon Gołąb

Fragmenty albumu (wersja elektroniczna) dostępne są aktualnie w serwisie iTunes.

Hamsas Xiii – Facebook

AEROTERAPIA / Be Forest: Earthbeat

Be Forest: Earthbeat (LP; We Were Never Being Boring; Włochy; 4 lutego 2014)

Nicola Lampredi / gitara elektryczna; Costanza Delle Rose / wokal, gitara basowa; Erica Terenzi / perkusja; Lorenzo Badioli / instrumenty elektroniczne

Be Forest - Earthbeat (2014)

Piękna płyta. „Earthbeat” to ponad pół godziny muzycznego spotkania z rzeczywistością łagodną i przepełnioną sensem. Muzyka ta potrafi formować swoje zaklęcia w sposób bliski malarstwu, pełen plastyczności wzruszeń i wielobarwnych odcieni uczuć. Wszystko to buduje jednakże na mrocznym, ciemnym podkładzie chłodnofalowego rytmu, którego emanacja spod delikatnych pasaży gitar i głosu Constanzy jest nieporównywalną jakością brzmienia Be Forest.

„Earthbeat” to drugi album w dyskografii włoskiego kwartetu; po bardzo udanym debiucie „Cold” z 2011 roku ta płyta z jeszcze większą konsekwencją realizuje wspomnianą wyżej zasadę łączenia brzmiącej świetlistości z głębią jej podkładu wywiedzionego wprost z estetyki cold wave. Nieczęsto sięgam po sferę porównań – współczesna muzyka to, w większości przypadków, żywioł odrębny i niepodległy względem wszelkich zestawień – niemniej jednak, kiedy głęboko przeżywa się muzykę Włochów, skojarzenie powstaje jedno i to nader wyraźne: brzmienie Be Forest to aktualne wypełnienie pustki, jaka pozostała po najlepszych dokonaniach Cocteau Twins. Dodam: a także nieporównywalne w swej subtelności rozwinięcie nurtu ethereal powołanego współcześnie w dokonaniach amerykańskiej formacji Falling You – jednak bliższe atawizmowi gatunku, jego pierwotnym nowofalowym źródłom.

W kontakcie z tą muzyką nie ma mowy o znużeniu, czy przesycie – mimo powierzchownego wrażenia, iż wszystkie dziewięć utworów na „Earthbeat” brzmi podobnie… Nie. Ten album to swoisty sen, w którym sekwencje nastrojowych obrazów powtarzają się, lecz mają odrębny wyraz i różne znaczenie. To także rodzaj podróży wśród wypełnionych światłem i pogodną przejrzystością pejzaży… Inaczej bowiem, niż poprzez metafory doskonałego zadowolenia nie można opisać tej muzyki. Chyba to jest właśnie istotą oddziaływania prawdziwej sztuki?

Szymon Gołąb

Be Forest – Facebook

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: