PRZED KONCERTEM / Luminance – przegląd dyskografii

Luminance (logo)

Występ Luminance to jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie składników tegorocznej edycji Return To The Batcave Festival – czekając więc, czas przyjrzeć się muzyce tworzonej przez tę belgijską formację.

Odrębność i wpisujący się w „gotycką” estetykę powab tajemnicy są tym, co wyróżnia brzmienia Luminance spośród wielu współczesnych wykonawców elektronicznego nurtu zimnej fali. W muzyce Luminance wyraźnie zawiera się potężna siła ciemnej, romantycznej poezji: „echa bębnów niosą się z oddali, tchnienie wiatru przywołuje Prastare Głosy – one prowadzą nas przez chłód miasta w stronę światła Przodków” – w taki sposób muzycy opisują swoją twórczość i w słowach tych jest klucz do jej atmosfery, swoiście poważnej i pełnej skupienia. Ten mroczny ton – pojęty w najlepszym i w pełni twórczym znaczeniu – charakteryzuje wszystkie wydawnictwa w dyskografii zespołu, począwszy od wydanej w 2013 roku płyty The Light is Ours.

To najbardziej „zachowawczy” estetycznie album Luminance, dający próbę tego, czym ta muzyka stanie się niebawem. Sześć składających się na The Light is Ours utworów zwraca uwagę świetnym połączeniem brzmień syntezatorowych z post punkowymi partiami gitary. Ascetyczny chłód, krystaliczne, przestrzenne brzmienia i wspomniany – wyróżniający styl zespołu „romantyczny ton” – są sednem tej płyty.

Icons & Fears, wydawnictwo pochodzące z początku 2014 roku, to już nieco inny wymiar i pełnia wyrazu muzyki Luminance. Instrumentalna inwokacja „Drown”, czyli ‚wydrążony’ otwiera ten niezwykły, zbudowany ponownie z sześciu kompozycji, seans z muzyką chłodu. Tę płytę cenię najwyżej w dyskografii Belgów, przede wszystkim dzięki jej różnorodności – synth pop łączy się tu z wyraźnymi wpływami dark / cold wave, a nawet nieco „kosmicznego” ambientu. Najpiękniejszym fragmentem albumu jest zachwycający mroczną aerią utwór „Obsession”, w którym zespół wsparła wokalnie Nathalie Bruno, była członkini legendarnej formacji Phosphor.

Doskonałość i specyfika wokalu na płytach Luminance to odrębny temat. Wszyscy, którzy tęsknią za klasycznymi dokonaniami Depeche Mode na pewno zasmakują w tym składniku muzyki formacji z Brukseli. Kontekst Depeche Mode… Synth popowy (jednak z zaznaczeniem: this ain’t nodisco) żywioł twórczości Belgów najpełniej przezentuje się na wydanym w lipcu tego roku albumie The Cold Rush, splicie z francuską formacją Acapulco City Hunters. Obie grupy prezentują tu synth popowe brzmienia na najwyższym poziomie.

Ostatnimi pojedynczymi wydawnictwami Luminance są: dwuutworowy singiel 7″ Obsession, na którym znalazła się wspaniała, nastrojowa i pełna ciemnej otchłani synthu kompozycja „Viper Smile”…

…oraz chyba najbardziej noworomatyczny utwór w krótkiej, ale bogatej historii zespołu – „Ends & First”, nagrany jako podziękowanie dla fanów facebookowego profilu grupy (wydawnictwo dostępne jest do pobrania za darmo). Tu aura new wave lat osiemdziesiątych – obecna od początku w muzyce Luminance – pojawia się chyba w całej pełni, przypominając najlepsze dokonania klasyki gatunku, chociażby spod znaku New Order.

Czekam na polski występ Luminance z prawdziwym utęsknieniem! 28 listopada. Wrocław. Spotkajmy się pod sceną.

Szymon Gołąb

STAY ZOMBIEFIED 2.0 / Return To The Batcave Festival 2014 – lista wykonawców

Return To The Batcave Festival (Wrocław; 28 – 30 listopada 2014)

Return To The Batcave Festival 2014 - line up

„Proszę ich posłuchać! To dzieci nocy… Tak pięknie brzmi ich muzyka”! Parafraza tych nieśmiertelnych słów hrabiego Draculi doskonale wprowadza w aurę wydarzenia, które – ku mojemu zadowoleniu – zbliża się szybko i nieuchronnie. Trzepot nietoperzych skrzydeł, jesienny chłód i mrok zamglonych nocy, wrocławski gotyk, a nade wszystko – doskonała muzyka… Tak zapowiada się tegoroczna edycja Return To The Batcave Festival, dwudniowego święta wszystkich spragnionych muzycznej krwi o nieco bardziej wytrawnym, korzennym smaku.

Niedawno zaprezentowano kompletną listę wykonawców, którzy wystąpią w tym roku we Wrocławiu i trzeba przyznać, że przedstawia się ona imponująco:

Informacje o miejscu, w jakim będą odbywały się koncerty, a także cennik biletów znajdują się na oficjalnej stronie Return To The Batcave Festival 2014. Wave Press jest jednym z patronów wydarzenia – zatem jako przedsmak festiwalowych wrażeń, proponuję wysłuchać KASETY zawierającej nagrania wszystkich wykonawców zapowiedzianych przez organizatora, Batcave.pl

Spotkajmy się tej jesieni we Wrocławiu – na wyższym poziomie zombifikacji. Stay zombiefied!

Szymon Gołąb

Return To The Batcave Festival 2014 – wydarzenie / Facebook

PLAYING DEAD / The Deathless: Playing Dead

The Deathless: Playing Dead (EP; Werkstatt Recordings; Stany Zjednoczone; 28 lutego 2014)

Paul Rhodes / wokal, instrumenty elektroniczne, teksty

The Deathless - Playing Dead (2014)

Bardzo dobry album. Playing Dead to drugie wydawnictwo w dyskografii jednoosobowego projektu Paula Rhodesa. W październiku zeszłego roku ukazała się debiutancka kaseta amerykańskiego muzyka Ghost o nieco zabarwionym wokalną manierą wyrazie… Jednak nawet już wtedy, muzyka ta zapowiadała nową jakość, charakterystyczność i niewymuszoną odrębność w interpretacji estetyki cold / darkwave.

Playing Dead to sześć kompozycji, które potwierdziły, że mamy do czynienia z artystą świadomie poszukującym i – co więcej – potrafiącym poszukiwania te zamknąć w interesującej formie. Na jego nowej płycie (a raczej kasecie, bowiem The Deathless konsekwentnie wydaje fizyczne wersje swoich albumów na tym właśnie nośniku) próżno szukać tanecznej odmiany chłodnych brzmień; to raczej muzyka, która w nieco bardziej poważny (w kontakcie z brzmieniem nasuwa się nawet określenie: „dostojny”) sposób traktuje smutek nowoczesności. Artysta podkreśla swoją fascynację Joy Division – i Playing Dead zdecydowanie bliżej do skupionej nastrojowości drugiej płyty grupy z Manchesteru, niż postpunkowej żywiołowości jej debiutu. Zdecydowanie – Playing Dead to godna kontynuacja tej estetyki, o jednak nieco pogodniejszej od oryginału aerii…

Stosunek „oryginał – kopia”? Naśladownictwo? Pogrobowość? Zdecydowanie nie! Nie mamy tu do czynienia z muzyką wtórną, czy chcącą jedynie powielać dawne wzorce. Poczucie obcowania z nowością jest wyraźne, a zarazem sytuujące Playing Dead wśród ważnych interpretacji współczesnej odmiany chłodnej fali.

Jest też na tej płycie prawdziwa, choć miniaturowa, perła nastroju. To kompozycja „Setting Fires” – o uroku wzniosłości i krystalicznym tonie mogących zdecydowanie spodobać się fanom wczesnych dokonań Depeche Mode.

OK. Let’s play dead!

Szymon Gołąb

The Deathless – SoundCloud

The Deathless – Facebook

PODRÓŻ W GŁĄB SIEBIE / Dangerous Days

Dangerous Days – albumy: Deafhland: In a Kingdom by the Sea (singiel, 2010); In The Stars (ep, 2011); The Marriage of Heaven & Hell (ep, 2013); Hydrology (2013); Polska; wydawnictwo własne.

Philip Pacemaker / instrumenty elektroniczne, kompozycje

Dangerous Days

Jeden z moich ulubionych, wywołujących niebagatelne emocje, stanów jakie powoduje w wyobraźni muzyka, trafnie oddaje narkotyczne, dwuznacznie brzmiące słowo „odpłynąć”…

Mieszkający we Wrocławiu, występujący pod nazwą Dangerous Days, Filip Pacek zabiera nas w prawdziwą podróż w głąb siebie. Docieramy do wielu zakamarków własnego umysłu, płyniemy poprzez różne, czasem zaskakujące wizje, jakie w nas drzemią; przez wspomnienia, marzenia; momentami enigmatyczny niepokój, wreszcie przez stany błogiego uniesienia… Artysta zostawia otwartą furtkę, każdy ma prawo do własnej interpretacji tego, co słyszy. Same dźwięki. Nie ma wokalu, nie ma tekstu, który generowałby jakiś tok myślenia, jest ścieżka dźwiękowa do naszych wizji.

Dangerous Days

Filip w swoim dorobku posiada utwory, które przywodzą na myśl dokonania współczesnych muzyków, jak: The Soft Moon, M!R!M, In Death It Ends (Cryogenic, Draconids, Bipolar, O), oraz kompozycje prawdziwie kojące, wprowadzające we wspominany „stan błogiego uniesienia”. Takim utworem z pewnością jest Deafhland: In a Kingdom by the Sea; pierwsze 2′ 36” jego trwania to jedna z najpiękniejszych podróży muzycznych, w jakich ostatnio dane mi było uczestniczyć. Szum wody i dochodzące do niego z oddali klimatyczne, wzbierające na sile dźwięki zabierają mnie daleko…

Znaczącą, choć wyłącznie estetyczną rolę w twórczości Filipa odgrywa natura; w jego utworach można usłyszeć: wspomniany szum wody, burze, wiatr, deszcz – to wszystko sprawia, że obrazy i historie, które pod wpływem muzyki tworzymy w wyobraźni zdecydowanie wzbierają na sile.

Dangerous Days

W 2013 roku ukazało się wydawnictwo Hydrology, które jak mówi sam artysta jest swoistą „klamrą”, zamknięciem pierwszego rozdziału jego twórczości – to podsumowanie tego, co dotychczas nagrał pod nazwą Dangerous Days.

Co dalej? Idzie nowe… Jest na co czekać… będzie „MIAZGA”!

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Dangerous Days – Bandcamp

Dangerous Days – Facebook

UCIEC PRZED STRACHEM / Shadowhouse: Lonely Psalm

Shadowhouse: Lonely Psalm (singiel wydany razem z utworem Haunted; Stany Zjednoczone; 17 stycznia 2014)

SHADOWHOUSE - Haunted / Lonely Psalm (2014)

Czy temperatura pór roku może mieć wpływ na temperaturę i siłę naszych uczuć? Czy można zamrozić swoje serce zimą i przywrócić mu życie, rozgrzewając ponownie latem? Co, jeśli się nie uda? Co, jeżeli lato odda mu życie, lecz na krótko, bo serce spłonie jego żarem i zostaną tylko proch i dym po spalonych uczuciach?… Dym, którego zapach będzie się czuło do końca życia, bo uczucia były nie do zapomnienia…

W labiryncie pytań znalazłam utwór, który aktualnie mógłby oddać stan zagubionego uczuciowo człowieka, trafiłam na zespół z Portland (USA), który jest dopiero na samym początku swojej muzycznej drogi.

Shadowhouse, bo o nich mowa, jak na razie udostępnili w sieci dwie kompozycje; jedna z nich – Lonely Psalm – idealnie pasuje do stanu ducha, o którym wspominam. Nie da się ukryć, sporo w tym utworze inspiracji Joy Division: duża przestrzeń muzyczna, wiarygodne chłodne brzmienia basu i gitary, przekonujący wokal. Można zadać pytanie: przecież zespołów inspirujących się Joy Division są tysiące, dlaczego akurat ta grupa, ten numer? Każdy człowiek ma inną wrażliwość muzyczną, każdy w danym momencie odnajduje ukojenie w innych dźwiękach; ja znalazłam je aktualnie tu – i uważam, że to kompozycja zdecydowanie godna uwagi. Z chwilą kiedy utwór się rozpoczyna, mam wrażenie, że zaczynam kroczyć, kiedy zaś utwór się rozwija, moje kroki stają się szybsze; wreszcie po 2′ i 48” trwania kompozycji moje emocje sięgają zenitu, mam wrażenie, że zaczynam biec przed siebie, jakby uciekając od strachu i zagubienia, od pytań bez odpowiedzi…

Mam nadzieję, że Lonely Psalm nie będzie jedynym „muzycznym ratunkiem”, jaki otrzymałam od Shadowhouse. I need more…

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Shadowhouse – Bandcamp

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑