SERCE KRYSZTAŁU / Hante.: Her Fall And Rise

Hante.: Her Fall And Rise (EP; Stellar Kinematics; Francja; 10 grudnia 2014)

Hante - Her Fall And Rise (ep; 2014)

Życzenia się spełniają! Doskonały debiutancki longplay Minuit Machine: Live & Destroy pozostawił dość znaczny niedosyt brzmień wzniosłych, chłodnych i cudownie wypełnionych syntezatorową przestrzenią – i oto Hélène de Thoury (współtwórczyni Minuit Machine, oraz ex-członkini duetu Phosphor) powołała do istnienia solowy projekt Hante., w którym jej tajemnicza muzyczna wyobraźnia wypowiada się chyba najpełniej. Her Fall And Rise jest płytą przepełnioną natchnionym skupieniem i pięknem przynależnym niepowtarzalnej stylistyce współczesnej francuskiej odmiany synth wave – gatunku, jakiego pierwszym planem są odtąd właśnie kompozycje Hante..

Płytę zapowiadał utwór, który zarazem ją otwiera: „Falling From Grace” – nastrojowy syntezatorowy flow zamieszczony niedawno na kompilacji Not So Cold firmowanej przez argentyńską wytwórnię Tacuara Records. Dzięki niemu od razu przenosimy się do sedna aury, jaka króluje na Her Fall And Rise. Jej niemal czarodziejską formułę buduje połączenie brzmienia krystalicznie chłodnego i przestrzennego synthu z odpowiadającym mu silnym, lecz subtelnym, wokalem Hélène. Uwielbiam albumy konkretne, pozbawione zbędnych wypełniaczy, które bez „intro” i „outro” wprowadzają słuchacza w swoją rzeczywistość, w odrębny świat dźwiękowego artyzmu, jaki sprawia, że – po prostu i prawdziwie – życie ludzkie staje się pełniejsze i nareszcie wzbogacone o sens. Takie jest znaczenie sztuki – muzyka zawarta zaś na Her Fall And Rise w pełni je odczytuje, oraz czyni słyszalnym. Moment, w jakim pod wpływem piękna pojawiają się podobne odczucia, niektórzy artyści i filozofowie nazywają „królowaniem” – i rzeczywiście, Hante. tworzy niemal „królewską”, szlachetną odmianę muzyki elektronicznej; kryształ dźwięczący inaczej od zwykłego szkła.

Hante - Her Fall And Rise w wersji winylowej: minimalizm, przejrzystość artyzm.
Hante.: Her Fall And Rise w wersji winylowej – minimalizm, przejrzystość, artyzm.

Album nie zawiera momentów niepotrzebnych, jest formą spoistą i doskonałą, tak pod względem nastrojowym, jak i wykonawczym – najczęściej zaś powracam do utworów: „Falling From Grace”, „One More Dance”, „Beyond The Waves”, „The Storm”, oraz „Il n’y a qu’un pas”. Na uwagę zasługuje również label, jaki wydał tę płytę: paryska wytwórnia Stellar Kinematics niejako „specjalizująca się” w promocji muzyki elektronicznej o nieco bardziej podniosłym i ambitnym wyrazie. Pod jej egidą ukazała się chociażby kompilacja Capsule 2013 – zamykająca zeszły rok w nastroju bliskim temu, jaki obecnie powołują brzmienia proponowane przez Hante..

Her Fall And Rise… Jest czas upadku i czas powstania. Sztuka, jeśli chce być autentyczną i docenianą, winna odpowiadać temu rytmowi życia. Solowy album Hélène de Thoury to właśnie czyni – w sposób atrakcyjny i pełen nieporównywalnego artystycznego wyrazu. Oto chłodne Serce Kryształu.

Szymon Gołąb

Hante. – Facebook

PRZED KONCERTEM / Luminance – przegląd dyskografii

Luminance (logo)

Występ Luminance to jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie składników tegorocznej edycji Return To The Batcave Festival – czekając więc, czas przyjrzeć się muzyce tworzonej przez tę belgijską formację.

Odrębność i wpisujący się w „gotycką” estetykę powab tajemnicy są tym, co wyróżnia brzmienia Luminance spośród wielu współczesnych wykonawców elektronicznego nurtu zimnej fali. W muzyce Luminance wyraźnie zawiera się potężna siła ciemnej, romantycznej poezji: „echa bębnów niosą się z oddali, tchnienie wiatru przywołuje Prastare Głosy – one prowadzą nas przez chłód miasta w stronę światła Przodków” – w taki sposób muzycy opisują swoją twórczość i w słowach tych jest klucz do jej atmosfery, swoiście poważnej i pełnej skupienia. Ten mroczny ton – pojęty w najlepszym i w pełni twórczym znaczeniu – charakteryzuje wszystkie wydawnictwa w dyskografii zespołu, począwszy od wydanej w 2013 roku płyty The Light is Ours.

To najbardziej „zachowawczy” estetycznie album Luminance, dający próbę tego, czym ta muzyka stanie się niebawem. Sześć składających się na The Light is Ours utworów zwraca uwagę świetnym połączeniem brzmień syntezatorowych z post punkowymi partiami gitary. Ascetyczny chłód, krystaliczne, przestrzenne brzmienia i wspomniany – wyróżniający styl zespołu „romantyczny ton” – są sednem tej płyty.

Icons & Fears, wydawnictwo pochodzące z początku 2014 roku, to już nieco inny wymiar i pełnia wyrazu muzyki Luminance. Instrumentalna inwokacja „Drown”, czyli ‚wydrążony’ otwiera ten niezwykły, zbudowany ponownie z sześciu kompozycji, seans z muzyką chłodu. Tę płytę cenię najwyżej w dyskografii Belgów, przede wszystkim dzięki jej różnorodności – synth pop łączy się tu z wyraźnymi wpływami dark / cold wave, a nawet nieco „kosmicznego” ambientu. Najpiękniejszym fragmentem albumu jest zachwycający mroczną aerią utwór „Obsession”, w którym zespół wsparła wokalnie Nathalie Bruno, była członkini legendarnej formacji Phosphor.

Doskonałość i specyfika wokalu na płytach Luminance to odrębny temat. Wszyscy, którzy tęsknią za klasycznymi dokonaniami Depeche Mode na pewno zasmakują w tym składniku muzyki formacji z Brukseli. Kontekst Depeche Mode… Synth popowy (jednak z zaznaczeniem: this ain’t nodisco) żywioł twórczości Belgów najpełniej przezentuje się na wydanym w lipcu tego roku albumie The Cold Rush, splicie z francuską formacją Acapulco City Hunters. Obie grupy prezentują tu synth popowe brzmienia na najwyższym poziomie.

Ostatnimi pojedynczymi wydawnictwami Luminance są: dwuutworowy singiel 7″ Obsession, na którym znalazła się wspaniała, nastrojowa i pełna ciemnej otchłani synthu kompozycja „Viper Smile”…

…oraz chyba najbardziej noworomatyczny utwór w krótkiej, ale bogatej historii zespołu – „Ends & First”, nagrany jako podziękowanie dla fanów facebookowego profilu grupy (wydawnictwo dostępne jest do pobrania za darmo). Tu aura new wave lat osiemdziesiątych – obecna od początku w muzyce Luminance – pojawia się chyba w całej pełni, przypominając najlepsze dokonania klasyki gatunku, chociażby spod znaku New Order.

Czekam na polski występ Luminance z prawdziwym utęsknieniem! 28 listopada. Wrocław. Spotkajmy się pod sceną.

Szymon Gołąb

PÓŁNOCNA WRAŻLIWOŚĆ / Minuit Machine: Live & Destroy

Minuit Machine: Live & Destroy (LP; Desire Records; Francja; 6 października 2014)

Minuit Machine - Live & Destroy (lp; 2014)

Pomimo, iż żeński duet Minuit Machine powstał we Francji, swoją muzyką trafia doskonale w sedno „północnego tonu” odczuwania, którego żywiołami są: romantyzm, mrok i urzekająca wzniosłość. Longplay Live & Destroy jest wydawnictwem niezwykłym i osobnym na obecnej scenie cold / minimal wave; powołuje bowiem aurę o niemal symbolicznej powadze i nieporównywalnym pięknie. Uwielbiam takie płyty.

Live & Destroy to także brzmienie dojrzałej, chłodnej jesieni – i znamienne, że tę właśnie porę twórczynie Minuit Machine wybierają, aby ukazywać lunarnemu światłu swe płyty. W październiku zeszłego roku prezentowałem ich debiut, epkę Blue Moon – pamiętam jak poruszyła ona słuchaczy dojrzałością brzmienia i wspomnianą nastrojowością. Nic dziwnego, bowiem za kompozycje Minuit Machine odpowiedzialna jest w znacznej mierze Hélène, członkini nieistniejącej już legendarnej (to prawomocne w tym kontekście określenie) formacji Phosphor. Jej talent do wydobywania dźwięków serca z elektronicznego instrumentarium połączony z chłodnym i wyrazistym, lecz eterycznym głosem Amandine to rdzeń hipnotycznego uroku muzyki Minuit Machine.

Minuit Machine
Minuit Machine

Hipnotyzm… Zdecydowanie jest on kluczem do Live & Destroy. Ta obszerna płyta (jedenaście utworów) odziałuje niczym najwyższej próby mroczny seans, roztaczając przed odbiorcą tajemniczy powab kompozycji dostojnych, wypełnionych wrażeniem muzycznej przestrzeni (doskonała realizacja!) i nieco monotonnych w wyrazie. Monotonię tę jednak winniśmy traktować in plus – jako zaletę wydawnictwa, wpisuje się ona bowiem w swoiście „obsesyjny” klimat muzyki Minuit Machine, jej wewnętrzny – ukierunkowany w stronę refleksyjności – wektor. Live & Destroy składa się z dźwięków uczuć, wymiaru różniącego się od codziennej zgiełkliwości i powierzchownych mód, wymaga też wrażliwości od słuchacza.

Wiele jest wspaniałych momentów na tej płycie, lecz jeden szczególny. To kompozycja „Toi et Moi n’Existe Plus”, jedyna zaśpiewana przez – tym razem – Hélène po francusku – istota wzniosłości i cudownego powabu Live & Destroy. Aeria tego utworu zdaje się zadawać pytanie: co sprawia, że ta sama potęga, która tworzy życie, także je niszczy?

Bez wątpienia obcujemy z jednym z najlepszych albumów kończącego się powoli roku.

Szymon Gołąb

Minuit Machine – Facebook

 

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: