Grecki duet Paradox Obscur (Kriistal Ann i Toxic Razor) zapowiada wydanie nowej płyty! Album ukaże się pod koniec maja jako płyta winylowa 7″ i zawierać będzie trzy utwory. Nowy krążek będzie częścią ekskluzywnego „boxu” o podobno wyjątkowo kunsztownej formie wizualnej.
W sieci można już wysłuchać utworu zapowiadającego krążek. To „Ανδρείκελα” – kompozycja z greckim tekstem utrzymana w charakterystycznej dla duetu stylistyce, w której automatyczny rytm i brzmienie analogowych syntezatorów towarzyszą dialogowi męskiego i żeńskiego wokalu. Charakterystyczny dla Paradox Obscur jest także kontrast pomiędzy chłodnym w wyrazie instrumentarium, a wokalnym natchnieniem Kriistal Ann.
Biorąc pod uwagę jakość poprzednich nagrań oraz rosnącą popularność duetu, płyta może stać się jedną z ciekawszych propozycji wydawniczych – nie tylko na greckiej scenie minimal / cold wave.
Dead Astronauts: Strange Ways (EP; Kanada / Stany Zjednoczone; 22 kwietnia 2016)
80s + przez analogię do osławionego „500 +”; tak, czy inaczej – w muzyce Dead Astronauts zawiera się wyraźnie właśnie ów składnik „plus”, który z syntezatorowych brzmień lat osiemdziesiątych (jakimi fascynują się muzycy tego duetu) czyni coś niezwykłego i stale inspirującego. Strange Ways to bodaj jedna z najciekawszych dziś interpretacji stylistyki a’la „ejtis” – trudna do jednoznacznego „zaszufladkowania” i przez to piękna.
Kanadyjsko-amerykański projekt Dead Astronauts powstał w 2011 roku i ma w swojej dyskografii kilka świetnie przyjętych wydawnictw formatu EP. Właśnie! Nagrania duetu, niemal od początku jego istnienia, cieszą się nadspodziewaną popularnością w sieci – z czego to wynika?
Dead Astronauts (źródło: Facebook)
Dead Astronauts poruszają się w obszarze stylów synth / dark pop oraz fuzji: cold / retro / dark czy wreszcie minimal wave – i bardzo starannie nagrywają swoje płyty. Najnowsza sześcioutworowa epka (mieszcząca trzy utwory oryginalne i trzy ich remiksy) Strange Ways zachwyca przestrzennością brzmienia i dopasowaniem realizacji dźwięku do nastrojów poszczególnych kompozycji. To ważne dla muzyki, której żywiołem jest wyraz subtelnych znaczeń przez nowoczesne instrumentarium i świetne wokale (dialog męsko-żeński, w pierwszym rzędzie, urzeka w nagraniach duetu). Sumując – Strange Ways po prostu pięknie brzmi!
Dead Astronauts także starannie wybierają muzyków biorących udział w nagraniach ich płyt. Na Strange Ways usłyszeć można remiksy w wykonaniu tuzów nurtu synth / retro wave: VHS Glitch, Crying Vessel, Protector101. To także przyciąga słuchaczy.
Duet konsekwentnie wreszcie dba o swój imaż, zapraszając do opracowania warstwy wizualnej swych dokonań naprawdę utalentowanych grafików. Pięknie to wszystko razem się składa i przyciąga wzrok, równie mocno – jak muzyka Dead Astronauts.
Màquina Total: Màquina Total (EP; Domestica Records; Hiszpania; 15 kwietnia 2016)
Odrobina relaksu potrzebna jest każdemu. Sięgnijmy po taką właśnie muzykę: relaksującą i miłą dla ucha, ale niebanalną. Màquina Total – nazwa tego hiszpańskiego projektu może mylić. W jego brzmieniach nie ma mechanicznych rytmów a’la EBM, czy „industrial”, a teksty utworów bynajmniej nie traktują o wegetacji człowieka wśród natarczywych i groźnych ustrojów „totalnych” (vide: Together We Are Alles, łódzkiego duetu Alles). Màquina Total prezentuje zdecydowanie inny wymiar muzycznych doznań.
Màquina Total (źródło: Facebook)
Màquina Total to Virgili Jubero, muzyk z Barcelony, aktywny na tamtejszej scenie synth pop / synth wave od 2011 roku. Jego pierwsze wydawnictwo formatu EP ukazało się trzy lata temu stanowiąc preludium do nastrojów, jakie znaleźć można we wnętrzu najnowszej, pięcioutworowej epki (dodajmy, że płyta ta nagrana została jesienią 2015, dopiero zaś teraz ukazała się jako debiut projektu na nośniku fizycznym – kasecie magnetofonowej). Co to za brzmienia?
To piękne brzmienia. „Muzyka dla smutnych dziewczyn” – tak chyba można określić stylistykę Màquina Total. Synthpopowe harmonie, taneczna rytmiczność, ujmujący głęboki męski wokal i teksty (po katalońsku) opowiadające o miłości i tęsknocie… Nadto zaś nader indywidualna i twórcza interpretacja syntezatorowych brzmień nurtu retro wave. Jestem zachwycony delikatną siłą tej muzyki!
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
Wyobraźcie sobie takie zestawienie: upalny wieczór na Południu, koncert Màquina Total w niewielkim klubie, ciepło i radość w ludzkich oczach, a obok tańczy ktoś, kogo może nawet warto pokochać… Banał? Tak, ale ile w nim zwykłych pragnień, ile spełnień… Faworyzuję utwory: „Urbanització Esmeralda”, „Estàtua”, oraz „Què És L’Amor?”.
Aktualizacja: archiwalnych audycji Tomasza Beksińskiego można wysłuchać w każdą niedzielę, o godzinie 21.00, w grupie „Living in the Past” na Facebooku.
Świetny pomysł – wreszcie w jednym miejscu można wysłuchać archiwalnych audycji Tomasza Beksińskiego! Powstały niedawno kanał w serwisie Mixcloud jest rozwinięciem inicjatywy, którą miłośnicy dobrego radia (dziś w Polsce nieistniejącego) oraz pięknej muzyki z pewnością już znają – strony TBmp3.
Jak ważne są tego rodzaju inicjatywy, o tym nie trzeba wspominać. Obecnie media „narodowe”, w poczuciu bliżej nieokreślonej „misji”, zniechęcają jawną propagandą; nadawcy komercyjni zaś często nie maja pojęcia o tym, czym jest muzyka w radiu… Pozostał internet, a więc medium obecnie pełniące funkcję nośnika dla audycji radiowych o głębszym wyrazie i artystycznych walorach.
Tomasz Beksiński (źródło: vk.com/beksinski)
Nonszalancja z jaką traktuje się w Polsce sztukę eteru przypomina tę, która została sportretowana w – prezentowanej poniżej – ostatniej audycji Tomasza Beksińskiego w Programie 2 Polskiego Radia (marzec 1991 roku). „Widzimisię” osób szefujących, często z partyjnego nadania, rodzimymi rozgłośniami (także tymi „niezależnymi) powoduje, że obecność autorskich programów muzycznych jest na antenach krótkotrwała, a ich jakość mizerna oraz podporządkowana interesom korporacyjnych wydawców płytowych. Przez brak archiwaliów (co i mnie również dotknęło) zanika ponadto podstawowa własność kultury – nie tylko już muzycznej – a więc ciągłość, element constans.
Tomasz Beksiński (źródło: vk.com/beksinski)
Także w tych kwestiach głos Tomasza Beksińskiego okazał się być wciąż w pełni aktualny. Mistrz eteru z właściwą sobie dosadnością (połączoną z wysublimowaniem) w kilkudziesięciominutowej audycji zamyka sens, jaki dziś stałby się z pewnością tematem niekończących się (i niewiele znaczących dla słuchaczy) rozpraw i twitterowych zapasów. To właśnie odróżnia kulturę od jej braku.
Prezentowana audycja stanowi swoiste preludium do pełnowymiarowych seansów, którymi Tomasz Beksiński urzekał słuchaczy Programu 3 w latach dziewięćdziesiątych – tym bardziej jest więc ona ważnym wycinkiem historii polskiego eteru. Gratuluję pomysłu jej uprzystępnienia!
Tomasz Beksiński (źródło: vk.com/beksinski)
Czym różni się przekaz trwały od ulotnego, a dzieło sztuki od ulotki? Nawet na to pytanie znajdujemy odpowiedź w Tomaszowej audycji sprzed ćwierćwiecza… Tym samym, czym głos Mistrza od kończącego audycję komentarza spikera „Dwójki”.
Proszę zrozum, że nikt nie jest sam. Z depresji i myśli samobójczych można się wyzwolić. Wsparcie znajdziesz też klikając na niebieskie serduszko poniżej.
Pola Tog: Rayogrammes (EP; Domestica Records; Hiszpania; 15 kwietnia 2016)
Zacznijmy od tego, że Pola Tog nie jest dziewczyną i nie pochodzi ze Szwecji, co mogłaby sugerować nazwa tego jednoosobowego projektu minimal / cold wave. Jego twórca to wenezuelski muzyk i artysta sztuk wizualnych tworzący obecnie w Barcelonie, Joaquín Urbina. Najnowsze wydawnictwo Pola Tog, EP Rayogrammes, jest chwytliwą miksturą awangardowego minimalizmu, miło skwierczącego synthu i tanecznego rytmu. Oto „Własność fal”, „Property of Waves”:
„Wszystko płynie” – i to jak przyjemnie, prawda? Joaquín Urbina (występujący obecnie ze Słowaczką, Aną Gale) ma już za sobą dość długą przygodę z „oldschool EBM” i różnej maści syntezatorowym wintażem – jej początek datuje się na rok 1999. Jako TBN202 wydał w 2003 / 2004 roku epkę Fingernails (nakładem własnej wytwórni No-Domain Recordings), zaś projekt Pola Tog istnieje od czterech lat i Rayogrammes jest jego debiutem. Tyle faktografii. Teraz muzyka. „Cold Text”:
Wydana przez Domestica Records epka to dwadzieścia jeden minut muzyki i cztery utwory. Niewiele – jednak jakość pomieszczonych tu nagrań kompensuje ich ilość. Pola Tog wykorzystuje analogowe syntezatory, wokoderowo modyfikowany męski wokal (na płycie pojawia się też głos kobiecy) spajając całość taneczną melodyjnością a’la Aga Wilk(dokonania mieszkającej w Niemczech Polki to najbliższy kontekst dla Rayogrammes). Wyróżnikiem muzyki hiszpańskiego projektu jest też niemal synth popowe „poczucie przestrzeni” pojawiające się we wszystkich nagraniach z płyty. To właśnie, w połączeniu z chłodnym minimalizmem, urzeka najbardziej. Wyzwala nową definicję czarno-białej wzniosłości – jeśli przełożyć muzykę na język barw.
Pola Tog – Rayogrammes (kaseta magnetofonowa / źródło: domestica.bandcamp.com)
Faworyzuję dwa zamieszczone powyżej utwory – „Cold Text” i „Property of Waves”.