PRZED PREMIERĄ / Official Mixtape: Memorias de un Continente

VA: Memorias de un Continente (kompilacja; Infravox Records; Peru; 15 maja 2015)

Nareszcie można posłuchać więcej! Kompilacja Memorias de un Continente to unikalne wydawnictwo prezentujące nagrania południowoamerykańskich wykonawców sceny cold wave, post punk, minimal wave. Na płycie znaleźć można muzykę wielu znakomitych (a wciąż mało znanych w Europie, a tym bardziej w Polsce) formacji: Varsovia, Stockhaussen, Imagenes en Oscuridad, Neue Strassen, Antidolby czy Partial Objects. Dobór utworów oraz ich jakość wykonawcza potwierdzają, że mamy do czynienia z wyjątkowym zestawieniem, które powinno znaleźć naśladowców również w innych częściach świata. Marzę chociażby o kompilacji prezentującej aktualne dokonania post punkowych wykonawców z „bloku wschodniego”.

Memorias de un Continente (kompilacja; 2016)
Infravox Records – VA: Memorias de un Continente (okładka płyty / źródło: infravoxrecords.bandcamp.com)

Datę wydania i format albumu można już oficjalnie potwierdzić: kompilacja Memorias de un Continente ukaże się 15 maja na kunsztownie wydanej transparentnej płycie winylowej o nakładzie 300 egzemplarzy. Pre-order wydawnictwa na stronie Infravox Records w serwisie Bandcamp.

Do tej pory poszczególnych utworów z płyty można było wysłuchać w wersji elektronicznej jedynie we fragmentach – poniżej ekskluzywny mix prezentujący nagrania (prawie) w całości. Odtwarzanie podczas imprez wskazane!

Szymon Gołąb

Infravox Records – Facebook

LATINO SYNTH / Memorias de un Continente

Memorias de un Continente (kompilacja; Infravox Records; Peru; 30 marca 2016)

Memorias de un Continente (kompilacja; 2016)

To wyjątkowa płyta. Memorias de un Continente jest obszernym wydawnictwem (przeszło 57 minut muzyki) prezentującym nagrania formacji tworzących obecnie w nurtach synth punk i synth / minimal wave na kontynencie południowoamerykańskim. Obok zamysłu udokumentowania pewnej „fali” (dokładniej: zimnej fali) w nowoczesnej muzyce elektronicznej (która, jak się okazuje, jest w Ameryce Południowej na nader wysokim poziomie), Memorias de un Continente potrafi sprawić słuchaczowi wielką frajdę z obcowania ze znakomitymi dźwiękami.

Stockhaussen (Meksyk), Varsovia (Peru), Wonder Dark (Brazylia), Ferdinand Cärclash (Kolumbia), Llevame z Kuby, w jednym z najlepszych na płycie utworów „Imagenes en Oscuridad”, czy Glue Universe z Ekwadoru – znacie ich muzykę? Nie? To pora poznać – oto Stockhaussen w duecie z gruzińską wokalistką Keren Batok:

Rewelacja! Równie fenomenalna jest południowoamerykańska składanka, która pozwala w unikalny sposób wniknąć w klimat tamtejszych brzmień cold wave. Czym się one wyróżniają? Przede wszystkim dojrzałością. Prezentowani na płycie muzycy tworzą na naprawdę wysokim poziomie, z dużą dozą gatunkowej świadomości i wrażliwości na historię sceny minimalistycznej elektroniki (wyraźnie słyszalne są – niemal we wszystkich utworach – inspiracje chociażby Neue Deutsche Welle). „Latino synth” nie jest też, inaczej niż – na przykład – obecna zimna fala w Polsce, tak zasłuchany w Stany Zjednoczone i język angielski. Mam wrażenie, że w Peru, czy w Brazylii naśladownictwo skreśliłoby od razu danego muzyka z „listy autentyczności”… Fenomen – i świeżość tę słychać na Memorias de un Continente niemal w każdym nagraniu.

Memorias de un Continente (kompilacja; 2016)
Memorias de un Continente (grafika z wkładki płyty / źródło: materiały prasowe Infravox Records)

Kompilacja zawiera 13 utworów i wszystkie są godne polecenia oraz zaprezentowania szerszej publiczności. Najlepiej podczas imprez, muzyka zawarta na płycie ma bowiem spory potencjał taneczny. Plusem wydawnictwa jest także jego pieczołowite przygotowanie od strony nagrania – Memorias de un Continente to krążek, który – po prostu – świetnie brzmi, nawet w dostepnym mi przed premierą, formacie mp3.

Szymon Gołąb

Album ukaże się w wersji fizycznej (płyta winylowa o limitowanym nakładzie 300 egzemplarzy) 30 kwietnia, w cyfrowej – miesiąc wcześniej. Obie wersje wydawnictwa dostępne są (pre-order) na stronie Infravox Records w serwisie Bandcamp. Poniżej można wysłuchać fragmentów wszystkich utworów zawartych na płycie.

Infravox Records – Facebook

PRZED PREMIERĄ / Nightrun87: Starships

Nightrun87: Starships (LP; Polska; 5 lutego 2016)

Nightrun - Starships (LP; 2016)

Polska scena synth pop / retro wave ma się doskonale, a do jej czołówki zalicza się jednoosobowy (zasadniczo) projekt z Sopotu – Nightrun87. Przed nami premierowy utwór z jego najnowszego longplay’a Starships, który ukaże się już 5 lutego.

Powstały w 2014 projekt Nightrun87 ma w swojej dyskografii jedną płytę długogrającą (Nightrun; marzec 2015), singlową kolaborację z formacją Albert und Hofman (3 stycznia 2016), oraz miejsce na znakomitej składance FCR Compilation Vol. VII wytwórni Future City Records (oficjalna premiera 10 lutego 2016). Nightrun87 to także sporo doskonale przyjętych koncertów przenoszących słuchaczy w aurę syntezatorowej muzyki lat osiemdziesiątych.

Nightrun87: Starships (okładka płyty z tracklistą)
Nightrun87: Starships (okładka płyty z tracklistą / źródło: materiały prasowe artysty)

Najnowsza płyta Nightrun87 to dziewięć nowych utworów nagranych w konwencji melodyjnego synth popu z elementami urzekających partii instrumentalnych – istoty gatunku retro wave. W większości kompozycji usłyszymy bardzo dobry męski wokal (niekiedy bliski romatycznemu wyrazowi znanemu z nagrań Empathy Test); pojawia się tu także wokalny dialog z głosem żeńskim – swoistą bohaterką płyty jest wszak dziewczyna, Lu Jawbreaker, którą narysowała Alex van der Geist.

Co najbardziej cieszy w najnowszej muzyce Nightrun87? Po pierwsze: świetne brzmienie analogowych syntezatorów; po drugie: nastrojowa spoistość płyty; po trzecie: klimat wydawnictwa – prawdopodobnie jednego z lepszych dokonań stylistyki synth pop / retro wave w Polsce.

Starships to znakomity album! Jego obszerniejsze fragmenty będzie można usłyszeć w najbliższej audycji Transmission / Transmisja, w środę, 3 lutego, w godzinach 20 – 22 (CET), na www.inclubperu.com. W trakcie audycji będzie można również wygrać kilka kodów do pobrania cyfrowej wersji płyty. Poniżej, przed premierą, tytułowy utwór – „Starships”.

Szymon Gołąb

Nightrun87 – Facebook / SoundCloud / Bandcamp / Instagram / Twitter

ZIMNA FALA Z DALEKA / Supernova 1006: rozmowa

Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)
Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)

Zimna fala inspiruje muzyków z różnych stron świata. Przed nami rozmowa z Andrejem Jukowiczem z rosyjskiego duetu Supernova 1006, który gra w tym stylu z powodzeniem… Tuż przy granicy z Chinami. (English version below).

Supernova 1006 to…

Post punkowy zespół z Dalekiego Wschodu Rosji. Obecnie w dwuosobowym składzie – Andrej Jukowicz: gitara, wokal, perkusja; oraz Elizabeth Dołgich: obsługa automatu perkusyjnego, synth. Gramy muzykę dla ludzi, których można określić jako nieustannych duchowych poszukiwaczy…

Jakie były początki zespołu? Kto was inspiruje?

W 2014 roku rozpocząłem swój solowy projekt Lost in Translation. W lipcu tego roku powstał debiutancki longplay i rozpoczęły się starania o znalezienie innych muzyków do zespołu. Wkrótce spotkałem Antona (gitara basowa i syth), a nazwa grupy zmieniła się na Supernova 1006. Potem szukaliśmy perkusisty. Poszukiwania przedłużały się do tego stopnia, że postanowiliśmy – po prostu – kupić automat perkusyjny i kompletnie zrezygnować z „żywych” bębnów. Potrzebowaliśmy teraz kogoś kto obsługiwałby automat – i tu padło na moją znajomą Elenę, która jednak wyprowadziła się wkrótce z naszego miasta… W końcu programowaniem perkusji zajęła się moja dziewczyna, Elizabeth Dolgikh.

Elizabeth Dolgikh / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)
Elizabeth Dolgikh / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)

Supernova 1006 nie ma jeszcze sporej dyskografii…

Tak, to wciąż nowy projekt. Dotąd nagraliśmy: dwie epki, Morphine i BSIDES; singiel Mistakes; oraz longplay Talons.

Muzyka, którą gracie jest nazywana “zimną falą” – co, twoim zdaniem, wyróżnia ten gatunek?

Tworzymy utwory opowiadające o lęku, samotności, niepokoju i zdenerwowaniu dzisiejszego człowieka. Każdy z tych stanów podaje rękę następnemu doznaniu, tak że granica pomiędzy nimi często nie istnieje. Inspirują nas właśnie tego rodzaju, wciąż nam towarzyszące, emocje.

Elizabeth Dolgikh / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)
Elizabeth Dolgikh / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)

Ciekawy jestem co sądzą o tym muzycy z Rosji… Czy w rosyjskiej muzyce słychać dziś “rewolucję zimnej fali” – podobnie jak niemal na całym już świecie? Czy cold wave może być swoistą filozofią tworzenia i życia?

Styl cold wave nie jest w Rosji zbyt popularny, podobnie jak shoegaze. Przez wiele lat grało i słuchało się tu przede wszystkim ciężkiej heavy rockowej muzyki. Kiedy reszta świata jest na bieżąco z tym, co dzieje się aktualnie w muzyce, to do Rosji aktualności te docierają z kilkuletnim opóźnieniem… Czy cold wave może być “filozofią życia i tworzenia”? Nie tutaj.

Elizabeth Dolgikh i Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)
Elizabeth Dolgikh i Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (z sesji zdjęciowej dla Wave Press)

Album Talons ukazał się jesienią w greckiej wytwórni Werkstatt Recordings – powiedz nieco więcej o drodze do wydania tej płyty.

Nagrywając utwory na Talons myślałem o tym, co ludzie spoza Rosji wiedzą o naszej muzyce… Wtedy też znalazłem na Facebooku stronę Werkstatt Recordings i skontaktowałem się z nimi. Posłałem tam nagrania demo i zainteresowali się współpracą z nami. Ostatecznie w listopadzie 2015 płyta ukazała się nakładem tej właśnie wytwórni.

Jakie plany macie na przyszłość? Może koncert w Polsce?

Przygotowujemy się do wydania nowej epki, która będzie zatytułowana Ministry. Znajdą się tam cztery utwory nagrane w klasycznym post punkowym stylu bliskim The Sisters Of Mercy i The Cure. Album będzie przepełniony zimnymi melancholijnymi tekstami opowiadającymi o naszym miejscu na świecie, o tym kim jesteśmy i jakie są nasze cele… Płyta zostanie nagrana już w lutym. Przygotowujemy też nowy teledysk dla tego wydawnictwa.

Supernova 1006 - Ministry (okładka płyty)
Supernova 1006 – Ministry / EP 2016 (okładka płyty)

Tak, chcielibyśmy wystąpić w Polsce, lubimy Polskę! Jeśli ktoś pomógłby nam z organizacją koncertu w tym kraju, byłoby wspaniale!

Rozmawiał: Szymon Gołąb

Supernova 1006 – Facebook / VKontakte / SoundCloud / Bandcamp / YouTube

ENGLISH VERSION:

Interview with Andrey Youkhovich from Supernova 1006.

Supernova 1006 are…

Post-punk band from the Far East of Russia. Andrey Yukhovich – guitar, vocal, percussion and Elizabeth Dolgikh – drum machine, synth. We make music for people who constantly are in soul – searching.

Elizabeth Dolgikh & Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (exclusively for Wave Press)
Elizabeth Dolgikh & Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (exclusively for Wave Press)

Tell us something more about beginning of the band… Any inspirations?

In 2014 I started solo project that was named Lost In Translation. In July I released debut LP and started searching musicians for my project. Soon I found Anton (bass / synth) and the name was changed to Supernova 1006. After that we`ve started searching drummer. This searching was too long. Finally we decided to buy the drum machine and completely abandon live drums, but… After buying we needed somebody to operate it. The first operator was the friend of mine Elena, but she lived our city in six months. As a result my girlfriend Elizabeth Dolgikh became an operator.

Supernova 1006 discography is not very extensive – or I’m in wrong?

Yeah, you are right. Supernova 1006 is young project, but we already have Morphine EP, BSIDES EP, one single Mistakes and LP Talons.

Music that your band playing is often called „cold wave”. Is there any specific psychology of this genre?

We create music about fear, loneliness, anxiety, excitement. All these feelings are hand by hand with each other and sometimes the boundary between them is lost. We inspired with our emotions which follow us constantly.

Supernova 1006 (exclusively for Wave Press)
Supernova 1006 (exclusively for Wave Press)

I want to know what musicians in Russia think about it… Is there some kind of „cold wave revolution” in your country – like in almost in rest of the world? Can „cold wave” be the „philosophy” of modern music and life?

Cold wave is not so popular in Russia unfortunately, as well as shoegaze. For several years in Russia people give preference to heavy music. While the rest of the world is up with the times, picking up new waves and currents, Russia reaches these trends only years later. Can cold wave be the philosophy of modern music and life”? In Russia – no.

Elizabeth Dolgikh & Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (exclusively for Wave Press)
Elizabeth Dolgikh & Andrey Yukhovich / Supernova 1006 (exclusively for Wave Press)

Talons out in Werkstatt Recordings few months ago – tell us something more about your way to this label…

Creating Talons I thought about what people outside Russia know about our music. And then I found Werkstatt Recordings on Facebook and contacted them. I send them Talons demo and finally they interested in cooperation with us. In November 2015 we released Talons on Werkstatt Recordings.

Supernova 1006 - Talons (EP; 2015)
Supernova 1006 – Talons / LP 2015 (okładka płyty)

Any plans for future? Maybe some gigs in Poland?…

We are preparing for release new EP .It is called „Ministry” .It includes four songs made of classic post-punk sound such bands as The Sisters Of Mercy and The Cure. It’s filled with cold melancholy lyrics. It speaks about our place in this World, who we are and what are our goals. It will be released

in Feb 2016. Also we prepare one new music video for this album. Yeah! We love Poland so much. And if somebody will help us with organization gig in Poland It would be great!

Interviewer: Szymon Gołąb

Supernova 1006 – Facebook / VKontakte / SoundCloud / Bandcamp / YouTube

PRZED PREMIERĄ / undertheskin: undertheskin

undertheskin: undertheskin (EP; Polska; wrzesień / październik 2015)

undertheskin - undertheskin (ep; 2015)

Ten jednoosobowy i konsekwentnie enigmatyczny projekt z Krakowa dość mocno i pozytywnie „namieszał” w tym roku na polskiej scenie cold / synth / minimal wave – a to za sprawą znakomitego singla „Cold”. W nagraniu tym pojawiają się „kanoniczne” składniki zimnej fali: perfekcyjnie chłodny wokal, wyeksponowany rytm automatu perkusyjnego w połączeniu z gitarowym brzmieniem wykorzystującym charakterystyczny „przeplot” (stylistyka bliska chociażby nagraniom Bat Nouveau). To idealna pod względem proporcji mikstura, którą trudno nie być urzeczonym – zwłaszcza, że nowoczesny muzyczny minimalizm wciąż nie jest najmocniejszą stroną rodzimego nurtu cold wave. Zanim więc sięgniemy po niepublikowany jeszcze „materiał”, posłuchajmy tego utworu w jego albumowej wersji – jest on bowiem charakterystyczny dla przynajmniej części mającej ukazać się wkrótce debiutanckiej płyty undertheskin.

Album zawierać będzie sześć kompozycji, nieco ponad dwadzieścia cztery minuty muzyki, co klasyfikuje go w formacie EP. Pełna tracklista, z zachowaniem oryginalnego zapisu tytulatury utworów, przedstawia się następująco:

\\ FADE \\

\\ COLD \\

\\ WRONG \\

\\ FALL \\

\\ UNDONE \\

\\ tRAIN \\

Płyta w wersji elektronicznej ukaże się prawdopodobnie w pierwszej połowie września, zaś miesiąc później – w wersji fizycznej (CD). W planach jest również wydanie limitowanej ilości kaset magnetofonowych, oraz winylowego maxi singla. To ostatnie wydawnictwo będzie sygnowane marką hiszpańskiego labelu Oraculo Records, mającego w swoim katalogu chociażby nagrania duetu Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert. Jaką muzykę znajdziemy na debiutanckiej płycie undertheskin?

undertheskin (źródło: Facebook)
undertheskin (źródło: Facebook)

Przede wszystkim chłodną w wyrazie i różnorodną. Charakterystyczne dla albumu jest umiejętne połączenie brzmień elektronicznych z gitarowymi, co można porównać do stylistyki prezentowanej przez formacje The Agnes Circle, czy Black Bug (z wyłączeniem wpływów noise) – undertheskin nagrał więc album zawierający muzykę bliską światowej czołówce gatunku cold wave. Płytę krakowskiego projektu wyróżnia ponadto realizacja (za mastering odpowiada Kamil Łazikowski znany ze współpracy z Cool Kids Of Death); nagranie podkreśla wielowymiarowość i przestrzeń utworów, które nierzadko – jak chociażby instrumentalny „\\ FADE \\” – wzbogacają liczne eksperymenty brzmieniowe (związane głównie z wykorzystaniem gitary elektrycznej). Równie interesująco przedstawiają się na płycie aranżacje wokalne – na ich poznanie wypada nam jednak poczekać do połowy września. Teraz, przed premierą: „\\ FADE \\” z debiutanckiego albumu undertheskin.

Szymon Gołąb

Do płyty zajrzymy także podczas najbliższej audycji Transmission / Transmisja (środa; 2 września; godz. 20 – 22; In Club Radio).

undertheskin – Facebook

undertheskin – Bandcamp

Google Translate

PRZED PREMIERĄ / Vivien Glass: Jura

Vivien Glass: Jura (LP; Wielka Brytania; 1 października 2015)

Vivien Glass - Jura (lp; 2015)

Choć na tę płytę musimy poczekać do jesieni, to zawartą na niej muzykę można chyba określić jako sedno letniego chilloutu najwyższej jakości. Nowy krążek londyńskiego tria Vivien Glass zawiera wszystko, co przyjemne i łatwo przyswajalne dla ucha: melodyjność, świetny kobiecy wokal, dobrze napisane teksty. Przebojowość tej płyty daleka jest jednak od banału – tym różni się dark pop (gatunek najbliższy dokonaniom Vivien Glass) od pospiesznych masowych produkcji pop-przemysłu stale obecnego w komercyjnych rozgłośniach.

Vivien Glass (źródło: materiały prasowe zespołu)
Vivien Glass (źródło: materiały prasowe zespołu)

Nową płytę Londyńczyków zapowiadał kilka miesięcy temu singiel „Black Magic”. Jest on reprezentatywny dla albumu – zarówno pod względem muzycznym, jak i nastroju wyrażanego przez wideoklip. Posłuchajmy więc i popatrzmy:

Jura będzie drugim lonplay’em w dyskografii Vivien Glass, obok wydanej w 2013 roku płyty „Awake, My Sleeper” – albumu zawierającego chociażby tak znakomite nagrania, jak „Part Machine”. Pod względem tworzonej stylistyki muzycznej zespół jest konsekwentny, podobnie bowiem jak poprzednia płyta, Jura zawiera miksturę nastrojowych ballad (w tej grupie faworyzuję utwory: „Without Sleep”, „Midnight Rainbow”, oraz „Blood Into Gold”) i tanecznych synth popowych kompozycji (zwracają uwagę: najlepszy na płycie utwór „Wolf”, „Taste Youth”, oraz – brzmiący nieco jak nagrania rosyjskiego Brandy Kills – „Winter Wake”).

Vivien Glass na żywo (źródło: materiały prasowe zespołu)
Vivien Glass na żywo (źródło: materiały prasowe zespołu)

Jura zawiera trzynaście kompozycji (przeszło czterdzieści siedem minut muzyki), niewątpliwym zaś atutem albumu jest jego urzekające przestrzennością i dopracowane w szczegółach brzmienie – masteringiem płyty zajął się prawdziwy mistrz konsolety, Mazen Murad, znany chociażby z pracy nad wydawnictwami: Björk, Kasabian, czy The Rolling Stones. Obecnie częstą praktyką, nadużywaną niestety zwłaszcza w Polsce, jest podejmowanie współpracy z „tuzami” realizacji przez zespoły nie mające zbyt wiele do zaprezentowania pod względem muzycznym; w przypadku najnowszego wydawnictwa Vivien Glass oba jednak elementy (pomysłowość muzyków i perfekcja realizacji) doskonale się uzupełniają, tworząc z Jury swoiste arcydzieło porywającej do tańca muzycznej harmonii.

Zdecydowanie warto czekać na tę płytę.

Szymon Gołąb

Trzy utwory z albumu Jura pojawiły się przed premierą w audycji Transmission / Transmisja z ósmego sierpnia 2015, której można aktualnie wysłuchać w archiwum Wave Press (kompozycje: „Black Magic”, „Blood Into Gold” i „Jura” – początek 1 godz. 50 minut trwania programu).

Płyta do nabycia (pre-order) w serwisie iTunes.

Vivien Glass – oficjalna strona

Vivien Glass – Facebook

Vivien Glass – Twitter

Wybrane wideoklipy do utworów z poprzedniej płyty Vivien Glass:

Google Translate

PREMIERA WAVE PRESS / Excuses: You do

Excuses: You do (singiel; Stany Zjednoczone; 28 maja 2015)

Excuses - Excuses (ep; 2012)
Excuses – okładka debiutu ep (2012)

Utwór „You do”, który zapowiada mającą ukazać się pod koniec lata nową epkę Excuses, przynosi interesującą zmianę stylistyki charakteryzującej dotąd brzmienia łączone z tym projektem.

Twórca Excuses, Matthew Rowe – muzyk pochodzący z Reno w Newadzie (Stany Zjednoczone) – porzuca styl, w którym zapewnił sobie popularność i rozpoznawalność wśród słuchaczy. Po sukcesach na niezależnej scenie, mierzonych chociażby ilością przesłuchań jego utworów w serwisie SoundCloud i debiutanckiej epce wydanej w 2012 roku w znanej wówczas wytwórni Function Operate, Excuses zapowiada wydawnictwo, na którym nie znajdziemy już tradycyjnego brzmienia cold wave, złożonego z rytmu automatycznej perkusji i nieco „noisowych” w wyrazie gitar. Przemianie uległa także metoda wokalna Rowe’a, który zrezygnował najwidoczniej z inspirowania się głosem wokalisty Joy Division. Znamienne jest także to, że przygotowując się do tych przemian, Excuses zniknął z przestrzeni mediów społecznościowych – nieco podobnie jak polska twórczyni electro / synth wave, FOQL. Czy więc „format”, wyznaczany przede wszystkim przez Facebooka, zaczyna „przeszkadzać” artystom?

Matthew Richard Rowe (Excuses)
Matthew Richard Rowe (Excuses)

Matthew Rowe nie zdradza jeszcze tytułu nowej płyty, ani nawet jej oprawy graficznej. Wystarczyć ma sama muzyka – surowa w wyrazie i nie poddana żadnym zabiegom oczyszczającym brzmienie. Kompozycja „You do” to czysty syntezatorowy minimalizm, silnie – niemal tanecznie – zrytmizowany. Taneczność i odwołanie do stylu new wave (obecne już w niektórych utworach Rowe’a) – czy to próba świadomej ironii? Zdecydowanym wyróżnikiem utworu jest zaś jego interesujące „uprzestrzennienie” w finale. Nowe wcielenie Excuses zapowiada się dobrze, jeśli nie doskonale! Czekam na tę płytę.

Szymon Gołąb

Google Translate - logo

SEX & SYNTH / NUN – Electro: premiera i rozmowa

W muzyce warszawskiego duetu NUN (Magdalena Kaos i Olaf Sharx) jest coś niemal erotycznego. Napięcie, energia, syntezatorowa moc… Zespół zapowiada w tym roku wydanie nowej płyty zatytułowanej NUN – Electro, z której pierwszy singiel „Thunder” ukaże się w maju. Udało mi się namówić muzyków na odkrycie nieco większej ilości kart: oto rozmowa z Olafem, oraz – przed premierą – jedna z najnowszych kompozycji NUN, utwór „I Just M”.

NUN - Electro (2015)

NUN – kim jesteście?

Jesteśmy elektronicznym projektem muzycznym działającym od około 2000 roku. Wcześniej graliśmy w składach rockowych – klimaty new wave, później rock psychodeliczny z elementami elektroniki spod znaku new romantic. Po ich rozpadzie założyliśmy, pod koniec lat dziewięćdziesiątych, duet elektro inspirowany sceną electro clash i berlińskim brzmieniem klubowym – łącząc te elementy z głębokimi nawiązaniami do muzyki: Kraftwerk, Depeche Mode, Giorgio Morodera, New Order, czy Gary’ego Numana. To właśnie wczesna twórczość Numana była dla nas głównym motorem do tworzenia, na bardzo prymitywnych wówczas narzędziach i programach komputerowych, podkładów do przyszłego brzmienia NUN. Nazwa duetu także nawiązuje brzmieniem do nazwiska Numan.

Uporządkujmy nieco waszą dyskografię – ile płyt wydaliście dotąd?

Pierwszym albumem na którym pojawił się NUN była Futball EP wydana w Sissy Rec. Był to oddział koncernu BMG od „muzyki alternatywnej”, samo wydawnictwo było zaś czymś w rodzaju tribute to – chodziło o składankę na mistrzostwa świata w piłce nożnej. Początkowo uznawaliśmy, że jest to pomysł zupełnie bez sensu, nie takie były nasze oczekiwania… Jednak z biegiem czasu stwierdziliśmy, że jest on do zaakceptowania, chociażby dlatego, że obok CKOD, Ścianki i Noviki umieszczono nasz cover piosenki mundialowej; był to więc to nie lada sukces dla NUN – pojawić się na płycie obok gwiazd rodzimej alternatywy.

Druga propozycja od tej samej firmy przyszła tym razem od samego Smolika – Magda zaśpiewała na drugiej płycie tego artysty. Kolejne epizody w karierze NUN to dwa utwory na ścieżce dźwiękowej do filmu „Arche” z Robertem Gonerą w roli głównej; później zaś cała masa kompilacji zagranicznych i polskich z muzyką synth pop i electro – na jednej z nich nawet obok The Twins – i wreszcie debiutancka płyta „Sunlight” dla Szweckiego labelu Substream, wydana w Polsce przez oddział EMI.

Później nagraliśmy sporo singli w Substream, oraz kolejne składanki i singiel dla Universal London z coverem utworu „Nemo” z repertuaru Nightwish zupełnie „inna bajka”, scena klubowo – popowa. Utwór miał dobre noty na Beatport i powodzenie w klubach tanecznych, czego sami doświadczyliśmy grając live acty i sety didżejskie na wielu imprezach.

Następnie zawiesiliśmy działalność na pięć, albo sześć lat z paru powodów, z których jednym była nie zmieniająca się od długiego czasu, zła kondycja sceny elektronicznej w naszym kraju – to trochę nas zmęczyło i znudziło zarazem.

Obecnie wracamy aby podzielić się ze słuchaczami naszą nową muzyką; niedawno też zagraliśmy już drugi raz jako support przed De Vision. Przygotowujemy się też do wydania trzech albumów, oraz paru singli – aż tyle „materiału” uzbierało się do tej pory…

NUN
NUN

Jak można określić muzykę, którą obecnie tworzycie?

Jest to inteligentna rozrywkowa muzyka elektroniczna, czyli współczesny elektro pop, na który z kolei składa się wiele składników: brzmienie oparte na deformacjach rodem z Kraftwerk; melodyka piosenki w stylu lat osiemdziesiątych – czyli nawiązania do Erasure i Depeche Mode; elementy motoryki i pulsu szeroko pojętej muzyki tanecznej i trance’u – a la Orbital i Underworld; w połączeniu wreszcie z klimatycznymi inklinacjami do głębokiej zadumy i energii rodem z new wave’owej stylistyki Joy Division, czy New Order.

Przede wszystkim jednak, wasze utwory brzmią bardzo nowocześnie. Jakiego instrumentarium używa NUN?

Posługujemy się standardem czyli: program – komputer – soft; głównie: Pro 53, Novation, Korg i wiele innych. Dodatkowo posiadamy hardwer Novation, Akai i AKG – większość utworów powstała właśnie w oparciu o te brzmienia. Nowoczesność zaś, jak to określiłeś, wynika zapewne z procesu długotrwałego doboru odpowiedniego brzmienia i nakładanych na nie efektów zapętlenia i arpeggiów, aż zostaje uzyskany efekt zbliżony do pożądanego przez nasze uszy. To samo tyczy się nagrywania wokalu. To wszystko składa się na długotrwały proces produkcyjny, bo oprócz tworzenia, tę muzykę się produkuje i postprodukuje w tym samym czasie, inaczej niż dzieje się to w przypadku zespołów rockowych, gdzie na ogół postprodukcją zajmują się odrębni producenci. NUN więc, jako zespół, odpowiada za wiele funkcji i to wykonywanych w tym samym czasie.

NUN
NUN

Przed nami nowa płyta NUN – czego można się spodziewać w jej wnętrzu? Opowiedz nieco o powstawaniu tego albumu…

Płyta będzie na pewno kontynuacją tego wszystkiego, co znalazło się na debiutanckim albumie, oraz tego, co wydarzyło się podczas powstawania wielu singli – jednak z zupełnie innym już spojrzeniem na muzykę: czyli nadal elektro, ale z większą dawką innych, odbiegających od surowej stylistyki, dodatków. Znajdzie się tu trochę estetyki klubowej, dużo nowo falowych i rockowych elementów, a struktura piosenek będzie bardziej zbliżona do szeroko pojętej muzyki rozrywkowej, oraz popowej alternatywy. Utwory będą też bardziej rozbudowane w warstwie melodycznej, niż – jak dotąd – wyłącznie brzmieniowej.

NUN to „szara eminencja” polskiej sceny elektronicznej – wspomniałeś, że występowaliście chociażby przed wieloma znaczącymi wykonawcami…

Nie określiłbym tego w ten sposób… Tak, graliśmy z wieloma artystami, których cenimy i którzy są szerzej znani: Camouflage, De Vision, Mesh, Client; a nawet tymi, którzy stanowili dla nas bezpośrednią inspirację: Ladytron, Covenant, Psyche, Apoptygma Berzerk. Myślę, że to dlatego, iż po prostu chcieliśmy tego i nasza muzyka, oraz energia pasowała do tych zespołów, jednak z tego co wiem gros polskich bardzo dobrych zespołów elektronicznych ma podobne doświadczenia za sobą. Czasem nawet łatwiej jest zagrać na zagranicznym festiwalu niż w Polsce, nie jesteśmy w tej dziwnej sytuacji osamotnieni. Po prostu nasza scena elektroniczna od zawsze kuleje i w tym wszystkim nabiera specyficznego swoistego kolorytu, co czasami daje się we znaki naszym artystom mającym bardziej pod górkę niż ci znani lub początkujący z zagranicy.

NUN
NUN

Żywiołem NUN jest kontakt z publicznością, czy raczej wolicie studio?

Praca w studiu jest mozolna i długotrwała, ale jeśli efekt jest zadowalający to i żywioł się budzi… Koncert to masa prób, przygotowań i przeróbek studyjnych, a potem „krótka piłka” i tu również żywioł wzrasta lub opada – zależnie od tego, czy wszystko idzie zgodnie z planem i podoba się nam, oraz publiczności. Sądzę, że tworzenie w studiu i granie koncerów to, w przypadku NUN, połączony proces, jedna całość. Jeszcze nie próbowaliśmy tworzyć bez konfrontacji z „żywym tworem” jakim jest publiczność.

Na koniec: gdzie w najbliższym czasie będzie można usłyszeć was na żywo?

25 kwietnia w Progresji w Warszawie, wraz z zespołami Diorama i Torul, oraz najprawdopodobniej – choć to jeszcze niepotwierdzone – 29 maja w warszawskim klubie Nowa Jerozolima w ramach imprezy Fetish FUCKtory.

Rozmawiał: Szymon Gołąb

NUN – oficjalna strona

NUN – Facebook

RADOSNA MELANCHOLIA / Olgarym: „Wrocław” – premiera teledysku

Olgarym: „Wrocław” – premiera teledysku i rozmowa z artystką.

Olgarym

Jej muzyka zdecydowanie zasługuje na miejsce we wrażliwości słuchaczy. Olgarym. Ma polskie korzenie, mieszka w Paryżu, w swojej muzyce łączy zaś żywioł piosenki artystycznej z melancholią cold wave. Dziś premiera jej pierwszego teledysku. Niejako przy okazji – porozmawiałem z Olgąrym, twórczynią brzmień, które urzekły mnie ostatnio bez reszty…

Kim jest Olgarym? Polką? Francuzką? Czy może, po prostu, artystką?

Urodziłam się we Francji, ale w polskiej rodzinie. Za dnia pracuję jako programistka, a po zmroku zajmuję się muzyką.

Tworzysz w interesującej i nieporównywalnej estetyce, czy masz jakieś muzyczne wzorce, inspiracje?

Słucham różnej stylistycznie muzyki. Miałam chyba sześć lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałam Jarre’a i Vangelisa; pamiętam, że ojciec często sięgał po ich płyty. Spodobało mi się brzmienie syntezatorów, zaczęłam więc grać na naszym domowym Bontempi. Potem, w siódmym chyba roku życia, zaczęłam oglądać MTV i stałam się fanką Nirvany, oraz muzyki spod znaku grunge. Wtedy też uczyłam się gry na gitarze.

W następnych latach, tym razem dzięki bratu, odkryłam Radiohead i jest to mój ulubiony zespół do dziś. Uwielbiam głos Thoma Yorke’a i często śpiewam, jako back vocal, jego utwory – to ważna dla mnie nauka. Pamiętam, że kupowałam też sporo płyt wykonawców britpopowych: Suede, Kula Shaker, Pulp, JJ72… Lubiłam ten klimat.

W młodzieńczych latach pomagałam też bratu w jego black metalowym projekcie, odkrywając ten styl równolegle z industrialem. Wiele teledysków w tych klimatach emitował wtedy niemiecki kanał muzyczny Viva Zwei… Tęsknię za taką telewizją.

Dopiero parę lat temu usłyszałam brzmienia spod znaku cold wave i post rocka. Było to jednak dla mnie doznanie „powrotu do korzeni”, jakbym tę muzykę znała od dawna… Dziś mogę też wskazać na wiele innych inspiracji, chociażby ostatnio słuchane: Ash Ra Tempel, Boards of Canada, Zola Jesus, Grimes, Fever Ray, The Knife, Dead Can Dance, Alt-J, Type O Negative i – oczywiście – Radiohead.

Jak określiłabyś swoją muzykę? Co w niej jest dla ciebie ważne?

Najważniejsze jest stworzenie efektu zaskoczenia dla kogoś, kto będzie słuchał moich utworów. Ten efekt musi być precyzyjnie wpisany w strukturę kompozycji. Czasem zdarza się, że nie mogę dokończyć utworu, bo jest zbyt skomplikowany; nie lubię jednak uproszczeń, mimo, iż prostsze rzeczy mogą być „skuteczniejsze”.

Styl w jakim tworzę to „wesoła odmiana cold wave”. Poważnie! Lubię połączenie radości i melancholii.

Olgarym podczas występu na żywo.
Olgarym podczas występu na żywo.

Komponujesz i grasz sama, czy też ktoś jeszcze jest zaangażowany w powstawanie tych niezwykłych brzmień?

Rozpoczynałam sama, aby możliwie najszybciej uprzystępnić słuchaczom mój muzyczny świat. Komponowałam za pomocą programu Reason 7 i koncertowałam – głównie w Paryżu.

Obecnie szykuję projekt w nowej odsłonie, współpracuję w tym celu z kilkoma muzykami: klawiszowcem, basistą, gitarzystą i perkusistą. To pozwoli mi poszerzyć styl, wprowadzić nawiązania do rocka progresywnego lat siedemdziesiątych, ambientu, a nawet dodać parę egzotycznych pomysłów rodem z muzyki afrykańskiej. Właściwie nie do końca jest to „nowa forma”, tak chciałam grać od początku, wymagało to jednak zaangażowania w projekt prawdziwych muzyków…

Fakt, komputer może dziś zrobić niemal wszystko, nawet imitować brzmienia rzeczywistych instrumentów. Na koncercie jednak, kiedy słychać określone instrumentarium, ale go nie widać, ludzie często nie wiedzą jak się zachować, bo wykonywana muzyka przestaje brzmieć naturalnie. Na przykład, kiedy niedawno byłam na koncercie Zoli Jesus, to występujący na początku zespół grał bez perkusji – za to z playbackiem. Było to bardzo monotonne, gdyż muzycy nie mogli modulować intensywności brzmienia tego instrumentu na żywo… Podobny problem miałam występując sama; dlatego zawsze chciałam stworzyć zespół i możliwie jak najmniej używać komputera. Poza tym, mam większe poczucie wolności, mogąc dzielić się swoją wizją muzyki z innymi ludźmi – wykonując tę muzykę bezpośrednio przed nimi, na żywo.

Olgarym podczas występu na żywo.
Olgarym podczas występu na żywo.

Jakie instrumentarium pojawia się w twoich utworach?

Śpiewam, gram na gitarze, basie i klawiszach. Za niektóre brzmienia syntezatorowe odpowiedzialny jest Roland JP-8000. Wciąż używam też programu Reason 7, aby nagrywać perkusję i różne „dziwne” dźwięki.

Lubię tworzyć harmonię innych instrumentów z syntezatorami, dającą nieco „orkiestrowe” wrażenie. W nowych utworach chciałabym wprowadzić prawdziwą perkusję i połączyć ją z perkusją wirtualną. Zdecydowanie jednak największą trudnością, przed jaką dziś stoję, to usunięcie komputera z roli kapelmistrza, zastępującego rzeczywistych muzyków. Informatyka owszem, daje dużo możliwości, ale zbytnio ogranicza spontaniczność tworzenia. Dlatego bardzo lubię grać z ludźmi.

W sieci można wysłuchać, jak dotąd, jedynie trzech twoich kompozycji – kiedy usłyszymy więcej? Myślisz o wydaniu płyty?

Rzeczywiście, tylko trzy moje solowe utwory dostępne są na SoundCloud. Przygotowuję wraz z zespołem nowe kompozycje, jednak – na razie – nie myślę o płycie. Jestem z generacji right now – wolę być bardziej „w akcji”. Dlatego teraz zdecydowanie poświęcam się koncertowaniu.

Póki co, zapraszam do obejrzenia powstałego właśnie teledysku do utworu „Wrocław”.

Gdzie zatem koncertujesz w najbliższym czasie?

Występuję w Paryżu. Jednak ostatnio coraz trudniej znaleźć miejsce; to stolica, więc gra tu bardzo dużo zespołów. Coraz więcej też muzycznych barów jest zamykanych, ze względu na obostrzenia dotyczące hałasu… Niewiele lokali dopuszcza już występy z perkusją na żywo. Dlatego poważnie myślę o występach w innym europejskim mieście. Może w Warszawie?…

Rozmawiał Szymon Gołąb

Olgarym – oficjalna strona

Olgarym – Facebook

Szerzej z muzyką Olgirym można zapoznać się na profilu artystki w serwisie SoundCloud:

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: