PREMIERA WAVE PRESS / Sphyxion: Sphyxion

Sphyxion: Sphyxion (LP; Anywave Records; Francja; 3 maja 2016)

Sphyxion - Sphyxion (LP; 2016)

Dziwna i piękna płyta ukaże się na początku maja nakładem francuskiej wytwórni Anywave, specjalizującej się w nagraniach cold / synth / minimal wave, ale nie tylko… To właśnie owe „nie tylko” zawarte w muzyce projektu Sphyxion spowodowało, że postanowiłem uprzystępnić – przed premierą całości jego najnowszego albumu – jeden pochodzący z tej płyty utwór: „Sphyxion2”.

Sphyxion jest paryskim duetem założonym w 2012 roku przez muzyków dość znanej już polskim słuchaczom (chociażby za sprawą wydawnictw trójmiejskiej wytwórni Zoharum) formacji Maninkari. Jako więc poboczny projekt Frédérica i Oliviera Charlot, ma z założenia zbliżyć ich ambientową muzykę do stylu nagrań chłodnej elektroniki lat osiemdziesiątych. Czy z powodzeniem?

Sphyxion (grafika)
Sphyxion to także ekspresja graficzna – stosowna do nastroju muzyki (źródło: Facebook)

Tak. Choć żywioł albumu Sphyxion (tytulatura wydawnictwa jest dość monotonna: Sphyxion jako nazwa formacji, tytuł płyty, oraz poszczególnych jedenastu utworów) pozostaje ambientowy. Nie ma tu jednak miejsca na nudę (często przypisywaną temu gatunkowi), jest za to rodzaj muzycznego wtajemniczenia, głębi i wielowymiarowości. Walory te osiągnięto chociażby przez udane połączenie typowo ambientowych pasaży i zimnofalowego pulsu automatycznej perkusji, co może kojarzyć się z nowymi nagraniami Tropic of Cancer. Z melancholijnym głosem Xiu można natomiast porównać pojawiający się w kilku utworach, tej w większości instrumentalnej płyty, kobiecy wokal.

Poniżej, jako oficjalna premiera, utwór skupiający w sobie (jak sądzę) wszystkie odcienie brzmień tego pięknego i nastrojowego wydawnictwa.

Szymon Gołąb

Album Sphyxion ukaże się 3 maja nakładem Anywave Records (płyta CD i wersja cyfrowa) i jest od dziś dostępny (pre-order) w wersji cyfrowej na stronie tej wytwórni w serwisie Bandcamp.

Sphyxion – oficialna strona

PASAŻE LODU I CZERNI / Black Sun Dreamer: EP 2016

Black Sun Dreamer: EP 2016 (EP; Polska; 5 lutego 2016)

Black Sun Dreamer - EP 2016

Chyba nie ma takiego odcienia chłodnych brzmień, których nie dotknąłby Black Sun Dreamer na swojej debiutanckiej (?) epce. Debiut opatrzyłem znakiem zapytania, bowiem jakość brzmień zawartych na tej płycie pozwala przypuszczać, że powołała je wyobraźnia wprawnego już muzyka… Połączenia cold / synth wave, post punka, industrialu, czy transowego ambientu z wyraźną domieszką składnika „art” wskazują, iż mamy do czynienia z muzyką udanie i świadomie eksperymentującą – a tego rodzaju projektów (bliskich chociażby stylistyce hiszpańskiego Mynationshit) brakuje na rodzimej scenie.

Niewiele informacji można znaleźć na temat Black Sun Dreamer. Artysta (podejrzewam bowiem, że to projekt jednoosobowy) opublikował na Facebooku jedynie dwa wideoklipy zrealizowane w konwencji czarno-białego ekspresjonizmu – ale za to jakie! Włączcie dźwięk (reguły tego rasistowskiego portalu są dziwaczne) i obejrzyjcie „Void”:

Doskonałe, prawda? To jednak tylko jeden z nastrojów, które można znaleźć na EP 2016. Album składa się z sześciu w większości instrumentalnych kompozycji – jeśli zaś pojawia się tu męski wokal, to jest on dość głęboko ukryty w strukturze utworów i poddany fonicznym modyfikacjom. Odniesienie więc tej metody do nagrań Mynationshit jest zasadne.

Różnorodność to klucz do wnętrza EP 2016 – począwszy od linii melodycznych, przez wykorzystane instrumentarium (urzeka połączenie brzmienia syntezatorowego z gitarowym), po konwencje poszczególnych utworów. Nie często zdarzają się dziś płyty o żywiole transowym oraz sięgającym jednocześnie po niemal art-rockowe pasaże brzmień – i to w dodatku płyty, które w pełni sytuują się w nurcie cold wave – a takim właśnie wydawnictwem jest EP 2016. Jeśli dodać do tego bardzo dobrą realizację całości, nie odejmującą nagraniom pożądanej przestrzenności…

Faworyzuję kompozycje: „Last Cure”, „No Shadows”, „Cursed 1984”, oraz wygłosową „Common Distarcions”.

Szymon Gołąb

Płyta w wersji cyfrowej do nabycia na stronie Black Sun Dreamer w serwisie Bandcamp.

Black Sun Dreamer wkrótce na żywo: Front Fabrik Festival Official Warm-Up (08.04 / Kraków / Kawiarnia Naukowa) oraz jako jeden z supportów przed koncertem QUAL (15.04 / Warszawa / Klubokawiarnia Chmury)

Black Sun Dreamer – Facebook

NAD UTRATĄ / Selofan: Στο Σκοτάδι (In The Darkness)

Selofan: Στο Σκοτάδι (In The Darkness) (LP; Fabrika Records; Grecja; 14 lutego 2016)

Selofan - Στο Σκοτάδι (In The Darkness) (LP; 2016)

Jak to się stało, że ta płyta pojawia się w przestrzeni Wave Press dopiero teraz? Może rzeczywiście istnieje muzyka, która – jak chciał Tomasz Beksiński – nie potrzebuje słów? Tak, czy inaczej album In The Darkness – tytuł wymawiany po grecku (a jest to trzeci, obok angielszczyzny i niemieckiego, język płyty) jako ‚sto skotadi’ – zdecydowanie wymaga uprzystępnienia.

Jest taka rzeka w Polsce, przepływa obok domu Chopina w Żelazowej Woli, nazywa się Utrata i szczególnie piękna jest jesienią. Niknie cicho gdzieś wśród pól, w ściętej już mrozem listopadowej mgle. Jak człowiek? Jak jego uczucia? Wybaczcie tę „poetyckość”, ale podobny nastrój (jednak bez cudzysłowu) znaleźć można właśnie we wnętrzu In The Darkness – wzmocniony przez niezwykłą oprawę wizualną (zdjęcia i teledyski) płyty.

Selofan - Στο Σκοτάδι (In The Darkness) (zdjęcie z okładki płyty / źródło: selofan.bandcamp.com)
Selofan – Στο Σκοτάδι (In The Darkness) (zdjęcie z okładki płyty / źródło: selofan.bandcamp.com)

Στο Σκοτάδι jest trzecim longplay’em w dyskografii greckiego duetu. Od tej płyty oczekiwano wiele, wydany bowiem w zeszłym roku album Tristesse podniósł poprzeczkę na tyle wysoko, że w wielu zestawieniach (w tym i tu) pojawia się na pierwszych miejscach pod względem nastrojowości i walorów realizacyjnych. Zdecydowanie, tak na Tristesse, jak i we wnętrzu najnowszej płyty, muzyka duetu Selofan daleka jest od pozy i wybrakowania.

Selofan
Selofan na żywo (źródło: Facebook)

Autentyzm chłodnych emocji rozpisano tu na jedenaście kompozycji (w tym jedną bonusową) wyróżniających się niezwykłym wprost połączeniem automatycznego pulsu cold wave z dekadenckim liryzmem charakterystycznym dla dokonań Selofan. Album, podobnie jak Tristesse, jest swoistym dialogiem dwóch znakomitych głosów – kobiecego i męskiego (przypomnijmy, że fenomen dialogu miał swój początek właśnie w kulturze greckiej), ujętym w ramy brzmień syntezatorowych wzbogaconych tradycyjnym instrumentarium zimnej fali lat osiemdziesiątych. Selofan to bodaj jedyny współcześnie grający zespół, który potrafi wykorzystać brzmienie saksofonu! Jestem urzeczony! Posłuchajcie sekcji dętej w utworze „Alaska”:

Płyta jest trójjęzyczna, a właściwie dwujęzyczna (niemiecki pojawia się tu epizodycznie w dwóch utworach). Teksty po angielsku kontrapunktuje greczyzna. Podział ten jest szczególnie słyszalny w wersji winylowej albumu – strona B to wyłącznie (wyjąwszy bonusowy „Lass Mich Loss”) utwory z greckim tekstem. Jest to zgodne z zasadą powrotu do rodzimych języków zapoczątkowaną współcześnie właśnie przez muzyków „zimnego podziemia”.

Selofan na żywo (źródło: Facebook)
Selofan na żywo (źródło: Facebook)

Wspaniała płyta! Faworyzuję, w kolejności, utwory: „Nightclub in the Sky”, „Να Φεύγεις – You Should Learn How To Leave”, „Αλάσκα – Alaska”, „Στο Σκοτάδι – In The Darkness”, „Orient”, „Snakes” i „The Wheels Of Love”.

Szymon Gołąb

Album nie jest już dostępny w wersji fizycznej (płyta winylowa). Wersję cyfrową można nabyć na stronie zespołu w serwisie Bandcamp.

Selofan – Facebook / SoundCloud / YouTube

PO IMPREZIE / 5 Urodziny Tomasz Beksinski – Tribute (TBT)

5 Urodziny Tomasz Beksinski – Tribute (TBT): Transmitter dj set (Mokoteka; Warszawa; 02.04.2016)

5 Urodziny Tomasz Beksinski - Tribute (TBT

Tomasz Beksinski – Tribute (TBT), jeden z najprężniej działających polskich kolektywów skupionych wokół muzyki z nurtów: dark / cold wave, post punk, synth pop, ehereal, gothic / progressive rock obchodził niedawno piątą rocznicę powstania. Z tej okazji w warszawskim klubie Mokoteka odbyło się spotkanie członków TBT, jego miłośników oraz wszystkich, którzy chcieli – po prostu – przypomnieć sobie nagrania prezentowane niegdyś w audycjach Tomasza Beksińskiego, a także posłuchać muzyki, którą mógłby przedstawiać współcześnie na radiowej antenie.

Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) istnieje właśnie po to, aby przypomnieć słuchaczom, że muzykę można uprzystępniać w formie o artystycznych walorach, kierując się nie tylko doskonałą o niej wiedzą, ale także – a może przede wszystkim – czysto ludzką wrażliwością. Muzyka istnieje jako ilustracja nastrojów, wspomnień i uczuć. Ten właśnie fenomen jej obecności w kulturze rozumiał Tomasz Beksiński – i czynił zasadą swoich radiowych seansów. Niestety – właściwa mu (i od lat coraz bardziej zyskująca na popularności w światowych rozgłośniach) forma prezentacji muzyki została obecnie zaprzepaszczona w polskim eterze – wyparły ją: dyletantyzm, przypadkowość, chaotyczność i nieprzemyślane poszukiwanie komercyjnego sukcesu przez specjalistów od „programowania playlist”… Posłuchajcie jak brzmi różnica:

TBT jest alternatywą dla wspomnianych zaniedbań, kontynuując dzieło (bo o dziele wprost i bez cudzysłowu należy tu mówić) swojego patrona. Oto wybrane próby tego, co oferuje istniejąca na Facebooku strona kolektywu – chociażby dla fanów nowoczesnych brzmień cold wave:

…oraz klasycznego repertuaru prog-rockowego:

Jako Transmitter zaprezentowałem tego wieczoru kilkugodzinny set złożony z nagrań wykonawców, którzy istnieją w świadomości polskiego słuchacza właśnie dzięki audycjom Tomasza Beksińskiego (Joy Division, Blancmange, John Foxx, White Door, Deine Lakaien…) w połączeniu z najnowszą muzyką z kręgów cold wave, post punk, synth pop. Znaczącymi elementami setu były utwory nurtu nowej chłodnej elektroniki z Ameryki Łacińskiej (między innymi kompilacja Memorias de un Continente), a także – doskonale przyjęte przez publiczność – nagrania wykonawców z Europy Wschodniej (Rosja, Gruzja, Ukraina, Polska, Czechy…). Ten ostatni składnik setu być może powróci jako cykliczna impreza w Mokotece – warszawskim klubie, który gościł wydarzenie.

Próby muzycznych nastrojów na 5 Urodziny Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) można wysłuchać po kliknięciu na zamieszczony poniżej plakat imprezy.

5 Urodziny Tomasz Beksinski - Tribute (TBT)
5 Urodziny Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) / plakat wydarzenia / kliknij w celu wysłuchania muzyki (player VKontakte)

Mokoteka, nowy kameralny klub na warszawskim Mokotowie, okazał się miejscem nader gościnnym i przyjaznym dla prezentowanej muzyki oraz jej słuchaczy – tak pod względem nastroju (i wystroju) wnętrza, jak i stworzonej atmosfery. Jest w tradycji kolektywu TBT spotykać się na imprezach rocznicowych każdorazowo w innym ze stołecznych lokali (dwa lata temu był to Plan B) – Mokoteka okazała się być dobrym wyborem w tym roku.

Klub składa się z dwu sal, z czego przeznaczenie jednej dla muzyki i tańca zapewnia didżejowi spore możliwości w zakresie operowania głośnością, a tańczącym swobodę ekspresji. Dobre nagłośnienie, generator dymu, oraz kolorowe lampy pomagają w osiągnięciu nastroju. Napoje są dobre i w przystępnych cenach. Urzeka muzyczna wiedza właściciela – także z historii polskiej zimnej fali. Posłuchajcie SS TIL…

Kolektywowi Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) życzę nieustannie wysokiego poziomu artystycznego i wielu słuchaczy! Dziękuję za możliwość okresowego uczestnictwa w jego projektach.

Szymon Gołąb

Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) – Facebook / inne strony kolektywu na Facebooku: Wieczór Płytowy / LineArium

(NIE) STRACONE LATA / Lost Years: Venom

Lost Years: Venom (EP; Rosso Corsa Records; Szwecja; 21 marca 2016)

Lost Years - Venom (EP; 2016)

Lost Years to projekt szwedzkiego kompozytora i producenta muzycznego Magnusa Larssona – pioniera brzmień, które dziś określa się jako synth / retro wave. Pioniera? Pierwsze utwory Lost Years datowane są na rok 2011 – to zaledwie pięć lat temu… Biorąc jednak pod uwagę, w jak „wątłej” kondycji była wówczas (odwrotnie niż chociażby cold wave) scena postulująca stylistyczny powrót do syntezatorowej muzyki lat osiemdziesiątych – to zdecydowanie mamy tu do czynienia z pionierstwem. Dosyć szufladkowania, przejdźmy do muzyki. Oto tytułowa kompozycja z najnowszej płyty Lost Years, „Venom”:

Świetne, prawda? Taka właśnie jest, od początku istnienia, muzyka Magnussa Larssona. Venom to czwarty krążek w dyskografii Szweda, zawierający – podobnie jak poprzednie płyty – wyłącznie instrumentalne kompozycje o rozbudowanych liniach melodycznych, zmiennych tempach i różnych tonacjach. Istota synth wave! Muzyk, rozpoznawalny także z soundtracku do nakręconego w zeszłym roku filmu „Kung Fury”, czyni jednak coś, co wyróżnia jego twórczość na tle setek (jeśli już nie tysięcy) wykonawców grających dziś a’la 80’s. Tym czymś jest swoboda kompozycji.

Najnowsze utwory Lost Years urzekają melodyjnością, która stanowi podstawę do swobodnego przechodzenia pomiędzy różnymi rejestrami nastrojowości: od strzałki prędkościomierza wychylonej ku „fast” (lub „hard”) do subtelnego czilałtu (chociażby w utworze „Skies of Blood”). Niby nic, ale kto jeszcze potrafi dziś tak grać, nie nużąc przy tym słuchacza natrętnym eksperymentem? O wykorzystaniu analogowych syntezatorów i perfekcji wykonawczej nie wspomnę – to tradycyjne już walory nagrań Lost Years.

Wspaniały album! Na uwagę zasługuje wszystkie siedem kompozycji – łącznie z introdukcją.

Szymon Gołąb

Płyta w wersji cyfrowej dostępna na stronie wytwórni Rosso Corsa Records w serwisie Bandcamp.

Lost Years – Facebook / SoundCloud

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑