EKOLOGIA DUSZY / Negradonna: Wiekuiste piękno – na planie teledysku

Negradonna: Wiekuiste piękno (teledysk; reż. Tomasz Gotfryd; Polska; premiera: wrzesień 2014) 

Negradonna - Wiekuiste piękno (lp; 2012)

Chyba nie ma na polskiej niezależnej scenie formacji, którą można byłoby porównać z krakowską Negradonną. Odrębność tej muzyki objawia się w wielu obszarach, zaznaczona przez melancholijną aurę utworów, ich bezkompromisową głębię i wzniosłość, oraz konsekwentnie suwerenną estetykę, w jakiej od lat tworzy ta grupa. Negradonna powołuje muzykę duszy, i również tej wartości – duchowego otwarcia – oczekuje od odbiorcy. Zespół z prawdziwie twórczą, niespotykaną dziś nonszalancją odnosi się także do zgiełku rodzimej muzycznej sceny, kontestując miary pośpiechu i marketingowej płycizny. Oto dopiero teraz powstaje teledysk do tytułowego utworu z płyty „Wiekuiste piękno”, która swoją premierę miała już dwa lata temu. Jest to właściwy moment, aby przypomnieć tę niezwykłą muzykę.

Rozalia i Cecylia Malik (Negradonna) - podczas występu na żywo.
Rozalia i Cecylia Malik (Negradonna) – podczas występu na żywo.

Negradonna to zasadniczo duet – Rozalia (wokal, teksty, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe) i Cecylia Malik (skrzypce). Po głębszym wniknięciu w tworzoną przez formację rzeczywistość muzyczną dostrzec można, iż jest to duet perfekcyjny, pełen artystycznej spoistości i różnicy – napięć decydujących o twórczym fermencie. Rozalia (określająca siebie niekiedy „Czarną Panią”) jest niemal – bądź wprost – wizjonerką, artystką poruszającą się w obszarach intuicji, przeczucia i wymowy poetyckiej. To także twórczyni (co bardzo istotne dla interpretacji jej muzyki) sięgająca po inspiracje w sferę wiary i objawienia – nie stroniąc od chrześcijańskiego, katolickiego jej ujęcia (rodzina Malików od kilku stuleci współtworzy tradycję krakowskiej sztuki sakralnej). Co znamienne też, Negradonna powstała jako swoisty bunt i zarazem kontynuacja tej rodzinnej tradycji – to także ważny kontekst dla muzyki sióstr Malik, często nader ciemnej, bliskiej neoklasycznym miarom nurtu ethereal / dark wave i utrzymanej w niemal lamentacyjnej tonacji. Żywioł sztuki Cecylii, krakowskiej malarki i performerki, jest natomiast wizją przełożoną na czynne działanie – jej ekologiczne inicjatywy (365 drzew, Modraszek Kolektyw, Obrona Zakrzówka) posiadają już ogólnopolską rozpoznawalność i takież znaczenie. Dzięki Cecyli Malik muzyka Negradonny zyskała wyrazistą wizualną identyfikację, ową „widzialność muzyki” na najwyższym i nieporównywalnym poziomie. Artystka wielokrotnie współpracuje z uznanymi twórcami sztuk wizualnych – korzysta na tym Negradonna. Reżyserem i autorem zdjęć do powstającego właśnie wideoklipu (premiera w drugiej połowie września) jest fotografik Tomasz Gotfryd, który kilka lat temu nakręcił film „Skrzydła”, gdzie także pojawia się muzyka sióstr Malik.

Osobowości twórcze obu artystek powołują brzmienia o nieczęstym na rodzimej scenie, niemal mistycznym przesłaniu. Mistyka Negradonny nie epatuje jednak religijną jednostronnością, nie jest też „okultyzmem” wpisującym się w modną, mainstreamową „propagandę zła” i fałszywe proroctwa nowomodnych inkwizytorów. Kluczami do tej muzyki i jej tematycznymi dominantami są: cierpienie, łączność świata widzialnego z niewidzialnym, a także znaczenie, jakie w kontekście nieskończoności (równie tradycyjnie, sakralnie pojętej) mają kształty ludzkiego życia i wypełniające je czyny. Miłość i nienawiść, bliskość i oddalenie, asceza i erotyzm – współtworzą świat wizji Negradonny, przypominając niejako dzisiejszemu człowiekowi, skąd pochodzi i dokąd zmierza. Powtórzę: ta zjawiskowa, wizjonerska twórczość nie ma jak dotąd odpowiedników w polskiej muzyce.

Ekologia duszy? Może to jest sednem sztuki Negradonny; punktem, do którego zmierza tworzony przez Rozalię i Cecylię wymiar piękna?

Szymon Gołąb

Negradonna – oficjalna strona

Negradonna – VKontakte

Negradonna – Facebook

"Wiekuiste piękno" - na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
„Wiekuiste piękno” – na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
"Wiekuiste piękno" - na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
„Wiekuiste piękno” – na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
"Wiekuiste piękno" - na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
„Wiekuiste piękno” – na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
"Wiekuiste piękno" - na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)
„Wiekuiste piękno” – na planie teledysku (fot. Tomasz Gotfryd)

NADZIEJA W SMUTKU / Ensemble Economique: Melt Into Nothing

Ensemble Economique: Melt Into Nothing (LP; Denovali Records; Stany Zjednoczone; czerwiec 2014)

Ensemble Economique - Melt Into Nothing (lp; 2014)

Powoli, bardzo powoli, niespieszną partyturą ta niesamowita muzyka zbliża nas do jesieni. Czas rozpływa się w nic – melt into nothing. Co będzie, kiedy spadnie pierwszy zimny deszcz? Ilu jeszcze ludzi zabiją mrozy? Ile nadziei zostanie pogrzebanych? Pomyśl o końcu, przeżyj go – i (paradoksalnie) zwycięż z ciemną perspektywą braku wszelkich perspektyw. Czy muzyka, nawet smutna i refleksyjna, może być swoistym orężem w walce z ponurością dookolnego świata? Cóż za pytanie? Tragedia, w swoim najwznioślejszym sensie, jest właśnie tego rodzaju przekroczeniem, oczyszczeniem i zwycięstwem; podobnie jak ten, jeden z najwspanialszych obrazów smutku w nowej muzyce – album Melt Into Nothing, Ensemble Economique.

To już ósme wydawnictwo w dyskografii projektu powołanego przez amerykańskiego muzyka Briana Pyle’a, członka niepomiernie mniej znanej (zwłaszcza w Polsce) formacji Starving Weirdos. Do współpracy przy Melt Into Nothing zaprosił on artystów dysponujących stylistyką rozpoznawalną już na scenie cold / dark wave / dream pop – udział w nagraniu tej płyty wzięła Sophia Hamadi z grupy Opale, oraz znakomita kanadyjska formacja DenMother. Fuzja ta stworzyła muzykę niezwykłą, wielowartościową i piękną.

Brian Pyle / Ensemble Economique (fot. John Scharpen)
Brian Pyle / Ensemble Economique (fot. John Scharpen)

Concept album Melt Into Nothing zawiera sześć, nierozłącznych nastrojem kompozycji o zróżnicowanych miarach – wygłosowy utwór „Melt Into Me” trwa nieco ponad dwie minuty; najdłuższy zaś na płycie „Fade For Miles” to prawie dziesięć minut muzyki. Nie ma tu jednak miejsca na rozwlekłość, czy nudę. Estetyka najnowszego wydawnictwa Ensemble Economique jest właśnie (i w pełni) „ekonomiczna”; buduje aurę intensywną, głęboką i zwartą – pomimo obecności dostojnych gitarowych pasaży przywodzących na myśl wczesne dokonania His Name Is Alive, znanej formacji nagrywającej dla wytwórni 4AD. To też płyta mająca wszelkie predyspozycje, aby stać się swoistą perłą gatunku cold wave – przede wszystkim dzięki zimnofalowemu rytmowi, istocie brzmienia każdego niemal utworu. Pierwszorzędnymi pod tym względem są dwie (chyba najlepsze) kompozycje albumu: „Hey Baby”, oraz „Never Gonna Die”; przy czym ostatnia z nich to już bez mała arcydzieło zimnego brzmienia wzmocnionego minorowymi tonami organów. „Never Gonna Die” przywodzi na myśl najpiękniejsze utwory Anny von Hauswolff.

„Melt Into Nothing” to nie jest zwykła płyta, nośnik zapełniony muzyką. Twórcy tego albumu wielokrotnie określają go mianem „seansu”, a więc spotkania niewidzących się na co dzień obszarów rzeczywistości. „Co dzieje się, kiedy noc i dzień wzajemnie się przenikają”? To swoiste motto dla brzmień Ensemble Economique, zapisane na facebookowej stronie projektu – i zarazem najlepsza metafora tej wspaniałej muzyki.

Szymon Gołąb

Album „Melt Into Nothing” do nabycia w wersji fizycznej (płyta winylowa i CD), oraz elektronicznej – na stronie Denovali Records.

Ensemble Economique wystąpi podczas jesiennej edycji Denovali Swingfest – 3 października w Essen (Niemcy).

Ensemble Economique – oficjalna strona

Ensemble Economique – Facebook

ZIMNA ORGIA / Dance Naked: Point Of Change

Dance Naked: Point Of Change (LP; aufnahme + wiedergabe; Wielka Brytania; 22 sierpnia 2014)

Dance Naked - Point of Change (lp; 2014)

Dance Naked – pod tą prowokacyjną nazwą skrywa się znakomita muzyka i fragment nieco zapomnianej już historii angielskiej chłodnej fali. Jednak berlińska wytwórnia aufnahme + wiedergabe, znana chociażby z wydawnictw nieco mistycyzującej formacji In Death It Ends, postanowiła ostatnio sięgnąć do klasyki gatunku cold / synth wave – dzięki temu już wkrótce będziemy mogli obcować z naprawdę niezwykłą płytą.

Założona przez pochodzących z Londynu muzyków grupa Dance Naked nagrała dwa albumy – Colour Dance i The Hidden God; obie pozycje wydano w 1988 roku i od tego czasu te interesujące brzmienia zaczęły stopniowo popadać w niepamięć. Szkoda, bowiem mamy tu do czynienia z nader oryginalną stylistyką, będącą połączeniem charakterystycznej dla ówczesnej chłodnej fali z Wysp post punkowej wyrazistości z nieco patetycznym, a nawet swoiście „rytualnym” klimatem w stylu Pavillon 7B. To jednak za mało, by określić muzykę Dance Naked… Obie płyty budują aurę niemal orgiastyczną, łącząc wyraźnie inspiracje dokonaniami Bauhaus i psychodelicznymi eksperymentami Sex Gang Children, z potężną dawką swoistej, pozbawionej odniesień i nieco groteskowej interpretacji cold wave. Jest to chyba dostateczna powód, aby sięgnąć po wydawnictwo, które obok klasycznych utworów z repertuaru Dance Naked („Bronze Contemp”, „Legion”, czy świetnego coveru „Venus in Furs”), zawiera kompozycje dotąd nieopublikowane, oraz zapisy nagrań koncertowych – wszystko to zaś w doskonale „oczyszczonej” (jednak przy zachowaniu charakterystycznej patyny brzmienia) formie. Dodatkowym elementem zwiększającym apetyt na tę płytę jest świetnie wpisująca się w aurę muzyki oprawa graficzna Point of Change autorstwa wokalisty Soft Riot, Jacka Duckwortha – bliska w wyrazie parareligijnym pracom Tadeusza Kantora.

Dance Naked (lata osiemdziesiąte)
Dance Naked (lata osiemdziesiąte)

Lubię muzyczną dziwność. Album Dieche Sex Gang Children (z fenomenalną wokalizą „Mongolia”, bardziej punk rockową, niż niejeden z utworów The Clash) uważam za pozycję obowiązkową. Słowa „jaka kule gieła gała” pojawiające się na The Big Bubble The Residents cytuję jako najlepsze wyznanie miłości. Utwór „Smells Like Shit” (szczególnie w wersji „Plip Plop Mix”) z „kloacznego” singla Alien Sex Fiend zwykłem zaś traktować jako najtrafniejszą metaforę dookolnej rzeczywistości. Obok tych pozycji, z przyjemnością umieszczę reedycję zimnej orgii Dance Naked.

Szymon Gołąb

Dance Naked: Point of Change – Bandcamp

Dance Naked – Facebook

ZA KURTYNĄ CHŁODU / Excuses: Excuses

Excuses: Excuses (EP; Function Operate; Stany Zjednoczone; 2012)

Excuses - Excuses (ep; 2012)

Tytuł recenzji, jak nigdy chyba, odpowiada opisywanej muzyce. „Za kurtyną”, z oddali, niewidzialnie. Ta fraza wielokrotnie pojawia się (o ile dobrze pamiętam) na stronach książki „Przejmujący z oddali” autorstwa Annik Honore, zmarłej niedawno „klasycznej” biografistki Iana Curtisa i Joy Division. Muzyka Excuses przywołuję tę aurę – jest właśnie przejmująca w niewidzialny, ukryty sposób. Hipnotyzuje i wyzwala emocje jedynie przeczuwalne, skrywane pod podszewką codzienności.

Excuses to jednoosobowy projekt ze Stanów Zjednoczonych, za który odpowiedzialny jest Matthew Rowe – muzyk posiadający wszelkie predyspozycje, by stać się wkrótce jednym z bardziej rozpoznawalnych twórców sceny cold wave / post punk. Jego utwór „We Are Fuel” otwiera wydaną w lipcu tego roku kompilację Artificial Selections wytwórni Chromatin Records – i znajduje się tam w naprawdę doborowym otoczeniu: Tuxedo Gleam, Glass Cathedral, Impersonate or Die, White Christian Male… Kompozycja Excuses wyróżnia się tradycyjną dark wave’ową formą, eksponującą brzmienie instrumentów klawiszowych, z notorycznym refrenem przywodzącym na myśl styl Sisters Of Mercy. Epka Excuses to jednak zupełnie odmienna jakość, którą należy przypomnieć.

Sześć utworów składających się na tę płytę, wydaną już dwa lata temu przez Function Operate – wytwórnię, która ostatnio niestety znikła z horyzontu – to przede wszystkim: automatyczny rytm, post punkowe riffy i chłodny wokal – a więc pożądany, wśród zwolenników gatunku, minimalizm. Mimo jednolitości atmosfery są to bardzo zróżnicowane brzmienia. Na Excuses usłyszeć można zarówno kompozycje swoiście porywające, silnie zrytmizowane – otwierający „No Reciprocation”, „Before I Die” (mój faworyt”), oraz „Three Lines” – jak i swoiste perły post punkowej „ballady” – „Cristy”. Całość zaś brzmi bardzo szorstko i surowo, kojarząc się z „garażowym” graniem zimnofalowych zespołów lat osiemdziesiątych – i jest to jeden z największych smaków tej płyty. Brzmienia są tu „płaskie”, automatyczny rytm nie niweczy nastroju nadmiarem basu, zaś gitara pojawia się dokładnie tam, gdzie trzeba. Muzyczna czerń i biel – taka jest debiutancka epka Excuses.

To doskonała propozycja dla poszukujących nieco bardziej pierwotnego brzmienia cold wave / post punk, sytuującego się między wyrazistymi dokonaniami Buzz Kull, a bezkompromisową niezależnością Sanne de Neige.

Szymon Gołąb

Excuses EP – Soundcloud

Excuses – Facebook

SÉRÉNITÉ / Deine Lakaien: Crystal Palace

Deine Lakaien: Crystal Palace (LP; Chrom Records / Soulfood; Niemcy; 8 sierpnia 2014)

Deine Lakaien - Crystal Palace (lp 2014)

Spośród wszystkich życzeń, jakie kiedykolwiek usłyszałem, z największą wdzięcznością przyjmuję te, które zawierają formułę „spokoju i pogody ducha”. Znamienne, iż docierają one – także pod postacią muzyki – z najdalszych miejsc świata, nigdy zaś z rodzimych okolic… Sérénité, a więc uspokojenie, jest także wyrazistym życzeniem i stanem, jaki pojawia się w obcowaniu z tym cudownym albumem – Crystal Palace, duetu Deine Lakaien.

To dziesiąte wydawnictwo niemieckiej formacji rozmiaru longplay (wspomnijmy, jego koncertowa premiera miała miejsce podczas tegorocznej edycji festiwalu Castle Party), zawierające odpowiednio – dziesięć kompozycji w wersji podstawowej; trzynaście zaś – w ekskluzywnej (którą warto w tym przypadku posiadać). Już lipcowa zapowiedź płyty Crystal Palace składająca się de facto z jej trzech inwokacyjnych utworów, nie pozostawiała złudzeń, iż oto przed nami szczególna muzyczna uczta. Realność przerosła jednak wyobrażenia. To wspaniałe doznanie – obcować z albumem przekraczającym oczekiwania, jakie względem niego się stawiało.

„Białe róże, wysokie drzewa, szlachetna dawność” – śpiewa, w tytułowym utworze, Alexander Veljanov. Rzeczywiście, muzyka na Crystal Palace pełna jest cudownej estymy, będącej wynikiem połączenia – właściwego wyłącznie dla Deine Lakaien – harmonii instrumentalnej (znakomity dialog brzmień akustycznych z elektronicznymi, dodatkowo na tej płycie orientalizowany), z nieustannie pięknym głosem wokalisty, oraz poetycką wartością tekstów. Pod tym względem, w obranym przez zespół – albumem Kasmodiah z 1999 roku – twórczym kierunku, „nic nie uległo zmianie”. Zarazem też, już bez cudzysłowu, zmieniło się wszystko.

Alexander Veljanov i Ernst Horn (Deine Lakaien)
Alexander Veljanov i Ernst Horn (Deine Lakaien)

Crystal Palace urzeka wzniosłą melodyjnością, przynosząc utwory – perły, jak chociażby: „Forever And A Day”, „Where The Winds Don’t Blow”, „The Lights Of Our Street” „Eternal Sun”; oraz bonusowe – „The Swan Song” (istota nastroju, sedno harmonijnego piękna), „Portugese Trials” i „Pilgrim” (amplifikacja aury w wygłosie ekskluzywnej wersji płyty). Jest też albumem na wskroś i ze swoistym wdziękiem – pogodnym. Muzyka to sztuka powoływania emocji, oczyszczenia przez potęgę pozasłownego piękna harmonijnych brzmień (podkreślam po raz kolejny obecność tu tej jakości – harmonii, przeciwieństwa zgiełku, skłócenia i chaosu). Crystal Palace odnawia i wzmacnia ten walor muzyki, wprowadza go w rejony odnowicielskie, nie tylko dla współczesnego pojęcia sztuki, lecz także – i co najistotniejsze – dla ludzkiej duszy. To nieczęste dziś i prawdziwie wyjątkowe doznania.

Crystal Palace. Kryształowy Pałac (świątynia?), obszar niedostępny dla wszystkiego, co pochodzi z niskich rejonów rzeczywistości. Wiara, iż obcując z subtelnym i niejednokrotnie smutnym pięknem, można uczynić życie pogodniejszym i zwrócić mu sens. Przemienić wegetację w istnienie. Uspokoić duszę. Sérénité.

Żadne słowa nie wystarczą, aby oddać wdzięczność twórcom tej wspaniałej muzyki.

Szymon Gołąb

Album do nabycia i wysłuchania (w serwisie Spotify) na oficjalnej stronie Deine Lakaien.

Deine Lakaien – Facebook

Deine Lakaien – VKontakte

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑