PO WSZYSTKIM / Seeming: SOL: A Self-Banishment Ritual

Seeming: SOL: A Self-Banishment Ritual (LP; Artoffact Records; Stany Zjednoczone; 4 sierpnia 2017)

Już to, co nagrywa Trevor Something wydaje się (od mniej więcej roku) „jakieś dziwne”, nieprzystające do szablonu gatunkowego synth wave / synth pop. Idąc dalej – w październiku ukaże się płyta Dedicated To Bobby Jameson autorstwa Ariela Pinka i jest… Chyba najlepszym albumem, jaki usłyszałem dotąd w tym roku (obiecuję polską premierę utworu „Time To Meet Your Good” w Transmission / Transmisji) – i to również krążek w ten sposób dziwny i piękny. Czytaj dalej „PO WSZYSTKIM / Seeming: SOL: A Self-Banishment Ritual”

KRAINA LODU / Kælan Mikla: Kælan Mikla

Kælan Mikla: Kælan Mikla (LP; Fabrika Records; Islandia; 30 czerwca 2016)

Kaelan Mikla - Kaelan Mikla (LP; 2016)

Muzyka i poezja – od zawsze twierdzę, że te dwa żywioły wzajemnie się uzupełniają, są nierozłączne i brzmiąc razem stanowią o potędze wyrazu. Poezja jako domena sfery uczuciowej jest też ważnym składnikiem prezentacji muzyki – chociażby na radiowej antenie, o czym uświadomił nas już dawno temu Tomasz Beksiński. Poezja w połączeniu z muzyką najczęściej kojarzy się z nurtem „poezji śpiewanej” – dość nudnawym i upośledzonym przez sceniczny egoizm samych jego „(od)twórców”. Pewnie wiecie, że ten tekst napisał wampir wciąż łaknący świeżej krwi… Oto ona: odnowiona formuła spotkania poezji z muzyką w krainie lodowatych brzmień cold wave – Kælan Mikla. Zresztą posłuchajcie:

Czytaj więcej…

SYNTH RELAX / Màquina Total: Màquina Total

Màquina Total: Màquina Total (EP; Domestica Records; Hiszpania; 15 kwietnia 2016)

Màquina Total - Màquina Total (EP; 2016)

Odrobina relaksu potrzebna jest każdemu. Sięgnijmy po taką właśnie muzykę: relaksującą i miłą dla ucha, ale niebanalną. Màquina Total – nazwa tego hiszpańskiego projektu może mylić. W jego brzmieniach nie ma mechanicznych rytmów a’la EBM, czy „industrial”, a teksty utworów bynajmniej nie traktują o wegetacji człowieka wśród natarczywych i groźnych ustrojów „totalnych” (vide: Together We Are Alles, łódzkiego duetu Alles). Màquina Total prezentuje zdecydowanie inny wymiar muzycznych doznań.

Màquina Total
Màquina Total (źródło: Facebook)

Màquina Total to Virgili Jubero, muzyk z Barcelony, aktywny na tamtejszej scenie synth pop / synth wave od 2011 roku. Jego pierwsze wydawnictwo formatu EP ukazało się trzy lata temu stanowiąc preludium do nastrojów, jakie znaleźć można we wnętrzu najnowszej, pięcioutworowej epki (dodajmy, że płyta ta nagrana została jesienią 2015, dopiero zaś teraz ukazała się jako debiut projektu na nośniku fizycznym – kasecie magnetofonowej). Co to za brzmienia?

To piękne brzmienia. „Muzyka dla smutnych dziewczyn” – tak chyba można określić stylistykę Màquina Total. Synthpopowe harmonie, taneczna rytmiczność, ujmujący głęboki męski wokal i teksty (po katalońsku) opowiadające o miłości i tęsknocie… Nadto zaś nader indywidualna i twórcza interpretacja syntezatorowych brzmień nurtu retro wave. Jestem zachwycony delikatną siłą tej muzyki!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wyobraźcie sobie takie zestawienie: upalny wieczór na Południu, koncert Màquina Total w niewielkim klubie, ciepło i radość w ludzkich oczach, a obok tańczy ktoś, kogo może nawet warto pokochać… Banał? Tak, ale ile w nim zwykłych pragnień, ile spełnień… Faworyzuję utwory: „Urbanització Esmeralda”, „Estàtua”, oraz „Què És L’Amor?”.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa o limitowanym nakładzie 50 sztuk) i cyfrowej do nabycia na stronie Domestica Records w serwisie Bandcamp, oraz w sklepie internetowym tej wytwórni.

Màquina Total – Facebook

PO KONCERCIE / Lebanon Hanover & Undertheskin w Hydrozagadce

„Sadness is Rebellion”: Lebanon Hanover, Undertheskin (support); afterparty: Wiktor Skok (Jude), Marcin Regucki (Alles), KATZ (Klub Hydrozagadka / Klubokawiarnia Chmury; Warszawa; 12.03.2016)

Lebanon Hanover - Klub Hydrozagadka - Warszawa - 12.03.2016

Jedyny koncert duetu Lebanon Hanover w Polsce. Samo wydarzenie na Facebooku to ponad półtora tysiąca zapisanych i obserwujących. Rzeczywiście – dla godziny z muzyką legendy (duet Larissa & William zasługuje na to miano) nowoczesnej zimnej fali – warto było czekać i podejmować trud nawet dalekich podróży. Nomadyzm to zresztą (szczególnie dla współczesnego człowieka) nic „trudnego”… O tym, między innymi, opowiada chłodna poezja utworów Lebanon Hanover. Koncert brytyjskiego duetu był najważniejszym punktem doskonale zorganizowanej imprezy, która zakończyła się… Około wpół do szóstej rano. Można więc było się nasycić? Tak, ale z niewielkimi wyjątkami w tej dobrej strawie, jaką przygotowała nam warszawska Hydrozagadka.

Lebanon Hanover (fot. Łukasz 'Black' Maślak)
Lebanon Hanover (fot. Łukasz ‚Black’ Maślak)

Lebanon Hanover występował po przygotowującym publiczność (oba kluby – Hydrozagadka i Chmury wypełnione były po brzegi) polskim zespole Undertheskin. Koncertu Krakowian (drugiego już na warszawskiej Pradze) niestety nie słyszałem (mea maxima culpa, praeterit figura hujus mundi – z naciskiem na „hujus” pod adresem komunikacji autobusowej), szkoda – zespół w krótkim czasie zdobył znaczną popularność na nowej scenie cold wave w Polsce. To zaś, co zaprezentowali Brytyjczycy… W zatłoczonej sali można było poczuć się (i nie jest to przesadą) podobnie jak kilkadziesiąt lat temu podczas wystepów Joy Division. Oszczędność środków muzycznych i scenicznych, doskonale (i w ten jedyny, właściwy sobie sposób) grający na basie William, eteryczny głos czarnowłosej Larissy… Pomimo rytmiczności granych utworów publiczność przez znaczną część koncertu stała nieruchomo. Muzyka Lebanon Hanover to rodzaj podskórnej żywiołowości, która apeluje do uczuć, wrażeń, nastrojów – i ten właśnie żywioł zdawał się udzielać słuchaczom. Wspaniale (nie znajduję innego słowa) zabrzmiał na bis utwór „Sunderland”, posłuchajcie:

KATZ – duet didżejski sióstr Nagel (okrojony tej nocy – grała tylko Jagoda, Paula zajmowała się – koncertowo zresztą – organizacją wydarzenia) krótkim setem rozpoczął afterparty w Chmurach i… Powinien być za nie odpowiedzialny w całości. Podobnie jak podczas styczniowej imprezy „Same Old Madness” Jagoda powołała dla tańczących muzyczną ekstazę cold wave, oldschool EBM i post punka w nader zgrabny (i kunsztowny) sposób zmiksowaną w całość. Dobrze, że połowa KATZ powróciła jeszcze na zakończenie afterparty. Pełny parkiet do rana! Taniec!

Wiktor Skok (Jude) i Marcin Regucki (Alles) też zgromadzili na swoich „technicznych” setach z płyt winylowych znaczną publiczność, ale… Złożoną raczej z zaciekawionych niż tańczących. Szczególnie niestrawna była dyskotekowa mieszanka w wykonaniu (z licznymi potknięciami i ekspresją złych emocji) Wiktora Skoka. Marcin zagrał OK, przemycając nawet kilka rytmów cold wave (Boytronic, Inhalt). W ich setach zabrakło przede wszystkim spójności z klimatem koncertu głównego artysty wieczoru. Czasy w których „didżej był bogiem” już dawno minęły.

Co więcej? Tylko drobne napomknięcie, że William Maybelline (czyli Qual, połowa Lebanon Hanover) wystąpi w Chmurach już 15 kwietnia, supportowany przez Sexy Suicide. Warto czekać!

Szymon Gołąb

Sadness is Rebellion – wydarzenie / Facebook

Klub Hydrozagadka – Facebook

Podziękowania dla Łukasza ‚Black’ Maślaka za przygotowanie i udostępnienie relacji foto / wideo.

Poniżej można wysłuchać fragmentów warszawskiego koncertu Lebanon Hanover. Nagranie wideo prezentuje utwór „Gallowdance”.

POLSKI PUNK / Alles: Together We Are Alles

Alles: Together We Are Alles (EP; Antena Krzyku Opensources; Polska; 23 lutego 2016)

Alles - Together We Are Alles (EP; 2016)

Jednym z wyznaczników dobrej muzyki jest jej aktualność. Szczególnie w rzeczywistości wymagającej od sztuki zaangażowania. W co? W przemianę. Po co? Żeby można było dalej żyć. Może lepiej jest nieżyć? Nie. Pod tym względem pierwszym planem w muzycznym ujęciu niełatwego tematu jakim jest życie w Polsce są obecnie – i już od jakiegoś czasu – nagrania łódzkiego duetu Alles. Tworząc konsekwentnie w tym nurcie, Paweł Strzelec i Marcin Regucki wydali 23 lutego swoje najnowsze wydawnictwo – epkę Together We Are Alles.

Czteroutworowy album zawiera covery najbardziej chyba rozpoznawalnych utworów nowej fali polskiego punka z początku lat dziewięćdziesiątych – a więc nagrań, które nic nie straciły ze swojej aktualności: „Anarchia” (Dezerter), „Shit & Show” (Post Regiment), „Młodzi faszyści” (Apatia), „Hymn miłości” (Guernica Y Luno). W sieci udostepniono trzy kompozycje (z wyjątkiem „Shit & Show”) w formie adekwatnych względem tematyki utworów (i bardzo dobrych) czarno-białych teledysków. Oto faworyzowany przeze mnie (muzycznie, tekstowo i wizualnie) „Hymn miłości”:

Electro punkowa stylistyka Alles znakomicie wpisuje się w nastrój klasyków rodzimych brzmień uzasadnionego buntu, czyniąc utwory z Together We Are Alles zarazem różnymi od oryginałów (to istotne), jak i podobnie silnymi w oddziaływaniu (to najważniejsze). W nagraniu płyty wzięli też udział zaproszeni przez duet goście – W „Hymnie miłości” usłyszeć można Nikę (Post Regiment, Morus, Pochwalone), a w „Anarchii” Roberta ‚Robala’ Materę (Dezerter).

Alles - Together We Are Alles (płyta winylowa i CD - źródło - mecanica.bigcartel.com)
Alles – Together We Are Alles (płyta winylowa i CD / źródło: mecanica.bigcartel.com)

Co więcej? Nic – poza tym, że mamy do czynienia z płytą fenomalną i doskonale trafiającą w sedno tego, co spełnia się wokół nas. Powaga i szczerość przekazu (bez cudzysłowów), to podstawowe siły Together We Are Alles i pod tym względem jest to najważniejsza płyta ostatniego czasu. Coś jeszcze?

Owszem, Polska. W tym miejscu powinno znaleźć się rozwinięcie tematu, ale… Po co? Zostawiam was z tekstem „Hymnu miłości” (to wystarczy za wszystkie komentarze), a sam posłucham czegoś pięknego i dalekiego od tu i teraz.

„Jak zamknąć mordę strajkującym w szpitalach?
Jak znowu włożyć gówno w tępe ludzkie głowy,
jak nauczyć aby znów nienawidzili i odczekać aby zapomnieli?
Jak wpoić posłuszeństwo, okłamać zasiłkiem, zmusić do pokory,
by nie mącili ciszy bankietów, posiedzeń, zebrań, kurtuazyjnych wizyt i politycznych sporów?
Zamknijcie im mordy, wykastrujcie cenzurą,
włóżcie w twarz obietnice bez pokrycia (…)

Zamknijcie im ryje telewizją i zasiłkiem,
niech jedzą chleb, piją piwo, wino, wódkę,
oglądają mecze, kłócą się na stadionach, która drużyna jest lepsza,
niech boją się samych siebie i czują oddech religii i wojska,
niech plotkują śmieją się, obgadują, zdradzają i pieprzą swoje żony.
Tylko po to abyście mieli spokój, z pomocą ich pokory, bezmyślności i głupoty
mogli wejść do NATO, zdobyć zaufanie banków (…)

Zamknijcie im mordy, przegłosujcie kilka uchwał,
w obronie zdrowia, moralności, konstytucji.
Odbierzcie im argument, pracę, związki zawodowe,
niech rzygają, śmieją się, przesiadują w pubach,
niech chleją alkohol mają satysfakcję z życia,
a młodzi odkrywają nową drogę, narkotyki (…)

Zamknijcie im mordy niech się wieszają (…)

Zwiążcie im ręce, tak by nie widzieli sznura,
ale aby na karku czuli oddech władzy.
Pieniądze, modlitwa, ekologia, disco polo, obiecajcie więcej niż możecie obiecać,
i tak nie spamiętają, a omamią ich słowa, i tak was wybiorą i wybiorą was znowu (…)

Pieniądze, narkotyki, wódka, dopływ tlenu” (…)

Szymon Gołąb

Płyta w wersji fizycznej (CD i winyl) do nabycia w sklepach internetowych wytwórni Antena Krzyku Opensources i Mecanica Records. Dj setu Alles będzie można wysłuchać w trakcie afterparty po koncercie Lebanon Hanover w warszawskim klubie Hydrozagadka – już 12 marca.

Alles – Facebook / SoundCloud / YouTube

„AS IT IS” / Bruno ŚwiatłoCień: Dies Irae

Bruno ŚwiatłoCień: Dies Irae (LP; Polska; listopad 2015)

Bruno ŚwiatłoCień - Dies Irae (lp; 2015)

Jak być alternatywą dla alternatywy? Potrafi to Bruno ŚwiatłoCień – formacja z Wejherowa, której trzecia długogrająca płyta ukazała się w drugiej połowie listopada.

Dies Irae to album piękny, chłodny, ciemny, a nade wszytko – wybitnie polski. Urzekają teksty Bronisława Ehrlicha, które są jedną z bardziej trafnych diagnoz otaczającej nas rodzimej (nie)rzeczywistości – kompozycje na Dies Irae, napisane w całości po polsku, tarfiają bowiem dosadnie i z sensem w istotę tego, co dzieje się każdego dnia tu i teraz; a także w duszy człowieka, który myślał, że będzie mógł po prostu normalnie w tym „nieświecie” żyć… Powiedzmy przekornie po angielsku: „as it is” – ‚tak to jest’, jak śpiewał niegdyś Alexander Veljanov (Deine Lakaien) w utworze zapowiadającym nadejście wiecznej i strasznej zimy (zapowiedź ta spełniła się później chociażby dla Tomasza Beksińskiego).

Bruno ŚwiatłoCień (źródło - Facebook)
Bruno ŚwiatłoCień (źródło: Facebook)

Przy akompaniamencie Dies Irae nad Polskę też nadchodzi zima. Zbyt wielu ludzi każdego dnia odbiera tu sobie życie w krańcowym poczuciu beznadziei, niemal tyle samo zimą zamarza nie mając możliwości ogrzania się we własnym domu. Owszem, skłania to do rozmów, ale o… Kolejnych stanowiskach dla rodzin polityków i jakimś bliżej nieokreślonym „pekabe”. Żyjemy w roku ostatnim, albo pierwszym – podobnie, jak chcieli tego ponurzy sąsiedzi młodej dziewczyny w „Dziecku Rosemary” Romana Polańskiego… Tak to niestety widzę, ale… Nie potrafiłbym tego nigdy nazwać „po imieniu”, oraz równie pięknie i konkretnie, jak uczynili to muzycy zimno falowej grupy z Wejherowa.

Zimno falowej? Nie znajdziemy tu modnych obecnie (i bardzo dobrze, że modnych) składników brzmień cold wave / post punk; jeśli zaś się one pojawiają (charakterystyczny rytm perkusji, partie gitar, oraz – przede wszystkim – tembr głosu wokalisty), to poddane są wyjątkowej, twórczej interpretacji. Nie muzyka spod znaku Joy Division jest punktem odniesienia dla Dies Irae (jeśli w ogóle można tu mówić o jakimś „punkcie odniesienia”), a eksperymenty z ascetyczną linią melodii i melorecytacją, jakie pojawiły się… Na początku lat siedemdziesiątych w nagraniach Curved Air, czy Arthura Browna (bądź też nieco później na płytach Universe Zero i rosyjskiego Sedativ). Bruno ŚwiatłoCień tworzy wyraziście własną jakość – i pod tym względem jest w polskiej (a nawet światowej) awangardzie gatunku. Nie znam podobnej konsekwencji stylistycznej, może poza – zupełnie inaczej brzmiącym – także polskim (choć już emigracyjnym) zespołem Belgrado.

Bruno ŚwiatłoCień (źródło - Facebook)
Bruno ŚwiatłoCień (źródło: Facebook)

Dies Irae to płyta trudna, ale hipnotycznie pociągająca. Wypełniające ją osiem kompozycji zostało, pomimo wrażenia ascetyzmu, nader bogato zaaranżowanych i perfekcyjnie zagranych (oraz nagranych) – to jedna z lepiej brzmiących polskich płyt ostatniego czasu. Czego zaś brak temu albumowi? Przede wszystkim wkładki z tekstami Bronisława Ehrlicha – są one naprawdę wartościową poezją, istotnie (powtórzmy) ujmującą to, co tu i teraz. Muzycznie zbędny jest zaś zamykający płytę utwór tytułowy.

Faworyzuję kompozycje: „Bliżej”, Apogeum bólu”, „Dziś idę walczyć mamo” (jedyny, obok „Utopii” Alles, prawdziwie brzmiący utwór patriotyczny – bez cudzysłowu – w nowej polskiej muzyce), „Dezerter”, oraz „Fobie”. Osobobiście zaś (po raz pierwszy korzystając z tej formy) dziękuję zespołowi za „Płonącą duszę”.

Szymon Gołąb

Płyta w wersji fizycznej (CD) dostępna jest pewnie w wybranych sklepach muzycznych. Poniżej skrzynka z komentarzami, wpisujcie nazwy sklepów i ich adresy, Warto mieć ten krążek. Koniecznie.

BrunoŚwiatłoCień – Facebook

POLSKA (WIADRO ZIMNEJ WODY) / Alles: Union

Alles: Union (EP; Mecanica Records; Polska; 5 października 2015)

Alles - Union (singiel; 2015)

Wiem, że to uogólnienie, ale nie lubię polskiej muzyki. Nie lubię także jej „niezależnego” kształtu. Odczuwam resentyment do jej twórców i stylistyki, jaką operują. Chcę też zająć możliwie najdalsze miejsce od specyficznie dusznej atmosfery, którą wypełnione są stosunki panujące na rodzimej scenie. Dotyczy to także (a może przede wszystkim) tego jej nurtu, którego odnowiony fundament – w mniejszym, lub większym stopniu – zbudowała strona, jaką teraz macie przed oczami, a więc triady: cold wave / minimal wave / post punk. Wzajemne adoracje, chorobliwość ambicji, wyścigi szczurów i zabawa w korporacje… Wszystko to nie przeszkadza jednak w zajrzeniu do wnętrza płyty polskiej i naprawdę świetnej, choć objętościowo niewielkiej.

Alles (źródło: Facebook)
Alles (źródło: Facebook)

Union łódzkiego duetu Alles to zaledwie dwa utwory nagrane w stylistyce, do jakiej formacja ta przyzwyczaiła słuchaczy już pierwszym swoim wydawnictwem – kasetową wersją longplay’a Post. Była to jedna z najbardziej oczekiwanych premier 2014 roku, pamiętacie? Muzyka Łodzian pokonała próbę czasu, Post wciąż brzmi świeżo i aktualnie – tę zaś aktualność wzmacnia najnowsze wydawnictwo Alles.

Tylko dwie kompozycje – „Aparat” i „Utopia”. Symetria krążka (warto mieć ten album w wersji winylowej) łączy się z jego monotematycznością, która jednak – w tym przypadku – nie jest wadą. O czym jest Union? O natręctwie polskiej współczesności, o polityce. Nieustannie trują nią kołchoźniki radia i telewizji, zaś ignorancja samych polityków stała się już proporcjonalna do nadmiaru oddawanego im czasu – co może przyprawić o mdłości, albo o chęć wyjścia na ulicę z kamieniem w ręku. Czy coś to jednak da? Nic (podobnie zresztą, jak popełnienie samobójstwa – nie odbierajcie więc sobie życia z powodu trudów, jakie zgotowali nam idioci…). Lepiej posłuchać muzyki – oto fragment tekstu „Utopii”:

„Mieć spokój, dach nad głową, pożywienie (…). Realizować własne cele. Żyć i dać żyć innym, nikomu nie szkodzić. Dać oparcie, być wspieranym”…

To jednak zbyt wiele, jak na polski „nieświat”, prawda? W tym samym utworze Paweł Strzelec śpiewa (a raczej skanduje):

„W ciekawych czasach (…) żyję ja i ty, w ciekawych czasach żyć będzie moja córka i twój syn. Ta sama władza podpali ich sny. Republika. Monarchia. Autorytaryzm. Demokracja. Absolutyzm. Federacja. Totalitaryzm. Teokracja”.

Niespotykanej w rodzimej muzyce dosadności tekstu (pozbawionego jednak wulgaryzmów), oraz jego szczeremu wyrazowi towarzyszy chłodny taneczny rytm o znacznym bogactwie aranżacyjnym – znak rozpoznawczy brzmień spod znaku Alles. Nic więcej nie potrzeba, aby w kilkuminutowym przekazie zawrzeć sporo sensotwórczej treści na temat tego, „gdzie żyjemy i po co?”.

Alles: Union - okłada i płyta winylowa (źródło: Facebook)
Alles: Union – okłada i płyta winylowa (źródło: Facebook)

Wystarczy, a może coś więcej? Z niepokojem patrzę, jak artyści (oraz: propagatorzy kultury, organizatorzy koncertów i menadżerowie klubów) – także ci, którzy reprezentują nurt sztuki buntowniczej, czy też „krytycznej” – nachylają się w ostatnim czasie do sympatyzowania z utopiami polityków. Nie róbcie tego. Nie oddawajcie takich chwil „oczyszczenia” (jak chociażby ta fenomenalna płyta) za brudne pieniądze politruków. Im nie zależy na muzyce, ani na człowieku, ani też na niczym, co definiuje jego świat.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (płyta winylowa 7″) do nabycia w sklepie internetowym Mecanica Records, oraz na stronie tej wytwórni w serwisie Bandcamp.

Alles – Facebook

Google Translate

PRZED KONCERTEM / Past: Demo

Past: Demo (EP; Polska; luty 2015)

Past - Demo (ep; 2015)

Nie tylko zbliżający się koncert grupy Past w warszawskim klubie Chmury jest powodem, aby sięgnąć po tę świetną, wydaną kilka miesięcy temu, płytę.

Polska zimna fala, jako gatunek muzyki „zaangażowanej społecznie”, ma przed sobą szczególnie ważną misję i sporo trudnych zadań. Powstaje bowiem w miejscu znacząco spętanym przez patologię systemu, oraz w czasie pogardy dla podstawowych, intuicyjnie nawet rozpoznawalnych wartości, składających się na to, co zwykliśmy nazywać – po prostu – ludzkim życiem. Dookolna opresyjność Republiki Krzyża Południowego (vide znakomite opowiadanie Iwana Bunina) dla wielu staje się zwyczajnie nie do wytrzymania – i to tragicznie nie do wytrzymania. Dziwaczna jest, w tym kontekście, także obojętność „oficjalnej” sztuki i refleksji na sytuację (nie tylko materialną) większości ludzi w Polsce. Nie jest to jednak miejsce na kazania. Jak w tej rzeczywistości odnajduje się rodzima zimna fala? Dobrze (Alles, Kandahar, Schröttersburg, Ukryte Zalety Systemu, Nic Nowego…), nawet jeśli – tak jak w przypadku warszawskiego zespołu Past – wydawnictwa należące do tego nurtu wydawane, oraz dystrybuowane są nie w polskich wytwórniach i sklepach płytowych, a w Japonii…

Dla audycji Transmission / Transmisja także wybrałem zagraniczne (peruwiańskie) radio, cenię bowiem niezależność od wpływów i natrętnych ideologizacji – czy to rządowych, czy „pozarządowych”; do rzeczy jednak: Past ma w swojej dyskografii dotąd tylko jedną płytę, wydane w lutym tego roku czteroutworowe Demo, zespół zaś tworzą doświadczeni już muzycy sceny punk rockowej – stąd też punk (wraz z niesionymi przez ten gatunek walorami buntu) jest podstawowym żywiołem debiutanckiego albumu tej formacji.

Past (fot. David Sypniewski)
Past (fot. David Sypniewski)

Wyraziste partie basu, rytmiczna sekcja „żywej” perkusji, powtarzalne (lecz dzięki dynamice i walorom literackim nie nudzące) refreny i frazy tekstowe, mocny (zwłasza w żeńskim wykonaniu) wokal; czyli punk, bliski jednak jego współczesnemu nachyleniu ku stylistyce z przedrostkiem „post” – tak właśnie brzmi Demo, przywołując odniesienia do nagrań formacji Belgrado, czy rosyjskiego Sierpnia. Właśnie – kto ceni stylistykę Belgrado, ten zdecydowanie powinien wysłuchać (i polubić) brzmienia proponowane przez Past, to nader bliskie sobie muzyczne emocje. Jest jeszcze coś – Demo to płyta wypełniona utworami o naprawdę znakomitych tekstach (choć dosadność nagłosowej kompozycji „Pytania” pozostaje dyskusyjna), oto chociażby fragment faworyzowanego przeze mnie tekstu do najlepszego na płycie utworu „Języki”:

„Języki ostre jak nożyki

Przecinają skórę od głowy do stóp

zostawiają nacięcia

cieknąca krew izoluje jeszcze bardziej (…)

Zaszczuta

Wyklęta

Wykluczona

Nie!”

Cenię zespoły potrafiące zawrzeć podobne drobiny sensu w zwartych polskich tekstach. To zanikająca umiejętność, wobec wszechobecnej – w rodzimej muzyce – angielszczyzny. Świetny, godny polecenia album! Czekam na więcej nagrań Past.

Szymon Gołąb

Past – Facebook

Google Translate - logo

LETNIA FALA / Not So Cold „A Warm Wave Compilation” Vol. 2

Not So Cold „A Warm Wave Compilation” Vol. 2 (kompilacja; Tacuara Records / Cintas Triangulares; Niemcy / Peru; 25 czerwca 2015)

Not So Cold - A Warm Wave Compilation Vol. 2 (kompilacja; 2015)

Rozpoczynające tegoroczny letni sezon „rozdanie” doskonałych składanek z muzyką cold wave i post punk trwa w najlepsze. W ten nurt wpisuje się także druga odsłona kompilacji wytwórni Tacuara Records (niegdyś argentyńskiej, obecnie działającej w Niemczech) pod tytułem Not So Cold „A Warm Wave Compilation”.

Podobnie, jak w przypadku pierwszej – wydanej w zeszłym roku – części tego wydawnictwa, jego tytuł nie tylko służy swoiście (lecz czy także skutecznie?) prowokacyjnemu odróżnieniu od większości zimno falowych płyt o tytulaturze epatującej wprost chłodem, ale przede wszystkim w pełni oddaje nastrój pomieszczonej wewnątrz muzyki. Urok zestawienia Not So Cold można więc przyrównać do orzeźwiającego powiewu letniej bryzy i próżno szukać tu „ciężkiej” w wyrazie i niejednokrotnie trudnej w odbiorze stylistyki cold wave.

Not So Cold
Not So Cold „A Warm Wave Compilation” Vol. 2 (kaseta magnetofonowa z wkładką graficzną)

Not So Cold to trzynaście kompozycji dostępnych w elektronicznej wersji wydawnictwa, którego fizyczną odmianę (kaseta magnetofonowa) wzbogacono o jeden utwór bonusowy. Co znajdziemy wewnątrz? Same „smakołyki” współczesnej chłodnej elektronicznej sceny: Alles (perfekcyjnie wzniośle zaaranżowana kompozycja z repertuaru Krzysztofa Klenczona – „Nie przejdziemy do historii” – urzeka i pokazuje nieco odmienne oblicze tego z powodzeniem eksperymentującego duetu z Łodzi), Kristal Ann (znaną już czytelnikom Wave Press z duetu Paradox Obscur, a więc muzycznej współpracy z założycielem Werkstatt Recordings), formację Novva Falla (kolejny bliski Polsce akcent tej kompilacji), znakomity meksykański projekt Equinoxious (utwór „La Mujer de Plástico” to jeden z najlepszych fragmentów płyty), Vile-Oblique („Blossom”, czyli – ekskluzywnie – jeden z utworów zapowiadających nowy album tego świetnego projektu Coriny Nenuphar), My Great Blue Cadillac… Koda albumu przynosi zaś nagrania wykonawców mniej znanych (choć równie interesujących), które wzbogacają wyraz całości o element taneczno – transowy.

Podobnie zatem, jak w przypadku pierwszej części zestawienia Not So Cold, zadbano o jego treściwość, tworząc kompilację z dotąd niepublikowanych utworów czołowych dziś wykonawców gatunku. Złożenie to zaś prezentuje się spoiście pod względem budowanego nastroju, w którym decydującym tonem jest charakterystycznie letni – i rzadko pojawiający się w kontekście muzyki zimno falowej – chill out.

Szymon Gołąb

Wersja fizyczna kompilacji (kaseta magnetofonowa w limitowanym nakładzie 101 egzemplarzy) do nabycia w sklepie internetowym Tacuara Records.

Not So Cold „A Warm Wave Compilation” – grupa / Facebook

Tacuara Records – grupa / Facebook

Tacuara Records – Facebook

 

Google Translate - logo

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: