ODDECH / Crystalline Stricture: Syndrome

Crystalline Stricture: Syndrome (digital; Tonn Recordings; Irlandia; 3 listopada 2018)

Wyobraź sobie najgorsze. Teraz najlepsze. Czy można odnaleźć muzykę mogącą współbrzmieć z tymi biegunami? Muzykę, która jest z tobą w najważniejszych momentach życia? Takie właśnie miejsce może przypadać płycie Syndrome, długogrającemu debiutowi Crystalline Stricture. Czytaj dalej „ODDECH / Crystalline Stricture: Syndrome”

NOWY ZIMNY ŚWIAT / This Is The Bridge: Broken Sculptures

This Is The Bridge: Broken Sculptures (LP; Tonn Recordings; Wielka Brytania; 27 stycznia 2018)

Brzmienie analogowych syntezatorów, minimalizm, rytmiczność i chłód – to niezmienny styl brytyjskiego projektu minimal wave, This Is The Bridge. Kilka lat temu nagrał on utwór „Transmitter”, który jest swoistym motywem przewodnim audycji Transmission / Transmisja, mam więc sentyment… Co natomiast usłyszymy na nowym krążku?  Czytaj dalej „NOWY ZIMNY ŚWIAT / This Is The Bridge: Broken Sculptures”

COLD COMFORT / Ortrotasce: Monument of Existence

Ortrotasce: Monument of Existence (2 x LP; Disko Obscura; Stany Zjednoczone; 30 sierpnia 2016)

ortrotasce-monument-of-existence-2xlp-2016

Wreszcie nagrań Ortrotasce można wysłuchać z kunsztownie wydanego podwójnego longplay’a na płycie winylowej – ta muzyka od dawna zasługiwała na to wyróżnienie. Nie tylko jednak forma wydawnictwa urzeka, ale – przede wszystkim – jego zawartość: brzmienia syntezatorowe tworzone z pasją i bogate w przesłania. Wszystko to sprawia, że Monument of Existence to „future classic” nurtu minimal wave.

Nic Hamersly / Ortrotasce
Nic Hamersly / Ortrotasce (źródło: Facebook)

czytaj dalej…

WŁASNOŚĆ FAL / Pola Tog: Rayogrammes

Pola Tog: Rayogrammes (EP; Domestica Records; Hiszpania; 15 kwietnia 2016)

Pola Tog - Rayogrammes (EP; 2016)

Zacznijmy od tego, że Pola Tog nie jest dziewczyną i nie pochodzi ze Szwecji, co mogłaby sugerować nazwa tego jednoosobowego projektu minimal / cold wave. Jego twórca to wenezuelski muzyk i artysta sztuk wizualnych tworzący obecnie w Barcelonie, Joaquín Urbina. Najnowsze wydawnictwo Pola Tog, EP Rayogrammes, jest chwytliwą miksturą awangardowego minimalizmu, miło skwierczącego synthu i tanecznego rytmu. Oto „Własność fal”, „Property of Waves”:

„Wszystko płynie” – i to jak przyjemnie, prawda? Joaquín Urbina (występujący obecnie ze Słowaczką, Aną Gale) ma już za sobą dość długą przygodę z „oldschool EBM” i różnej maści syntezatorowym wintażem – jej początek datuje się na rok 1999. Jako TBN202 wydał w 2003 / 2004 roku epkę Fingernails (nakładem własnej wytwórni No-Domain Recordings), zaś projekt Pola Tog istnieje od czterech lat i Rayogrammes jest jego debiutem. Tyle faktografii. Teraz muzyka. „Cold Text”:

Wydana przez Domestica Records epka to dwadzieścia jeden minut muzyki i cztery utwory. Niewiele – jednak jakość pomieszczonych tu nagrań kompensuje ich ilość. Pola Tog wykorzystuje analogowe syntezatory, wokoderowo modyfikowany męski wokal (na płycie pojawia się też głos kobiecy) spajając całość taneczną melodyjnością a’la Aga Wilk (dokonania mieszkającej w Niemczech Polki to najbliższy kontekst dla Rayogrammes). Wyróżnikiem muzyki hiszpańskiego projektu jest też niemal synth popowe „poczucie przestrzeni” pojawiające się we wszystkich nagraniach z płyty. To właśnie, w połączeniu z chłodnym minimalizmem, urzeka najbardziej. Wyzwala nową definicję czarno-białej wzniosłości – jeśli przełożyć muzykę na język barw.

Pola Tog - Rayogrammes
Pola Tog – Rayogrammes (kaseta magnetofonowa / źródło: domestica.bandcamp.com)

Faworyzuję dwa zamieszczone powyżej utwory – „Cold Text” i „Property of Waves”.

Szymon Gołąb

Wydawnictwo w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa) i cyfrowej do nabycia na stronie Domestica Records w serwisie Bandcamp.

Pola Tog – oficjalna strona / Facebook

ŚMIERĆ W BIKINI / Black Magique: Sexercise / Beverly Kills

Black Magique: Sexercise / Beverly Kills (singiel; Werkstatt Recordings / Nite Time; Kanada; 21 lutego 2016)

Black Magique - Sexercise (singiel; 2016)

„Smierć w bikini” Republiki to rzadki przypadek udanej groteski w polskiej muzyce. Świetny utwór nagrany w stylu, który mimo że jest kompletnie odmienny od minimal wave Kanadyjczyków z Black Magique, to zapowiada nastrój jaki znaleźć można w ich nagraniach już od 2012 roku (wtedy ukazało się pierwsze wydawnictwo duetu, singlowe demo „Number 8”). Erotyzm i cukierkowa groza. Kto tak dziś potrafi zagrać po polsku? Nikt. Chciałbym usłyszeć rodzimą płytę korespondującą z nastrojem okładki zaprojektowanej dla niej przez Sandrę Drakulską. Może już całkiem niedługo (Sexy Suicide)… Tak brzmieli i wyglądali Black Magique kilka lat temu:

Nadal brzmią podbnie. Utwór „Fashion Kills” pochodzi z „kultowego” już albumu pod tym samym tytułem, który ukazał się w 2013 roku i jest jedynym dotąd longplay’em w dyskografii Black Magique. Duet Bianca i Gabriel lubuje się w wydawnictwach niewielkiego formatu, stopniowo dozujących rozkosz i pożądanie. Taki też jest najnowszy podwójny singiel Sexercise / Beverly Kills, wydany na kasecie magnetofonowej w dwóch wersjach (!) oprawy graficznej. Wybrałbym tę różową, ale niestety – nakład już wyczerpany.

Black Magique: Sexercise (singiel; 2016)
Black Magique: Sexercise Beverly Kills (kaseta magnetofonowa w wersji „różowej” / źródło: synthesizer.bandcamp.com)

Uwielbiam kasety, magnetofony, wintaż! Co w środku? „Raw synth” – tak chyba określa się ten rodzaj brzmienia, przypominający nieco nagrania rodzimej (ale tworzącej w Niemczech) artystki, Agi Wilk. Syntezatorowy rytm i melodyjność nawiązująca do ścieżek dźwiękowych filmów z lat osiemdziesiątych. Znakomity, „dziewczęco-erotyczny” w wyrazie wokal Bianki, nieco zbliżony do stylu Lissette Schoenly ze Spatial Relation. Synth oczywiście wyłącznie analogowy. Czego chcieć więcej? Może tylko kolejnego lonplay’a.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa) i cyfrowej do nabycia na stronie Werkstatt Recordings w serwisie Bandcamp.

Black Magique – Facebook / Bandcamp / YouTube / Vimeo

OGIEŃ I WODA / Paradox Obscur: Anacrusis

Paradox Obscur: Anacrusis (LP; Peripheral Minimal; Grecja; 24 października 2015)

Paradox Obscur - Anacrusis (lp; 2015)

Najnowszy, drugi w dyskografii duetu Paradox Obscur longplay zasłużenie – zaledwie w kilka tygodni po premierze – stał się jedną z najpopularniejszych (i najlepiej sprzedających się) płyt z gatunku cold / minimal wave w serwisie Bandcamp.

We wnętrzu Anacrusis jest wszystko, co może się spodobać zwolennikom nowoczesnej chłodnej elektroniki – odkrywczej i świadomie czerpiącej z dokonań prekursorów gatunku tworzących na początku lat osiemdziesiątych: doskonały analogowy synth, taneczny rytm, poetycka głębia tekstów, oraz fenomenalny kobiecy wokal.

Przypomnijmy, Paradox Obscur to grecki duet: człowiek-orkiestra (Toxic Razor) i kobieta-wąż (Anna Michalidou aka Kriistal Ann), który swoją pierwszą znaczącą płytę wydał w zeszłym roku, podbijając od razu serca fanów ciemniejszej strony muzyki syntezatorowej. Względem długogrającego debiutu, album Anacrusis jest tyleż kontynuacją nastroju, co jego wzmocnieniem i swoistym „okrzepnięciem” – to płyta bardzo „równa”, pozbawiona zbędnych eksperymentów i wypełniaczy.

Anacrusis brzmi surowo i chłodno. Słyszalny tu wyraźnie kunszt greckiej formacji polega na umiejętności uczynienia tego rodzaju etetyki również taneczną i łatwą w odbiorze, co bynajmniej nie oznacza jednak jej spłycenia. Nowy album Paradox Obscur jest swoistą podróżą w (powracającą we współczesnej muzyce) stronę wzniosłości i poetyckiego natchnienia; jest też umiejętnym wykorzystaniem zasady ekspresyjnego kontrastu.

Paradox Obscur - Anna Michalidou i Toxic Razor (źródło: Facebook)
Paradox Obscur – Anna Michalidou i Toxic Razor (źródło: Facebook)

Ogień i woda. Kontrast to podstawowy żywioł tej pięknej płyty. Tworzy go mocny w wyrazie, „atawistyczny” synth Toxic Razora i wspaniały, wielowymiarowy (dosłownie!) głos Kriistal Ann. To jeden z najlepszych wokali na współczesnej scenie cold wave, który we wnętrzu Anacrusis olśniewa wprost swoimi przymiotami: tajemniczością, nonszalancją, egzotyzmem (uwielbiam grecki akcent Kryształowej Anny), oraz upodobaniem do wzniosłej deklamowanej frazy… Jestem zachwycony – kolejny już raz.

Które utwory faworyzuję? Wszystkie.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (płyta winylowa) do nabycia w sklepie internetowym wytwórni Peripheral Minimal, oraz na stronie tego wydawcy w serwisie Bandcamp.

Pradox Obscur – SoundCloud

Paradox Obscur – Facebook

Google Translate

ZIMNY SZARY DESZCZ / Cold Grey Rain: Complexités humaines

Cold Grey Rain: Complexités humaines (EP; InClub Records; Francja; 1 listopada 2015)

Cold Grey Rain - Complexités humaines (ep; 2015)

Święto Zmarłych (Wszystkich Świętych / Day Of The Dead / Muertos / Halloween) to był odpowiedni moment na premierę tej płyty – debiutanckiego (?) wydawnictwa Cold Grey Rain, jednoosobowego projektu z Liverdun we Francji. To płyta tyleż nowoczesna w brzmieniu, co nader klasyczna w nastroju – przywodząca na myśl dokonania dark wave z lat dziewięćdziesiątych, na czele z „nieśmiertelnym” (w cudzysłowie, bo wszystko umiera) nastrojem albumów Clan Of Xymox i Depeche Mode. Nic dziwnego, bowiem początki Cold Grey Rain sięgają roku 1997…

Complexités humaines, album zaklasyfikowany przez wydawcę do rozmiaru EP, jest płytą obszerną, zawierającą dwanaście kompozycji (w tym dwa bonusowe remiksy). Jaką muzykę znajdziemy w jej wnętrzu?

Przede wszystkim idealną dla tych, którzy wciąż uważają współczesne brzmienia cold / dark wave za zbyt „płytkie”, nie osiągające tych poziomów mroku, głębi i nastrojowości, jakie znamy chociażby z nagrań prezentowanych niegdyś w radiowych seansach Tomasza Beksińskiego. „Beksa” byłby z tej płyty zadowolony. Dlaczego?

SF / Cold Grey Rain (źródło: Facebook)
SF / Cold Grey Rain (źródło: Facebook)

Dominujące tu brzmienia syntezatorowe potraktowane zostały nader zachowaczo (co jednak nie oznacza, że album „trąci myszką”), a ich głównym celem jest współtworzenie minorowej w wyrazie melodyjności o zdecydowanie wzniosłych i balladowych rejestrach. Słychać to wyraźnie – muzyka francuskiego projektu nie jest podążaniem za najnowszą post punkową modą, ale próbą zagrania „tonu wewnętrznego” (‚inner sound’), a więc sfery ciemnych przeżyć i odczuć towarzyszących doświadczeniom życia. Takie właśnie płyty lubię najbardziej!

Jest na Complexités humaines wspaniała „gotycka naiwność” rodem z wczesnych nagrań Deine Lakaien, podkreślona tembrem głosu wokalisty – i to już kolejne wydawnictwo z peruwiańskiego duetu labeli InClub Records / Infravox Records jawnie kojarzące się z muzyczną wyobraźnią Alexandra Veljanova. Wokal mógłby brzmieć w kilku utworach nieco lepiej, ale… Nie o bezduszną „doskonałość techniczną” chodzi w muzyce duszy.

Cold Grey Rain - Complexités humaines - okładka
Cold Grey Rain – Complexités humaines – okładka „czerwonej” wersji kasety (źródło: materiały wydawcy)

Smutek? Minorowy ton? Nie tylko! Album zawiera także kilka świetnych fragmentów tanecznych – chociażby „The regret”, czy wygłosowy „She dance alone”. Faworyzuję jednak ballady. „The Razor Line” (Deine Lakaien w 1985 roku!), „Scars of time”, „Chloé”; oraz dwa, chyba najpiękniejsze „gotyckie” utwory, jakich wysłuchałem w tym roku: „Holy Ghost” i „I have Nothing”.

Szymon Gołąb

Album dostępny w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa w dwóch limitowanych edycjach: „czerwonej” – dwadzieścia egzemplarzy, i „czarnej” – osiemdziesiąt egzemplarzy); oraz w wersji cyfrowej na stronie wytwórni InClub Records w serwisie Bandcamp.

Cold Grey Rain – SoundCloud

Cold Grey Rain – Facebook

Google Translate

SYNTETYCZNY CZŁOWIEK / Amputacija Ruke: Svuda Oko Nas

Amputacija Ruke: Svuda Oko Nas (LP; InClub Records; Chorwacja; 31 października 2015)

Amputacija Ruke - Svuda Oko Nas (lp; 2015)

„Syntetyczny człowiek” to Domagoj Krišić, chorwacki muzyk dysponujący perfekcyjnym wyczuciem tego, jak powinna brzmieć nowoczesna – ale z nutą retro – odmiana synth wave, aby być gatunkiem mogącym zainteresować słuchacza czymś, co nie powiela istniejących już wzorców, a zarazem uchyla się od wszelkich związków z miałką komercją. O takich artystach mówi się, że są „bezkompromisowi” – i rzeczywiście, muzyka jednoosobowego projektu Krišicia (-cia, a nie jak wymawiają bałkańskie nazwiska polscy „dziennikarze”: -cza) w pełni zasługuje na miano nie uznającej żadnych półśrodków, elementów zastępczych i sztucznych wypełniaczy. Amputacija Ruke to chłodny minimalistyczny synth w najczystszej, przepełnionej doskonale brzmiącym wintażem, postaci.

Domagoj Krišić (źródło: Discogs)
Domagoj Krišić (źródło: Discogs)

Obok najnowszej płyty (a raczej kasety) Svuda Oko Nas, w dyskografii projektu znajduje się tylko jedno wydawnictwo – pochodzący z 2014 roku dwuutworowy singiel Digital Man. Oto jego odsłona tytułowa:

Dla kontrastu i unaocznienia, z czego „składa się” ta muzyka, druga z singlowych kompozycji – „Leševi Papua Nove Gvineje”:

Taneczna, ascetyczna w wyrazie odmiana minimal wave z jednej strony; i ciemne, niemal „rytualne” w wyrazie brzmienia dark ambient z drugiej – oto dwa podstawowe żywioły płyty Svuda Oko Nas. Wybierzmy jedną z najciekawszych kompozycji albumu i posłuchajmy, jak oba te elementy – zdawałoby się odmienne – zostały tu połączone. Oto „Yedawnoh”:

Pyszne, prawda? Cała płyta jest taka – wyrazista, a jednocześnie wielowymiarowa; przy czym przeważa tu żywioł taneczny, wręcz przebojowy, a wzmacnia go zaś urzekająco „zdehumanizowany” wokal Krišicia. Teksty utworów napisane są wyłącznie w języku chorwackim, co w dobie zalewu angielszczyzny – w polskiej odmianie niezmiennie przyprawiającej o mdłości – traktować należy wyłącznie in plus. Przez walor językowy właśnie, muzyka projektu Amputacija Ruke może kojarzyć się nieco z dokonaniami węgierskiej sceny minimal wave – legendarna już grupa Cipolla Variete też (zdaje się) tworzyła wyłącznie w języku narodowym.

Amputacija Ruke - Svuda Oko Nas (wkładka kasety magnetofonowej)
Amputacija Ruke – Svuda Oko Nas (wkładka kasety magnetofonowej)

Zaskakujące i warte podkreślenia jest również to, że szorstkie i ascetyczne brzmienia syntezatorów objawiają się na Svuda Oko Nas często jako nader melodyjne, oraz budujące przestrzeń, której nie powtydziliby się wykonawcy używający znacznie bardziej rozbudowanego instrumentarium.

Znakomity album. Spodoba się słuchaczom ceniącym wczesne dokonania Kraftwerk, ale nie tylko… Płyta ta pokazuje także, jak bardzo rozwojowym gatunkiem jest dziś synth wave. Domagoj Krišić, potrafiący również – i to z powodzeniem – zagrać klasyczny synth pop, jest zaś muzykiem wartym dostrzeżenia, jeśli nie tworzącym już w czołówce gatunku.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (kaseta magnetofonowa o limitowanym nakładzie stu egzemplarzy), oraz cyfrowej – jest dostępny (pre-order) na stronie InClub Records w serwisie Bandcamp.

Google Translate

„LORD VADER, YOUR CAR IS READY” / Parrot to the Moon: Chemistry

Parrot to the Moon: Chemistry (EP; Zoey Records; Szwajcaria; 23 października 2015)

Parrot to the Moon - Chemistry (ep; 2015)

Być może obcujemy z jedną z najciekawszych zapowiedzi muzycznych 2015 roku… Epka Chemistry szwajcarskiego tria Parrot to the Moon zawiera muzykę, która nowoczesną odmianę synth / dark popu wprowadza – ze sporą dozą odkrywczości – w nowy rejestr, zapowiadany chociażby przez nagrania Empathy Test i We Are Temporary. Chemistry to także niezwykła muzyczna podróż (i muzyka wybitnie stworzona do relaksu w podróży) – wsiądźmy więc na chwilę do samochodu, aby w pełni poczuć zawartą w niej specyficzną subtelność i siłę. Tytuły dwóch z najpiękniejszych na tej płycie utworów są bowiem właśnie zaproszeniem do drogi i jej przeżywania – to „Interstate” i „Highway 5am”.

Parrot to the Moon (fot. Claudia Link / źródło: materiały prasowe zespołu)
Parrot to the Moon (fot. Claudia Link / źródło: materiały prasowe zespołu)

Obowiązkowo samochód musi być amerykański, a pora nocna (bądź wczesnoporanna) – jak w lirycznych synth popowych opowieściach Depeche Mode. Czarna Impala dysponuje wystarczającą mocą dla tej muzyki (w wersji wzmocnionej do: 6.2 L / V8 / 550 KM), ma też odtwarzacz CD / MP3 z czterema dobrze brzmiącymi głośnikami. „Czarna” (która mimo swej siły jest wciąż kobieca) rozpędza się do prędkości 300 km/h w czasie, w którym Jakub Wojewódzki (polski prezenter radiowo-telewizyjny) nie zdąży nawet „zaszpanować” swoim Lamborghini – wszelka płycizna przestaje zresztą istnieć od pierwszych tonów tej cudownej płyty, która… Rzeczywiście ma w sobie coś bliskiego aksamitnej akceleracji ogromnego silnika V8, ukrytego pod dostojnie wystylizowaną maską – czyli „wszystko inaczej”, niż to się dziś robi w masowych produkcjach motoryzacji i muzyki.

Parrot to the Moon (fot. Claudia Link / źródło: materiały prasowe zespołu)
Parrot to the Moon (fot. Claudia Link / źródło: materiały prasowe zespołu)

Niewiele jeszcze wolno mi powiedzieć o tej płycie; zresztą o pięknie i tajemnicy – podobnie jak o miłości – najlepiej się milczy, nie zaś rapuje wokół. Album zawierać będzie sześć utworów, w tym tytułowy – „Chemistry” – w dwóch wersjach: podstawowej, oraz przygotowanej do emisji radiowej (tzw. „Radio Edit”), a więc blisko o minutę krótszej. Tyle jednak wystarczy, by zaczarować słuchacza. Zagrany w zdecydowanie ciemniejszej tonacji od tej, do której przywykliśmy w nurcie New Romantic (do którego tej płycie bardzo blisko) album Chemistry to przede wszystkim wspaniałe proporcje, balans pomiędzy synth popowym – i niemal tanecznym – pulsem, a balladowością podkreślaną chociażby przez obecność gitary… Mogącej kojarzyć się z nagraniami R.E.M. (w utworze „Interstate”). Elementem organizującym i spajającym całość jest zaś urzekający (nie znajduję innego określenia), pełen romantycznego vibrato, głos wokalisty – i jest to zdecydowanie jeden z najlepszych wokali, jakie usłyszałem w tym roku.

Premiera albumu 23 października. Warto czekać. Bardzo.

Szymon Gołąb

Album dostępny (pre-order) w wersji cyfrowej w serwisie i-Tunes. Wkrótce także w wersji fizycznej (płyta CD).

Parrot to the Moon – oficjalna strona

Parrot to the Moon – Facebook

Google Translate

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: