BŁĘKITNY TON / Fatamorgana: Terra Alta

Fatamorgana: Terra Alta (LP, digital; Hiszpania; 20 lutego 2019)

Muzyka hiszpańskiego duetu Fatamorgana to okazja do usłyszenia Patrycji Proniewskiej (Belgrado) w odsłonie minimal wave. Okazja, z której warto skorzystać. Czytaj dalej „BŁĘKITNY TON / Fatamorgana: Terra Alta”

PO KONCERCIE / Fatamorgana, Abu Zeinah w Pogłosie

Fatamorgana, Abu Zeinah (Pogłos; Warszawa; 4 sierpnia 2018)

Duet Fatamorgana, nowy polsko-hiszpański projekt na scenie minimal wave, wystąpił w warszawskim klubie Pogłos w ramach swojej pierwszej europejskiej trasy koncertowej. Występ ten był fenomenalny!  Czytaj dalej „PO KONCERCIE / Fatamorgana, Abu Zeinah w Pogłosie”

POST PUNK NOT DEAD / Hel: Donde habita el olvido

Hel: Donde habita el olvido (EP; Doomsday Records; Meksyk; 15 maja 2017)

Niedawno zapytałem Słuchaczy audycji Transmission / Transmisja jaki gatunek „muzyki chłodu” lubią, i post punk ma wśród odpowiedzi wysoką pozycję – to po pierwsze. Po drugie – jesienią zagra w Polsce jeden z najbardziej cenionych dziś zespołów tego nurtu, Belgrado (wystąpią na dwóch koncertach: w warszawskich Chmurach, 14 października i we Wrocławiu podczas specjalnej edycji Return To The Batcave , 18 listopada). Przygotujmy się więc słuchając post-punka.

Hel
Hel (źródło: Facebook)

Czytaj dalej „POST PUNK NOT DEAD / Hel: Donde habita el olvido”

POZYTYWNA SIŁA PUNKA / Totenwald: Wrong Place – Wrong Time

Totenwald: Wrong Place – Wrong Time (EP; Mass Media Records; Niemcy; 22 marca 2016)

Totenwald - Wrong Place - Wrong Time (EP; 2016)

Zbliżający się, trzeci już koncert w Polsce berlińskiego tria Totenwald, to dobra okazja na wsłuchanie się w jego najnowszą (i zarazem debiutancką) płytę – wydaną niedawno epkę Wrong Place – Wrong Time.

Totenwald intensywnie koncertuje (i to na całym niemal świecie) od początku swojego istnienia, a więc już od roku 2014. Dopiero więc teraz płyta? Być może istnieją w sieci wcześniejsze nagrania zespołu, odnotowałem natomiast tylko ten opisywany właśnie album. Uboga dyskografia nie jest jednak, w tym wypadku, znakiem twórczego niedowładu; wręcz przeciwnie – wykształtowana podczas koncertów energia i spontaniczność brzmienia czynią jedyny album Totenwald wydawnictwem wprost znakomitym!

Totenwald (2014)
Totenwald (2014 / źródło: Facebook)

Sześć utworów, dziewiętnaście minut muzyki i ogromna przyjemność obcowania z muzyką powstałą z autentycznych doznań i potrzeby wyrażenia buntu. Punk? Nie tylko. Siłą Totenwald jest umiejętne połączenie punkowej siły wyrazu z zimno falową rytmicznością wzbogaconą o kunsztowne (pomimo minimalizmu) partie gitarowe. Majstersztyk! Jeśli dodamy do tego świetny, nieco „buntowniczo-natchniony”, wokal Trish… „Buntowniczo-natchniony”? Tak, jej metoda śpiewacza wyraźnie inspirowana jest wczesnymi nagraniami Siouxie Sioux – choć nie w tak twórczym (i wręcz podniecającym) stopniu, jak w przypadku wokalistki też mającej wkrótce wystąpić w Polsce formacji Bestial Mouths.

Totenwald (2015)
Totenwald (2015 / źródło: Facebook))

Totenwald to także konsekwentny imaż: czerń i biel, tatuaże, styl batcave… Lubię zespoły, które nawiązują do takiej właśnie estetyki, dystansując się tym samym od „uniwersalnego” cekiniarstwa rodem z telewizyjnej (zwłaszcza rodzimej) tandety.

„Positive punk” jest gatunkiem o ugruntowanej już pozycji. Totenwald, obok chociażby rosyjskiego Sierpnia, to zaś jego najlepsi przedstawiciele. Muzyka (i koncert) tego zespołu to mus dla wszystkich, którzy cenią „rdzenność” nagrań Belgrado i muzyczny protest a’la Rosa Apatrida; albo – po prostu – chcą posłuchać, jak nowatorsko może brzmieć dziś punk.

Szymon Gołąb

Album w wersji fizycznej (płyta winylowa 12″) oraz cyfrowej do nabycia w sklepie internetowym wytwórni Mass Media Records i na stronie tego wydawcy w serwisie Bandcamp. Jest także dostępna legalnie do pobrania za darmo (w końcu to punk!) – szukajcie.

Totenwald – koncert w klubie Od Nowa (Totuń; 09.04.2016) – wydarzenie / Facebook

Totenwald – Facebook / SoundCloud

DZIWNE DZIEWCZYNY / Alyson Vane: Alyson Vane 2

Alyson Vane: Alyson Vane 2 (EP; Polska; grudzień 2015)

Alyson Vane - Alyson Vane 2 (EP; 2015)

Czy macie czasem poczucie, że ludzie wokół są jacyś martwi (jak w doskonałym utworze Belgrado, „Koszmar”)? Nie? To wasze zdrowie – ja, tak. Kobiety z „zawziętymi” twarzami (to rysy nabyte w trakcie codziennej walki o byt w tym kraju), oczy wpatrzone w jeden punkt niczym u gada (to z braku duszy i serca), o „uczuciowości” kopiuj-wklej z seriali, którymi wyjada mózgi telewizja a’la srafałen i polshit. Dobranoc, tańczę sam – ale za to do muzyki z naprawdę świetnej płyty: Alyson Vane 2 krakowskiej formacji Alyson Vane.

Alyson Vane
Alyson Vane (źródło: alysonvane.art.pl)

Ten kwartet długo milczał. Najnowszy album Alyson Vane pochodzi z grudnia zeszłego roku, a poprzedza go płyta Benzyna i Maliny wydana w 2012 roku. Spora pauza, można było nie zauważyć ich muzyki – tym bardziej warto sięgnąć po Alyson Vane 2. Epka zawiera pięć autorskich utworów oraz jeden (dostępny wyłącznie w fizycznej wersji wydawnictwa) cover rosyjskiej formacji Leningrad. Jak grają Krakowianie?

Tak, że można od razu polubić ich muzykę. Jest na Alyson Vane 2 post punkowa perkusja (fenomenalny utwór „Paznokcie”), jest synth (choć bliżej mu do zgrywy z dupapolo, niż jakości muzyki spod znaku wave), są świetne teksty o życiu i miłości (ależ będzie ta płyta brzmiała wiosną!), są wreszcie energetyczne partie gitarowe – sedno tej muzyki. To wszystko, a ile frajdy! Dodajmy też, że płyta jest naprawdę dobrze nagrana. Często trudno o „poczucie przestrzeni” w przypadku podobnych realizacji – na Alyson Vane 2 jest jej natomiast pod dostatkiem. Urzec może także (bądź odwrotnie – całkowicie zniesmaczyć) autoironia zespołu względem stylistyki i tematów podejmowanych w tekstach. Całość brzmi piętro niżej od longplay’a Ukrytych Zalet Systemu (ta płyta, jak i rosyjski post punk mogą być odniesieniami dla Alyson Vane 2), ale świetnie!

Alyson Vane (fot. Marek pietraszek - źródło - Facebook)
Alyson Vane (fot. Marek Pietraszek / źródło: Facebook)

Jest też w muzyce Krakowian jakaś cudowna przeciwwaga dla „martwego świata”, jakiś romantyzm, naiwność – które sprawiają, że do tego albumu chce się powracać. Poczytajcie o osobliwej literackiej genezie nazwy zespołu… Jak w „Imago” Carla Spittelera (zna ktoś tę książkę?)! Okazuje się więc, że dziwne dziewczyny – i trudna miłość – ciągle inspirują, są możliwe, nawet w Polsce.

Co więcej? Nic. Chciałbym usłyszeć Alyson Vane na żywo.

Szymon Gołąb

Album w wersji cyfrowej dostępny na stronie zespołu w serwisie Bandcamp, wersję fizyczną można zamówić pod adresem: alysonvane@gmail.com.

Alyson Vane – oficjalna strona / Facebook / YouTube

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: