PRZED BURZĄ / Joy Before The Storm: Silence Ever After

Joy Before The Storm: Silence Ever After (LP; Stany Zjednoczone; 1985; reedycja: Atemporal Records; 20 kwietnia 2014)

Matt Anderson / wokal, instrumenty elektroniczne; Kevin Kaulson / instrumenty elektroniczne; Dan Mckay / instrumenty perkusyjne

Joy Before The Storm - Silence Ever After (1985; 2014)

Zadziwiająco nowoczesna płyta! Słuchana po trzydziestu latach od powstania sprawia wrażenie wydawnictwa zupełnie nowego, sytuującego się w nurcie popularnego obecnie „synth – wintażu” (Roladex, Oppenheimer Mk II, The Phone, Fantastizer…). Dzięki temu właśnie, oraz legendarnej niemal niedostępności tego albumu (porównywalnej z płytami Windows) – zyskał on miano „białego kruka”… Rzeczywiście, mówiąc słowami Jacka Leśniewskiego: „rare i mus”!

„Silence Ever After” to dziewięć kompozycji utrzymanych w bardzo interesującej estetyce mariażu synth popu i cold wave; przy czym element minimalistycznego chłodu i ascezy jest tu zdecydowanie na miejscu pierwszym. Nastrojowa balladowość tej płyty urzeka – również swoją eksluzywnością. To piękno i melancholia chłodnofalowego liryzmu w czystej postaci. Zwolennicy nieporadnego i groteskowego synthu będą zawiedzeni – ta płyta jest wydawnictwem niezwykle dojrzałym, świadomym i dopracowanym brzmieniowo. Nie ma tu miejsca na „zgrywy”, autoironię – wewnątrz „Silence Ever After” panuje zimna, wyważona powaga.

Eksperyment, który stał się klasykiem. Czas, aby zaistniał w wyobraźni współczesnych słuchaczy – pokazując, jak wiele zaczęło się od takich właśnie, nieznanych dotąd szerzej, płyt.

Szymon Gołąb

 

 

ESPRIT DE FINESSE / Peine Perdue: No Souvenir

Peine Perdue: No Souvenir (LP; Cold Beats Records; Francja – Niemcy; marzec 2014)

Peine Perdue - No Souvenir (2014)

Jeżeli istnieje we współczesnej muzyce ferment twórczej geometrii dźwięków, architektura minimalistyczna, chłodna i doskonała – to właśnie ta płyta jest najlepszym wyrazem tych dążeń.

Peine Perdue rymujemy z „duet”. Kolejny (może najlepszy?) przykład głębokiego porozumienia dwojga muzyków powołał album niezwykły – także ze względu na wyraziste oddziaływanie tej muzyki, mające wiele wspólnego z nieznanym jeszcze typem adoracji… Uwielbienie przez szybę, dotyk chłodnej powierzchni, którego się pożąda, a także – przez tkwiącą w nim immanentnie niemożliwość – pragnie jako miłości i śmierci w jednym akcie. „Mała śmierć” – tak, zdaje się Francuzi określają orgazm… W ten właśnie sposób, ostateczny i ascetyczny, ekscytująca jest muzyka na No Souvenir. Intymna i odległa niczym postać umiłowanej zapseudonimowana w Szybie Marcela Duchampa. Nadinterpretacja? Nie – jedynie sugestia. Peine Perdue tworzą muzykę świadomie negującą to, co w kulturze chłodu nieco już zastałe i nudne. Właśnie… Mimo programowej powtarzalności, na tej obszernej (czternaście utworów) płycie nie ma zgęstnień nudy – może jedynie drobne pęknięcia i świadome flirty z l’ nuit. To jednak tylko perwersyjnie cieszy, podnieca…

Peine Perdue
Peine Perdue

Drżę z zimna i pragnienia, a mam pisać o faktach? O dyskografii? Zgadzam się na warunki tej muzyki, która czarną opaską przewiązała mi oczy – czy to nie wystarczy? No Souvenir to drugi album Peine Perdue – zawiera nagrania z lat 2011 – 2013 (2096 – 3017?). Tyle faktografii. Jeszcze tylko imiona muzyków – Coco i Stephane.

Gotycka katedra. Na przeciwko jej fasady Duchamp stawiał swoją Szybę. Pożądał rozmowy (tak, jak ja – z Tobą). Podobnie czyni No Souvenir wprowadzając w minimalistyczny rytm chóralne wtręty, budując z nich zimną, doskonale niewypowiedzianą groteskę. Co więcej? Wzniosłość. Przestrzeń. Nieporównywalne.

Wokal? Ektoplazma, hipnoza, zaklęcia – ale na pewno nie „wokal” (żeński).

Synth. Analogowy? Markowany? Nie ważne – posłuchaj…

Kończę. Nie mam czasu. Chcę jeszcze raz (…) tę płytę.

Szymon Gołąb

Peine Perdue – Facebook

 

 

 

TBT 3 / Trzecie urodziny strony Tomasz Beksinski – Tribute (TBT)

Tomasz Beksinski - Tribute (TBT)

W sobotę, 29 marca, w warszawskim klubie Plan B, o godzinie 21 rozpocznie się impreza rocznicowa strony Tomasz Beksinski – Tribute (TBT). Zaprezentuję tam nagrania wykonawców z kręgu cold / minimal wave i synth pop; będą to głównie utwory pochodzące z najnowszych, wciąż zbyt mało jeszcze znanych w Polsce, wydawnictw.

TBT 3 - Transmission / Transmisja Live Show - Plan B

Wybór patrona tego wydarzenia nie jest przypadkowy. To właśnie w radiowych seansach Tomasza Beksińskiego, chłodna fala zadebiutowała w świadomości rodzimych słuchaczy. Muzyka ta, prezentowana konsekwentnie i z pasją, stała się w końcu trwałą dyspozycją wyobraźni, oraz formą estetycznego ujęcia aerii lat osiemdziesiątych. Pora na flashback. Ten rodzaj wrażliwości powraca, a z nim napięcie światła i cienia, syntezatorowy minimalistyczny puls, oraz taniec, który de facto jest buntem. „Sadness is rebellion” – tak swoją muzykę opisuje duet Lebanon Hanover, jeden z bohaterów najbliższego sobotniego wieczoru. Oto wreszcie wyrazisty opis wrażliwości nowego czasu – Decades grupy Joy Division, w tłumaczeniu Tomasza Beksińskiego:

„Oto są młodzi niosący ciężar

Oto są młodzi, gdzie oni byli?

Dobijaliśmy się do drzwi najczarniejszych komnat piekła

Doprowadzeni do ostateczności wdarliśmy się do środka

Zza kulis obserwowaliśmy powtórkę przedstawienia

Zobaczyliśmy w nim siebie jak nigdy przedtem

Był to obraz urazów i degeneracji

Oraz cierpień, od których nie uwolniono nas nigdy

Przesiąknięci żalem – teraz nasze serca przepadły na zawsze

Nie potrafimy pozbyć się strachu i dreszczu zagrożenia

Te rytuały wskazały nam tylko drogę do drzwi

Otwartych i zamkniętych, a potem zatrzaśniętych nam w twarz

Gdzie oni byli, gdzie oni byli”…

Słowa te zdają się być napisane dziś, przez człowieka, z którym dzielę codzienność.

Strona Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) powstała jako swoiste nawiązanie do radiowego dzieła swojego patrona, a także jako tegoż dzieła rozwinięcie. Dzisiejsza muzyka pełna jest fenomenów głębii, nastroju i znaczenia. Jednak miejsc jej rzetelnej prezentacji jest wciąż niewiele – zwłaszcza w Polsce. TBT to więc także remedium i wskazanie różnicy, bowiem właśnie różnorodność i odrębność są sednem sztuki. Odróżniają chaos przypadkowości od muzyki.

„TBT od dzisiaj ma trzy lata i już ponad 2500 sympatyków na Fecebooku. Celem strony była realizacja długo odwlekanej chęci kompletnego poznania i uporządkowania muzyki, której nauczył mnie Tomasz Beksiński. Trzy lata temu myślałem raczej o sobie i nieokreślonej grupie pasjonatów, którzy na TBT prędzej, czy później trafią – mówi Michał Woźniak, założyciel strony. To właśnie gatunkowa rozpiętość prezentowanej przez Tomasza Beksińskiego muzyki stworzyła szeroki i bogaty horyzont – od gotyku, przez klasyczną, dark- i progresywną odmianę rocka, po muzykę elektroniczną i new romantic. Rzecz właśnie w tym, że Tomasz Beksiński nauczył kilka pokoleń ‚szerokiego’ słuchania muzyki i tylko w stworzonej przez niego przestrzeni – ‚gotycka’ skóra Eldricha funkcjonuje obok przetartej, modsowskiej parki, popersowska grzywka obok irokeza a stratocaster obok organów korga. U Beksińskiego nikt z tym nie miał problemu i właśnie taka jest strona Tomasz Beksinski – Tribute (TBT): obecnie już pasjonacki, muzyczny kolektyw. Gramy szeroko i w nurcie. Dziękujemy za 3 lata”!

Czas zatańczyć w rytm ciemnej transmisji: „no language, just sound, that’s all we need know to synchronize love to the beat of the show”. 

Szymon Gołąb

Tomasz Beksinski – Tribute (TBT) – Facebook

3 lata TBT – Transmission / Transmisja na żywo! – wydarzenie / Facebook

 

SYNTH LIBRE! / Vólkova: Silent Howl

Vólkova: Silent Howl (EP; Tacuara Records / Kompuphonik Music Germany; Argentyna; 15 marca 2014).

Paula Lazzarino / wokal, teksty; Cesar Canali / wokal; instrumenty eletroniczne; produkcja

Vólkova - Silent Howl (2014)

Argentyna (odwrotnie niż Hiszpania) nie jest miejscem, które kojarzymy z bogatą i różnorodną sceną cold / minimal wave. Muzyczna rzeczywistość jest jednak zupełnie inna – Ameryka Południowa pulsuje ciemną, nowatorską muzyką o popularności wykraczającej poza granice kontynentu. Co ciekawe – Polska w świadomości tamtejszych artystów, jest swego rodzaju kolebką chłodnej fali, krajem idealnie zimnym, w którym wiele istotnych dla gatunku zjawisk miało swój początek… W Argentynie znana jest formacja o swojskiej nazwie Varsovia, jednak pierwszoplanowy (i zarazem eksportowy) przedstawiciel tamtejszej chłodnej sceny to, pochodzący z Buenos Aires, duet Vólkowa.

Vólkova to dwoje muzyków, Paula Lazzarino i Cesar Canali, oraz dwie płyty w dyskografii – Confusion is a Good Weapon (2013, album poprzedzony singlem In the Shadow of the Silent Majorities) i epka (bądź dwustronicowy, czteroutworowy singiel) Silent Howl (15 marca 2014). Ostatnie wydawnictwo dostępne jest jako kunsztownie wydana płyta winylowa, zawierająca – obok wspomnianych czterech nowych kompozycji – kod dostępu do elektronicznej wersji remixów i nagrań koncertowych. Minimalistyczna kunsztowność… Warto dodać, iż autorem okładki albumu jest portugalski fotografik Rui Luz, którego prace stanowią częstą oprawę wizualną profilu audycji Transmission / Transmisja na Facebooku. Przedsmak zaś tego, co czeka nas na płycie, udostępniono przed premierą w sieci.

Vólkova
Vólkova

W kontacie z muzyką argentyńskiego duetu, wytrawne chłodne ucho nie dozna rozczarowania. Silny, wyrazisty beat, oszczędność instrumentalna, mocne (ale we właściwej mierze melancholijne) wokale, aeria ciemnego buntu i pasji. Nadto zaś „to coś”, co sprawia, że Vólkova jest propozycją odmienną i nieporównywalną. Egzotyka? W pewnym sensie tak; rzadko bowiem zdarzają się w muzyce europejskiej rejestry, po które sięga chociażby kompozycja Birds of Prey – zimnofalowy cover znanego utworu pioniera muzyki industrialnej, Monte Cazazzy. „Dark blues”? „Industrial country”? Nie znajduję znanego mi odniesienia dla tej muzyki, może oprócz doskonałych elektronicznych poszukiwań bluesmana Baina Wolfkinda.

Podobnie, jak pierwszy longplay duetu, również Silent Howl przynosi muzykę wyrazistych kontrastów rytmu, introwersji i zrezygnowanego buntu. Nade wszystko zaś, urzeka na tej płycie powiew świeżości, owo wspomniane wcześniej „coś” – domieszka egzotyzmu.

Bunt chłodnej fali jest już światowym faktem. Vólkova planuje jesienią europejską trasę koncertową. Może warto, aby ta muzyka przypomniała także polskiemu słuchaczowi czym jest wyrazisty sprzeciw sztuki wobec zas (t/r) anej „rzeczywistości”?

Szymon Gołąb

Vólkova – Facebook

TAŃCZĄC W POPIELE / Ash Code: Dry Your Eyes; Unnecessary Songs

Ash Code: Dry Your Eyes; Unnecessary Songs (single; Włochy; styczeń 2014)

Alessandro SchöneNacht / wokal; Claudia SchöneNacht / instrumenty elektroniczne

Ash Code

Nowa muzyka to przede wszystkim duet. Wspólny twórczy rytm, sceniczny minimalizm, często także miłość – przełożona na dźwięki inne od komercyjnej wtórności.

Uczucia mogę się jedynie domyślać, pozostałe zaś przymioty włoskie duo Ash Code realizuje w sposób doskonały, wyzwalając z potencjału, jaki tkwi w duecie, ogromną energię o niekoniecznie mrocznym zabarwieniu. Puls i rytm – bez tych dwóch elementów współczesna muzyka nurtu cold wave / synth wave byłaby nie do pomyślenia – i od kunsztu artystów zależy takie dozowanie obu biegunów tej ciemnej rozkoszy, aby nie niesmaczyły one podobieństwem do disco, ale porywały do tańca. Nowa chłodna elektronika to inny taniec i odmienne jego powody. Powtarzalny tekst utworu ma wbijać się w pamięć i mówić bez ogródek o tym, co czujesz. Czasem też o tym, co cię otacza. Wtórować słowom musi wyrazisty synth o analogowym (bądź stylizowanym na analogowe) brzmieniu. To wszystko jest w muzyce Ash Code. Efekt zaś całości pomnaża ciemne natchnienie obojga muzyków.

Dwa dostępne dotąd w sieci single włoskiego duetu to bardzo zbliżone w wyrazie, taneczne utwory z bardzo dobrym męskim wokalem. Zespół zdobył sobie już znaczne grono sympatyków dzięki żywiołowym występom. Rzeczywiście – w tych kompozycjach jest ogromny potencjał koncertowy, klubowy. To muzyka tworzona po to, aby brzmieć ze sceny i porywać zbieżnością z pulsem światła i ciemności.

Po świetnym debiucie, równie dobra płyta? Czekam niecierpliwie!

Szymon Gołąb

Ash Code – Bandcamp

Ash Code – Soundcloud

Ash Code – Facebook

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑