UNIKALNY CHŁÓD / Supernova 1006: Unique World

Supernova 1006: Unique World (LP; Werkstatt Recordings; Rosja; 12 lutego 2017)

Supernova 1006 - Unique World (LP; 2017)

Mniej więcej od premiery epki Talons (listopad 2015) zaczęła pojawiać się opinia, że Supernova 1006 to „rosyjski klon The Soft Moon” – zdanie zbyt uproszczone, ale trafnie ujmujące brzmienia zawarte na wydanej wtedy płycie. Od tego czasu w muzyce Rosjan zaszła zmiana na tyle znacząca, że ich najnowszy longplay to nie tylko muzyka „a’la The Soft Moon”, lecz styl, który można postawić obok ostatnich dokonań Lebanon Hanover, czy In Death It Ends, a przy tym… Dojrzały już i w pełni własny. Unique world, ‚unikalny świat’ to też jedna z najlepszych płyt nurtów cold wave / post punk jakie wkrótce ukażą się w Europie Wschodniej – a może też i na całym świecie.

Supernova 1006
Supernova 1006 (źródło: VKontakte)

czytaj więcej…

Reklamy

MOC ZIMNA / Black Bug: Frozen Energy

Black Bug: Frozen Energy (singiel 7″; AVANT! Records; Francja; 8 czerwca 2015)

Black Bug - Frozen Energy (singiel; 2015)

Dwa utwory zamieszczone na najnowszym singlu francuskiej, ale wywodzącej się ze Szwecji, formacji Black Bug mają w sobie tyle zimno falowej energii (nomen omen singiel zatytułowany jest Frozen Energy), że zdolne byłyby obdzielić nią pełnowymiarową płytę. Nic dziwnego, mamy tu bowiem do czynienia z doskonale dopracowanym wydawnictwem nagranym przez wytrawnych muzyków sceny cold wave / post punk.

Początki Black Bug sięgają roku 2008, kiedy to ukazał się pierwszy singiel grupy – „I Don’t Like You” i zawarta już wówczas w tej muzyce moc nie zdołała ulotnić się przez wszystkie lata nieco kapryśnej aktywności zespołu. Frozen Energy kontynuje styl grupy łączący w sobie tradycyjną post punkową notoryczność brzmienia z gitarowym zgiełkiem i pulsem syntezatorów. Dodatkowym elementem ubarwiającym singlowe wydawnictwo jest chłodny i wyrazisty wokal, za który odpowiada Shawn Foree z legendarnej (i dość skandalizującej) amerykańskiej formacji Digital Leather. Warto dodać, że głos Foree’a brzmi w utworach Black Bug lepiej, niż na najnowszej płycie jego macierzystego zespołu (premiera longplay’a All Faded odbyła się 17 czerwca)…

Black Bug
Black Bug

Styl, który proponuje Black Bug, usytuowany jest w obszarze swoiście prowokacyjnej antyestetyki, wyrosłej na punkowym guncie; muzyka tego zespołu z łatwością odnajduje się w penetrowaniu sfer ciemnych, patologicznych, nasyconych grozą i groteską – jest więc bliska, nieco lepiej znanym polskim słuchaczom, nagraniom grupy In Death It Ends. Najważniejsze jest jednak nie znaczenie, ale potężna siła wyrazu brzmień spod znaku Black Bug, zespołu – o czym należy wspomnieć – wybitnie sprawdzającego się podczas występów na żywo.

Szymon Gołąb

Singiel w wersji fizycznej (płyta winylowa 45 rpm) do nabycia w sklepie internetowym wytwórni AVANT! Records.

Black Bug – Facebook

Google Translate - logo

MIAMI ICE / Lovers Revenge: Lovers Revenge

Lovers Revenge: Lovers Revenge (LP; Romance Moderne; Stany Zjednoczone; 22 stycznia 2015)

Lovers Revenge - Lovers Revenge (lp; 2015)

Czekałem na tę płytę. Jej wnętrze w pełni zaś wynagradza nadmiernie przedłużajacą się ciszę oczekiwania na jakikolwiek dźwięk firmowany przez Lovers Revenge… Debiutancki longplay duetu z Miami to album dojrzały, interesujący i hipnotyzujący nastrojem minimalistycznego chłodu. Jest to także wydawnictwo niezwykle wielowymiarowe i dzięki temu może ono trafić do muzycznej wrażliwości nie tylko zwolenników brzmień minimal / cold wave; spodoba się chociażby gustującym w „muzycznych horrorach” Johna Carpentera…

Album wypełnia dziesięć kompozycji i jest to miara idealna; nie ma tu miejsca na nudę, czy niedosyt. Zachowano też stosowne proporcje pomiędzy utworami instrumentalnymi, oraz – odpowiednio – z żenskim i męskim wokalem (ten ostatni, zachowany w „klasycznie” zimnej estetyce cold wave, dominuje i jest doskonały). Właśnie… Muzyczny portret „dominacji”, „toksycznych” związków uczuciowych, szarego smutku samotności (pojmowanego tu jako forma depresji, ale i swoiste katharsis – świetna introdukcja płyty, utwór „Waves of Depression”); ogólnie zaś wejrzenie w skomplikowane, lecz coraz mniej interesujące sztukę, ludzkie wnętrze – to wyraźne i właściwie zinterpretowane żywioły tej wspaniałej płyty.

Lovers Revenge
Lovers Revenge

Muzycznym odpowienikiem introwersji pierwszego longplay’a Lovers Revenge są brzmienia syntezatorowe nie stroniące, pomimo swego minimalizmu, od pewnej nastrojowości sugerującej konstrukcje zdecydowanie bardziej złożone, o sporym potencjale eksperymentatorskim. Jest to wypadkowa udanej stylizacji na lata osiemdziesiąte spod znaku retro wave (oraz wspomnianych soundtracków Johna Carpentera – wspaniała „carpenterowska” koda albumu, „Dreams”), oraz transowości bliskiej wczesnym nagraniom chociażby In Death It Ends. Dodać należy, iż efekt odmienności osiągnięto tu perfekcyjnie, muzyka duetu z Miami zdecydowanie wyróżnia się na tle propozycji innych wykonawców.

Horror. Ten album straszy i należy słuchać go w ciemności podobnej do tej, jaka wypełnia dziś duszę człowieka. Nie bez przyczyny pojawia się tu Countess M, której twórczość można chyba określić jako najbardziej autentyczne, kobiece i współczesne wcielenie ciemnych namiętności Drakuli. Hrabina M użycza głosu w kompozycji „Passing Strangers” – nastrojowym sednie longplay’a. Ponadto faworyzuję utwory: „Bleed”, „Rest (Not in Peace)”, „Till Death Do Us Part”, „Betrayed”, oraz – wspomniane wcześniej – „Waves of Depression” i „Dreams”.

„Miami Ice” – ależ oglądałbym serial grozy pod takim tytułem, wypełniony muzyką Lovers Revenge”!

Szymon Gołąb

Lovers Revenge – Facebook

Szerzej z muzyką Lovers Revenge można zapoznać się na stronie duetu w serwisie SoundCloud:

ZIMNA ORGIA / Dance Naked: Point Of Change

Dance Naked: Point Of Change (LP; aufnahme + wiedergabe; Wielka Brytania; 22 sierpnia 2014)

Dance Naked - Point of Change (lp; 2014)

Dance Naked – pod tą prowokacyjną nazwą skrywa się znakomita muzyka i fragment nieco zapomnianej już historii angielskiej chłodnej fali. Jednak berlińska wytwórnia aufnahme + wiedergabe, znana chociażby z wydawnictw nieco mistycyzującej formacji In Death It Ends, postanowiła ostatnio sięgnąć do klasyki gatunku cold / synth wave – dzięki temu już wkrótce będziemy mogli obcować z naprawdę niezwykłą płytą.

Założona przez pochodzących z Londynu muzyków grupa Dance Naked nagrała dwa albumy – Colour Dance i The Hidden God; obie pozycje wydano w 1988 roku i od tego czasu te interesujące brzmienia zaczęły stopniowo popadać w niepamięć. Szkoda, bowiem mamy tu do czynienia z nader oryginalną stylistyką, będącą połączeniem charakterystycznej dla ówczesnej chłodnej fali z Wysp post punkowej wyrazistości z nieco patetycznym, a nawet swoiście „rytualnym” klimatem w stylu Pavillon 7B. To jednak za mało, by określić muzykę Dance Naked… Obie płyty budują aurę niemal orgiastyczną, łącząc wyraźnie inspiracje dokonaniami Bauhaus i psychodelicznymi eksperymentami Sex Gang Children, z potężną dawką swoistej, pozbawionej odniesień i nieco groteskowej interpretacji cold wave. Jest to chyba dostateczna powód, aby sięgnąć po wydawnictwo, które obok klasycznych utworów z repertuaru Dance Naked („Bronze Contemp”, „Legion”, czy świetnego coveru „Venus in Furs”), zawiera kompozycje dotąd nieopublikowane, oraz zapisy nagrań koncertowych – wszystko to zaś w doskonale „oczyszczonej” (jednak przy zachowaniu charakterystycznej patyny brzmienia) formie. Dodatkowym elementem zwiększającym apetyt na tę płytę jest świetnie wpisująca się w aurę muzyki oprawa graficzna Point of Change autorstwa wokalisty Soft Riot, Jacka Duckwortha – bliska w wyrazie parareligijnym pracom Tadeusza Kantora.

Dance Naked (lata osiemdziesiąte)
Dance Naked (lata osiemdziesiąte)

Lubię muzyczną dziwność. Album Dieche Sex Gang Children (z fenomenalną wokalizą „Mongolia”, bardziej punk rockową, niż niejeden z utworów The Clash) uważam za pozycję obowiązkową. Słowa „jaka kule gieła gała” pojawiające się na The Big Bubble The Residents cytuję jako najlepsze wyznanie miłości. Utwór „Smells Like Shit” (szczególnie w wersji „Plip Plop Mix”) z „kloacznego” singla Alien Sex Fiend zwykłem zaś traktować jako najtrafniejszą metaforę dookolnej rzeczywistości. Obok tych pozycji, z przyjemnością umieszczę reedycję zimnej orgii Dance Naked.

Szymon Gołąb

Dance Naked: Point of Change – Bandcamp

Dance Naked – Facebook

ZIMNY MANCHESTER / The Thing Invisible: Decreation

The Thing Invisible: Decreation (EP; Wielka Brytania; 31 maja 2014)

The Thing Invisible - Decreation (ep 2014)

„Ciemno, ciemniej, najciemniej” – tak manchesterska formacja The Thing Invisible opisuje swoją muzykę. Rzeczywiście, debiutancka (i doskonała) epka Decreation przynosi mrok i chłód nadspodziewanie dobrej próby.

Cztery kompozycje, które tworzą tę płytę, to kwintesencja gatunkowego styku cold wave / post punk. Syntezatorowy puls (nieco bliski estetyce, w jakiej tworzy In Death It Ends), zimny i charakterystycznie „beznamiętny” męski wokal (najlepszy, jaki słyszałem w ostatnim czasie), zdecydowanie wyeksponowane brzmienia gitar… Czyli to wszystko, z czym kojarzy się muzyczny ferment Manchesteru już od końca lat siedemdziesiątych – na Decreation zostało podane w zwartej i wyraziście niezależnej postaci.

Album od początku do końca konsekwentnie buduje i utrzymuje zimnofalowy nastrój; po świetnym otwarciu („The Mask Slip’d”) pojawia się swoista perła gatunku – kompozycja „Raw Feels” (mój faworyt na płycie); dwa wygłosowe utwory przynoszą zaś nieco ironiczną i taneczną wizję zimnych brzmień – a niczego nie cenię równie wysoko, jak pląsu i przekąsu…

Muzyka The Thing Invisible to czysta zimna przyjemność. Otwarta na oścież zamrażarka w upalny dzień. Chodźcie się schłodzić.

Szymon Gołąb

The Thing Invisible – Facebook

The Things Invisible – Twitter

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: