Veil Of Light: Ursprung (LP; aufnahme + wiedergabe; Szwajcaria; 2 września 2016)
Stara prawda przypomina, że dobra muzyka nie wymaga opisu, drążenia w słowach. Wystarczy jej słuchać – i w tym celu odtwarzacze zaopatrzone są w funkcję o poetyckiej (a nawet romantycznej) nazwie „pętla nieskończoności”. Ursprung, najnowszy longplay szwajcarskiej grupy Veil Of Light, potrafi oplątać słuchacza taką właśnie pętlą – hipnotycznym urokiem brzmienia tego, co nieskończone; w tym jednak sensie, jaki nadał nieskończoności pewien ekspresjonistyczny poeta pisząc o „pędzie ku rzeczom ostatecznym, świętym, ku morzu, ku zgubie” (pytanie godne darmowej wejściówki na dobry koncert: o jakim pisarzu myślę?).
Pop.1280, nowojorski kwartet cold wave / post punk, schodząc ze sceny w Znośnej Lekkości Bytu pozostawił po sobie czad – w przenośni i dosłownie, bo kilka minut po koncercie słychać było jeszcze przenikliwie skwierczący syntezator. Był to drugi występ zespołu w Polsce w ramach jesiennej trasy koncertowej po Europie. Jak było? Tak, że w pewnym momencie miałem chęć włożyć głowę do głośnika i poczekać, aż eksploduje mi mózg… Hałas! Brud! Mrok! Organizatorzy nie pomylili się w anonsie wydarzenia. czytaj więcej…
Pop.1280: Pulse (EP; Sacred Bones Records; Stany Zjednoczone; 26 sierpnia 2016)
Jesienna europejska trasa koncertowa Pop. 1280 rozpoczyna się… w Polsce. Nasz dziwny kraj gościć będzie amerykańską grupę na dwóch koncertach – w Gdańsku oraz w Warszawie, gdzie Pop. 1280 zagrają 8 września w klubie Znośna Lekkość Bytu (naprawdę polecam to miejsce!). Występ Amerykanów organizuje Old Skull, można więc liczyć na atmosferę przyjazną zwolennikom zimnych brzmień o zdecydowanie post punkowym wyrazie.
All Your Sisters: Uncomfortable Skin (LP; The Flenser; Stany Zjednoczone; 8 lipca 2016)
Pomimo, że kalifornijska grupa All Your Sisters ma w swojej dyskografii tylko dwie długogrające płyty, to w pełni zasługuje na miano tworzącej w czołówce współczesnej odmiany zimnej fali. Dowodzi tego najnowszy album zespołu – Uncomfortable Skin, jeszcze bardziej „zradykalizowany w chłodzie”, niż debiutancki krążek z 2014 roku, Modern Failures.
Nietzsche and the Wagners (źródło: materiały prasowe zespołu)
Nietzsche and the Wagners grają dość niespotykaną odmianę cold wave. Warto poznać ten zespół – tym bardziej dlatego, że obok dobrej muzyki ma on do przekazania słuchaczom sporo ważnych treści. Przeczytajcie rozmowę z Nietzsche and the Wagners. (English version below).
Nietzsche and the Wagners – interesująca nazwa dla zespołu… Czym się kierowaliście przy jej wyborze?
Po pierwsze ta nazwa brzmi dość niezwykle i zwraca uwagę (śmiech). Teraz wszyscy pytają co ona oznacza i skąd pochodzi. Wymyślił ją Vlad jako parodię nazwy jednego ze swoich ulubionych zespołów, Siouxsie and the Banshess – kiedy zdecydowaliśmy się stworzyć własną grupę, to sięgnęliśmy właśnie po tę nazwę.
Trzeba też dodać, że odkąd konflikt pomiędzy indywidualizmem a masowością stał się jednym z ważniejszych tematów w naszych utworach, stwierdziliśmy że jest to bardziej niż właściwe użyć nazwiska filozofa-indywidualisty i jednego z głównych twórców estetyki przynależnej patosowi wszelkich masowych ruchów. Z tego też powodu nazwiska Wagner użyliśmy w liczbie mnogiej, co bardziej wyraża rodzaj ducha kolektywnego, niż liczba pojedyncza.
Nietzsche and the Wagners w roku 2013 (źródło – VKontakte)
Historia i teraźniejszość Nietzsche and the Wagners…
Początek projektu to minimalistyczna mikstura post punka i “apokaliptycznego folku” inspirowanego przez zespoły nagrywające niegdyś dla wytwórni World Serpent. Jednak już dość szybko od momentu powstania zaczęliśmy eksperymentować z różnorodnym instrumentarium, zespół był nawet przez pewien czas sekstetem, w efekcie czego powstał nasz pierwszy dłuższy materiał, demo Asphodels, gdzie staraliśmy się połączyć wspomniane gatunki z brzmieniem rockowej psychodelii.
W tym okresie nagraliśmy chociażby cover utworu “Prizrak”, który znalazł się na składance dedykowanej rosyjskiej grupie Kooperativ Nishtjak. Co ciekawe, piosenka ta została nawet wspomniana przez gazetę o “stalinowskim” profilu “Zavtra”, co wtedy nas nieźle rozbawiło…