Xeno & Oaklander: Topiary (LP; Ghostly International; Stany Zjednoczone; 3 czerwca 2016)
Jeśli tęsknicie za subtelnym i kameralnym nastrojem melodyjnych utworów Cocteau Twins (a zarazem nie macie nic przeciwko temu, aby w rytm muzyki można było tańczyć) to ta płyta na pewno wam się spodoba. Nowojorski duet Liz Wendelbo i Sean McBride wydał album piękny i inny od tego, co zazwyczaj spotyka się na nowej scenie minimal / synth wave.
V/A: Wavecore 5 (kompilacja; Anywave; Francja; 13 czerwca 2016)
Pora na zwiastun piątego już zestawienia z serii Wavecore Compilations, która ukazuje się od 2013 roku nakładem paryskiej wytwórni Anywave. Kompilacje te wyróżniają się budowaniem nastroju przez zestawienie wykonawców znanych z debiutującymi oraz łączeniem brzmień charakterystycznych dla nowoczesnej odmiany cold wave (zazwyczaj w jej syntezatorowej odmianie) z awangardą. Wavecore Compilations to więc przedsięwzięcie mające odkrywać nową muzykę, jednocześnie interesująco ją prezentując. Zeszłoroczna edycja kompilacji była znakomita – a jak brzmi Wavecore 5 na kilka dni przed oficjalną premierą?
Technophobia: Negative Space (singiel; Working Order Records; Stany Zjednoczone; 14 czerwca 2016)
Zimna nadzieja. Po pierwsze dlatego, że – biorąc pod uwagę odświeżającą stylistykę nagrań duetu Technophobia – ich muzyka może naprawdę wnieść sporo nowego do współczesnych brzmień cold / synth / dark wave. Po drugie zaś z powodu, iż singiel Negative Space (oraz longplay przez niego poprzedzany, jak i wiele wydawnictw im towarzyszących) całym dochodem ze swojej sprzedaży wesprzeć mają ciekawą i wartą zauważenia inicjatywę przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu utalentowanych młodych ludzi. W Waszyngtonie (skąd pochodzą muzycy i działa wspomniana inicjatywa) jest chyba zdecydowanie mniej wykluczonych niż w średniej wielkości polskim mieście, więc tym bardziej – podobnymi do Life Pieces To Masterpieces pomysłami – należy zraszać rodzimą świadomość. Choć to właśnie zdaje się być sednem „zimnej” (a więc niemożliwej) nadziei. Tu (w Polsce) człowiek nie ma żadnego znaczenia, a liczy się jedynie „PKB” (WTF?).
Technophobia (źródło: workingorderrecords.org)
Wróćmy do muzyki, bo wykonaniu Technophobii jest ona szczególnie piękna i odkrywcza. Ten waszyngtoński duet (Katherine i Stephen Petix) jest na scenie już od 2013 roku grając głównie muzykę na żywo – dopiero 19 lipca ukaże się ich debiutancki longplay Flicker Out. Koncerty to dobra szkoła dla muzyków – uczą, że muzyka powinna być wypełniona energią i bezpośrednio trafiać do wrażliwości odbiorców. Taki też singiel Negative Space:
Dark pop i coś więcej, prawda? Ten utwór na singlowym wydawnictwie pomieszczono jeszcze w trzech remiksach autorstwa: Meaning Nothing, Void Vision i Alter Der Ruine. Wszystkie są świetne i odmiennie traktują chłodną melodyjność kompozycji „wyjściowej” Negative Space to chyba najlepsza płyta „z wariacjami”, jaką słyszałem w ostanim czasie! Krążek zamyka zaś „Passing People” – melorecytowany utwór mogący kojarzyć się z nagraniami hiszpańskiego duetu Synths Versus Me. W całości singiel nie jest dostępny do wysłuchania – w tym więc przypadku zaufajcie mi. Jeśli wydawnictwo trafiłoby w ręce piratów, jego pozamuzyczna funkcja przestałaby mieć sens. Warto mieć je w wersji fizycznej jeszcze z jednego względu…
Technophobia: Flicker Out (LP) – okładka płyty z fotografią Rimel Neffati.
Zarówno singiel Negative Space, jak i longplay Flicker Out, urzekają także pod względem wizualnym. Nic dziwnego – ich oprawę graficzną przygotowała Rimel Neffati, mistrzyni widmowej w nastroju i tematyce fotografii artystycznej.
Dead: Voices (LP; Manic Depression Records; Francja; 7 maja 2016)
„I play dead” – śpiewała kiedyś Björk. Daleko najnowszej płycie francuskiego tria cold wave / goth gaze Dead do rejestrów powołanych przez Tańczącą w Ciemności, choć płyta Voices jest naprawdę dobra.
Na marginesie: zawsze ekscytowała mnie możliwość „grania śmierci” – tak w radiu, jak i na co dzień. Nie zawsze się to udaje, przegrywam z dupapolo i nacjonalistycznym rapem, bo chyba za bardzo lubię życie i jego barwy, a śmierć to ich przeciwieństwo, to zła siła. Jest też szara i monotonna – i tu trafiamy w sedno stylistyki longplay’a Voices. Szarość i monotonia (bez kontekstów zła oraz poronionych pomysłów muzycznych) paradoksalnie sprawiają, że od tej płyty nie można się „oderwać”.
Dead (fot. Jérôme Sevrette / źródło: Facebook)
Francuskie trio Dead (w składzie: Berne Evol – wokal, Brice Delourmel – gitara elektryczna, Bernard Marie – programowanie perkusji i syntezatory) zadebiutowało w 2012 roku świetną epką Transmissions (nomen omen) i ma w swojej dyskografii, oprócz najnowszego longplay’a, jeszcze jedną płytę EP (Verse z roku 2014) oraz remiks utworu „Show Me What You Got” z repertuaru Tying Tiffany. Posłuchajmy kompozycji „No Place For Us” z Transmissions (z pierwszej epki nowa płyta zaczerpnęła jeszcze „Human Light”):
Brzmi świetnie, może nieco zbyt a’la The Soft Moon (to chyba dziś norma) – jednak przestrzeń, chłód i zimnofalowa transowość tego nagrania potrafią zapaść w pamięć. To jeszcze znakomity i najdłuższy na krążku, „White Mice” (tylko, co tu robi ta rapująca Myszka Miki?):
Tę stylistykę uzupełniono we wnętrzu Voices o trzy utwory melorecytowane („Flowerbag”, „Sleeper” i „Voices”) – i chyba są to najsłabsze fragmenty tego dziwnego (w pozytywnym sensie) albumu. Śmierć to jednak monotonia – pamiętajmy o tym, nie tylko słuchając Voices, ale też chociażby polskiej „muzyki rozrywkowej”.
Dead na koncercie / śmierć na żywo (źródło: Facebook)
Album jest doskonale nagrany, z właściwą ekspozycją głębokiego męskiego wokalu, efektami budującymi muzyczną przestrzeń oraz wyrazistym pulsem automatycznej perkusji. Chcecie czegoś więcej? Może tylko bardziej konsekwentnego budowania nastroju. Faworyzuję, obok wspomnianego „killera” płyty „White Mice”, utwory: „Substance”, „Bad Lashes”, „Spit Dreams”, „No Place For Us” i „Human Light”.
Black Heart: All Is Lost (LP; Underwaves Records; Austria; 21 czerwca 2016)
Dziś pora na piękną muzykę – utwór „Stars Align” z płyty All Is Lost projektu Black Heart. Oficjalna premiera tego wydawnictwa przewidziana jest na drugą połowę czerwca. Kim jest Black Heart?
Black Heart – Corina Cinkl (źródło: materiały prasowe Black Heart)
To dobrze już znana fanom brzmień z pogranicza dark / cold wave Corina Cinkl, twórczyni znakomicie niegdyś przyjętego projektu Vile Oblique. Corina (autorka tekstów, piosenkarka, producentka muzyczna) współpracowała dotąd z wieloma uznanymi muzykami sceny zimnofalowej w Europie – jej głos można usłyszeć chociażby na płytach firmowanych przez: Ghost Actor, Oppenheimer MkII, Melanoboy, czy Black Egg… Najwyższa więc teraz pora na drugi jej własny projekt – Black Heart, którego debiutancki krążek ukaże się nakładem wytwórni również powołanej przez tę utalentowaną Austriaczkę, Underwaves Records.
Black Heart – All Is Lost (fotografia z wnętrza płyty / źródło: materiały prasowe Black Heart)
Na płycie znajdzie się osiem utworów, z czego trzy zostały udostępnione już w sieci. Kluczami do muzyki Black Heart są: wzniosłość, balladowość oraz zmysłowy nastrój – i ten ostatni walor szczególnie wyróżnia najnowsze kompozycje Coriny na tle pozostałych współczesnych dokonań sceny cold wave; wyróżnia na tyle, że z albumu będą zadowoleni wszyscy miłośnicy pięknego kobiecego głosu połączonego z elektronicznym (i nader lirycznym) brzmieniem. Kolejność utworów na płycie jest następująca:
„Follow”
„Black Heart”
„Shadows”
„All Is Lost”
„Mirrors”
„Blind”
„To Her”
„Stars Align”
To właśnie kody albumu, utworu „Stars Align”, wysłuchamy teraz – na miesiąc przed premierą.