PAMIĘĆ MUZYKI I DRZEWA / Drab Majesty: Oak Wood

Drab Majesty: Oak Wood (EP; Dais Records; Stany Zjednoczone; 1 września 2017)

Pamięci Cash Askew

Nowy krążek amerykańskiego Drab Majesty to tylko dwa utwory – rytmiczny, syntezatorowy „Oak Wood” i napisany wyłącznie na gitarę „Egress”. Co sprawia, że nie mogę przestać słuchać tych dwóch kompozycji? Tym „czymś” jest potęga zapomnianej dziś mocy ludzkiej wyobraźni, symbolu.  Continue reading „PAMIĘĆ MUZYKI I DRZEWA / Drab Majesty: Oak Wood”

Reklamy

KRAINA LODU / Kælan Mikla: Kælan Mikla

Kælan Mikla: Kælan Mikla (LP; Fabrika Records; Islandia; 30 czerwca 2016)

Kaelan Mikla - Kaelan Mikla (LP; 2016)

Muzyka i poezja – od zawsze twierdzę, że te dwa żywioły wzajemnie się uzupełniają, są nierozłączne i brzmiąc razem stanowią o potędze wyrazu. Poezja jako domena sfery uczuciowej jest też ważnym składnikiem prezentacji muzyki – chociażby na radiowej antenie, o czym uświadomił nas już dawno temu Tomasz Beksiński. Poezja w połączeniu z muzyką najczęściej kojarzy się z nurtem „poezji śpiewanej” – dość nudnawym i upośledzonym przez sceniczny egoizm samych jego „(od)twórców”. Pewnie wiecie, że ten tekst napisał wampir wciąż łaknący świeżej krwi… Oto ona: odnowiona formuła spotkania poezji z muzyką w krainie lodowatych brzmień cold wave – Kælan Mikla. Zresztą posłuchajcie:

Czytaj więcej…

NOC CZERWCOWA / Xeno & Oaklander: Topiary

Xeno & Oaklander: Topiary (LP; Ghostly International; Stany Zjednoczone; 3 czerwca 2016)

Xeno & Oaklander - Topiary (LP; 2016)

Jeśli tęsknicie za subtelnym i kameralnym nastrojem melodyjnych utworów Cocteau Twins (a zarazem nie macie nic przeciwko temu, aby w rytm muzyki można było tańczyć) to ta płyta na pewno wam się spodoba. Nowojorski duet Liz Wendelbo i Sean McBride wydał album piękny i inny od tego, co zazwyczaj spotyka się na nowej scenie minimal / synth wave.

Xeno & Oaklander
Xeno & Oaklander (źródło: xenoandoaklander.com)

Czytaj więcej…

OBRAZY // Monika Kłobucka: Architektura czerni i bieli

Kontrast czerni i bieli,  podobnie jak brutalizm, to architektoniczny odpowiednik zimnej fali. Oba fenomeny pojawią się na okładkach płyt, w teledyskach, są tematami didżejskich wizualizacji. Skąd ta wrażliwość? Najlepiej zapytać architektkę (ale nie tylko). Poznajcie Monikę Kłobucką. 

Co tworzysz? Czego się uczysz i jakiej muzyki słuchasz?

Studiuję aktualnie architekturę i taki stan nie zmieni się przez kilka lat. Twórczość to bardzo rozległe słowo, więc na wstępie powiem tylko, że poza pracami wykonywanymi na studiach param się rysunkiem. Taki stan rzeczy trwa jakoś od połowy liceum, kiedy to zaczęłam uczęszczać na zajęcia rysunku do pracowni plastycznej Pani Bral. W swoim zbiorze rysunków gromadzę różne tematy i różne techniki; od rysunku ołówkiem, przez węgiel, sepię, tusz, po malarskie i graficzne prace. Staram się rysować rzeczy, które – mówiąc najogólniej” – wpadną mi w oko”. Tematem, do którego najczęściej powracam jest oczywiście architektura, nie stronię jednak od człowieka; chociażby pod postacią różnych portretów. Przedmioty codziennego użytku, takie jak; czajniczki, sztućce, puszki itp. rysowane w nurcie hiperrealizmu również cieszą się u mnie powodzeniem. Zdarza mi się malować martwą naturę, chociaż w malarstwie nie odnajduję satysfakcji tak dużej jak w rysunku, ostatnimi czasy szczególnie – w rysunku czysto graficznym.

Monika Kłobucka
Monika Kłobucka

Wracając jednak do tematu studiów… Architektura to bardzo rozległa dziedzina. Uczymy się nie tylko wszystkich norm, zasad i wytycznych do projektowania. Taki kierunek studiów przygotowuje nas przede wszystkim do bycia i myślenia jak architekt. Jako przyszli architekci musimy mieć wyrobiony pewien smak, poczucie estetyki i świadomość kształtowania przestrzeni. Każdy z nas musi wyrobić sobie pewien gust i osobowość, w tym przypadku architektoniczną. Ciężko mi dziś powiedzieć, jak będzie wyglądał mój, jednakże biorąc pod uwagę własne preferencje kolorystyczne, mogę snuć już jakieś przypuszczenia…

Monika Kłobucka - Kot
Monika Kłobucka – Kot

Jeśli chodzi o muzykę, której słucham to tutaj jest tego całkiem sporo. Zacznijmy od tego, że nie słucham jednego rodzaju muzyki, rzadko też potrafię odtworzyć w pamięci jakąś płytę konkretnego zespołu. Można więc powiedzieć, że przy wyborze kawałka kieruję się bardziej czystym subiektywizmem, aniżeli faktem, że to utwór takiego, lub innego zespołu. Najczęściej zdarza mi się słuchać muzyki raczej ciężkiej, chociaż wszystko uzależnione jest od nastroju. Jeśli miałabym jednak wrzucić jakieś hasła to z pewnością byłyby to: Jacek Kaczmarski, Marilyn Manson, Shannon, Linkin Park, Imagine Dragons, Indila… szanty…i tego typu historie.

Czym jest „architektura czerni i bieli”?

Abstrakcyjna architektura czerni i bieli to architektura kontrastu. Tego typu architektura przyciąga wzrok, bo kontrasty są tym, co ludzkie oko wychwytuje najszybciej. Jednakże, jest to także architektura, którą ciężko wkomponować w jakieś większe założenia. Być może jest to dobra architektura dla wnętrz? Surowe, monochromatyczne wnętrza co jakiś czas powracają do mody. Jakkolwiek by o niej nie mówić, jest architekturą trudną do zastosowania. Nieumiejętnie użyta może spotkać się ze sporą dezaprobatą. Czerń i biel, kontrast, cienie i światła, to wszystko są elementy, które dla mnie osobiście mają ogromne znaczenie. Uważam, że taka architektura mogłaby pełnić funkcję „perełki”, jakiegoś niewielkiego elementu założenia, który uświetnia całość.

Monika Kłobucka - Śmierć przed TV
Monika Kłobucka – Śmierć przed TV

Podobno lubisz poezję… Jaką? Inspirujesz się wierszami?

Myślę, że od najmłodszych lat ciągnie mnie w stronę poezji. Nie ukrywam, że w przeszłości byłam przekonana, że swoją przyszłość będę wiązała przede wszystkim z aktorstwem. Dzisiaj oczywiście sprawy mają się zupełnie inaczej, ale zawsze z chęcią wracam do poezji i recytatorstwa. Przygoda z tym drugim zaczęła się już w drugiej klasie szkoły podstawowej. W poezji tkwi jakaś magia, ale co dla mnie było najważniejsze – tkwi w niej kontrast. Moją ulubioną poetką jest oczywiście Wisława Szymborska – poetka niebanalna, kontrastowa, niekiedy bardzo cyniczna.

Monika Kłobucka - Tik tak
Monika Kłobucka – Tik tak

Nie sięgam po poezję przepełnioną miłością czy szczęściem, szukam z reguły poezji cynicznej, pokazującej coś w prawdziwym, brutalnym świetle, poezji mocno skontrastowanej – która piękno stawia z brzydotą pod jedną ścianą. Moim ulubionym wierszem będzie więc „Nienawiść” Wisławy, wiersz do którego powracam bardzo często i który niejednokrotnie przedstawiałam na konkursach recytatorskich. Myślę, że ciężko nie inspirować się poezją – zawsze pozostawia ona swój odcisk na naszym charakterze. Każdy, kto chociaż raz się w niej zagłębi, mimowolnie będzie się do niej odnosić. Być może nie będzie to analiza i interpretacja, to raczej nie ten typ inspiracji. Myślę, że będzie to próba odtworzenia pewnych doznań, odczuć i wrażeń, które z tej poezji wynikają. Fakt, że przyciągała mnie zawsze poezja kontrastu, według mnie w żadnym wypadku nie jest przypadkowy. Można by więc powiedzieć, że jestem tym, co czytam.

…w takim razie zapytam o poetyckie znaczenie kontrastu…

Poetyckie znaczenie kontrastu – brzmi trochę jak pytanie-pułapka na maturze. Wydaje mi się, że kontrast w poezji ma kilka wymiarów. Przede wszystkim słowny – zestawienie piękna z brzydotą, wykwintności z prostactwem. Jednak dla mnie, jako amatorki recytacji, będzie to zmiana tonu i barwy głosu. Kiedy myślę o przykładzie kontrastu rozumianego w ten sposób w głowie świtają mi ulubione linijki wiersza, o którym już wspominałam, a brzmią one tak:

„Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.”

Architektura i muzyka to naczynia połączone. W jaki sposób?

Muzyka to pewien ciąg następujących po sobie akcentów; gdzieś pojawia się jakaś dominanta, wszystko ma swój rytm i ciąg. Podobnie jest z architekturą – jednomelodyjna architektura byłaby z pewnością nudna, dlatego też architekt, tak jak kompozytor musi zestawiać ze sobą poszczególne elementy architektoniczne w taki sposób, by tworzyć architekturę przyjemną dla oka. Wiemy, że im bardziej zróżnicowana, szczególnie subtelnie, linia melodyczna, tym bardziej utwór „wpada nam w ucho”.

Monika Kłobucka - Kanapka z człowieka
Monika Kłobucka – Kanapka z człowieka

Tak samo jest z architekturą; staramy się tworzyć architekturę płynną, zróżnicowaną ale nie krzykliwą. Architekturę, która ma swój porządek, tak jak utwór muzyczny rytm. Gdzieś wplatamy dominanty, gdzieś zmieniamy tempo i rytm, by zaciekawić, zadziwić lub po prostu przykuć uwagę oglądającego. Myślę, że szczególnie z elewacji budynków można czytać jak z nut. Dział badania muzyki i jej wpływu na architekturę jest przeogromny i ciekawy. Myślę, że umiejętność gry na jakimś instrumencie jest dla architekta jak najbardziej zdolnością działającą na plus – im bardziej wszechstronny jest architekt, tym lepszą architekturę tworzy.

Muzycy nurtów cold wave / post punk często inspirują się „brutalizmem”. Co to jest?

Brutalizm jest nurtem architektury doby późnego modernizmu. Dla brutalistów najważniejsza była konstrukcja i przestrzeń oraz właściwości materiałów, których używali. Mówi się o nich, że z architektury abstrakcji przeszli na ekspresję. Z brutalizmem ściśle powiązany jest także minimalizm. Nie da się ukryć, że był on jednym z najbardziej nielubianych i niezrozumianych nurtów w architekturze. Twarde, surowe kształty, nieregularność, etyka ponad estetyką to wyznaczniki brutalizmu. W brutalizmie nie można udawać, że masy zbrojonego betonu to coś więcej niż tylko materiał konstrukcyjny. Dlatego też brutalistyczne budowle pozbawione są jakiegokolwiek wykończenia, a z bliska można dostrzec teksturę drewna używanego do szalunków odciśniętego na surowym betonie.”

Monika Kłobucka - Image
Monika Kłobucka – Image

Brutalizm był nurtem, który zakładał pewną utopijną wizję społeczeństwa – takiego, w którym estetyka nie byłaby ponad etyką. Krytykuje się go za niedostosowane do ludzkiej skali i zapotrzebowań wizualnych człowieka. Mówi się, że architektura brutalizmu jest przytłaczająca, a z surowym betonem niezbyt dobrze obchodzi się czas. To tyle jeśli chodzi o takie klasyczne wytyczne.

Spróbuję jednak odnieść się do tego nurtu według własnego widzimisię. Uważam, że gust jest rzeczą względną i w związku z tym ciężko powiedzieć, czy to, co dzisiaj uważamy, za klasyczny przykład brzydoty, za jakiś czas nie będzie przykładem dobrej architektury. Nurt brutalizmu został niezrozumiany, być może faktycznie był on niezbyt ludzki. Nie ulega jednak wątpliwości, że był nurtem kontrastu. Uważam, że wiele jego założeń zostało niedocenionych. Warto wspomnieć, że nawet Le Corbusier w ujęciu materiałów po części również był brutalistą. Żaden nurt w architekturze nie jest przypadkowy – stanowi wynik analizy i rozmyśleń jakiejś grupy architektów, dlatego też warto czerpać z brutalizmu, nawet jeśli w całości jako nurt cieszy się złą sławą.

Jakieś plany? Jakaś przyszłość?

Plany na przyszłość są dość proste – projektować. Gdzie i co? Ciężko mi jeszcze powiedzieć. Zależy mi również na tym, żeby chociaż w niewielkim stopniu zajmować się w przyszłości poezją. Być może gdy uda mi się zagospodarować trochę więcej czasu przyłączę się do jakiegoś teatru amatorów. Wszystko jeszcze przede mną!

Rozmawiał: Szymon Gołąb

Za możliwość spotkania z Moniką Kłobucką dziękuję Januszowi Dębskiemu (Galeria „13”, Mława) oraz Zygmuntowi Mężykowskiemu (Miejsko – Gminny Ośrodek Kultury w Lidzbarku).

Wybrane prace artystki (grafika, wizualizacja, malarstwo) można obejrzeć poniżej.

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: