CHŁÓD MORZA / dogs in trees: pióra mew

dogs in tress: pióra mew (LP; Alchera Visions; Polska; czerwiec 2015)

dogs in trees - pióra mew (lp; 2015)

Założyciel i wokalista duetu dogs in tress pochodzi z Trójmiasta, to ważne ze względu na rodzaj muzycznej wyobraźni przywołanej na płycie pióra mew. Najlepsze wydawnictwa tego roku są albumami „morskimi” – wystarczy wspomnieć A Wrecking brytyjskiej formacji Snow Ghosts, oraz olśniewający melancholią krążek Barrow amerykańskiego projektu Cemeteries. Zimna fala znad morza urzeka zresztą od dawna, chociażby za sprawą klasycznego już albumu A Momentary Rift grupy – nomen omen – Seacrypt znad Zatoki San Francisco, czy polskiej formacji Bruno ŚwiatłoCień. W tym nurcie należy umieścić nagrania duetu dogs in trees. Istnieje pewien rodzaj duchowego atawizmu wyrażającego się w sztuce (zwłaszcza w muzyce i literaturze), zaś pejzaż z jakim obcują twórcy jest głównym składnikiem tworzącym tę ważną jakość.

Pióra mew to debiutancki longplay w dyskografii dogs in trees, poprzedzony pięcioma albumami formatu ep. Wśród dziesięciu utworów pomieszczonych na płycie znalazły się cztery znane już z poprzedniego wydawnictwa grupy, świetnej epki teraz i jutro (zespół konsekwentnie zapisuje tytuły utworów i płyt bez używania dużych liter), pochodzącej z 2014 roku. Jaką muzykę usłyszymy we wnętrzu longplay’a?

Bardzo różnorodną. Ta właśnie różnorodność jest znakiem wywoławczym piór mew. Obok brzmień syntezatorowych (synth to pierwszy plan znakomitego otwarcia płyty, kompozycji „like+as+if”, oraz utworów „seabed” i „unless”) usłyszymy tu post punkowe (czy wręcz „gotyckie”) w wyrazie partie gitar elektrycznych, gitarę akustyczną (swoisty „bardyzm” tego albumu bliski jest współczesnym nagraniom zimno falowym z Rosji), a nawet interesująco wykorzystane brzmienia skrzypiec – co zaś zbliża tę muzykę do nowoczesnych dokonań nurtu ambient, chociażby spod znaku pełnych refleksyjnego piękna dokonań Red Painted Red. Pióra mew zachwycają więc wieloma wymiarami, wciąż jednak pozostając albumem związanym z nurtem cold wave – a to głównie dzięki nader zachowawczo brzmiącej sekcji perkusyjnej, oraz chłodnemu głosowi wokalisty.

dogs in trees - pióra mew (okładka płyty CD / źródło: Bandcamp)
dogs in trees – pióra mew (okładka płyty CD / źródło: Bandcamp)

Album zasługuje na uwagę także pod względem aranżacyjnym i nastrojowym. Zwornikiem nastroju jest utwór tytułowy, w warstwie wokalnej nachylający się do mowy poza artykulacją, stłumionego i delirycznego krzyku – oto prawdziwa muzyka pustki. Płyta została też bardzo dobrze i starannie nagrana, jednak bez charakterystycznych dla rodzimej muzyki przerysowań w warstwie realizacji – dzięki temu pióra mew brzmią autentycznie, nie „technicznie”. Zwolennicy popularnego obecnie syntezatorowego wintażu będą tym albumem jednak nieco rozczarowani – wykorzystany tu synth jest nowoczesny i dozowany dość oszczędnie. Powrót do elektroniki lat osiemdziesiątych nie jest zamiarem tej muzyki.

Dogs in trees wyraźnie eksperymentują i jest to poszukiwanie udane. Odnajdują nastroje nie często obecne na rodzimej scenie zimno falowej. Wyróżniają się, a to trudna sztuka w czasach odrodzenia, jakie ten gatunek przeżywa obecnie także w Polsce.

Szymon Gołąb

głos: DJ InVitro

Album w wersji fizycznej (płyta CD) i elektronicznej do nabycia na stronie zespołu w serwisie Bandcamp.

dogs in trees – Facebook

dogs in trees – SoundCloud

dogs in trees – YouTube

Google Translate

JAK WILCZA I HOŻA / Varsovia: Recursos Inhumanos

Varsovia: Recursos Inhumanos (LP; Buh Records; Peru; 2014)

Varsovia - Recursos inhumanos (lp; 2014)

Dla niewtajemniczonych: Wilcza i Hoża to ulice w centrum Warszawy, o których śpiewał kiedyś Kuba Sienkiewicz (kiedyś dobrze śpiewał); Varsovia zaś to trio działające od kilku lat w Limie, stolicy Peru. Lubię takie złożenia, poszukiwanie różnych polskich śladów w muzyce na całym świecie. Często można trafić na prawdziwe perełki: piękna jest najnowsza płyta belgijskiej formacji Amatorski, do utworu „Warsawa” First Hate wracam bez przerwy, a kompozycję „Varsavia” włoskiej grupy Ein-St-Ein uważam za arcydzieło retro wave – pełne przy tym melancholijnego wdzięku. Odrębną dziedziną jest najnowsza polska muzyka na emigracji – na jej temat można napisać encyklopedię. Nie napiszę jej jednak, bo czuję żal. Szkoda że w naszym kraju nie dba się o rodzimą kulturę. W przerwach od pracy encyklopedysty (i „dla sportu”) prałbym pewnie polskich polityków po ich zaplutych pyskach. Po co brudzić sobie ręce? Lepiej posłuchajmy dźwięków muzyki…

Varsovia (źródło: Facebook)
Varsovia (źródło: Facebook)

…a jest czego słuchać, chociaż peruwiańska Varsovia ma w swojej dyskografii tylko jedną płytę, wydany w zeszłym roku krążek Recursos Inhumanos. Album zawiera dziesięć utworów (w tym dwa w wersji live) utrzymanych w stylistyce cold / minimal wave i electro punk. Jak grają Warszawiacy z Limy? Zadziwiająco dobrze!

Na Recursos Inhumanos nie znajdziemy narzucającej się egzotyki (być może poszukują jej inni słuchacze, ja nie), nie ma tu także powielania szablonów charakterystycznych chociażby dla współczesnej elektronicznej zimnej fali z Ameryki Północnej (pozytywnie odrębna jest scena kanadyjska i kilka wyjątków ze Stanów – pamiętajcie: Group Rhoda wystąpi wkrótce w Warszawie). Słuchając Recursos Inhumanos skupiamy się na muzyce, nie na jej pochodzeniu. Z językiem hiszpańskim zaś, w nagraniach nurtu cold wave, chyba jesteśmy już wystarczająco dobrze „oswojeni” – vide: Y, Ciudad Lineal, Synths Versus Me Feat. Vanessa Asbert, Wladyslaw (właśnie – zapomniałem o świetnych nagraniach zapatrzonego w Polskę syntezatorowego ekspresjonisty z Hiszpanii, Wladyslawa).

Varsovia (źródło: Facebook)
Varsovia (źródło: Facebook)

Muzyka Varsovii przypomina nieco dokonania wspomnianych formacji, ma jednak przy tym znacznie bardziej indywidualny wyraz – rdzennie minimalistyczny i nasycony charakterystycznie „garażowym” brzmieniem, co stawia ją obok klasyki gatunku minimal wave z początku lat osiemdziesiątych (nasuwa się chociażby porównanie do utworów Vice Versa). Pierwszym planem tej muzyki są nader różnorodne brzmienia syntezatorów, z którymi współgra świetny kobiecy głos (nawet pseudonim wokalistki, Sheri Corleone, współpracującej z zespołem podczas nagrywania albumu, brzmi zachęcająco…). W utworze „Pertenecemos a la muerte” (jednym z najlepszych na płycie) pojawiają się też skrzypce – i chyba po raz pierwszy słyszę ten instrument w interesującym zestawieniu z ascetyczną elektroniką. Brawo!

Doskonała muzyka! Słuchać! Tańczyć! (…)!

Szymon Gołąb 

głos: DJ InVitro

Album w wersji fizycznej (płyta CD o limitowanym nakładzie 300 egzemplarzy) być może jest jeszcze do nabycia na stronie wytwórni Buh Records w serwisie Bandcamp; tamże płyta wciąż dostępna w wersji elektronicznej.

Varsovia wystąpi na żywo 5 września podczas imprezy „Matematica Moderna”, nad którą patronat objęła „macierzysta” rozgłośnia audycji Transmission / Transmisja – In Club Radio. Koncert odbędzie się w Limie. Może czas, aby zagrali w Warszawie?

Varsovia – Facebook

Varsovia – SoundCloud

Google Translate

SZTUKA MARZENIA / Anna von Hausswolff: Come Wander With Me / Deliverance

Anna von Hausswolff: Come Wander With Me / Deliverance (singiel; Szwecja; 19 sierpnia 2015)

Anna von Hausswolff - The Miraculous (2 lp; 2015)

Muzyka Anny von Hausswolff nie ma współcześnie odpowiedników. Nie istnieją aranżacje, ani też formy nastroju mogące choć w najmniejszym stopniu współzawodniczyć z telentem i wyobraźnią tej szwedzkiej wokalistki, kompozytorki i multiinstrumentalistki. Potwierdza to każda jej płyta, szczególnie zaś album Ceremony (2012) i nagrany rok temu – pod egidą duetu Hydras Dream – longplay The Little Match Girl. Tę niespotykaną dziś odrębność twórczej wyobraźni odnaleźć można także na najnowszym singlu Anny von Hausswolff, zwiastującym jej trzecią solową płytę – mający ukazać się w listopadzie krążek The Miraculous.

„Come Wander With Me / Deliverance”, ‚chodź marzyć ze mną / zbawienie’ – trudno o bardziej wyrazisty znaczeniowo tytuł dla tej wspaniałej, ponad dziesięciominutowej suity, rozpisanej na głos, perkusję, gitary elektryczne i organy. Właśnie, organy… Ten instrument – w jego tradycyjnej postaci, nieodłącznej od wnętrza światyni – najbardziej upodobała sobie Anna. To właśnie dostojeństwo i potęga, oraz często niespodziewana różnorodność brzmienia klasycznych organów buduje – przede wszystkim – tajemnicę wzniosłego piękna jej muzyki. Singiel „Come Wander With Me / Deliverance” także wypełnia muzyka organowa – i to w najcudowniejszym z możliwych wcieleń.

Anna von Hausswolff (fot. Anders Nydam / źródło: materiały prasowe artystki)
Anna von Hausswolff (fot. Anders Nydam / źródło: materiały prasowe artystki)

Twórczość Anny von Hausswolff jest rodzajem cudu – i należy to podkreślić równie dobitnie, jak ona podkreśla to, iż życie człowieka nie jest ograniczone wyłącznie wąskim horyzontem sfery materialnej; że w życiu istotny jest także „czwarty wymiar” – dusza. Jej przejawem jest choćby sztuka w swoich prawdziwych, szczerych formach. Jak poznać prawdę jako twórczą jakość? Wyłącznie poprzez intuicję, nie ma innego miernika – to także zdaje się być przesłaniem najnowszego utworu Anny von Hausswolff.

Anna von Hausswolff (źródło: Facebook)
Anna von Hausswolff (źródło: Facebook)

„Come Wander With Me / Deliverance” różni się zdecydowanie od poprzednich nagrań szwedzkiej artystki – jest kompozycją bliższą dokonaniom rockowej progresji lat siedemdziesiątych (chociażby spod znaku Julian’s Treatment), niż muzyce sakralnej. Nie odnajdziemy tu także powszechnych dla gatunków ethereal i neoclassical nawiązań do muzyki Dead Can Dance. To, co tworzy Anna jest bowiem poza wszelkimi gatunkami. Potęga jej wyobraźni przekracza naśladownictwo, rozsadza klasyfikacje i sprawia, że można cieszyć się muzyką, dla której nie ma porównań.

Come wander with me… Chodź marzyć ze mną… Słuchając zapowiedzi prawdopodobnie najlepszej płyty 2015 roku.

Szymon Gołąb

Album The Miraculous w wersji fizycznej (podwójna płyta winylowa, lub CD) jest dostępny do zamówienia (pre-order) w oficjalnym sklepie internetowym artystki.

Anna von Hausswolff – oficjalna strona

Anna von Hausswolff – Facebook

Anna von Hausswolff – YouTube

Google Translate

PRZED PREMIERĄ / A Change Of Speed – A Change Of Style. A Collection Of Joy Division Songs

A Change Of Speed – A Change Of Style. A Collection Of Joy Division Songs (kompilacja; Media Agentur; Niemcy; 4 września 2015)

A Change Of Speed - A Change Of Style (kompilacja; 2015)

Pod nieco nazbyt rozbudowanym tytułem kryje się ciekawa inicjatywa muzyczna, która wpisuje się w aktywny w ostatnim czasie nurt nawiązań do twórczości Joy Division – przypomnijmy: osiemnastego maja tego roku obchodziliśmy trzydziestą piątą rocznicę tragicznej śmierci Iana Curtisa. Z tej okazji pojawiły się różne formy „tribute to”: koncerty, reedycje płyt, kompilacje, a także wydarzenia o dość nietypowym charakterze, podkreślającym jedynie aktualność przesłania zawartego w muzyce Joy Division.

A Change Of Speed...
A Change Of Speed…
A Change Of Style...
…A Change Of Style

Mający ukazać się na początku września album A Change Of Speed – A Change Of Style przygotowywany jest z zasługującą na uwagę pieczołowitością zarówno od strony muzycznej, jak i graficznej. Odpowiedzialni za wizualny kształt wydawnictwa fotograficy postarali się chociażby o przypomnienie aury miejsc, z którymi wiążą się ważne momenty w życiu Iana Curtisa i historii Joy Division. Na dołączonych do płyty zdjęciach zobaczymy katedrę manchesterską, oraz budynek stacji telewizyjnej „Granada”, a wszystko to w czarno-białych kadrach zgodnych z minimalistyczną estetyką brzmienia zespołu.

Budynek Granada TV (fot. Ives Zander / źródło: listentothesilence.net)
Budynek Granada TV (fot. Ives Zander / źródło: listentothesilence.net)

Jaką muzykę znajdziemy na płycie? Zgodnie z tytułem – różnorodną pod względem tempa i stylistyki. Kompilacja ucieszy zdecydowanie zwolenników brzmień spod znaku ethereal, gatunku nieobecnego w interpretacjach utworów grupy z Manchesteru niemal od wydania w 1995 roku znakomitego krążka A Means To An End – The Music Of Joy Division. Na zapowiadanej płycie znajdą się nagrania wykonawców tej miary co: Der Blaue Reiter (to hiszpański duet znany ze wspaniałej muzycznej podróży do Czarnobyla), The Devil & The Universe (ten zespół powinniśmy pamiętać z tegorocznej edycji Wrotycz Festival), Evi Vine, czy Kirlian Camera.

A Change Of Speed - A Change Of Style (plakat wydawnictwa / źródło: listentothesilence.net)
A Change Of Speed – A Change Of Style (plakat wydawnictwa / źródło: listentothesilence.net)

Za szybsze tempo będą na kompilacji odpowiedzialni artyści związani z nurtami: rocka gotyckiego, dark wave, oraz elektroniki – między innymi: Merciful Nuns, No Sleep by the Machine, czy reprezentujący ciekawe minimalistyczne brzmienie projekt Dive.

Oficjalna premiera płyty odbędzie się czwartego września podczas festiwalu Nocturnal Culture Night w Lipsku. Warto zwrócić uwagę na ten album, a przynajmniej na jego obszerne „eteryczne” fragmenty.

Szymon Gołąb

Płyta w wersji fizycznej (CD), oraz elektronicznej (MP3 + utwory bonusowe) do nabycia na oficjalnej stronie wydawnictwa.

A Change Of Speed – A Change Of Style – Facebook

Google Translate

PRZED PREMIERĄ / Vivien Glass: Jura

Vivien Glass: Jura (LP; Wielka Brytania; 1 października 2015)

Vivien Glass - Jura (lp; 2015)

Choć na tę płytę musimy poczekać do jesieni, to zawartą na niej muzykę można chyba określić jako sedno letniego chilloutu najwyższej jakości. Nowy krążek londyńskiego tria Vivien Glass zawiera wszystko, co przyjemne i łatwo przyswajalne dla ucha: melodyjność, świetny kobiecy wokal, dobrze napisane teksty. Przebojowość tej płyty daleka jest jednak od banału – tym różni się dark pop (gatunek najbliższy dokonaniom Vivien Glass) od pospiesznych masowych produkcji pop-przemysłu stale obecnego w komercyjnych rozgłośniach.

Vivien Glass (źródło: materiały prasowe zespołu)
Vivien Glass (źródło: materiały prasowe zespołu)

Nową płytę Londyńczyków zapowiadał kilka miesięcy temu singiel „Black Magic”. Jest on reprezentatywny dla albumu – zarówno pod względem muzycznym, jak i nastroju wyrażanego przez wideoklip. Posłuchajmy więc i popatrzmy:

Jura będzie drugim lonplay’em w dyskografii Vivien Glass, obok wydanej w 2013 roku płyty „Awake, My Sleeper” – albumu zawierającego chociażby tak znakomite nagrania, jak „Part Machine”. Pod względem tworzonej stylistyki muzycznej zespół jest konsekwentny, podobnie bowiem jak poprzednia płyta, Jura zawiera miksturę nastrojowych ballad (w tej grupie faworyzuję utwory: „Without Sleep”, „Midnight Rainbow”, oraz „Blood Into Gold”) i tanecznych synth popowych kompozycji (zwracają uwagę: najlepszy na płycie utwór „Wolf”, „Taste Youth”, oraz – brzmiący nieco jak nagrania rosyjskiego Brandy Kills – „Winter Wake”).

Vivien Glass na żywo (źródło: materiały prasowe zespołu)
Vivien Glass na żywo (źródło: materiały prasowe zespołu)

Jura zawiera trzynaście kompozycji (przeszło czterdzieści siedem minut muzyki), niewątpliwym zaś atutem albumu jest jego urzekające przestrzennością i dopracowane w szczegółach brzmienie – masteringiem płyty zajął się prawdziwy mistrz konsolety, Mazen Murad, znany chociażby z pracy nad wydawnictwami: Björk, Kasabian, czy The Rolling Stones. Obecnie częstą praktyką, nadużywaną niestety zwłaszcza w Polsce, jest podejmowanie współpracy z „tuzami” realizacji przez zespoły nie mające zbyt wiele do zaprezentowania pod względem muzycznym; w przypadku najnowszego wydawnictwa Vivien Glass oba jednak elementy (pomysłowość muzyków i perfekcja realizacji) doskonale się uzupełniają, tworząc z Jury swoiste arcydzieło porywającej do tańca muzycznej harmonii.

Zdecydowanie warto czekać na tę płytę.

Szymon Gołąb

Trzy utwory z albumu Jura pojawiły się przed premierą w audycji Transmission / Transmisja z ósmego sierpnia 2015, której można aktualnie wysłuchać w archiwum Wave Press (kompozycje: „Black Magic”, „Blood Into Gold” i „Jura” – początek 1 godz. 50 minut trwania programu).

Płyta do nabycia (pre-order) w serwisie iTunes.

Vivien Glass – oficjalna strona

Vivien Glass – Facebook

Vivien Glass – Twitter

Wybrane wideoklipy do utworów z poprzedniej płyty Vivien Glass:

Google Translate

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑