7JK: Ride The Solar Tide (LP; Polska / Wielka Brytania; 3 października 2016)
Polsko-angielski (Maciej Frett z Job Karma i Matt Howden z Sieben) projekt 7JK niedługo wyda swój drugi długogrający krążek; warto posłuchać tej płyty – tym bardziej, że wypadkowa gatunków post industrial i dark ambient proponowana przez 7JK jest interesująca i może się spodobać. Na pewno zaś trudno (i to nie tylko na rodzimej scenie) znaleźć podobne brzmienia.
7JK (źródło: 7jk.eu)
Ambient? Nie lubię ambientu – za rozbudzone nadzieje i rozczarowania, z których wieje statyczną nudą. Niedawno ukazała się taka właśnie płyta, podobno mistrzów gatunku, Croatian Amor. To album o cudownie prawdziwym tytule Love Means Taking Action i wspaniałym rozpoczęciu – „An Angel Gets His Wings Clipped”. Reszta jest nie do słuchania. 7JK nie popełniają tego błędu, ich nowy krążek nie tylko jest nader „równy”, ale także potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć słuchacza. czytaj więcej…
V/A: Wavecore 5 (kompilacja; Anywave; Francja; 13 czerwca 2016)
Pora na zwiastun piątego już zestawienia z serii Wavecore Compilations, która ukazuje się od 2013 roku nakładem paryskiej wytwórni Anywave. Kompilacje te wyróżniają się budowaniem nastroju przez zestawienie wykonawców znanych z debiutującymi oraz łączeniem brzmień charakterystycznych dla nowoczesnej odmiany cold wave (zazwyczaj w jej syntezatorowej odmianie) z awangardą. Wavecore Compilations to więc przedsięwzięcie mające odkrywać nową muzykę, jednocześnie interesująco ją prezentując. Zeszłoroczna edycja kompilacji była znakomita – a jak brzmi Wavecore 5 na kilka dni przed oficjalną premierą?
Technophobia: Negative Space (singiel; Working Order Records; Stany Zjednoczone; 14 czerwca 2016)
Zimna nadzieja. Po pierwsze dlatego, że – biorąc pod uwagę odświeżającą stylistykę nagrań duetu Technophobia – ich muzyka może naprawdę wnieść sporo nowego do współczesnych brzmień cold / synth / dark wave. Po drugie zaś z powodu, iż singiel Negative Space (oraz longplay przez niego poprzedzany, jak i wiele wydawnictw im towarzyszących) całym dochodem ze swojej sprzedaży wesprzeć mają ciekawą i wartą zauważenia inicjatywę przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu utalentowanych młodych ludzi. W Waszyngtonie (skąd pochodzą muzycy i działa wspomniana inicjatywa) jest chyba zdecydowanie mniej wykluczonych niż w średniej wielkości polskim mieście, więc tym bardziej – podobnymi do Life Pieces To Masterpieces pomysłami – należy zraszać rodzimą świadomość. Choć to właśnie zdaje się być sednem „zimnej” (a więc niemożliwej) nadziei. Tu (w Polsce) człowiek nie ma żadnego znaczenia, a liczy się jedynie „PKB” (WTF?).
Technophobia (źródło: workingorderrecords.org)
Wróćmy do muzyki, bo wykonaniu Technophobii jest ona szczególnie piękna i odkrywcza. Ten waszyngtoński duet (Katherine i Stephen Petix) jest na scenie już od 2013 roku grając głównie muzykę na żywo – dopiero 19 lipca ukaże się ich debiutancki longplay Flicker Out. Koncerty to dobra szkoła dla muzyków – uczą, że muzyka powinna być wypełniona energią i bezpośrednio trafiać do wrażliwości odbiorców. Taki też singiel Negative Space:
Dark pop i coś więcej, prawda? Ten utwór na singlowym wydawnictwie pomieszczono jeszcze w trzech remiksach autorstwa: Meaning Nothing, Void Vision i Alter Der Ruine. Wszystkie są świetne i odmiennie traktują chłodną melodyjność kompozycji „wyjściowej” Negative Space to chyba najlepsza płyta „z wariacjami”, jaką słyszałem w ostanim czasie! Krążek zamyka zaś „Passing People” – melorecytowany utwór mogący kojarzyć się z nagraniami hiszpańskiego duetu Synths Versus Me. W całości singiel nie jest dostępny do wysłuchania – w tym więc przypadku zaufajcie mi. Jeśli wydawnictwo trafiłoby w ręce piratów, jego pozamuzyczna funkcja przestałaby mieć sens. Warto mieć je w wersji fizycznej jeszcze z jednego względu…
Technophobia: Flicker Out (LP) – okładka płyty z fotografią Rimel Neffati.
Zarówno singiel Negative Space, jak i longplay Flicker Out, urzekają także pod względem wizualnym. Nic dziwnego – ich oprawę graficzną przygotowała Rimel Neffati, mistrzyni widmowej w nastroju i tematyce fotografii artystycznej.
Black Heart: All Is Lost (LP; Underwaves Records; Austria; 21 czerwca 2016)
Dziś pora na piękną muzykę – utwór „Stars Align” z płyty All Is Lost projektu Black Heart. Oficjalna premiera tego wydawnictwa przewidziana jest na drugą połowę czerwca. Kim jest Black Heart?
Black Heart – Corina Cinkl (źródło: materiały prasowe Black Heart)
To dobrze już znana fanom brzmień z pogranicza dark / cold wave Corina Cinkl, twórczyni znakomicie niegdyś przyjętego projektu Vile Oblique. Corina (autorka tekstów, piosenkarka, producentka muzyczna) współpracowała dotąd z wieloma uznanymi muzykami sceny zimnofalowej w Europie – jej głos można usłyszeć chociażby na płytach firmowanych przez: Ghost Actor, Oppenheimer MkII, Melanoboy, czy Black Egg… Najwyższa więc teraz pora na drugi jej własny projekt – Black Heart, którego debiutancki krążek ukaże się nakładem wytwórni również powołanej przez tę utalentowaną Austriaczkę, Underwaves Records.
Black Heart – All Is Lost (fotografia z wnętrza płyty / źródło: materiały prasowe Black Heart)
Na płycie znajdzie się osiem utworów, z czego trzy zostały udostępnione już w sieci. Kluczami do muzyki Black Heart są: wzniosłość, balladowość oraz zmysłowy nastrój – i ten ostatni walor szczególnie wyróżnia najnowsze kompozycje Coriny na tle pozostałych współczesnych dokonań sceny cold wave; wyróżnia na tyle, że z albumu będą zadowoleni wszyscy miłośnicy pięknego kobiecego głosu połączonego z elektronicznym (i nader lirycznym) brzmieniem. Kolejność utworów na płycie jest następująca:
„Follow”
„Black Heart”
„Shadows”
„All Is Lost”
„Mirrors”
„Blind”
„To Her”
„Stars Align”
To właśnie kody albumu, utworu „Stars Align”, wysłuchamy teraz – na miesiąc przed premierą.
Sanne de Neige: The Forest Tapes & Anton de Neige: bez tytułu (2 x EP; In Club Records; Szwecja; 30 maja 2016)
Wreszcie uporządkowano dyskografię Sanne i Antona de Neige – poetyckich wizjonerów zimnej fali ze Szwecji. Najnowsze, proponowane przez peruwiańską wytwórnię In Club Records, wydawnictwa z ich muzyką mają dodatkowo interesującą formę: na kasecie magnetofonowej Sanne i Anton zostali połączeni, zaś na płycie CD – rozdzieleni. Razem, czy osobno – ich muzyka smakuje doskonale, sięgając po nieczęste współcześnie rejestry czarnego romantyzmu ujęte w zróżnicowane nastrojowo brzmienia spod znaków: cold wave, dark popu i goth gaze.
Sanne i Anton de Neige (źródło: Bandcamp)
Już same okładki kaset i płyt dwójki szwedzkich muzyków (nieco zbliżone do stylistyki znanej z frontonu – bo ta płyta to gotycka katedra – jednego najpiękniejszych albumów Dead Can Dance, Within The Realm of a Dying Sun) wprowadzają w nastrój tego, co znajdziemy w ich wnętrzu…
Sanne de Neige: The Forest Tapes – okładka kasety (źródło: materiały In Club Records)
Najpierw Sanne. Jej epka „Forest Tapes” to zdecydowanie najbardziej zimnofalowy akcent podwójnego wydawnictwa. Sześć, nagranych w zeszłym roku, utworów jest połączeniem charakterystycznego żeńskiego wokalu (coś w głosie Sanne przypomina najlepsze lata wokalistek labelu 4AD…) z linią z melodyczną dyktowaną oszczędnymi frazami basu i automatu perkusyjnego. Faworyzuję kompozycje: „Dans La Forêt”, „Low”, „Hurt”, oraz „Cold World”. W wygłosowej balladzie albumu, utworze „Venim”, pojawiają się zaś melodyjność i przestrzeń wprowadzające odmienny (choć, prawem dialektyki przeciwieństw, podobny) rejestr – chłodne poematy Antona de Neige.
Anton de Neige: bez tytułu – okładka kasety (źródło: materiały In Club Records)
Płyta Antona, pierwotnie wydana na początku tego roku, nie ma tytułu i bez tytułów jest także pięć składających się na nią utworów. Tu do głosu dochodzi element „gaze” – a więc potraktowane nader subtelnie brzmienie gitary ujęte w balladowy wyraz podkreślony wspaniałym głębokim męskim wokalem. Trudno naprawdę znaleźć analogię dla tej muzyki… Może mogą nią być nagrania Michała Pydo z jego solowego debiutu Proof of Concept (2014)? Faworyzuję wszystkie pięć utworów, najczęściej powracając zaś do kompozycji „#4”.