BUNT / Sierpien: Zawsze Nasze

Sierpien: Zawsze Nasze (LP; Rosja; maj 2014)

Sierpien - Zawsze Nasze (2014)

Spośród wielu płyt, które w ostatnim czasie współtworzą – poza granicami kraju – nawiązania do polskiej muzyki i kultury (a więc nomadyzmu i buntu), album Zawsze Nasze moskiewskiej formacji Sierpien zajmuje szczególne miejsce. Udało się tu Rosjanom nie tylko uczynić odniesienie do konwencji gatunkowej (Zawsze Nasze to rdzenna zimna fala – nie „cold wave”, ale właśnie jej polski odpowiednik), ale także powołać muzykę, której żywiołem nie jest wyłącznie „ugrzeczniona” stylizacja. W brzmieniach Sierpnia zawiera się pierwotna energia post punkowego buntu w mierze dawno już nie obecnej.

Zawsze Nasze to dziewięć kompozycji mających potencjał zdolny, aby zadowolić najbardziej ortodoksyjnych fanów klasyki zimnej fali – na płycie (oraz w materiałach, jakimi Rosjanie promują swój album) odnaleźć można bezpośrednie i wypowiedziane wprost odniesienia do Nowej Aleksandrii puławskiej Siekiery (wydawnictwa, którego przesłanie – najwyraźniej – jest dla muzyków Sierpnia źródłową inspiracją). Zimna Fala z Puław jest tu twórczo potraktowanym punktem wyjścia dla brzmień o nieco wyraźniejszej, niż w polskim „pierwowzorze”, ekspozycji gitar, a także o zdecydowanie mniej ciemnym wyrazie. Akcent tego albumu przesunięty został więc, w odniesieniu do Nowej Aleksandrii, nieco bardziej w stronę punkową, przy jednoczesnym i swoistym „ukłonie” w stronę źródła inspiracji. Dość wspomnieć, że Zawsze Nasze to najlepszy i najpełniejszy „tribute to” Nowa Aleksandria jaki kiedykolwiek słyszałem. Każdemu zaś, kto ceni rodzimy bunt zimnej fali lat osiemdziesiątych, komu bliska jest żarliwa ascetyczność tekstów i muzyki Aurory i Ivo Partizan – propozycja Sierpnia przypadnie do gustu.

Sierpien - do boju Polacy!
Sierpien – do boju Polacy!

Zawsze Nasze to, jak wspomniałem, nie tylko wintaż, ale także aktualne i czytelne przesłanie. Sednem tego albumu jest bunt. Jest on nieco bliski w wyrazie polskim emigracyjnym formacjom cold wave – Belgrado i Kandahar, lecz zarazem odrębny i nieporównywalny. Miarami sprzeciwu są tu: niechęć do medialnej propagandy (utwór „Correspondents of New Agencies”), oficjalny i zinstytucjonalizowany pseudo-patriotyzm („Total Revival”), niespełnienie w rzeczywistości bez jutra („The Last Day For Excuses”)… Ta wizja rzeczywistości niewiele więc różni się od rodzimych obrazów wątpliwych perspektyw oferowanych przez państwo Donalda Tuska… Tak, polityka (a raczej jej wpływ na degradację jakości życia), podobnie jak dla każdego istotnego przesłania (post) punk rockowego, także i dla tej płyty stanowi ważny kontekst. Cieszy mnie jednak nietendencyjne spojrzenie muzyków Sierpnia – totalitarność jest tu potraktowana z równą dozą krytyki, co tak zwana „demokracja” – to więc ważny głos, który winien być słyszalny także na polskich alternatywnych scenach.

Jest jeszcze jedna perspektywa odbioru tej płyty – radość w kontakcie z muzyką powstałą z pragnienia czystej energii i szczerości przekazu. To przyjemność niezależna od skłaniania się ku „homofobii” czy sympatyzowania z „homo lobby”. Wiem, że to ujęcie w końcu stanie się faktem obcowania z nowoczesną sztuką. Póki co, żyjemy w podzielonym świecie – warto więc sięgnąć po tę odważną, łączącą i nader aktualną wizję rosyjskich muzyków.

Szymon Gołąb

Sierpien – Facebook

Sierpien – VKontakte

Płyta Zawsze Nasze ukaże się jesienią tego roku w formacie CD nakładem Bat-Cave.pl

GŁĘBIA I MELANCHOLIA / SLPWK: Teardrop

SLPWK: Teardrop (EP; Polska; 2 lipca 2014)

SLPWK (Michał Solipiwko) - logo.

Epka Teardrop to debiut katowickiego projektu założonego przez byłego wokalistę nieistniejącej już formacji Supreme Scarlet. Tworząc solo, Michał Solipiwko powołuje aurę nie mniej interesującą od swoich wcześniejszych dokonań – co więcej, jego najnowsza muzyka jest nader rzadką na rodzimym gruncie, suwerenną interpretacją cold wave; są to brzmienia niezwykle kunsztowne pod względem realizacji i – co najważniejsze – budujące nieporównywalny nastrój, składający się z monumentalizmu i chłodu najwyższej próby.

Teardrop zawiera pięć kompozycji łączących stylistykę ciemnego pulsu (nieco przypominającą wczesne dokonania The KVB) ze zwartymi ambientowymi pasażami. Pierwszy plan albumu tworzą dojrzałe i odpowiednio dozujące chłód utwory „Static”, oraz „Afflux”. To odrębna jakość na polskiej scenie – muzyczne wyważenie, głębia i dekadencka nastrojowość. Nade wszystko zaś – jakość! To właśnie klucz do muzyki SLPWK – charakterystyczna pieczołowitość, drobiazgowość, opanowanie techniki, które w przypadku nowej muzyki elektronicznej (co jest paradoksalnie bliskie dawnym ekspresjonistycznym formułom kina) są gwarantem powołania brzmień urzekających i apelujących do wyobraźni. Wszystkie te właściwości spełniają się we wnętrzu Teardrop, uzupełnione jednak o wartość, bez której muzyka nie istnieje, a którą wyznaczają miary natchnienia (chłodnego w tym przypadku i pełnego dystansu), oraz głębi przeżywania projektowanego w dźwięki. Michał Solipiwko jest muzykiem obdarzonym sporą wrażliwością, która niejako rozsadza konwencje estetyczne. Chłód cold wave jest tu więc jedynie punktem wyjścia dla niepodległych poszukiwań artysty. Tę zaś własność cenię w sztuce najbardziej.

SLPWK (Michał Solipiwko) fot. Maciej Chochoł
SLPWK (Michał Solipiwko) fot. Maciej Chochoł
SLPWK (Michał Solipiwko) fot. Magdalena Radwańska
SLPWK (Michał Solipiwko) fot. Magdalena Radwańska

Nieco obawiałem się drugiego, „ambientowego” żywiołu tej płyty – jednak bezzasadnie. Jest on właściwie wkomponowany w całość wizji, współtworzy i amplifikuje nastrój, wzbogacając go o składnik bezsłownej melancholii. Właśnie – melancholia… Muzyka zrodzona tu i teraz – w Polsce, a nie gdzie indziej – winna być nader wrażliwa na ten kształt rzeczywistości, jeśli zaś go pomija – staje się wtórna i zamknięta. SLPWK organizuje dźwięki w formy pustki i niespełnienia, chłodu i braku realizacji, które – będąc wyraźnie wyczuwalnymi – powołują paradoksalną wartość tej muzyki. Staje się ona przyczynkiem do przekroczenia smutku czasów, podobnie, jak w przypadku rdzennych dokonań zimnej fali sprzed trzydziestu lat.

Naprawdę – Teardrop to zadziwiająca płyta.

Szymon Gołąb

SLPWK – Facebook

 

ZIMNY POCZĄTEK LATA / Live Transmission dj’s set

LIVE TRANSMISSION (prezentują: ERREUR; FOQL, TRYTON; sobota, 5 lipca, godz. 21; Voodoo Club, ul. Bema 65, Warszawa)

Live Transmission

Najwyższa pora na tę formę udostępnienia nowej muzyki z obszarów: cold wave / post punk / minimal synth – na żywo i w adekwatnej atmosferze. Czas oddać muzykę chłodu w ręce twórców, didżejów i prezenterów mających stały kontakt z tym, co w niej istotne, oraz pociągające. Nieuchronnie nadchodzi Live Transmission – swoiste „święto” zimnej fali.

Początek letniego sezonu jest, niejako przez zaprzeczenie, idealnym czasem na inaugurację tego rodzaju imprezy, która – w przyszłości – powracać będzie jako wydarzenie cykliczne. Często dziś wspomina się o awangardzie klubowej Berlina, Moskwy czy Montrealu; szczęśliwych bywalców urzeka też atmosfera nowojorskich tyngli, które prześcigają się w coraz popularniejszym „powrocie do korzeni”; imprezy i sceny retro wave mnożą się na całym świecie. Tymczasem jednak, w świadomości odbiorców i artystów związanych z gatunkiem, swego rodzaju „ikoną chłodu” pozostaje, niezmiennie od lat osiemdziesiątych, Warszawa (obecnie konkurująca z Łodzią, której zimna scena rozwija się nader prężnie). Oto przypadkowy szereg: Warsaw, czyli pre – Joy Division; Ein-St-Ein; peruwiańska Varsovia… To czarno białe domino ma kilkaset członów i może stanowić temat na odrębny esej. Ostatecznie wybór padł na Warszawę, w niej zaś na Voodoo Club jako miejsce tradycyjnie związane ze sceną nurtu dark independent. Live Transmission staje się więc konkretem i wydarzeniem.

Podczas pierwszej edycji imprezy, już piątego lipca, o aerię minimalizmu i chłodnej pasji zadbają: mistrz czarnej płyty ERREUR, oraz FOQL, twórczyni Hypatii, Niebezpiecznych Związków i miksów wielokrotnie prezentowanych w audycji Transmission / Transmisja. Jako Tryton, trzeci składnik wieczoru – tertium quid, a więc metafora – odbiorę ich wizjom wszelką potencję barw, wprowadzając syntetyczny rytm strachu i zniechęcenia – sedno zimnej fali. Wave Press obejmuje wydarzenie patronatem.

„No language, just sound, that’s all we need know to synchronize love to the beat of the show” (Joy Division: Transmission).

Szymon Gołąb

Live Transmission – wydarzenie, Facebook

LIVE TRANSMISSION (5 lipca 2014) - plakat promujący wydarzenie.
LIVE TRANSMISSION (5 lipca 2014) – plakat promujący wydarzenie.

 

MAGIA I TAJEMNICA / Sleep Thieves: You Want The Night

Sleep Thieves: You Want The Night (LP; Minty Fresh; Irlandia; 17 czerwca 2014)

Sleep Thieves - You Want The Night (2014)

Album You Want The Night to wreszcie odpowiednio głębokie pożądanie nocy. To muzyka wdzięku i brzmiącej przestrzeni. Osobliwy, pełen wzniosłej lekkości „odlot” (bądź, jeśli wolicie, „trip„) rozpisany na dziesięć urzekających kompozycji (w tym jedną ukrytą). To także organizacja dźwięków zdolna poruszyć ukryte dotąd pragnienia, ciemne fascynacje, oraz – nierzadko – lęki.

Nie za wiele emfazy? Nie! W przypadku tej wspaniałej muzyki mowa serca jest w pełni uzasadniona. Choć debiutancki longplay trojga irlandzkich muzyków przywołuje jakość obecną już w najnowszej muzyce (za sprawą chociażby: Bat For Lashes, Austry, Snow Ghosts, oraz I Break Horses…), to czyni to jednak w nieporównywalny sposób, zdecydowanie zapisując się w pamięci jako odrębne zjawisko, do którego kluczem jest ciemny wyraz uczuć.

Sleep Thieves: Sorcha Brennan, Keith Byrne, Wayne Fahy (fot. Neil Hoare)
Sleep Thieves: Sorcha Brennan, Keith Byrne, Wayne Fahy (fot. Neil Hoare)

Właśnie! Zjawiskowość… Jest ona ważnym wyróżnikiem brzmień Sleep Thieves – muzyki tyleż wyniosłej, co przystępnej; zrodzonej z melancholii, lecz spełniającej się w tańcu. Tajemniczy wdzięk dark / dream popu chyba w pełni się tu uobecnia; jest rytmiczną zmiennością i nieustanną oscylacją. Spełnia się jako eter i pojaw. Biegunowość tej muzyki to twórcze napięcie między nastrojem mrocznych pasaży (utwory: „Oceans”, „High”, „Tusk”) przebitych mechanicznym pulsem wyrazistego rytmu („City Of Hearts”, „You Want The Nigt”). Elementem, który spaja owe bieguny jest wokal Sorchy Brennan – głos zdolny osiągnąć niebywałe wprost rejestry.

Kamp? Tak, lecz tylko jako przeciwwaga dla rzekomo odkrywczej nijakości i wysterylizowania z uczuć – wciąż natarczywych (niestety) cech nowej muzyki. Wolę magię i tajemnicę – stwarzają one bowiem piękno; You Want The Night jest zaś szczególnie piękną formą pożądania.

Szymon Gołąb

https://soundcloud.com/wearesleepthieves/sets/sleep-thieves-you-want-the

Sleep Thieves – oficjalna strona

Sleep Thieves – Facebook

 

CZARNY ROMANTYZM / Paradox Obscur: Paradox Obscur

Paradox Obscur: Paradox Obscur (LP; Peripheral Minimal; Grecja; 25 czerwca 2014)

Paradox Obscur - Paradox Obscur (2014)

Fenomenalny album! Czarna perła gatunku, który określiłem niegdyś (opisując efekt współpracy Countess M z Denovomutans) mianem „synth fantasy”. Sednem tej w pełni progresywnej odmiany cold wave jest swoista poetyckość, liryczny ton, a także paradoksalna (nomen omen?) synteza muzycznego minimalizmu ze wzniosłością, godną kompozycji Anny von Hausswolff, czy… O tym jednak za chwilę.

Jakość debiutanckiego wydawnictwa greckiego duetu Paradox Obscur gwarantują niejako już sami jego twórcy – Kriistal Ann (znana z projektu Resistance Of Independent Music, oraz Toxic Razor, występujący tam obok niej założyciel wytwórni Werkstatt Recordings, która z niespotykaną – nawet wśród najzagorzalszych pasjonatów – pieczołowitością uprzystępnia dokonania współczesnej niezależnej elektroniki). Paradox Obscur to więc połączenie znaczących talentów, oraz głębokiej muzycznej świadomości. Ta płyta musiała być świetna.

Toxic Razor & Kristall Ann (Paradox Obscur)
Toxic Razor & Kriistal Ann (Paradox Obscur)

Dziewięć kompozycji albumu konsekwentnie, lecz bez wrażenia monotonii, prowadzi słuchacza przez świat wzniosłej tęsknoty, obrazów krwawego nieba, odległych gwiazd i samotnych, ale niedostępnych księżniczek (utwór „Creatures” brzmi dla mnie niemal jak „Dark Star” Deine Lakaien!)… To czarny romantyzm, emploi „klasycznego” mroku – wartość, którą w muzyce cenię najbardziej. Tym, co na tej płycie najbardziej urzeka jest głos Kristall Ann; jej nieporównywalny południowy akcent wzbogaca anglojęzyczne kompozycje o ton swoistej i pełnej natchnienia rezygnacji. To ciemna, wysublimowana dekadencja w czystej postaci. Kriistal Ann i Toxic Razor zadbali (lepiej niż bardzo dobrze) również o muzyczny kształt całości – płyta zawiera odniesienia do syntezatorowej klasyki lat osiemdziesiątych, jest refleksyjna i taneczna zarazem. Wykorzystane instrumentarium, co warto podkreślić, to także rdzenny powrót do klasyki gatunku – spragnieni elektronicznego wintażu powinni być z tego albumu bardzo zadowoleni.

Odniesienia? Niewiele ich (obok wspomnianej kolaboracji Countess M & Denovomutans) można wskazać; nurt „synth fantasy” jest dopiero w fazie wczesnego rozwoju i – sądząc po jego dotychczasowych dokonaniach – jest nader przyszłościowy. Atmosfera, którą powołuje debiut Paradox Obscur, pozwala jednak – i ponadto – przyrównać tę wspaniałą płytę do mrocznej, „gotyckiej” progresji, jaką na początku lat siedemdziesiątych tworzył Julian Jay Savarin, muzyk i wizjoner literatury fantasy. Wydany w 1970 roku album jego formacji Julian’s Treatment – A Time Before This – opatrzona jest inskrypcją: „this hidden universe… told in music… in words… in sounds… listen to it… think about it… enjoy it”.

Paradox Obscur przywraca nowoczesnej muzyce te rejestry.

Szymon Gołąb

Paradox Obscur – Bandcamp

Paradox Obscur – Facebook

 

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑