TANIEC GOLEMÓW / Nietzsche and the Wagners: rozmowa

Nietzsche and the Wagners
Nietzsche and the Wagners (źródło: materiały prasowe zespołu)

Nietzsche and the Wagners grają dość niespotykaną odmianę cold wave. Warto poznać ten zespół – tym bardziej dlatego, że obok dobrej muzyki ma on do przekazania słuchaczom sporo ważnych treści. Przeczytajcie rozmowę z Nietzsche and the Wagners. (English version below).

Nietzsche and the Wagners – interesująca nazwa dla zespołu… Czym się kierowaliście przy jej wyborze?

Po pierwsze ta nazwa brzmi dość niezwykle i zwraca uwagę (śmiech). Teraz wszyscy pytają co ona oznacza i skąd pochodzi. Wymyślił ją Vlad jako parodię nazwy jednego ze swoich ulubionych zespołów, Siouxsie and the Banshess – kiedy zdecydowaliśmy się stworzyć własną grupę, to sięgnęliśmy właśnie po tę nazwę.

Trzeba też dodać, że odkąd konflikt pomiędzy indywidualizmem a masowością stał się jednym z ważniejszych tematów w naszych utworach, stwierdziliśmy że jest to bardziej niż właściwe użyć nazwiska filozofa-indywidualisty i jednego z głównych twórców estetyki przynależnej patosowi wszelkich masowych ruchów. Z tego też powodu nazwiska Wagner użyliśmy w liczbie mnogiej, co bardziej wyraża rodzaj ducha kolektywnego, niż liczba pojedyncza.

Nietzsche and the Wagners
Nietzsche and the Wagners w roku 2013 (źródło – VKontakte)

Historia i teraźniejszość Nietzsche and the Wagners…

Początek projektu to minimalistyczna mikstura post punka i “apokaliptycznego folku” inspirowanego przez zespoły nagrywające niegdyś dla wytwórni World Serpent. Jednak już dość szybko od momentu powstania zaczęliśmy eksperymentować z różnorodnym instrumentarium, zespół był nawet przez pewien czas sekstetem, w efekcie czego powstał nasz pierwszy dłuższy materiał, demo Asphodels, gdzie staraliśmy się połączyć wspomniane gatunki z brzmieniem rockowej psychodelii.

W tym okresie nagraliśmy chociażby cover utworu “Prizrak”, który znalazł się na składance dedykowanej rosyjskiej grupie Kooperativ Nishtjak. Co ciekawe, piosenka ta została nawet wspomniana przez gazetę o “stalinowskim” profilu “Zavtra”, co wtedy nas nieźle rozbawiło…

Czytaj więcej…

Reklamy

WSCHÓD SŁOŃCA I KSIĘŻYCA / Theodor Bastard: Vetvi

Theodor Bastard: Vetvi (LP; Rosja; 6 maja 2015)

Theodor Bastard - Vetvi (lp; 2015)

Ta płyta to inny wymiar odczuwania, daleki od wszystkiego, co we współczesnej muzyce może odstręczać płytkością, mnożeniem granic, pychą i małostkowością. Żywioł Vetvi jest subtelny i potężny zarazem, w pełni też spełnia swoje powołanie: najnowszy longplay rosyjskiej formacji Theodor Bastard miał być poszukiwaniem muzycznych korzeni tych krain, w których światło Wschodu spotyka się z lunarną poświatą i mrokiem Północy. W rzeczy samej – jest zarówno tak ich poszukiwaniem, jak i odnalezieniem.

Theodor Bastard (fot. Alexander Corvus)
Theodor Bastard (fot. Alexander Corvus)

Wschód inspiruje, najlepszym zaś tego przykładem są brzmienia określane mianem „muzyki źródeł”, a więc wszelkie odmiany stylistyki z przedrostkiem folk. Niech jednak nikogo nie zwiedzie ta nazwa, z przaśnym weselnym „folklorem” ten niezwykły rodzaj muzyki ma niewiele wspólnego; mniej więcej zaś od początku lat dziewięćdziesiątych (czyli od momentu, w którym właśnie zaistniała grupa Theodor Bastard) charakteryzują go: nieustająca pasja ekperymentatorska, liryzm, oraz swoiste dążenie do osiągnięcia walorów muzycznej głębi. W tym nurcie odnajduje się również nowy album muzyków z Petersburga.

Yana Veva / Theodor Bastard (fot. Yaka Mashleva)
Yana Veva / Theodor Bastard (fot. Yaka Mashleva)

Vetvi to dziesięć kompozycji rozpisanych na wspaniałe głosy (formację wokalnie prowadzi Yana Veva o głosie mogącym odnajdywać porównanie jedynie z barokowym bel canto Lisy Gerrard), oraz zachwycająco bogate i różnorodne instrumentarium. Pod tym względem Vetvi sprawia wrażenie muzycznej materii utkanej misternie i z niespotykanym współcześnie kunsztem, a także z namysłem i natchnieniem właściwym chyba tylko rdzennym mieszkańcom Wschodu. Arboretum starannie dobranych etnicznych instrumentów towarzyszy tu umiejętnie i w stosownych miarach wpleciona nić brzmień elektronicznych (szczególnie słyszalnych w utworze „Veter”, oraz wspaniałym, bliskim stylistyce minimal wave, „Niti”).

Oto krótki filmowy dokument obrazujący powstawanie albumu Vetvi, zwróćmy szczególną uwagę, jak wiele elementów złożyło się na jego ostateczny kształt. To inna, od większości współczesnych produkcji, muzyka – niemożliwa do zaistnienia w izolacji od wrażeń, wiedzy i umiejętności…

Jakie formy i inspiracje spotykają się na tej płycie. Bardzo różne, często odległe, lecz zawsze połączone w doskonale współbrzmiącą całość: bogato zorkiestrowany wzniosły orientalizm („Umbraya Erze”), ciemna, podbita brzmieniem organów mistyka („Salameika”), stylizacja na tradycyjną rosyjską balladę („Кукушка”), wspomniane eksperymenty z minimalistyczną elektroniką, czy wreszcie nastrojowy klasycyzujący liryzm („Vetvi”).

Doskonały album! Wzniosłe i pełne poezji remedium na wszelką miałkość i płyciznę dookolnej rzeczywistości.

Szymon Gołąb

Album do nabycia w wersji elektronicznej w serwisach: Bandcamp (mp3, flac), Kroogi (wav, mp3), oraz iTunes (mp3).

Theodor Bastard – oficjalna strona

Theodor Bastard – Facebook

Theodor Bastard – VKontakte

Google Translate - logo

SŁOWIAŃSKIE PIĘKNO / Alina Orlova: 88

Alina Orlova: 88 (LP; Снегири-музыка; Litwa; 23 kwietnia 2015)

Alina Orlova - 88 (lp; 2015)

Olśniewająca płyta! Arcydzieło nastroju! Zdecydowanie najlepsze wydawnictwo spośród wszystkich, które ukazały się dotąd w 2015 roku. Najnowszy album Aliny Orlovej, litewskiej wokalistki o polsko – rosyjskich korzeniach, zachwyca wielowymiarowością stylistyczną, połączeniem wokalnej subtelności z instrumentalną wzniosłością, a także reaktywacją – we współczesnym kształcie – nastroju znanego z kompozycji Anny German.

Alina Orlova (fot. Rytis Šeškaitis Photography)
Alina Orlova (fot. Rytis Šeškaitis Photography)

88 jest trzecim longplay’em w dyskografii Aliny Orłowskiej (zrezygnujmy z angielskiej transkrypcji, to niepotrzebnie zwiększa dystans do tej wspaniałej muzyki), obok wydanego w 2008 roku debiutu Laukinis šuo dingo, oraz albumu, który ukazał się dwa lata później – Mutabor. Podobnie, jak poprzednie płyty, 88 to żywioł trójjęzyczny, utwory posiadają teksty po litewsku, rosyjsku i angielsku. W połączeniu z naturalnym wdziękiem tej muzyki, oraz wrażeniem aranżacyjnej lekkości (to „kobieca” muzyka w najczystszej postaci!), 88 stanowi całość nieporównywalną w kontekście niemal wszystkich dokonań współczesnej sceny ethereal / dream pop / dark folk.

Alina Orlova (fot. Rytis Šeškaitis Photography)
Alina Orlova (fot. Rytis Šeškaitis Photography)

We wnętrzu płyty znajdziemy dziesięć kompozycji o znacznej rozpiętości nastrojowej, co jest już cechą zdecydowanie wyróżniającą wszystkie wydawnictwa Aliny Orłowskiej – wokalistki, która z łatwością i wdziękiem potrafi siegać zarówno po rejestry liryczne i balladowe, jak i nowoczesną syntezatorową taneczność. Ta właśnie łatwość i naturalność muzycznych przemian na płycie 88 zachwyca najbardziej. Dark popowy rytm (cudownie zinstrumentalizowany brzmieniem organów utwór „Salome”, oraz stricte taneczny „Good night”) łączy się tu z ciemnym romantyzmem ballad a’la Anna German („Utrom”, „Day” i „Drift”), przy czym podobieństwo metody wokalnej obu artystek – Aliny i Anny – naprawdę zachwyca… Powodując u słuchacza rzadki, w przypadku obcowania ze współczesną muzyką, efekt jednoczesnego odczuwania szczęścia i smutku. To szlachetne doznanie potrafi wyzwolić tylko najczystsze muzyczne piękno. Istotnie, jedynie Anna German potrafiła tak zaśpiewać…

Alina Orlova (fot. Kęstutis Žilionis)
Alina Orlova (fot. Kęstutis Žilionis)

Na podkreślenie zasługuje także całkowity brak w muzycznych kreacjach Aliny Orłowskiej scenicznego blichtru i chybionego, przerysowanego imażu – tak charakterystycznego dziś dla wielu muzyków (również „niezależnych”) na Zachodzie. To naturalne słowiańskie piękno, które urzeka na równi z subtelną i potężną muzyką przez nie powołaną. Oto dymensja serca, głębia odczuwania – przyszłość prawdziwie nowoczesnej sztuki, stworzonej już teraz lekkim gestem głosu i dłoni tej wspaniałej artystki.

Szymon Gołąb

Album do nabycia w serwisach: Wyrgorod (płyta CD), oraz iTunes (wersja elektroniczna).

Alina Orlova – Facebook / Facebook (wersja rosyjskojęzyczna)

Alina Orlova – VKontakte

Fragmentów płyty można wysłuchać po kliknięciu w poniższy obrazek (player VKontakte):

Alina Orlova - 88 (lp; 2015)
Alina Orlova – 88 (kliknij i słuchaj)

Google Translate - logo

CIEMNA ZIELEŃ / Сруб: Хтонь

Сруб: Хтонь (LP; Rosja; 27 kwietnia 2015)

Сруб - Хтонь (lp; 2015)

Wspaniała płyta, pełna ciemnego natchnienia i aury tajemniczości wywiedzionych z wnętrza syberyjskiej tajgi. Album, który doskonale unaocznia, że nowoczesna muzyka może być z powodzeniem zakorzeniona w tradycji – nie tylko gatunku, ale także miejsca, w którym powstała.

Хтонь to drugi longplay w dyskografii pochodzącej z Syberii formacji Сруб powołanej przez Jelizawetę i Igora Szaprańskich. Jest on zasadniczo kontynuacją długogrającego debiutu Syberian, który ukazał się nieco ponad rok temu, przynosząc interesujący mariaż stylistyk cold wave, post punk i dark folk. Album Хтонь również odwołuje się do tego nastroju, jednak w znacznie bardziej zdynamizowany i przez to odmienny sposób.

Jelizaweta Szaprańskaja (Сруб) - fot. Lupus Morsus
Jelizaweta Szaprańskaja (Сруб) – fot. Lupus Morsus

We wnętrzu płyty, dostępnej na razie wyłącznie do wysłuchania w wersji elektronicznej, znajdziemy dziewięć kompozycji poprzedzonych instrumentalnym wstępem, „Горицвет”. Pojawiające się w tym utworze tradycyjne akustyczne i eteryczne brzmienia doskonale zapowiadają aurę albumu będącego swoistą opowieścią, bądź też zbiorem legend przełożonych na „język” muzyki. Tajemniczość zrodzonej w chłodzie syberyjskiej natury (i takiej też wyobraźni) to osnowa dla płyty zawierającej solidną dawkę melodyjnego post punka w interesujących, oraz rzadko spotykanych w brzmieniach wykonawców zachodnich, aranżacjach.

Igor Szaprański (Сруб)
Igor Szaprański (Сруб)

Odmienność podkreślona została tu głównie przez wykorzystanie tradycyjnego akustycznego instrumentarium (prym wiodą wspaniałe skrzypce i flet) znakomicie, co także należy podkreślić, połączonego ze „składem” rockowym: gitarą basową, oraz przeważnie „żywą” – choć wyraźnie wyeksponowaną – perkusją. Właśnie! Хтонь to jedno z niewielu współczesnych zimno falowych wydawnictw, gdzie ręcznie obsługiwana perkusja brzmi w sposób w pełni transowy, jest istotnym pulsem utworów; kompozycje „Изгнание” i „Грот” posiadają największy na płycie potencjał transowości, bliski estetyce formacji She Past Away. Aranżacje instrumentalne tworzą równoległy, pod względem doskonałości, plan wobec tego, co stanowi zdecydowany wyróżnik muzyki Сруб – wokalu Igora Szaprańskiego. Jego silny, lecz zarazem „podbity” melancholijnym wyrazem głos urzeka; nader interesująca jest także metoda wokalna, oparta na częstym skandowaniu tekstu. Dzięki Igorowi Szaprańskiemu muzyka Сруб rzeczywiście brzmi poteżnie!

Хтонь to perła zimnej fali. Kolejny album, który zaświadcza, że Сруб to ścisła czołówka tej sceny – nie tylko w Rosji, ale i w skali światowej.

Szymon Gołąb

Сруб – VKontakte

Сруб – Bandcamp

Сруб – Facebook

Album w wersji elektronicznej (player VKontakte) do wysłuchania w całości po kliknięciu w poniższy obrazek:

Сруб - Хтонь (kliknij i słuchaj)
Сруб – Хтонь (kliknij i słuchaj)

OBRAZY // Misior Cudak: Przewodniczka

"Złapać trochę Słońca" © Misior (2015)
„Złapać trochę Słońca” © Misior (2015)

Spośród wszystkich postaci wypełniających dziś rodzimą wyobraźnię artystyczną, jedną z najbardziej wyrazistych jest urzekająca eterycznym pięknem i konsekwentnością swych kroków bohaterka twórczości Misiora Cudaka. Jej suwerenne istnienie (bowiem mamy tu do czynienia z odrębnym, nie tylko artystycznym, bytem) ważne jest także dlatego, iż podkreśla niematerialny, duchowy wymiar kobiecości (i życia w ogóle); dymensję, którą współczesna humanistyka traktuje nieodłącznie od fenomenów zamieszkiwania i tożsamości. Przewodniczka (tak określmy tę wieloimienną czarodziejkę) milczącą mową cielesności wskazuje miejsce z którego pochodzi i do którego zmierza ten, kto ją podziwia. Fascynacja artysty jej pojawami stała się również początkiem równie fascynującej, choć dość hermetycznej, sztuki.

Filozofia tworzenia. Niewiele wiemy o Misiorze, poza tym, że jest on prawdziwym „tytanem pracy” regularnie publikującym swoją twórczość w sieci. Konsekwencja i swego rodzaju altruistyczna regularność to postawa wyróżniająca obecnie polską (przede wszystkim, choć nie tylko) sztukę, w ujęciu której dzieło niejednokrotnie stanowi wartość niemal warunkującą duchowe przetrwanie wśród chaosu znaczeniowego i bytowego. Jest to tym bardziej godne zauważenia, bowiem artyzm nie znajduje obecnie wsparcia poprzez posiadanie swojego miejsca w powszechnym dyskursie, wyznaczanym przez chybione „autorytety” i czystą przypadkowość. Miarą niezależności artysty jest więc wysiłek ukierunkowany ku obecności utworu w świadomości choćby pojedynczego odbiorcy – nagroda zaś za podjęcie tego wysiłku to nieraz chwilowe tylko uwolnienie od poczucia nicości. Dzisiejsza sztuka, jeśli tylko zdołała zaistnieć w postaci dzieła, organizuje życie w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. W rysunkach Misiora formy wyobrażeniowe wyłaniają się często z amorficznego tła o niejednokrotnie złowrogich konturach – ten zabieg obecny w sztuce o inklinacjach mistycznych niemal od jej początków, nabiera tu dodatkowego i szczególnego sensu, co więcej – jest on w rzeczy samej sensotwórczy.

"Posłuchaj kocie, co mówią ci ciocie" © Misior (2014)
„Posłuchaj kocie, co mówią ci ciocie” © Misior (2014)

Tworzenie filozofii. Misior Cudak to prawodawca swoistej ontologii (bądź anty-ontologii) o wdzięcznie tajemniczych, a nawet – zgodnie z przydomkiem artysty – „cudacznych” kształtach. Zaznaczmy, iż nie jest to jednak skazą Misiorowego dzieła, wręcz przeciwnie – stanowi o jego nieporównywalnej aerii. Czym jest cudaczność? Odróżnieniem od cudu. Obsesyjną powtarzalnością tego, co cudowne – aż do momentu, w którym następuje zużycie przywoływanych przez twórcę znaczeń, a otchłań (ku której dzieło Misiora nieustannie grawituje, jednocześnie ją kontestując) stanie się widzialna. To, iż ten moment nigdy nie nastąpi, czego można się domyślać patrząc na potęgę wyobraźni tego twórcy, jest miarą talentu i artystycznej samowiedzy. Misior z właściwą sobie dosadnością, lecz także dystansem, „dozuje” i uprzystępnia w swych przedstawieniach tę treść, która stanowi ich sedno – widzialność tajemnicy. Misiora nie tyle się odkrywa i poznaje, co podąża za zawartymi w jego rysunkach „hermami” – pradawnymi znakami kierunku, jaki winniśmy obrać, by nie zbłądzić. Trywialne sformułowanie, iż „zło czai się wszędzie” jest tu na pewno jednym z takich drogowskazów – przestróg. Metafizyczna konsekwentność obecna w pracach (tak wizualnych, jak i muzycznych) Misiora ma zaś swoje wyraźne źródła w tradycji myśli, oraz sztuki – poddane są one jednak głębokiej indywidualizacji, dalekiej od estetyki cytatu, nawiązania, kalki. Pierwszym planem owych źródeł jest średniowieczna ludowa kosmogonia, elucydariusz, a więc swoiste mixtum compositum wiary i przesądu, objawienia i doktryny, boskiej cudowności piękna i szatańskiej przewrotności zła. Elucydariusz jest także formą podawczą, nastrojem w jakim prezentowane są treści Misiorowych dzieł – kto pamięta postać Agnieszki z „Katedry Najświętszej Marii Panny w Paryżu” Wiktora Hugo, temu wspomnienie owej uroczej istoty powinno wystarczyć do pogłębionej „lektury” wyobraźni Misiora. Studia nad średniowiecznymi traktatami są zbędnę, by intuicyjnie „odpoznać” ich sens zawarty w dziełach Misiora. Drugą warstwę źródłową stanowi „submisywna” estetyka rysunków Brunona Schulza – w przypadku wyobraźni Misiora jednak zdecydowanie wykraczająca poza rekwizytorium poddaństwa względem tego, co kryje się za manifestacją kobiecego piękna. „Submisywność” w dziele tym została uwznioślona, podniesiona do rangi niemal mistycznej i wpisana w niełatwą symbolikę, której odczytanie możliwe jest chyba wyłącznie za pomocą intuicyjnego wartościowania: „to mi się podoba”, „przepiękne”; albo odwrotnie: „straszne”, przerażające”. Z wyobraźni Schulza pochodzi także ekspresyjny kontrast, którym Misior nader często się posługuje – w stopniu jednak niewykraczającym poza miarę twórczej stosownosci. W żadnym wypadku – podkreślmy ponownie – nie mamy tu do czynienia z kalką wyobraźni. Trzecią wreszcie, wartą unaocznienia sferą nawiązań jest tradycja tworzenia form powabnych – w tym znaczeniu, jakie nadaje im psychologia głębi.

"W piwnicy rozumu" © Misior (2013)
„W piwnicy rozumu” © Misior (2013)

Przewodniczka. Jej wieloimienne istnienie stanowi sedno powabu wpisanego w rysunki Misiora Cudaka. Istnienie to najstosowniej byłoby przemilczeć, bądź opisać za pomocą „niewypowiedzianej dyskrecji”, którą w odniesieniu do podobnego majestatu posługiwał się Rainer Maria Rilke. „Albowiem piękno jest tylko przerażenia początkiem, straszliwy jest każdy anioł” – jak poeta ten wypowiedział naturę owego (nie)bytu na kartach „Elegii duinejskich”. Eteryczna smukłostopa dziewczyna, która – poproszona o to w najmniej odpowiedniej chwili – nigdy nie „usiądzie”, może na moment jedynie „przysiąść” (czyni zaś to na podobieństwo kota abisyńskiego, lub ważki – szczególnie tej z gatunku Libellula Depressa), wędruje lekkim powabnym krokiem przez dzieje świata, a gdzie tylko spojrzy (nigdy wprost – przeważnie choć odrobinę, ale z ukosa) tam wyrasta bujne życie, lub roi się śmierć. Ingeborga, Izyda, Rozalinda i Aneta z „Anioła zagłady” Stanisława Srokowskiego; Rea z kolejnej powieści tegoż autora – „Lęk” (kreacja może najbliższa Misiorowym zjawom); „Imago” Karola Spittelera; „Gradiva” Wilhelma Jensena; „Ona” Henry’ego Ridera Haggarda (o której Clive Nolan napisał pełną rozmachu „rock operę”); Angelika Karola Irzykowskiego; „Annabel” i „Ligeja” Edgara Poego; Aporia postmodernistów; Modestia ojców Kościoła; Nadkobieta Tomasza Beksińskiego; „Alda, Dark Lady of the Outer Worlds” Juliana Savarina (najbliższa swym dźwiękowym portretom w muzyce Misiora); Uśmiechająca Się w finalnej scenie „All That Jazz”; czy wreszcie ta, której imię zdobi tytuł ostatniej płyty Dead Can Dance… Ela, Elucinda, Elucidarium – iskra twórczości i tęsknoty powracająca pod tymi imionami w Misiorowym dziele jest zwiastowaniem i zapowiedzią, a także obrazem tego, co zdarza się w najważniejszych momentach ludzkiego życia (gdyż są one z nią nierozłącznie związane, jako z ich sprawczynią). Jej powrót jest subtelny i potężny zarazem (jej krok niweluje estetyczną różnicę między wzniosłością, a wdziękiem). Ta nieporównywalna istota nie była dotąd obecna w polskiej współczesnej sztuce z tak uroczo zakrytą wyrazistością, jak to spełnia się w rysunkach i kompozycjach Misiora. Oto powróciła. Obawiam się, a jednocześnie mam nadzieję.

"Elucidarium, Irlill i inni" © Misior (2014)
„Elucidarium, Irlill i inni” © Misior (2014)

Zło z chaosu. W dziele Misiora Cudaka istnieją wyraziste symbole zła. Jak zwykle, kiedy obcuje się z tajemnicą (kobieta jest przecież tajemnicą, a zarazem instrumentem na którym gra szatan – jak chciał Maximillian Rudwin) ich obecność zaznacza stąpanie po terra incognita – ziemi niepewnej, niepoznanej, a często jałowej. Symbole zła odnoszą się do filozofii bez rozwiązania; do mroku – bądź nadmiaru jasności – a więc warunków, w których wzrok okazuje się bezradny. Zło jest ściśle związane z chaosem znaczeń i rzeczywistością, w jakiej dominuje element „nie” (pamiętajmy, że Misior jest polskim artystą, a obecność złego w jego pracach jest także mimowolnym tego podkreśleniem). Artysta sam niejednokrotnie przestrzega odbiorców, których mogłyby zniechęcić – bądź odstręczyć – okultystyczne odniesienia jego rysunków. Ten jednak składnik wspomnianej „filozofii bez rozwiązania” zdaje się zanikać w najnowszych Misiorowych pracach, wypierany przez czystą naoczność złego. Równie znamienne jest to, iż szala aksjologiczna tych przedstawień nachyla się ku pięknu (i to olśniewającemu), dla którego brzydota zła jest jedynie tłem, mrokiem nieodłącznie związanym z przerażeniem w obliczu obcowania z tajemnicą. Czyżby więc istniała w tych współczesnych formach klasyczna równość piękna i dobra, oraz zła i brzydoty? Tak, pod warunkiem, że nie będziemy zbyt często spoglądać na twarz Eli.

"Bogini i diabeł (wersja 2)" © Misior (2013)
„Bogini i diabeł (wersja 2)” © Misior (2013)

Muzyka – przekroczenie zastanego. Kriccagiya to nazwa właściwie jednoosobowego projektu muzycznego, który powołał Misior Cudak. Prawem korespondencji sztuk, ta niezwykła orientalizująca muzyka przekłada się na obrazy, sama stanowiąc swoiste, bogate aranżacyjnie dźwiękowe ilustracje, bliskie estetykom: art rock, dark ambient, oraz dark / occult folk. Muzyka Misiora to temat odrębny, może też stać się wkrótce ożywczym tonem obecnej polskiej alternatywy. Jakość wykonawcza, oraz pasja do eksperymentu idą tu w parze z potęgą wyobraźni zdolnej powoływać nadprzyrodzonej urody mini – suity zdominowane przez eterycznie brzmiące instrumentarium. Nawet perkusyjne tremolo, wyraźnie przejęte ze stylistyki trash metalowej, brzmi tu subtelnie i z właściwym tej muzyce wdziękiem. Wyobraźnia muzyczna Misiora zdaje się nie mieć odniesień, jeśli zaś będziemy – mimo wszystko – ich poszukiwać, to warto wskazać na najlepsze dokonania mistycyzującej rockowej progresji początku lat siedemdziesiątych: Brainticket, Paula Gaffey’ego, Julian’s Treatment, Curved Air, czy Trees. Najważniejsze jednak w kompozycjach Misiora Cudaka są teksty, a szczególnie te ich fragmenty, które traktują o uroczych powrotach Eli – to muzyczne momenty o nieporównywalnym rejestrze doznań. Muzyka i obraz potrafią więc współbrzmieć, o czym zaświadcza ta niezwykła sztuka stworzona dla „Tej-Której-Słowo-Jest-Rozkazem”.

Szymon Gołąb

Misior – Facebook

Kriccagiya – Facebook

"Wanda nad przepaścią" © Misior (2015)
„Wanda nad przepaścią” © Misior (2015)
"Tajemnice 4 ścian" © Misior (2014)
„Tajemnice 4 ścian” © Misior (2014)
"Słoneczna Pani" © Misior (2014)
„Słoneczna Pani” © Misior (2014)
"Przypływ" © Misior (2014)
„Przypływ” © Misior (2014)
"Nadziejanka i jej brytanokrólik" © Misior (2014)
„Nadziejanka i jej brytanokrólik” © Misior (2014)
"Hrabia Julian i Leya" © Misior (2013)
„Hrabia Julian i Leya” © Misior (2013)
"Chaos w szafie" © Misior (2015)
„Chaos w szafie” © Misior (2015)
"Bogini i diabeł na górskiej drodze" © Misior (2015)
„Bogini i diabeł na górskiej drodze” © Misior (2015)
"Lucyfer szuka wody" © Misior (2014)
„Lucyfer szuka wody” © Misior (2014)
"Eumilia i Fexotill przy stoliku do diablaka" © Misior (2015)
„Eumilia i Fexotill przy stoliku do diablaka” © Misior (2015)
"Podaj diabłu chusteczkę" © Misior (2014)
„Podaj diabłu chusteczkę” © Misior (2014)
"Elucinda" © Misior (2013)
„Elucinda” © Misior (2013)

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: