PRZED PREMIERĄ / Shadowhouse: Hand In Hand

Shadowhouse: Hand In Hand (LP; Mass Media Records; Stany Zjednoczone; 10 grudnia 2014)

Shadowhouse - Hand In Hand (lp; 2014)

Klasyczny gitarowy nurt post punk / cold wave ma się świetnie. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ukazało się wiele znakomitych płyt nagranych w tych stylistykach, z czego pozycjami pierwszoplanowymi są między innymi – Varsovie: L’Heure et la Trajectoire (lp; Francja), Super Besse: musique pour les filles (ep; Białoruś), Ploho: Смирение и отрицание (ep; Rosja), Underpass: Assimilation (lp; Stany Zjednoczone / Kanada)… W ścisłej czołówce – jeśli nie na pierwszym miejscu – wśród albumów reprezentujących rdzennie post punkową estetykę znajdzie się też na pewno zapowiadany debiutancki longplay amerykańskiej formacji Shadowhouse: Hand In Hand. To wydawnictwo niemal doskonale niezależne, nagrane bez oglądania się na obowiązujące mody i przelotne herezje sceny dark independent.

Pochodzący z Portland w stanie Oregon kwartet Shadowhouse ma już w swojej dyskografii kilka świetnych singli – między innymi niezapomniany „Lonely Psalm” – które zapewniły formacji stałe miejsce w wyobraźni słuchaczy poszukujących muzyki wyzwalającej potężne i ciemne doznania, a przy tym zachowawczej w formie. Nawet na tle tak znakomitych dokonań, Hand In Hand – longplay zawierający (włącznie ze wspomnianym „Lonely Psalm”) dziesięć kompozycji – jest swoistą eksplozją konkretnego zimno falowego nastroju powołanego w perfekcyjnej symbiozie instrumentarium i męskiego wokalu. Oto muzyka, która przenosi słuchacza w samo sedno nowoczesnego doznania pustki, zamkniętych perspektyw i braku nadziei (znakomita koda albumu, utwór „We Don’t Belong” jest pod tym względem klamrą znaczeniową), czyniąc to jednak w sposób charakterystycznie wysublimowany i operujący wspomnianym nastrojowym konkretem – co nie pozostawia złudzeń, iż w przypadku Hand In Hand obcujemy z wydawnictwem nie tylko perfekcyjnym muzycznie, ale i ważnym pod względem zawieranego przez nie przesłania.

Shadowhouse
Shadowhouse

Na Hand In Hand nie ma miejsca na momenty zbędne, na muzyczny nadmiar cechujący większość nagrań współczesnego pseudo rockowego mainstreamu. To płyta idealnie operująca czasem i aurą – poszczególne utwory sprawiają tu wrażenie „ostrzy”, bądź „żądeł” idealnie trafiających swoim przesłaniem w ludzkie serce… Jest bowiem we wnętrzu tego albumu coś urzekająco ludzkiego i nie chodzi bynajmniej o zastąpienie automatu perkusyjnego „żywym” instrumentem. Kiedy absolutnie chłodny i wspaniale natchniony głos wokalisty wyśpiewuje kolejne frazy wewnętrznego buntu i zniechęcenia… Burn it down! (w utworze „Start Again”), Stay away! (w „Stay Away”), Too late… (w „Toys”), czy We don’t belong here (w „We don’t belong”) po plecach biegną ciarki, a w oczach stają łzy… Oto treść życia przełożona na dźwięki i słowa. Potęga szczerości przekazu, której nigdy i w żaden sposób nie uda się zmarkować muzycznej komercji. Jestem zachwycony!

Najlepsze momenty płyty? W całości jest doskonała. Dusza współczesnego człowieka pożąda takiej muzyki – autentycznej i oczyszczającej z miazmatów zakłamanej codzienności.

Szymon Gołąb

Fragmenty albumu Hand In Hand będzie można usłyszeć premierowo w najbliższej audycji Transmission / Transmisja – w środę; 10 grudnia; między godziną 20, a 22 na www.inclubperu.com.

Shadowhouse – Facebook

Płyta w wersji fizycznej do nabycia wkrótce na oficjalnej stronie Mass Media Records.

http://www.youtube.com/watch?v=bUZN85BAjsA

WDZIĘK RÓŻY / Void Vision: Sub Rosa

Void Vision: Sub Rosa (LP; Mannequin Records; Stany Zjednoczone; 11 listopada 2014)

Void Vision - Sub Rosa (lp; 2014)

Wymiarem róży jest nieskończoność. W poezji jej imię powtarza się chyba od zawsze – i za każdym wypowiedzeniem powołuje inne znaczenia, przypomina o różnych, odległych od siebie światach. Podobnie jest z pełnym tajemniczego wdzięku albumem Sub Rosa – długogrającym debiutem Void Vision. Zawarta tu muzyka olśniewa wielowymiarowością, oraz uroczym i odkrywczym połączeniem wielu muzycznych rzeczywistości.

Void Vision jest obecnie jednoosobowym projektem prowadzonym przez wokalistkę i multiinstrumentalistkę występującą pod pseudonimem Shari Vari. Jej utwory pojawiają się w sieci, oraz na kompilacjach już od pięciu lat – mamy więc do czynienia z artystką o dojrzałym, ukształtowanym stylu i rozpoznawalnej pozycji wśród odbiorców. Styl, w którym tworzy Void Vision to chłodna minimalistyczna elektronika o często tanecznym, synth popowym żywiole. Oba składniki estetyczne współbrzmią także we wnętrzu debiutanckiego longplay’a Shari Vari.

Void Vision (Shari Vari)
Void Vision (Shari Vari)

Sub Rosa to dziesięć (w tym kilka zaprezentowanych już wcześniej) różnorodnych stylistycznie utworów – i różnorodność ta jest elementem zdecydowanie wyróżniającym tę płytę. Odnaleźć można tu kompozycje bliskie dość „ortodoksyjnemu” pojmowaniu brzmień w gatunku minimal wave („Everything is Fine”, „Hidden Hand”, „In 20 Years”, oraz doskonały instrumentalny „Slow Dawn”); podbite mrokiem dark wave, o „gotyckiej” niemal wzniosłości („To The Sea” i wspaniała ballada zamykająca album – „Queen of Hearts”); czy wreszcie taneczne, synth popowe – a nawet stricte popowe – bliskie w wyrazie solowym dokonaniom Marnie, czy iamamiwhoami („The Source”, „Sour” i „One”). Ten amalgamat stylów bynajmniej nie nuży i nie brzmi sztucznie – jednym z wielkich talentów Shari Vari jest umiejętność pełnego ekspresji łączenia nastrojów. Pod tym względem to płyta chyba nieporównywalna.

Najlepsze momenty Sub Rosa? Polecam ten album w całości – co więcej: nie tylko zwolennikom chłodnej elektroniki.

Szymon Gołąb

Void Vision – Bandcamp

Void Vision – Facebook

PIĘKNO KULTURY / Kriistal Ann: Delirious Skies

Kriistal Ann: Delirious Skies (LP; Werkstatt Recordings; Grecja; 2 listopada 2014)

Kriistal Ann - Delirious Skies (lp; 2014)

Piękna płyta. Delirious Skies jest drugim solowym albumem pochodzącej z Grecji wokalistki i kompozytorki Anny Michailidou, występującej pod pseudonimem o chłodnych i tajemniczych skojarzeniach – Kriistal Ann. To wydawnictwo wyróżnia się nie tylko na tle dokonań Anny w formacjach Paradox Obscur, czy Resistance Of Independent Music. Jest na tej płycie konsekwentnie kształtowana przez artystkę aura czarnego romantyzmu, eterycznego piękna, wzniosłości i natchnień wyzwolonych przez tragizm. Nade wszystko zaś muzyka na Delirious Skies zbliża słuchaczy do żywiołu potężnych, wewnętrznych i niezbywalnych wartości – do kultury po prostu.

Jak bardzo, żyjąc tu i teraz, oddaleni jesteśmy od piękna kultury. Nawet samo słowo przestało dziś cokolwiek oznaczać. Miejsce kultury zajął „marketing artystyczny” i dziwacznie brzmiące twory: qltura, qulturka, cooltura, -kulti, czy culture-kropka-peel… Nie dziwi mnie upadek i marginalizacja tak pojętej „kultury”; więcej: życzę jej przyspieszonego rozkładu i „cierpień małej syrenki”, których doznawał niegdyś – sprzedawszy wpierw duszę diabłu – Adrian Leverkühn (czyli kopa w tyłek, po prostu…). Nie dziwi mnie też popularność muzyki Kriistal Ann, traktującej kulturę całkowicie odmiennie – jako rezerwuaru wewnętrznych doznań połączonych z twórczym przeżywaniem tradycji. Oto szczera alternatywa kulturalna XXI wieku, wypowiadająca się subtelnie i z pełnią wdzięku przez tę wspaniałą muzykę.

Delirious skies to siedem kompozycji, wśród których znajdziemy utwory z tekstami: Eurypidesa („Fortune of Medea”), Szekspira („With A Kiss I Die”), czy Byrona („She Walks In Beauty”), a także zaśpiewaną po grecku i pełną melancholijnego piękna kompozycję „ελπίδα στάχτη” („Ashes Of Hope”). „Popioły nadziei” – cóż za tytuł! Taka właśnie jest muzyka Kriistal Ann, w której romantyczny patos treści (w pozytywnym, konotującym wzniosłość znaczeniu) łączy się nowoczesnymi aranżacjami w stylistyce cold / minimal synth. Całość sprawia porażające wrażenie! Pierwszym planem Delirious Skies jest niezmiennie, podobnie jak w przypadku pozostałych wydawnictw Anny, jej wokal. To głos o niezwykłym potencjale, którego siłą jest dwoisty ogień przeżywania i poczucia tragizmu – najważniejszych składników kultury Grecji.

Pamiętacie grecką formację Aphrodite’s Child prowadzoną wokalnie przez Demisa Roussosa? Na wydanej przez ten zespół w 1971 roku płycie pod prowokacyjnym tytułem 666 znalazła się cudowna apokaliptyczna suita „The Four Horsemen” – jeden z najwspanialszych utworów w historii rocka progresywnego. Ten ton przywołuje dziś Kriistal Ann, nadając nowoczesny wyraz tradycji greckiej muzyki. To on właśnie jest kamertonem Delirious Skies – ta płyta nie mogłaby powstać w żadnym innym miejscu na świecie.

Najlepszy utwór albumu? „Remembrance” – pełna uroku ballada, która na długo pozostaje w pamięci i nieporównywalnie porusza wyobraźnię. To właśnie stanowi o wielkości muzyki, najpotężniejszego żywiołu kultury.

Szymon Gołąb

Werkstatt Recordings – Facebook

RYTMICZNA OTCHŁAŃ / Veil Of Light: Ξ

Veil Of Light: Ξ (LP; Beläten; Szwajcaria; 7 listopada 2014)

Veil Of Light - Ξ (lp; 2014)

We wnętrzu tej płyty dzieje się coś niezwykłego. Muzyka osiąga tu rejestr wzniosłości zdolnej przemienić dźwięki w materię duchową. Operationes spirituales, czynności magiczne, są od dawna specjalnością projektu z Zurichu, jednak na Ksi (tak odczytuje się grecką literę Ξ) ich wyraz jest szczególnie nieporównywalny i urzekający.

Cenię wydawnictwa, które swą aurą trafiają w sens czasu, w jakim ujrzały światło dzienne – a zarazem wybiegają poza wszelką czasowość. Mistyczny ton przemiany – oto znaczenie, ku któremu sztuka zwraca się u progu zimy, w czasie, jaki przekształca życie w śmierć. Ksi trafia doskonale w znaczenie tej pory; jest też – jak dotąd – jej najpełniejszym muzycznym wyrazem.

To czwarte wydawnictwo w dyskografii Veil Of Light – a zarazem pierwsze w formacie longplay – ukaże się niebawem na płycie winylowej, zaś od dziś (1 listopada) dostępne jest w postaci elektronicznej. Na Ksi składa się dziesięć utworów utrzymanych w charakterystycznej dla szwajcarskiego duetu zimnej i podniosłej estetyce. Pierwszym (choć znacząco pozbawionym ekspozycji) planem tej muzyki jest męski wokal, budujący nastrój swoich opowieści („opowieść” to w pełni uzasadnione tu słowo) w sposób perfekcyjnie niemal „beznamiętny”, „otchłanny”, czy wręcz – już bez cudzysłowu – zaświatowy. Pod tym względem Veil Of Light to najlepsza na współczesnej scenie cold / dark wave kontynuacja chłodnych natchnień Iana Curtisa. Temu niezwykłemu głosowi towarzyszy tu instrumentarium elektroniczne, oraz – w niektórych kompozycjach – równie kunsztownie „schowane” brzmienie gitary basowej, a także obowiązkowy automatyczny puls. Odnotujmy, że nawet walory rytmiczne tej płyty mają wiele wymiarów i to one właśnie wprowadzają wspomnianą na początku niezwykłość, zapowiedzią której jest zwornik albumu, jego centralny punkt – utwór „Falling”.

Veil Of Light (fot. Holger Salach)
Veil Of Light (fot. Holger Salach)

„Falling” dosłownie ekploduje ciemną wzniosłością, transgresją, paradoksalnym wstąpieniem w głąb. Przemiana ta dokonuje się dzięki połączeniu zimno falowego pulsu z syntezatorową ścianą dźwięku o organowych niemal rejestrach – a to jedynie przedsmak tego, co nastąpi wkrótce: „Sleepless Nights”, „Martyr”, „No Flesh Around The Heart” i wspaniała koda płyty, „Dust” – te utwory zawierają w sobie tajemnicę i piękno mrocznych przekształceń. Tło „Martyr” brzmi podobnie do niezapomnianego soundtracku Popol Vuh z wampirycznej wizji Wernera Herzoga… Scena, w której Isabelle Adjani chodzi ulicami umierającego miasta i wszyscy są głusi, wszyscy odwróceni, zapamiętali w hipnotycznym amoku umierania… Oto aura powtórzona w tej kompozycji jednej z najpiękniejszych na płycie.

Jednym ze znaczeń symbolu ksi jest postęp. We wnętrzu najnowszego albumu Veil Of Light obcujemy z jego ciemnym, brzemiennym mrokiem i śmiercią biegunem. „Dust”, czyli ‚proch’ kończy tę muzyczną wizję. Kto przekona mnie, iż współczesna „postępowość” nie podąża właśnie w tę stronę?

Szymon Gołąb

Veil Of Light – Facebook

Wcześniejszych wydawnictw Veil Of Light można wysłuchać na profilu zespołu w serwisie Bandcamp.

Z MARTWYCH / Pornografia: 1989 – 1990

Pornografia: 1989 – 1990 (LP; Beer Records; Polska 1991)

Pornografia - 1989 - 1990 (lp; 1991)

Łódzka formacja Pornografia jest bez wątpienia jednym z najważniejszych prekursorów polskiej odmiany cold / dark wave. Istniejąca na portalu VKontakte strona Zimna Fala / Zamrażarka, która w miarę pełnie kataloguje wydawnictwa zasłużone dla rozwoju tego gatunku na rodzimej scenie, wymienia jedyną wydaną dotąd kasetę Pornografii obok albumów tak znaczących wykonawców, jak: Siekiera, 1984, Ivo Partizan, Joanna Makabresku, czy Nowy Horyzont. Pornografia reaktywowała się, zapowiada koncert, oraz reedycję płyty w formacie CD (Requiem Records). Czas więc wsłuchać się nieco uważniej w ten album i przypomnieć jego nader interesującą atmosferę.

Na 1989 – 1990 znajduje się dziewięć kompozycji – w tym pięć polskojęzycznych, trzy z tekstami angielskimi, oraz instrumentalny wygłos. O ile utwory zaśpiewane po angielsku nie przemawiają do mnie, reprezentując dość ciekawą, lecz odległą od zimno falowej estetyki odmianę ciężkiego i rytmicznego gitarowego rocka (jednak z licznymi ubarwieniami, a nawet „fajerwerkami”), o tyle utwory polskojęzyczne to odrębna i znacząca – także dla współczesnego słuchacza – propozycja. Muzyka Pornografii to post punkowa autentyczność i siła przekazu w najczystszej postaci!

Pornografia - koncert w Kinie Cytryna (1988) (fot. Ellen Lande)
Pornografia – koncert w Kinie Cytryna (1988) (fot. Ellen Lande)

„Kolory”, „Drzewa”, „Elektrownie atomowe”, „Biała farba”, „Barykada”… Przesłanie tych utworów, mimo upływu czasu nie zdezaktualizowało się, więcej – uległo wzmocnieniu. Dziś, podobnie jak przeszło dwadzieścia lat temu nadal degraduje się naturę i człowieka, wciąż słychać głosy o „pokojowym wykorzystaniu atomu”, życie (z racji braku perspektyw) może jeszcze bardziej wzbudza lęk, codzienność zaś odstręcza, a samotność otacza. „Wszyscy dzisiaj czują gaz (…) czułe miejsca, cicha gra, walka trwa (…) odczepcie od nas w końcu się” – śpiewa Tytus de Ville w „Elektrowniach atomowych”, a jego głosowi wtóruje grzmienie samolotów wojskowych (już nie radzieckich, ale amerykańskich), które właśnie przelatują nad moim domem… Nic się nie zmieniło – „schizofrenia, paranoja”. Nie tylko pod względem przesłania ta płyta jest ważna i aktualna. Muzyka na jedynym wydawnictwie Pornografii to wszystko, czego potrzeba nieco bardziej żywiołowej odmianie zimnej fali – automatyczny rytm perkusji, świetny wokal (obok Tytusa na płycie pojawia się głos Anji Orthodox), oraz wyróżniające się partie gitarowe, znak rozpoznawczy łódzkiej formacji. Wszystko zaś we właściwych, pozbawionych przerysowania proporcjach.

1989 – 1990 to więc nie tylko interesujące wejrzenie w historię polskiej zimnej fali, ale także „jazda obowiązkowa” tu i teraz. Transmission / Transmisja niedługo powraca na antenę – nie będę skąpił słuchaczom tej znakomitej muzyki.

Szymon Gołąb

Pornografia – Facebook

Pornografia wystąpi 6 listopada w łódzkim klubie Łódź Kaliska – wydarzenie (Facebook)

Płyta w całości do wysłuchania na stronie Zimna Fala / Zamrażarka (VKontakte)

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑