UMARLI ZNÓW TAŃCZĄ / Tearful Moon: In The Dark Morning

Tearful Moon: In The Dark Morning (LP; Wave Records; Stany Zjednoczone; 13 września 2016)

Umarli znów tańczą – jak w życiu. Mówię nie tylko o tuzinach rozhisteryzowanych pannic, które wychynęły z przeszłości chcąc wypromować swoje gadzie wdzięki na grobie Tomasza Beksińskiego (szkoda, że nie było ich w momencie, kiedy były mu potrzebne), a to przy okazji zbliżającej się premiery filmu „Ostatnia Rodzina” – mówię, przede wszystkim, o tej płycie: In The Dark Morning, najnowszym longplay’u amerykańskiego duetu Tearful Moon. Posłuchajcie, oto jedna z lepszych kompozycji na krążku, „Ya Viene El Caballo Bianco”:

czytaj dalej…

CHŁÓD MORZA / dogs in trees: pióra mew

dogs in tress: pióra mew (LP; Alchera Visions; Polska; czerwiec 2015)

dogs in trees - pióra mew (lp; 2015)

Założyciel i wokalista duetu dogs in tress pochodzi z Trójmiasta, to ważne ze względu na rodzaj muzycznej wyobraźni przywołanej na płycie pióra mew. Najlepsze wydawnictwa tego roku są albumami „morskimi” – wystarczy wspomnieć A Wrecking brytyjskiej formacji Snow Ghosts, oraz olśniewający melancholią krążek Barrow amerykańskiego projektu Cemeteries. Zimna fala znad morza urzeka zresztą od dawna, chociażby za sprawą klasycznego już albumu A Momentary Rift grupy – nomen omen – Seacrypt znad Zatoki San Francisco, czy polskiej formacji Bruno ŚwiatłoCień. W tym nurcie należy umieścić nagrania duetu dogs in trees. Istnieje pewien rodzaj duchowego atawizmu wyrażającego się w sztuce (zwłaszcza w muzyce i literaturze), zaś pejzaż z jakim obcują twórcy jest głównym składnikiem tworzącym tę ważną jakość.

Pióra mew to debiutancki longplay w dyskografii dogs in trees, poprzedzony pięcioma albumami formatu ep. Wśród dziesięciu utworów pomieszczonych na płycie znalazły się cztery znane już z poprzedniego wydawnictwa grupy, świetnej epki teraz i jutro (zespół konsekwentnie zapisuje tytuły utworów i płyt bez używania dużych liter), pochodzącej z 2014 roku. Jaką muzykę usłyszymy we wnętrzu longplay’a?

Bardzo różnorodną. Ta właśnie różnorodność jest znakiem wywoławczym piór mew. Obok brzmień syntezatorowych (synth to pierwszy plan znakomitego otwarcia płyty, kompozycji „like+as+if”, oraz utworów „seabed” i „unless”) usłyszymy tu post punkowe (czy wręcz „gotyckie”) w wyrazie partie gitar elektrycznych, gitarę akustyczną (swoisty „bardyzm” tego albumu bliski jest współczesnym nagraniom zimno falowym z Rosji), a nawet interesująco wykorzystane brzmienia skrzypiec – co zaś zbliża tę muzykę do nowoczesnych dokonań nurtu ambient, chociażby spod znaku pełnych refleksyjnego piękna dokonań Red Painted Red. Pióra mew zachwycają więc wieloma wymiarami, wciąż jednak pozostając albumem związanym z nurtem cold wave – a to głównie dzięki nader zachowawczo brzmiącej sekcji perkusyjnej, oraz chłodnemu głosowi wokalisty.

dogs in trees - pióra mew (okładka płyty CD / źródło: Bandcamp)
dogs in trees – pióra mew (okładka płyty CD / źródło: Bandcamp)

Album zasługuje na uwagę także pod względem aranżacyjnym i nastrojowym. Zwornikiem nastroju jest utwór tytułowy, w warstwie wokalnej nachylający się do mowy poza artykulacją, stłumionego i delirycznego krzyku – oto prawdziwa muzyka pustki. Płyta została też bardzo dobrze i starannie nagrana, jednak bez charakterystycznych dla rodzimej muzyki przerysowań w warstwie realizacji – dzięki temu pióra mew brzmią autentycznie, nie „technicznie”. Zwolennicy popularnego obecnie syntezatorowego wintażu będą tym albumem jednak nieco rozczarowani – wykorzystany tu synth jest nowoczesny i dozowany dość oszczędnie. Powrót do elektroniki lat osiemdziesiątych nie jest zamiarem tej muzyki.

Dogs in trees wyraźnie eksperymentują i jest to poszukiwanie udane. Odnajdują nastroje nie często obecne na rodzimej scenie zimno falowej. Wyróżniają się, a to trudna sztuka w czasach odrodzenia, jakie ten gatunek przeżywa obecnie także w Polsce.

Szymon Gołąb

głos: DJ InVitro

Album w wersji fizycznej (płyta CD) i elektronicznej do nabycia na stronie zespołu w serwisie Bandcamp.

dogs in trees – Facebook

dogs in trees – SoundCloud

dogs in trees – YouTube

Google Translate

CHŁÓD ABSTRAKCJI / Identity Theft: Silent Calliope’s Curse

Identity Theft: Silent Calliope’s Curse (EP; Oráculo Records; Stany Zjednoczone; 1 lipca 2015)

Identity Theft - Silent Calliope's Curse (ep; 2015)

Interesujące, nieszablonowe wydawnictwo. Identity Theft to jednoosobowy projekt minimal wave / synth wave powołany w 2011 roku przez jednego z członków znakomitego amerykańskiego tria Seacrypt, Michaela Buchanana. Swoiście „mistyczna” aura brzmień tej formacji jest wyraźnie słyszalna także na szóstym już albumie Identity Theft, epce Silent Calliope’s Curse, która ukaże się latem w hiszpańskiej wytwórni Oráculo Records.

Silent Calliope’s Curse to cztery instrumentalne kompozycje wywiedzione z minimalistycznego (ale bogatego aranżacyjnie) brzmienia syntezatorów. Silnie zrytmizowane utwory zawierają praktycznie wszystkie odcienie synthu, uzupełnione o charakterystyczną (również dla stylistyki Seacrypt) przestrzenność. Melodyka kompozycji pozbawiona jest natrętnej klubowej taneczności, będąc zarazem utrzymaną w dość „chwytliwej” tonacji. Całość zaś ma zdecydowanie ascetyczny i transowy wydźwięk. Pierwszym planem i swoistym lejtmotywem albumu jest nieustanne, ale nader subtelne, przełamywanie melodyjności, oraz uzupełnianie dźwiękowego „szkieletu” kompozycji dodatkowymi brzmieniami – co wyzwala wrażenie, iż poszczególne utwory niejako „wciągają” słuchacza do wnętrza swojego abstrakcyjnego, chłodnego piękna. Pomimo typowej dla estetyki minimal wave rytmiczności, większość utworów operuje wyraźnie minorową tonacją – tak, że w konsekwencji obcujemy z płytą refleksyjną, ciemną i nastrojową.

Identity Theft - Silent Calliope's Curse (płyta winylowa w wersji 45 RPM)
Identity Theft – Silent Calliope’s Curse (płyta winylowa w wersji 45 RPM)

Silent Calliope’s Curse to nowoczesna muzyka elektroniczna na najwyższym poziomie. Spodoba się na pewno zwolennikom brzmień Martial Canterel i Xeno & Oaklander. Efektu obcowania z tym interesującym wydawnictwem dopełnia jego wersja fizyczna – kunsztownie wydana płyta winylowa o limitowanym nakładzie. Oby więc do lata!

Szymon Gołąb

Identity Theft – Bandcamp

Identity Theft – Facebook

Identity Theft – Tumblr

JOIN OR DIE / Katabatik: Kollektion 6

Kollektion 6 (kompilacja; Katabatik; Stany Zjednoczone; 7 kwietnia 2014)

Kompilacja, podobnie jak split, służy nie tylko prezentacji artystów związanych z daną wytwórnią; jest też – zwłaszcza dla nowej muzyki – formą artystyczną budującą ekspresyjne napięcie pomiędzy często nieporównywalnymi obszarami brzmienia.

Klasyczną niemal formą takiego wydźwięku kompilacji są poszczególne części serii „Circuit d’Actes” – wydawanej od 2010 roku przez francuską wytwórnię La Forme Lente Records (cold wave / minimal wave). Także wśród rodzimych produkcji muzycznych zdarzają się przykłady artystycznego i świadomego budowania kształtu „składanek”; prym wiedzie tu „Mirrorphobia” (Mirrorphobic Productions) – zestawienie, które ukazało się w marcu tego roku, a jest pierwszym z zapowiadanej serii prezentującej dokonania polskiej sceny cold wave / dark wave / ethereal / dark cabaret.

Kompilacje „Kollektion” amerykańskiej wytwórni Katabatik (a raczej kolektywu pasjonatów sztuki transowej, ciemnej i psychodelicznej) to inny – i zasługujący na odrębne miejsce – wymiar sztuki zestawiania utworów. Najnowsze wydawnictwo serii jest już szóstym z kolei – przy czym podobnie, jak w przypadku „Circuit d’Actes”, cezurę początku wyznacza tu rok 2010. Całkowicie odmienna jest jednak estetyka prezentowanej muzyki… Inna? Oto kluczowe pytanie.

Katabatik - Castle: prawie jak grafika Zdzisława Beksińskiego z początków stulecia...
Katabatik – Castle: prawie jak grafika Zdzisława Beksińskiego z początków stulecia…

Kolekcje spod znaku Katabatik (wytwórni mającej w swym dorobku znakomity debiutancki album coldwave’owego duetu Seacrypt) skupione były dotąd na dokonaniach muzyki elektronicznej o zdecydowanie transowym kształcie, bliskim „wynalazkom” goa czy occultronica. Kollektion 6 jest przełomem. Oto obszerny (dwadzieścia trzy utwory) album, który doskonale sprawdzi się na parkiecie (kto wykłada podłogę krypty parkietem – tylko ja?), ale taneczność ta przełamana jest bardzo subtelnym i znaczącym mariażem z chłodną formą muzycznej ciemności. Obowiązkowo Seacrypt. Nadto wielu artystów, o których istnieniu – żyjąc w tej (nieszczęsnej) części świata – nie mieliśmy dotąd pojęcia: The Vivid, Exillon, Blue Window Zania Morgan… Na czele z urzekającą mrocznym wdziękiem aratKilo – jej zaśpiewany po polsku utwór Ion Effekt jest zdecydowanie jednym z mocniejszych punktów zestawienia. Tak – aratKilo zasługuje na odrębny i obszerny wpis.

Sumując – Katabatik 6 powołuje nową jakość klubowych brzmień, pokazując jak ważnym dziś nurtem jest cold wave. Muzyka, która potrafi odnaleźć się w bardzo różnorodnym sąsiedztwie. Często odmiennym i nieprzewidywalnym. Jestem zauroczony tym zestawieniem!

Szymon Gołąb

Katabatik – oficjalna strona

Katabatik – Facebook / grupa

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: