„COLD DISKO” / Aga Wilk / Marburg: Split

Aga Wilk / Marburg: „Split” (split-kaseta; Oficyna Biedota; Niemcy / Polska; 23 lutego 2013)

Aga Wilk / Marburg / wokal, syntezatory analogowe, wokodery

Aga Wilk - okładka

Bardzo interesująca i obiecująca fuzja muzyków nurtu minimal / synth wave.

Split (w fizycznej postaci dostępny na kasecie magnetofonowej) Agi Wilk i łódzkiej konstelacji Marburg zawiera cztery kompozycje podzielone symetrycznie pod względem estetyki – dwa rytmiczne utwory rozpoczynające wydawnictwo należą do Agi, dwa zaś wygłosowe, zdecydowanie przestrzenne – są autorstwa grupy Marburg. Ten ekspresjonistyczny kontrast zadowala i sprawia przyjemność.

Aga Wilk - kasety

Aga Wilk to polska artystka rozpoznawalna już na niezależnej scenie – głównie jednak poza granicami kraju. Sama określa się jako „kobieta – maszyna” i taką też muzykę proponuje: silnie zrytmizowaną, mechanoidalną, perfekcyjną technicznie. Wspomniane zrytmizowanie powoduje, że jej kompozycje mają w sobie element silnie psychodeliczny (czy nawet deliryczny) i zwracają uwagę nowotarskim połączeniem tej własności z chłodnym brzmieniem charakterystycznym dla estetyki minimal synth. Dla określenia tego nastroju, Aga powołała trafną nazwę „cold disko” (vide „dark joy” Nicka Hamersly’ego) – i w pełni oddaje ona specyfikę jej muzyki. Debiut artystki to wydana w zeszłym roku epka „1977”, zaś jej projektem obocznym jest elektro – punkowy, polsko – duński duet 77TM.

Marburg, drugi uczestnik splitu, to… Zaraźliwa tajemnica.

Szymon Gołąb

Aga Wilk / Marburg: Split – bandcamp

Marburg – bandcamp

CIEŃ / L’Avenir: The Wait

L’Avenir: „The Wait” (LP; Cold Beats Records; Stany Zjednoczone; 4 listopada 2013)

Jason Sloan / wokal, syntezatory analogowe i elektroniczne

L'Avenir: The Wait (2013)

Doskonale mroczna i hipnotyzująca płyta.

„The Wait” to debiutancki krążek jednoosobowego projektu L’Avenir firmowanego talentem Jasona Sloana – swoistego specjalisty od brzmień analogowych syntezatorów. Dwanaście utworów zawartych na tej płycie to czysty „emocjonalny gaz do dechy” – czarny, ascetyczny żywioł skrywający podskórne napięcie uczuć. Głos wokalisty… Stanowi odrębną jakość i sedno chłodnej fali. Dopełnia on efektu obcowania z czymś krystalicznie czystym, doskonale wypracowanym i autentycznym zarazem. Taka jest muzyka L’Avenir – bliska otchłaniom, które buduje Xiu – oto pierwsze wrażenie… Jednak każdy kolejny krok w tę ciemność utwierdza słuchacza w poczuciu obcowania z czymś niepowtarzalnym – z muzyką o nieporównywalnej aerii.

Trudno szukać tu postpunkowej siermiężności – to płyta pełna wielkiej przestrzeni, lecz niejako o odwróconej wartości – nie otacza ona, lecz pochłania. Począwszy od pierwszej kompozycji – „Umbra” – ciemne brzmienia syntezatorów traktowane są w sposób eksperymentatorski, jednak (i to również dla tego albumu znamienne) nie jest to eksperyment natarczywy, zaburzający przesłanie treści. Dość wspomnieć, iż pierwszy raz (oprócz wspomnianego kontekstu Xiu) odnajduję na „The Wait” idealną równowagę pomiędzy muzycznymi pasażami a rytmem – te pierwsze wypełniają pierwszoplanowy puls utworów – sprawiając, że każda kolejna kompozycja ma swój odrębny charakter i… Całość albumu elektryzuje, a nie przytłacza – i to mimo zdecydowanie mrocznego, podniosłego nastroju. Właśnie! „The Wait” to płyta prawdziwie i przedziwnie wzniosła. To jest dla mnie jej największa wartość.

Warto w finale zaznaczyć obecność kolejnej interesującej przestrzeni prezentującej brzmienia z kręgu cold / synth / minimal wave. Debiut L’Avenir ukazał się jako pierwsze wydawnictwo hiszpańskiej wytwórni Cold Beats Records – która więc od początku wykazała się doskonałą intuicją w doborze repertuaru. Na płytę „The Wait” warto było czekać – czekam na więcej.

Szymon Gołąb

L’Avenir – Bandcamp

L’Avenir – Facebook

DOM I DROGA / Moonface: Julia With Blue Jeans On

Moonface: „Julia With Blue Jeans On” (LP; Jagjaguwar; Kanada / Stany Zjednoczone; 29 października 2013)

Spencer Krug / wokal, fortepian, kompozycje, teksty

Moonface: Julia With Blue Jeans On

Piękno. Nastrój. Powaga.

„Julia With Blue Jeans On” to trzeci solowy album w bogatej dyskografii kanadyjskiego pianisty, wokalisty i kompozytora Spencera Kruga; to także czysta ekspresja serca – muzyczny kształt pragnienia, miłości i tęsknoty. Już pierwsze nagłosowe tony otwierającego tę płytę tematu „Barbarian” uświadamiają – w cudownie delikatny, bezpretensjonalny, lecz dosadny sposób – iż oto rozpoczynamy podróż w głąb prawdziwego dzieła sztuki. To zaś, co zachwyca tu od początku, to odnowicielski gest piękna wpisany w pianistyczny kunszt i poezję słów.

Słowa i ich znaczenia budują ten album. Nie są to słowa przypadkowe, lecz wynikające z twórczego namysłu nad najważniejszymi rzeczami ludzkiego życia – w ich często niedoskonałym kształcie, w odniesieniu do tego, co tu i teraz. Osią tematyczną tej płyty są więc opozycje istnienia – dom i droga. Tęsknota drogi i spełnienie miejsca zamykają tu w ramy przypowieść o miłości. „Everyone Is Noah, Everyone Is The Ark”, oraz „Love The House You’re In” – te dwie urzekające potęgą wyrazu kompozycje są owym spoiwem i punktem odniesienia dla opowieści Moonface’a. Miłość… Istnieje odwieczna prawda, iż miłość do człowieka jest miłością do Boga, do tego, co wyższe. Najbliższa twojemu sercu istota skupia w sobie fragment wieczności, choć pozorna kruchość jej życia wcale na to nie wskazuje: „powtarzam i wyśpiewuję wciąż jedno imię, to, które znam naprawdę… Czy to Bóg?… Nie, to ty, Julio… Tak piękna i prosta jak słońce…. Julio w niebieskich dżinsach”.

Moonface - fot. Tero Ahonen

Moralizujące pustosłowie i sentymentalna ckliwość nie są żywiołem tej płyty. Nie tego się spodziewajmy, to inny wymiar odczuwania. Imiona wyższego świata nie są tu wspominane „na daremno”, lecz z ową „niewypowiedzianą dyskrecją”, którą potrafi osiągnąć wyłącznie autentyczna mowa poezji. To świat bliski solowym dokonaniom Petera Hammilla, ale nie pogrąża się on w melancholii – a uwzniośla, nieustannie buduje i uwrażliwia. Muzyka, jaka towarzyszy tu poezji tekstu, równie bogata jest w przyciski akcentowe – niezwykle ważne i głęboko odczuwane przez wykonawcę. W czystej postaci istnieje w tych brzmieniach ekspresjonistyczny kontrast czerni i bieli; napięcie forte-piano; coś, co sprawia, że instrument przemawia równie pięknie i istotnie, jak słowo.

„Julia With Blue Jeans On” to wspaniały album. Wiele nadziei jest w tej muzyce – muzyce na miarę czasów… Utwór „Barbarian” wybrzmiewa tu w dwóch odsłonach, podkreślając, że „każdy z nas jest barbarzyńcą” – lecz jedynie – „czasami”.

Szymon Gołąb

PRZED PREMIERĄ / Geometric Vision: Dream

Geometric Vision: Dream (LP; Swiss Dark Nights; Włochy; 22 listopada 2013)

Agio Giordano / instrumenty elektroniczne, perkusja, wokal

Gennaro Campanile / gitara basowa

Roberto Amato / Gitara elektryczna

fb - Geometric Vision

Zapowiada się bardzo interesujące wydawnictwo nurtu cold / darkwave. Tym bardziej interesujące, że niejako sięgające do początków gatunku, a to za sprawą wyeskponowania trzech elementów brzmienia: automatycznego rytmu perkusji, prostych gitarowych riffów i doskonale ponurego męskiego wokalu. „Elektroniczny puls” – w przeciwieństwie do większości obecnych produkcji związanych z nurtem chłodnej fali – nie jest tu elementem pierwszoplanowym.

Debiutancki album Geometric Vision zatytułowany Dream – bo o tej płycie mowa – zawierać będzie dziesięć utworów utrzymanych w estetyce chłodnej fali lat osiemdziesiątych. Płytę promują dwie kompozycje – „Solitude of the Tress” i „Skies” – a jej premiera przewidziana jest na 22 listopada.

Warto powrócić do muzyki, która mimo, iż stworzona współcześnie – zawiera w sobie pierwotne elementy gatunku, który dziś przekształcił się w wysublimowane formy minimalistycznej melancholii. Warto, tym bardziej, że nawet po wysłuchaniu wstępu do tej płyty – pierwsze słowa, jakie prawdopodobnie zostaną wypowiedziane, to: „so young, but so cold” –  i o to chodzi w tej muzyce.

Szymon Gołąb

Geometric Vision – Facebook

Geometric Vision – Bandcamp

LUSTRZANY ŚWIAT DŹWIĘKÓW / Mirrorman & India Czajkowska: Secretia

Mirrorman & India Czajkowska: „Secretia” (Zoharum; Polska; 2013)

India Czajkowska / wokal, teksty

Mirrorman / muzyka, realizacja

Secretia - okładka

„Secretia” to muzyka wewnętrznego świata, symbolu i tajemnicy.

Album ten sprawia wielką przyjemność – jeśli tylko wśród dżwięków poszukuje się namysłu, oddalenia od banalności i rozkoszy obcowania z sensem. To nie jest pierwsza tego rodzaju jakość, którą powołał talent Mirrormana, ale kolejny składnik klarownej wizji, następny krok konsekwentnie realizowanej twórczej drogi.

Kolejny, następny – lecz nie wtórny i pozbawiony potencjału zadziwień. To bardzo osobista, a zarazem osobna płyta w dorobku polskiego twórcy. Wtajemniczenie, jakie zawsze wyznaczało smak muzyki Mirrormana, tu właśnie osiągnęło – bądź zdaje się, iż osiągnęło – swój najwyższy stopień. Nie oznacza to jednak, iż te precyzyjnie trafiające w nastrojowość dźwięki nie odnajdują swej kontynuacji. „Secretia” to forma otwarta, prowokująca namysł i interpretację, zarówno – domyślam się – w przyszłych dokonaniach Mirrormana, jak i w wyobraźni każdego, kto sięgnie po tę niezwykłą płytę.

Symbolizm jest coraz powszechniejszą cechą współczesnej muzyki. Rzadko jednak doprowadzony jest on do takiego poziomu spoistości, jak w przypadku tej płyty. Już w pierwszym kontakcie z „Secretią” – biorąc do ręki ten album o okładce ozdobionej podobizną bluszczanych oplotów – wiemy, iż jego wnętrze wykracza poza treści dostępne słowom. To muzyka, która żyje wraz z przemianami natury i nie jest przypadkiem, że „Secretia” ukazała się właśnie jesienią. Przewróćmy zatem kolejną kartę widmowej opowieści, księgi tajemnic napisanych przez tę porę:

„Bluszcz to osobliwa roślina. Wzrasta bez miejsca, bez jawnej formy, miriady swych korzeni czepnych wpija w kształt inny, czyniąc go własnym. Pod jego wpływem stopniowy bezwład ogarnia materię krajobrazu, traci on swą wyraźną suwerenność, stając się jedynie szkieletem dla życia przypadkiem nań naniesionego. Dziwaczny jest i niby ze snu zrodzony widok jesiennego parku porażonego zakoliskami bluszczanego pnącza. W czasach, gdy umiano czytać z księgi natury, widok ów sprawiał, że zamierało serce. Bluszcz bowiem miał ciemne znaczenia, według nich wzrastał i projektował swe aż nazbyt mistrzowskie przemiany”.

Tajemniczość bluszczanego gąszczu przenika całą tę płytę. Distant Lights, At the Gates of Silence, The Unknown, Ashes… Eteryczne kompozycje przywodzą na myśl kolejne stopnie wtajemniczenia w subtelną potęgę „Secretii”. Subtelność tę buduje w znacznej mierze głos Indii Czajkowskiej, mistrzyni muzycznej zjawiskowości. Jej śpiew jest tu klamrą spajającą nastrój, napięciem od introdukcji, aż po kodę; współbrzmieniem z elektroniczną pulsacją muzyki i pożądanym jej kontrapunktem.

„Secretia” to opowieść, która powraca wielokrotnie i wciąż pozostawia niedosyt. To muzyka odróżniająca się – zgodnie ze znaczeniem sekrecji. Bluszczane dźwięki łączą światy. Jeden z tych światów jest mroczny, ukryty, niewidzialny. Hic in terra viventium – oto żyje w ziemi, co umarło dla światła. Objawia się jednak czasem w zielonych pnączach cudownej muzyki. Wtedy też – zawłaszcza bez reszty.

Szymon Gołąb

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑