Pop.1280: Pulse (EP; Sacred Bones Records; Stany Zjednoczone; 26 sierpnia 2016)
Jesienna europejska trasa koncertowa Pop. 1280 rozpoczyna się… w Polsce. Nasz dziwny kraj gościć będzie amerykańską grupę na dwóch koncertach – w Gdańsku oraz w Warszawie, gdzie Pop. 1280 zagrają 8 września w klubie Znośna Lekkość Bytu (naprawdę polecam to miejsce!). Występ Amerykanów organizuje Old Skull, można więc liczyć na atmosferę przyjazną zwolennikom zimnych brzmień o zdecydowanie post punkowym wyrazie.
Schwefelgelb: Wie Die Finger Durch Den Nebel (EP; Fleisch; Niemcy; kwiecień 2016)
7 lipca w warszawskim klubie Chmury będzie okazja, aby zasmakować w atmosferze berlińskiej bohemy klubowej electro / synth wave, a to za sprawą zapowiadanego koncertu Schwefelgelb – duetu, którego chyba główną zasadą w tworzeniu muzyki jest udzielanie syntezatorowej energii słuchaczom. Kto raz zetknął się z berlińskim undergroundem, ten tęskni (pamiętacie tę tęsknotę w interpretacji duetu Fuka Lata?); kto nigdy jej nie poznał, ten powinien być na wspomnianym koncercie w Chmurach.
All Your Sisters: Uncomfortable Skin (LP; The Flenser; Stany Zjednoczone; 8 lipca 2016)
Pomimo, że kalifornijska grupa All Your Sisters ma w swojej dyskografii tylko dwie długogrające płyty, to w pełni zasługuje na miano tworzącej w czołówce współczesnej odmiany zimnej fali. Dowodzi tego najnowszy album zespołu – Uncomfortable Skin, jeszcze bardziej „zradykalizowany w chłodzie”, niż debiutancki krążek z 2014 roku, Modern Failures.
Sexy Suicide: Intruder (LP; Fonografika; Polska; 24 czerwca 2016)
Tego lata pierwszy raz od wielu lat „tańczyłem we dwoje”. Niczym bohater poeańskiego „Czarnego kota” nic nie pamiętam, ale… Taniec ten sprowokowała, a raczej wyzwoliła, muzyka Sexy Suicide. Nie ma na polskiej scenie wydawnictwa podobnego do płyty Intruder, które z równie wspaniałą gracją i niepowtarzalnym stylem łączyłoby element taneczny z romantycznym. New Romantic? Tak – i to w najlepszym wydaniu!
Poznajcie Dominikę Daszewską – malarkę, fotografkę, performerkę z warszawskiego Żoliborza. Siła jej wizji, oprócz wielu innych właściwości, ma jedną szczególną – jest celebracją życia i oddaleniem śmierci.
Trudno odnaleźć klucz do wizyjnego nurtu w malarstwie Dominiki Daszewskiej, który powstaje od czasu kiedy artystka ukończyła czternasty rok życia. Sednem tego wyrosłego na gruncie interpretacji surrealizmu twórczego żywiołu (traktowanego przez autorkę często w nader osobistym, niemal intymnym wymiarze) jest portret – w całym niemal uniwersum swoich przekształceń.. Triada oczy-twarz-ręka staje się na płótnach warszawskiej malarki punktem wyjścia dla wyrazu nadal dość rzadkiej w rodzimej sztuce siły obrazowania – tym rzadszej, że prowokacyjnie pozbawionej biegunowości.
Dominika Daszewska – wizytówka (autoportret)
Podobnie trudno wyznaczyć cezurę powstania wizyjnych prac Dominiki Daszewskiej – pytana o to malarka wskazuje na „nieistnienie czasu” jako składnika tworzenia wciąż przyrastającej liczby obrazów. Próby doszukiwania się kluczy w inspiracjach i wykształceniu (solidnym) również skazane są na niepowodzenie. Czy więc do tych wizji można się w jakikolwiek sposób zbliżyć? Odpowiedzieć na wyraźnie zawarte w nich zaproszenie?