ZIMNA DYSKOTEKA / AV

AV (Adrien Viot; dark electronic / cold wave; Francja)

Adrien Viot (AV)
Adrien Viot (AV)

Od czasu pojawienia się La Femme nie zaznałam równie potężnej dawki francuskiej rozkoszy… AV zapewnia ją w stopniu doskonałym. Obcując z muzyką Adriena odczuwam, że mam do czynienia z artystą „kompletnym” i świadomym; z twórcą, którego dokonania zasługują na duży odzew i docenienie przez zwolenników niezależnego grania.

„Konkret” – to pierwsze słowo, jakie kojarzy się z muzyką Francuza. Nie ma w niej półśrodków, nie ma „rozdrabniania się”, brak nachalnych „ozdobników” – wszystko pod względem brzmieniowym jest tu konkretne. Mocna elektronika o niekiedy chłodnym, innym razem tanecznym zabarwieniu powołała, w przypadku AV, kompozycje, z której każda mogłaby nosić miano niezależnego „przeboju”. Adrien zabiera nas na pełną wrażeń, zimną dyskotekę; zatańczymy więc do jego muzyki: pulsującego, dance’owego „J’aurais Fait Pareil” (dźwięki w połączeniu z maniakalno – teatralnym klipem smakują jeszcze lepiej); mrocznego (według mnie najlepszego w dorobku artysty) utworu „Zombies” – prawdziwej perły jego twórczości (motywy gitarowe!); czy wreszcie do nie pozwalającego stać w miejscu „Hotel Congress” (to znakomity cover Dominique A). Czeka nas też niezła „jazda” po „Autostradzie”…

Nie odkryję tu wszystkich kart tej muzyki, zwłaszcza, że – niestety – nie ma ich zbyt wiele (w sieci znalazłam siedem kompozycji AV). Pociesza za to fakt, iż dostępne są remiksy kilku utworów.

Wrażenia po tańcach z Adrienem należą do… Sycących. Wychodząc więc z „zimnej dyskoteki” AV czuję się cudnie zmęczona. W ten właściwy sposób.

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

AV – oficjalna strona

AV – Facebook

 

PRZESTRZEŃ UCZUĆ / Slow Pulse: Slow Pulse

Slow Pulse: Slow Pulse (EP; Mirror Universe Tapes; Stany Zjednoczone; kwiecień 2014)

Slow Pulse - Slow Pulse (ep 2014)

Wspaniała muzyka! Pięć utworów składających się na debiutancką kasetę teksańskiego duetu Slow Pulse to ciemna, nastrojowa podróż przez rejony brzmień cold wave / goth gaze / minimal synth. To także powrót do aury najlepszych albumów wytwórni 4AD – debiutanckie wydawnictwo Slow Pulse przedłuża bowiem chłodną jakość tak znaczących płyt sprzed lat, jak chociażby Mesh & Lace formacji Modern English.

Istotę cold wave buduje tu wyrazisty puls i wspaniały zimny wokal – sedno poczucia otchłanności w tej muzyce. Slow Pulse to jednak coś więcej – krystaliczna przestrzeń syntezatorowego brzmienia (utwór „Dissolve”), oraz „pierwiastek gaze” – nieporównywalny balladowy ton (piękna koda płyty: „Prayer”). Slow Pulse tworzy przestrzeń bogatą w odczucia, wielowymiarową i hipnotyczną. To muzyka wielu powrotów i zdecydowanie jeden z najlepszych debiutów ostatniego czasu.

Justin Sweatt, Nicolas Nadeau (Slow Pulse)
Justin Sweatt, Nicolas Nadeau (Slow Pulse)

Zwraca uwagę brzmieniowe dopracowanie i staranność w przygotowaniu tak nastroju, jak i muzycznej jakości tej epki. Słyszalna jakość debiutu Slow Pulse zdradza, iż mamy do czynienia z doświadczonymi muzykami: obaj członkowie duetu realizują się także w osobnych, i zasługujących na odrębną uwagę, projektach.

Warto podkreślić, że wielokrotnie przywoływana tu – jako wyróżnik tej muzyki – jakość nie niweczy przestrzeni uczuć, poetyckiego niemal niedopowiedzenia i chłodnego żaru brzmień Slow Pulse. Fałszywy ton muzycznego „profesjonalizmu”, będącego w istocie nadreprezentacją, przerostem metody nad uczuciowym przesłaniem (skaza wielu debiutów) nie dotyczy tego wspaniałego wydawnictwa.

Obcuję z płytą doskonałą?

Szymon Gołąb

Slow Pulse – oficjalna strona

Slow Pulse – Facebook

 

PRZEBUDZENIE / Detachments

Detachments: Bastien Marshal, Ed Casula (synth /cold wave; Wielka Brytania)

Detachments (Bastien Marshal, Ed Casula)
Detachments (Bastien Marshal, Ed Casula)

W okresie, kiedy na obcowanie z muzyką mam (niestety) zdecydowanie mniej czasu, poznałam zespół, który mnie „przebudził” i dosłownie „zmusił” do pisania…

Detachments to formacja, w której brzmieniach spotykają się wpływy nurtów synth / cold wave i new romantic. Efekt tego zestawienia jest intrygujący i, co bardzo ważne, trafia w sedno dobrego smaku.

W twórczości londyńczyków trudno doszukać się słabych momentów; każdy zwolennik niezależnych, alternatywnych brzmień znajdzie tu coś dla siebie: romans zimnego synthu z new romantic (kompozycje: „Holiday Romance”, „I Don’t Want to Play”, „Out Of My Hands”); nowoczesny chłodny puls, przywodzący na myśl dokonania Cold Cave (najnowszy utwór grupy, „Endgame”), „klasyczna” nowa fala („Promenade”); czy wreszcie niezwykły klimat, kojarzący się z debiutanckim albumem These New Puritans („H.A.L”). Ostatni ze wspomnianych utworów to mój zdecydowany faworyt – jest to elektronika na najwyższym poziomie.

Wokalista Detachments, Bastien Marshal swoim głosem potrafi idealnie wzbogacić atmosferę danej kompozycji; jego wokal – dokładnie tam, gdzie trzeba – jest zimny i „stanowczy”; w innych zaś momentach staje się nieco melodyjny, romantyczny.

Detachments to kolejny zespół, który – według mnie – wyróżnia się spośród reszty. Zdecydowanie, jest to muzyka, której należy poświęcić więcej uwagi. Chwile, w których oddali ona codzienność, nie są stracone.

Karolina Lampe / Sister Karo Wildflower

Detachments – Facebook

DIAFANIA / Glass Cathedral: Love Ties Me Up

Glass Cathedral: Love Ties Me Up (EP; Stany Zjednoczone; 13 czerwca 2014)

Glass Cathedral - Love Ties Me Up (ep 2014)

Wspaniała płyta! Katedra hipnotycznego chłodu i ciemnych zachwytów. Jeden z najlepszych debiutów ostatniego czasu – album Love Ties Me Up amerykańskiego duetu Glass Cathedral – to coś więcej, niż tylko kolejna interpretacja brzmień cold wave; w tej muzyce zawiera się pewien niematerialny, symboliczny ton – coś, co niczym gotycka przejrzystość – pozwala poprzez te dźwięki dostrzec inną rzeczywistość.

Trudno o przestrzeń bardziej związaną z „muzyką gotycką” niż forma i znaczenia, które przypisuje się gotyckiej świątyni. Przestrzeń tę współtworzą nie tylko jasne treści – katedra nigdy nie jest jednolita, powiela swe sensy w wyobraźni, fascynuje i przeraża zarazem. Obok wzniosłości (dwa zamykające płytę utwory – „Far Away” i „Glass Cathedral”) jest także wydrążeniem, zejściem w głąb „Feel Like”, „Love Ties Me Up”). Istnieją przynajmniej dwie katedry – pierwsza wznosi się do nieba, druga pogrąża w ziemi. „Muzyka gotycka”… Znamienne, że to właśnie łączność architektury i sztuki brzmienia powołała tę nazwę na określenie czegoś odmiennego, niż tylko okresu w historii sztuki. „Muzyka gotycka” to forma odczuwania i odrębna wrażliwość, to „cmentarne wichry wzruszeń” z eseju o Castel del Monte Jarosława Iwaszkiewicza – gdzie po raz pierwszy mówi się o „gotyckiej muzyce” we współczesnym rozumieniu.

Debiutowi Glass Cathedral zdecydowanie bliżej do przywołanego wyżej tonu, niż większości płyt, jakie ostatnio ujrzały mrok nocy. Równoważą się tu brzmienia elektroniczne i ta nieustannie odkrywcza „zachowawczość” finalnych nagrań Joy Division. Diafania oznacza gotycką przejrzystość – przez tę muzykę zdecydowanie widać klasykę gatunku cold / dark wave – również pod względem pieczołowitości nagrania, niesłyszalnego trudu, który włożono, by muzyka brzmiała tu wielowymiarowo. Ostatnio poszukuję też doskonale chłodnego męskiego wokalu – ten, którym dysponuje Jack Rundles z Glass Cathedral bliski jest ideałowi.

Jestem oczarowany.

Szymon Gołąb

Glass Cathedral – Facebook

 

ZIMNY MANCHESTER / The Thing Invisible: Decreation

The Thing Invisible: Decreation (EP; Wielka Brytania; 31 maja 2014)

The Thing Invisible - Decreation (ep 2014)

„Ciemno, ciemniej, najciemniej” – tak manchesterska formacja The Thing Invisible opisuje swoją muzykę. Rzeczywiście, debiutancka (i doskonała) epka Decreation przynosi mrok i chłód nadspodziewanie dobrej próby.

Cztery kompozycje, które tworzą tę płytę, to kwintesencja gatunkowego styku cold wave / post punk. Syntezatorowy puls (nieco bliski estetyce, w jakiej tworzy In Death It Ends), zimny i charakterystycznie „beznamiętny” męski wokal (najlepszy, jaki słyszałem w ostatnim czasie), zdecydowanie wyeksponowane brzmienia gitar… Czyli to wszystko, z czym kojarzy się muzyczny ferment Manchesteru już od końca lat siedemdziesiątych – na Decreation zostało podane w zwartej i wyraziście niezależnej postaci.

Album od początku do końca konsekwentnie buduje i utrzymuje zimnofalowy nastrój; po świetnym otwarciu („The Mask Slip’d”) pojawia się swoista perła gatunku – kompozycja „Raw Feels” (mój faworyt na płycie); dwa wygłosowe utwory przynoszą zaś nieco ironiczną i taneczną wizję zimnych brzmień – a niczego nie cenię równie wysoko, jak pląsu i przekąsu…

Muzyka The Thing Invisible to czysta zimna przyjemność. Otwarta na oścież zamrażarka w upalny dzień. Chodźcie się schłodzić.

Szymon Gołąb

The Thing Invisible – Facebook

The Things Invisible – Twitter

 

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑