Hel: Donde habita el olvido (EP; Doomsday Records; Meksyk; 15 maja 2017)
Niedawno zapytałem Słuchaczy audycji Transmission / Transmisja jaki gatunek „muzyki chłodu” lubią, i post punk ma wśród odpowiedzi wysoką pozycję – to po pierwsze. Po drugie – jesienią zagra w Polsce jeden z najbardziej cenionych dziś zespołów tego nurtu, Belgrado (wystąpią na dwóch koncertach: w warszawskich Chmurach, 14 października i we Wrocławiu podczas specjalnej edycji Return To The Batcave , 18 listopada). Przygotujmy się więc słuchając post-punka.

Ten gatunek szczególnie prawdziwie i surowo brzmi nie tylko w Polsce i Rosji, ale także – a może przede wszystkim – w Ameryce Południowej. Oto meksykański zespół Hel (czyżby nazwa inspirowana nadbałtycką miejscowością?) w utworze „π” ze swojej pierwszej epki „El ojo del Dios” (kwieceń 2017), posłuchajcie:
Jest dobrze, prawda? Smutek post punka to bunt. Jeszcze lepiej brzmi najnowsza wydawnictwo Hel, wydana w maju tego roku płyta Donde habita el olvido. Pod okładką przypominająca organiczne grafiki Dominiki Daszewskiej kryje się pięć utworów rozpisanych na ascetyczne frazy basu, automatyzm „żywej” perkusji i punkowo skandujący męski wokal. Jest to także płyta nie pozbawiona refleksyjności podkreślanej chociażby przez recytacje otwierające utwory „Filo oxidado” i „Hoy quiero morir” – kompozycje, które zdecydowanie faworyzuję.
Donde habita el olvido to album do wielokrotnego słuchania, który spodoba się nie tylko fanom Belgrado, ale także polskich zespołów Schröttersburg i Kandahar.
Płyta dostępna jest na stronie zespołu w serwisie Bandcamp.


Dodaj komentarz