Sorry, Heels: She (LP / CD / digital; Shades of Sound / Wave Records; Włochy; 25 maja 2021)
Dobra płyta, nieco podobnie jak radiowa audycja muzyczna, odznacza się właściwym rozłożeniem akcentów. Utwór otwierający, inwokacja, oraz zamykający, koda, są przykładami takich właśnie, dobrze rozmieszczonych przycisków akcentowych – co zbliża muzykę do poezji. Pod względem tej swoistej „korespondecji sztuk” wpisanych w formę muzyczną, płyta She włoskiego duetu Sorry, Heels to album doskonały. Otwiera go kompozycja „Through The End”, kończy zaś „The End Of Desire”. Posłuchajmy na początek obu utworów.
„The End Of Desire”. Najlepsze nagranie, jakie usłyszałem dotąd w 2021 roku? Jest to prawdopodobne. Pomiędzy tymi dwoma kompozycjami, eterycznymi i czerpiącymi swoją tajemniczą urodę z niejednoznaczności gatunkowej, znalazła swoje miejsce opowieść o poszukiwaniu miłości przez kobietę – żeński żywioł przenika tę płytę, począwszy od jej tytułu (She) przez suwerenną poezję tekstów utworów, po wspaniały głos wokalistki duetu z Frosinone, Simony.

Miłość? Kobiecość? Tak! Istnieje muzyka, która potrafi połączyć i wypowiedzieć obie sfery, pomimo że część współczesnych artystów przyzwyczaja nas do swoistego zaniku dystynkcji płci i ograniczeń w wyrazie uczuć na rzecz emocjonalnych paroksyzmów (co skrzętnie podchwycił pewien, piszący po polsku „recenzent muzyczny” w elaboracie o Acts Of Rebellion Eli Minus napisanym tak, jak pisało się o radzieckiej sztuce w roku na przykład 1952 – obrzydziło mi to recenzowanie płyt na długi czas, przepraszam). She. Inny świat. Posłuchajmy nagrania czwartego na tej płycie, „Something Real”.
Tym, co szczególnie urzeka w muzyce duetu z Frosinone jest umiejętność płynnego łączenia różnych konwencji brzmienia z przedrostkiem „dark” w powabną całość – i tym właśnie wyróżnia się płyta She. Utwór szósty nosi tytuł „My Dolls House”.
Sorry, Heels nie są debiutantami. She to druga długogrająca płyta zespołu, poprzedza ją wydany w 2015 roku krążek The Accuracy of Silence. Historia duetu tworzonego przez Simonę i Davida M. sięga jeszcze dalej, do roku 2010. Najnowszy (i najlepszy) album w dyskografii Sorry, Heels jest więc wynikiem udanej ewolucji – co nie oznacza, że nie warto sięgać po wcześniejsze dokonania Włochów.
Sorry, Heels – oficjalna strona / Facebook / Bandcamp / SoundCloud / YouTube
Album w wersji fizycznej (płyta CD) i cyfrowej dostępny na stronie wytwórni Wave Records w serwisie Bandcamp.
Skomentuj