OBRAZY // Andriej Stienin: Widzieć ukryte

 

Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

„Widział więcej niż inni”. Tymi słowami żegnano Andrieja Stienina, rosyjskiego fotoreportera, który zginął w pierwszych dniach sierpnia na południowym wschodzie Ukrainy. Co sprawia, że nie można przejść obojętnie obok jego zdjęć? To wartość zawarta w napięciu pomiędzy intencją dokumentalną, a znaczeniem symbolicznym. Andriej Stienin potrafił także – bądź przede wszystkim – widzieć obiektywnie, poza zbiorowymi szablonami, poza euforią i kliszami towarzyszącymi okrucieństwu konfliktów jakie portretował. Dzieło Stienina, bo o dziele winniśmy w tym przypadku mówić, wpisuje się wyraźnie w nurt ekspresjonizmu XXI wieku, nad którym każda poważna refleksja o sztuce powinna przeprowadzić namysł. Dzieło to sięga także do tradycji. Spójrzmy zatem na zdjęcia Andrieja Stienina i to, co je wyróżnia.

Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Szczególny rodzaj kontrastu. „Kto mówi o zwycięstwach? Przetrwać, oto wszystko”. Ten passus „Requiem” Rainera Marii Rilkego jest otwarciem „Wojny bez końca”, zbioru esejów Andrzeja Gronczewskiego traktujących o wyobraźni artystów rzuconych na pola bitew II wojny światowej. Wrażliwość na ludzki dramat jest niezmienna, stanowi przyrodzoną własność człowieczeństwa; przekształceniu podlegają jedynie scenografie tragedii. W tym sensie kadry Andrieja Stienina są nawiązaniem do widzenia wojny zapisanego w dramatycznych strofach poetów ubiegłego wieku. Nawiązaniem powołującym obrazy bardzo „klasyczne” w wyrazie, dalekie od epatowania śmiercią, rozkładem, zniszczeniem – znamion widzenia płaskiego i nastawionego na równie płytki efekt. Widzieć ukryte sensy tragedii, jej przyczyny zawarte w swoiście negatywnej potencji fotografowanego obrazu – oto zadanie, które stało przed obiektywem rosyjskiego fotoreportera. Milczenie muzy w czasie pożogi, lub podczas interwałów grozy ją poprzedzających, jest iluzją; sztuka przemawia nawet w sąsiedztwie dojmującej niesprawiedliwości i wielu nagłych śmierci. Czyni to jednak odmiennie. Stienin był szczególnie wrażliwy na ów szczególny rodzaj kontrastu, różnicę pomiędzy nadmiarem, a ludzką biedą – ogień zapalny większości dramatów współczesności. Zestawienie kontrastowe to istotny składnik poetyki jego zdjęć, także pod względem formalnym. W tym sensie są one niejako przedłużeniem zasady „spięcia obrazu”; ekspresyjnego sposobu ukazywania świata, postulowanego na początku zeszłego stulecia – w równie dramatycznych okolicznościach – przez Siergieja Eisensteina.

Świat nieprzyjazny, niebezpieczny i obcy człowiekowi. Rzeczywistość z przedrostkiem „nie”, pełna paradoksów i złowroga. Konflikt w Syrii i kijowski Majdan, Ługańsk i Donieck – wszędzie tam obiektyw Stienina dostrzegał to, co dla powierzchownego oglądu pozostawało ukryte; bądź ukrytym pozostać miało. Dokumentował i opisywał, dostrzegając artystyczny walor przedstawianego obrazu, jego „światło”, a więc sedno i znaczenie. Kadry Stienina to swoiście pojmowane piękno tkwiące w ekspresji, napięciu, kontraście. Piękno nader ważne w kontekście obrazów wojny – odwieczna tradycja sztuki zrównuje bowiem to, co piękne z prawdą.

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Obraz wartości. Metoda twórcza Andrieja Stienina to konsekwentne odrzucenie wszystkiego, co mogłoby deprecjonować wartość ludzkiego życia, odrzucenie połączone jednakże z maksymalizacją przekazu obiektywnego. Kiedy fotoreporter obcuje z czymś ważnym, nie może pozwolić sobie na żadne „roszczenie prawdziwościowe”, przekaz jego zdjęć musi być w pełni tożsamy z prawdą – tylko w takim wypadku sztuka reportażu ma sens. To trudna obecnie sztuka – pokazać ów sens i znaczenie tego co się dzieje, zwłaszcza w rzeczywistości absolutnego chaosu. Jeszcze trudniejsza – odnaleźć we wnętrzu wojennego piekła wartość, i to wartość pozytywną, przeciwną nienawiści i rozjątrzeniu. Wtedy wskazuje się na moment, w którym we wnętrzu wojny rozpoczyna się powolne kiełkowanie pokoju. To chwila unikalna, znamionująca największy kunszt tego, kto uchwycił ją na matrycy aparatu. Obrazem tej chwili może być gest, wyraz twarzy, kontekst osoby i miejsca, bądź nawet „ton” ludzkiego spojrzenia dostrzeżonego źrenicą obiektywu. Częściej, co jednak równie trudne, poszukując z aparatem fotograficznym wartości, odkrywa się intencje stron konfliktu. Wtedy też najłatwiej – jak Andriej Stienin – stracić życie… Obie formy poszukiwania wartości odnajduję w kadrach Stienina. Znamienne jest też, że jego zdjęcia częściej poruszają, niż przerażają, czy odstręczają. Gdzie są więc niesmak i przerażenie?

„Lugansk”. Tak, nieco niedbale i pospiesznie, wpisuję nazwę ogarniętego konfliktem miasta w okno przeglądarki internetowej – dla wielu dziś ważnego okna na świat. W ten właśnie sposób odkryłem fotografie Stienina. Znalazłem też zdjęcia kreacji ługańskiego „artysty” (w pełni prawomocne jest tu użycie cudzysłowu), Mishy Kopteva – tak w angielskiej transkrypcji, na jednej z popularnych stron o modzie, zostało zapisane jego imię i nazwisko. Poza obscenicznością prac Kopteva, dla opisu których nie ma tu miejsca, uderza krótka charakterystyka życia w przedpowstaniowym jeszcze Ługańsku, „świadectwem” jakiego miały być te dziwaczne stroje. „Misha jest jednym z tych ludzi – czytamy między innymi – nie mających żadnej pracy, pieniędzy, ani stabilności życiowej (…) niektóre ze zdjęć prac Mishy wykonano w mieszkaniu należącym do jego matki, na podłodze którego ubrania walają się między śmieciami, robactwem, brudem i kośćmi zwierząt, jakie Misha przynosi z ulicy, aby uzupełnić swoją kolekcję”. Opis, w podobnym informacyjno – zimnym tonie, wskazuje na człowieka odartego z istnienia, sprowadzonego do statusu „czegoś wegetującego”, pokazując ponadto to osobliwe „życie” jako niezbyt odległe od egzystencjalnej normy mieszkańców Ługańska… „Dosyć, albo za wiele” – tak kończy swoje „Przysłowia piekielne” William Blake. Zmieniam stronę w przeglądarce. Patrzę na ługańskie zdjęcia Andrieja Stienina. Porównuję obszary nieporównywalne. Dekadencję z cnotami teologicznymi: wiarą, nadzieją, miłością. „Idzie za mną krzyż”, przypominam sobie słowa poety wojny, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Pisał on też w wierszu – modlitwie „Do Matki Boskiej”:

„Mario, tak bardzo boli, powiedzmy słowem prostym,

oto wszystko całą maluczkość serc:

tu oto świty skazańców, tu oto dzieci, co rosły,

tu oto, Mario – milcząca nawet przed Bogiem śmierć”.

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Identyfikacja. To bycie wewnątrz, w centrum – najwyraźniejsza z jakości symbolicznych dzieła Andrieja Stienina. Wyraża ją wprost architektura Stieninowskich kadrów, jej symetryczne zoogniskowanie, oraz częsta obecność wnętrz na jego zdjęciach. Wnętrz, które niejako skupiają w sobie cały bolesny paradoks wojny; siedzib ludzkich rozdartych, o zniweczonej zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa życiu. Dom (często też pojazd) w fotografiach Stienina przestaje być schronieniem, wojna skutecznie odwraca tu bowiem pierwotny impuls architektury, która zamiast zamykać przestrzeń – otwiera ją, wystawiając zamieszkujące dotąd we wnętrzu życie na niebezpieczeństwo żywiołów. Poza sferą formy, identyfikacja wpisana została na stałe także w egzystencję rosyjskiego artysty, w życie, którego sens spełniał się w nieustannym byciu wewnątrz tego, co ważne i zarazem niebezpieczne. „Dotknij mocno godziny stojącej pod bronią” – pisał Julian Przyboś, antycypując niejako ten sens dzieła i życia Andrieja Stienina. Dalsze ciągi tej postawy, odczytywane ze zdjęć, wzmacniają znaczenie słów poety, zdając się mówić: „spójrz z bliska na twarz człowieka stojącego pod bronią”. Twarze ze zdjęć Stienina. To głębokie świadectwa strachu, portrety nieludzkiego zmęczenia i obojętności; ale także – co znamienne dla poetyki tych fotografii – osobliwej nadziei. „Przetrwać, oto wszystko”.

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Artyzm. Fotografie Andrieja Stienina są piękne, pomimo okrucieństwa zdarzeń, które ukazują – i w tym sensie także stanowią wartość odrębną od większości zdjęć, które tysiącami zapełniają strony gazet i portali internetowych. Piękno i wojna? Dziś te obszary można wymieniać obok siebie i nie jest to czczą intelektualną spekulacją, która nie doświadczyła wojennych straszliwości. Piękno i groza, łącząc się, wyzwalają wzniosłość – jedną z cech estetyki kadrów Stienina. Fotografia to zaś przede wszystkim światło i jego pochodna, barwa. To one w obiektywie rosyjskiego fotoreportera stały się formą w pełni plastyczną, zdolną ukazywać grozę w wielu artystycznych konwencjach – od klasycznej fotografii pejzażowej, przez wewnętrznie dynamiczne portrety i zdjęcia grup, po udane eksperymenty ze światłem i barwą, bliskie stylistyce industrial. Co najważniejsze jednak, piękno ma swoją funkcję, także na froncie. Łagodzi bowiem obyczaje, co nie jest w tym wypadku truizmem, ale jego szczególnie pożądaną własnością. Potężnym, odnowicielskim nurtem wpisanym trwale w Stieninowskie dzieło, które winno stać się kierunkiem i ważnym drogowskazem. Wykracza bowiem odważnie poza linię powierzchownego oglądu ludzkiego świata.

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

fot. Andriej Stienin / Copyright © RIA Novosti

Andriej Stienin zginął na froncie. Pozostała sztuka – „zdobycz wydarta rzeczywistości” – jak określił tę najwyższą umiejętność człowieka, Karol Irzykowski.

Szymon Gołąb

Za udostępnienie zdjęć Andrieja Stienina dziękuję redakcjom RIA Novosti i Głosu Rosji.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s